nie czuję się szowinistką chustową
napisałam że mam tak, że jak widzę płaczące dziecko wiezione w wózku przodem do świata ( i jeswzcze na przykład wózkiem telepane) to mi go żal, bo być może potrzebuje choć wzrokowego kontaktu z mamą i dlatego płacze.
napisałam, że ja muszę widzieć swoje dziecko jeżeli jedziemy na spacer w wózku bo potrzebuję mieć z nim kontakt bo spacer jest dla nas, dla poznawania świata, a nie dla 'mienia spokoju od dziecka'.
nie napisałam ale napiszę teraz - mając dziecko na plecach mam z nim kontakt - mogę złapać za rączkę miziającą mnie po szyi, moge zrobic a kuku i popatrzyć sobie z dzieckiem w oczy zza ramienia, mogę puścić oczko w lusterko do dziecka

