ale same wkładki pierzesz na 95 st? to dużo prądu i wody, a wkład do pralki mały. Teoretycznie mogłabym tak robić, bo co mi tam, nie chodzi o czas ani prace, ale jakie to koszty sie robią...
Wersja do druku
tez mam własnie flipy i 2 kieszonki, pieluch kilka zaledwie, wystarczają mi na jeden dzień, ale w pralce takie nic jak je wrzuce, bo bęben na 6 kg
u mnie pomaga stripping z tego wątku
jeśli ubranka nie są syntetyczne (mają np 100% bawełna) możesz spokojnie prać 60 stopniach - nie skurczą się - ja nawet wiele rzeczy, które wydają się syntetyczne tak piorę i nic im się nie dzieje :) A używam zwykłego Rexa do białego - pranie śnieżnobiałe i delikatnie pachnie (nie używam płynu)
a jakich wielo używasz, że pupcia przegrzana?
poza tym w pampkach też się przegrzewa, tylko tego się chyba tak nie widzi - ale gorsze od przegrzania są chemikalia!
we flipie jest jeszcze ok, bardzo gorąca pupa jest w kieszonkach z polarem w środku- jedna handmade, druga z tych tanszych z allegro, ale moja mała ma chyba jakąś awersje na polar, bo jak jej założe bluze polarową to jeż jest gorąca i spocona, mimo że na dworze zimno
w ogóle uważam że polar to sztuczny i niezdrowy, nawet zastanawiam się co gorsze- pampki czy polar na pupie i chyba na jedno wychodzi. Tylko szkoda że te kieszonki to w sumie najwygodniejsze sa ze wszystkich pieluch
Na jedno to na pewno nie - powtarzam się, ale chodzi o chemię - polar nie jest rakotwórczy ;)
Są też proste w użyciu AIO z welurkiem przy pupie zamiast polarka.
Ja też na początku walczyłam z wieloma przeciwnościami, ale się uparłam - tyle, że ja szybko postanowiłam całkowicie przejść na wielo - jednak to Ci radzę - zainwestuj, a jak się nie sprawdzi- sprzedasz na bazarku - więc raczej nie stracisz, bo i tak byś w tym czasie traciła na jednorazówki. Na bazarku można się naprawdę obkupić :)
No i wełenkę polecam, jeśli rzeczywiście boisz się przegrzania - ale to wtedy jako otulacz na tetrę lub formowankę.
Powodzenia!
we flipie też niby polarek jest czy cos podobnego ale to jakies inne jest milsze i nie grzeje tak, nad wełenka mysle... i też mysle że mnie mąż z tym wyrzuci z domu ;) on strasznym przeciwnikiem jest, niestety. a to tym bardziej mi nie pomaga. to jest chyba jedyna rzecz w której nie mam u niego oparcia. powiedział- nie i już. ja sie uparłam, a on sie złości :/
tetre próbowałam ale jakos mnie nie przekonuje- wydaje mi sie twarda i trzebaby prasowac a tego juz nie lubie i chyba az tak sie poświęcać nie chce. no i szybko przesiąka. i przymocować to na pupie to też sztuka, więc zakładam jedną i tyle mi schodzi że już moge następną szykować. powiedziałam- nie, dziekuje ;)
a wełenka jaka- otulacz, majteczki, co jest dobre? i jak z przeciekami w wełnie? bo to przecie chyba nie zatrzymuje?
Twoje zdaje się maleństwo, więc raczej otulacz np taki http://ekobaby.pl/sklep.php?cat=9&id=71&ec=0 amsterdam
oczywiście nie ma przecieków, wszystko otulacz zatrzymuje, tylko musisz lanolinować - to nie jest wcale uciążliwe, bo robisz raz na 2-4 tygodnie - jak otulacz zaczyna przemiękać.
Zapachu nie przejmuje i nie przegrzewa.
Gatki polecam dla większych dzieci, bo od ucisku mogą przeciekać, więc lepiej zmieniać po jednym siku, chyba, że jakaś bardziej chłonna formowanka.
edit: ale były już wątki o wełnie, więc możesz poszukać i poczytać więcej.
a wracając do tematu zapachu pieluch, to też ostatnio jestem załamana, bo mam wrażenie, że zapach staje się coraz bardziej intensywny z czasem. I gotowanie działa, ale na coraz krócej.. Może te pieluchy się 'starzeją' i na starość nie dają rady? :) Zastanawiałam się też czy czas składowania przed praniem ma tu coś do rzeczy? oświećcie mnie, bo nie wiem w sumie co się zmieniło. coś musiało, bo jest naprawdę fatalnie. Teraz wręcz otwarcie kosza na krotką chwilę wrzucenia tam mokrej pieluchy uwalnia taki odór, że muszę odświeżać łazienkę, nigdy tak nie było! Podejrzewałam zęby, choć sam mocz w nocniku nie zajeżdza specjalnie, więc to raczej pieluchy..
kiedyś tak nie bylo ;(
i jeszcze a propos brzydkiego zapachu- u nas pomogło wygotowanie z kwaskiem cytrynowym (w garze- taniej niż kilkugodzinne pranie w 90 st.), potem wrzuciłam do wypłukania i odwirowania do pralki- pomogło i od jakiegoś tygodnia pieluchy nie śmierdzą wreszcie:D i za radą dziewczyn zaczęłam płukać i odwirowywać pieluchy przed praniem właściwym (to codzienne już w 40 stopniach)
Ja winę zwalam przede wszystkim na mega twardą wodę, którą mamy. I wolę nie myśleć co bym zrobiła z AIO, których wygotować się nie da. Całe szczęście mam kieszonki tylko i wystarczy wygotowanie samych wkładów, bo to one przetrzymują smrodek.
ja prałam zawsze na 60stopni, w proszku bio-d, z dodatkiem nappy fresh bio-d i zapaszku nie było
wygotowałam - cała łażienka mi zaparowała - pieluszki wyszły z tej operacji mięciuteńkie :) i zapaszku nie czuję :) poza tym pogoda się poprawiła i schną szybko - tu też było coś na rzeczy :)
Ja tetrę i wkładki polarowe (wkłady flipowe mam sucho też) piorę w 60* z opcją mocno zabrudzone, co 2-3 pranie na 90* z kwaskiem (on niby dział dopiero powyżej 70*) i zawsze płuczę wcześniej. Mam polarowe kieszonki z taką ceratką wszytą (samoróbki) i je piorę na 40* z ciuszkami - choć rzadko używam. Otulacze często przepieram ręcznie. Kupę zapieram szarym mydłem. Jak używałam maści, bo odparzenie było to najpierw polarowe wkładki pomoczyłam w płynie do naczyń.
Nic nie śmierdzi a koszty na te prania wydaje mi się, że wcale nie są i tak na tyle duże żeby był mniej ekonomicznie niż 3 paczki pampersów miesięcznie.
Też wydaje mi się, że od polara grzeje i ten pul z otulacza się przykleja (w miejscu gdzie nie ma wkładu) jak upał dlatego rozglądam się za gatkami wełnianymi - przy okazji szybciej i łatwiej mi będzie Lenę przebrać.
Swoją drogą, to Leny mocz nie śmierdzi - dziwi mnie to strasznie, bo bałam się właśnie, że będzie taki zapach amoniakowy czuć wszędzie.
u nas wklady z microfibry bugenius jak schna to daja taki nieprzyjemny zapaszek taki sztuczny(jakby super glue czy cos).jak wyschna to juz spokuj.aaaaaaaa jak prałam w loveli to taki smród w pralce mialam ze 3 tygodnie walczylam,gotowalam z ruch poszedł ocet domestos kwasek cytrynowy soda i inne cuda a gdy zmienialam proszek to po 2 praniach sie skonczylo.moja znajoma tez tak miala po loveli.moze to tez kwestia proszku.
piore w presilu sensitive i pachna a nie smierdza:) wczesniej zawsze plucze - doplata do wody przyszla za 3 msc 94 zl czyli troche ponad 2 paczki pampkow
acha przypmniało mi się kiedys zapierałam mikrofibre mydlem zółciowym i smierdzialo nieziemsko w loveli jest w skladzie mydlo moze to jest przyczyna
pomoglo oczywiscie przepranie w płynie do naczyn