-
też miałam taki dylemat i w efekcie mąż dostał oberżynkę, a ja ineczkę :) Inka nówka sztywna jest, ale okiełznaliśmy ją w 2 tygodnie - intensywne noszenie młodej plus hamakowanie starszaka i chusta jest już fajniutka. Po praniu troszkę sztywnieje, ale po zamotaniu wraca do formy :) Jest piękna! i zdecydowanie niesprzedawalna :)
-
To już teraz wiem, czemu tak ciężko dostać używaną Inkę :) A jak moja córa będzie jeszcze chciała troszkę się ponosić, to kupię i Zarę, tylko niech mąż troszkę ochłonie, bo ostatnio zakupowe szaleństwo mnie ogarnęło ;)
-
Kupiłam sobie i tak jeszcze Zarę, normalnie jestem w szoku, że tak łatwo można zawiązać chustę, bo np z Babylonię to muszę dociągać z każdej strony, a tu raz dwa i chusta zawiązana, teraz wiem, czemu są tak chwalone.
-
mam podobne wrazenie - mąż ma babylonie i dociaganie to sztuka, w oberzynie hop siup i zawiązane i dociagniete w mig..
-
A jak jest z tym rozmiarem Zary, bo kupiłam 4.2, a wiążę ją na początku skosów w 2x, drugi węzeł wchodzi na skosy, to znaczy, że jednak za krótką kupiłam?
Ale ona i tak sięga mi za kolano, to jakbym miała 4.7, to byłaby pewnie do kostek, to już taki ich urok?
-
taki już urok zarowy jest :)
ja oberżynę miałam 6 i wisiała mi po kostki, a orginal 5 jest na styk- węzeł na chuście przed skosem, a on i tak wisi po kolana ;)
-
Wczoraj pewna filigranowa foremka zamotała się w moją Zarę 4.6 (nie mierzyłam jaką ma dokładną długość), ale końcówki skosów leżały na podłodze. Lepiej przymierzyć.
Od kiedy mam jeszcze dodatkowo Lavender jeszcze bardziej jestem zarowa, a moja inka... gdzieś w Polsce :).