poczekam na następny, coby pooglądac nowe nabytki na spotkaniach :D
Wersja do druku
ja neistety tak - ostatnio mnie napadło i mimo że kasy brak to kupiłam 2, poucha i MT do kompletu :duh:
Debetu na zakup chusty to nie zrobiłam i nie zrobię.
Ale też za dużo kasy wydaję na chusty. Z tym, że jeszcze nie kosztem czegoś.
Już i tak skończyły mi się moje marzenia chustowe. Narazie zanim coś nowego nie wyskoczy:ninja:
Teraz to coś bedę musiała sprzedać, zeby nowego zakupić.
Nie, nigdy. Jak mnie na coś nie stać, nie mam na to cos pieniędzy, to nie kupuję. Jeśli idzie o chusty, to musiałam sprzedać starą, żeby kupić nową, nigdy nie miałam więcej niż 1 chustę na stanie.
Mi też się nigdy iei zdarzyło, ale ja jakos szału chsutowania nie mam. Może dlatego, że Lidia zasuwa sama na nogach, ciężka się robi, chodzi do żłobka, ja pracuję, nosze ja tylko w weekendy i to rzadko, bo ona najczęsniej na spacerach rodzinnych spi, więc biorę ja do wózka. Mam na stanie dwie chusty, MT i Scootababy z czego najwięcej użytowane jest to ostatnie. Więc jak mnie coś kusi, nawet jak mam kasę, to myślę kiedy będe jaa nosić, po ca ma chusta leżeć i się kurzyc:)
ja mam 6 chyst +kółkowa+pouch
z m mamy tak ze jest budrzet domowy -na zycie rachunki itp i tego przed popłaceiem rachunków nastepnego miesiąca na cos innego nie rusz czzyli już musi byc nowa wypłata na koncie i popłacone z niej rachunki-potem p4rzechodzi to jako bvo nus do mojegokieszonkowego
pozatym mamy swoje kieszonkowe-każdy tylesamo dostaje-na nasze widzimisie
pozatym na urodziny i swięta od moich babc dostajemy:)
raz zdazyło mi sie zagarnąć mój bonus wcześniej wykozystac i to bez wiedzy męza:hide:
naszczescie kasy nie brakło-więcej tak nie zrobie !
nie zapożyczyłą bym sie na chuste-ale czassem kombinuje kase mysle myśle aż sie znajduje:twisted:
ja z konta chuściocha raz wzięłam :hide: skończy się chustowanie, wpłacę nazat :ninja:
to jest w pełni usprawiedliwione, przeca wiadomo, że chusta dla chuściocha jest :twisted:
Nie, nie zapozyczyłam się nigdy aby kupić chustę. Nie mam jakoś parcia na posiadanie wielkiego stosu. Na samym początku mnie trochę poniosło i wzdychałam do każdej szmaty jaką widziałam i raz mnie poniosło i kupiłam 2 chusty z niezupełnie wolnych pieniędzy ;) ale jak ochłonęłam to "nadmiar" sprzedałam celem wyrównania budżetu. Mam 3 chusty, noszę w 1, mam jeszcze 2 pouche - używam obydwu i zamówiłam nosidło.
JA w ogóle nie lubię się zapożyczać, karty kredytowej nie mam, nie wiem czy mogę brać debet na koncie - na wszelki wypadek się nie będę dowiadywać, żeby mi głupoty do głowy nie zaczęły przychodzić :ninja:
nigdy,to tylko materiał,w którym nosi się dzieci,jak coś mnie zakręca na maksa to włażę na sklepy netowe z wypasionymi tkaninami i tam wzdycham:czemuż te chusty nie mają takich wzorów i kolorów;)
taki april na przykład to tylko dwie nitki-niebieska i jakaś tam splecione ze sobą,za czym tu wzdychać?
(pomogłam?;))
edit-do nosidła z takim materiałem teraz wzdycham:
http://www.dekortex.com.pl/firany-fi...mg_0479(2).jpg
taka chusta:
http://www.nysa.eu/xinha/plugins/Ima...ina/jedwab.jpg
oglądanie tego otrzeźwia mnie zawsze:)
a w życiu.
to tylko chusta tylko.
Nie, nie zapożyczam się na chusty. Ani na nic innego. Jeśli chodzi o to, czy pytanie "niestosowne"- to może niewłaściwe określenie, ale coś w moim odczuciu dziwne są takie rozważania. Taka atmosfera "żądzy posiadania kolejnej chusty, gromadzenia chustowego stosiku", jaka panuje w niektórych działach forum, mnie na przykład w pierwszym zetknięciu odstraszyła i na forum zajrzałam po dobrych kilku miesiącach.
ulżyło mi po przecyztaniu tego wątku... a więc właśnie teraz się zapożyczę aby kupić trigreena poza tym Mt w szyty więc znowu się trzeba będzie zapożyczyć, a wcześniej kupiłam konopie lecz pieniędzy brak więc zapoożyczyłam ze skarbonki na wakacje:hide::hide::hide::hide: wiem że wstyd ale co mogę zrobić żem zwariowała na punkcie chusty?!
Chciałąbym tylko sprostowac na MT to się niemąż zapożycza bo to pod niego dla niego nawet kolory wybrał:lol:
Ja w życiu nie brałem ani jednego kredytu.
Z tym kredytem na chustę to jest jednak myśl. Jeśli w sklepie internetowym można kupić chustę na kredyt tak jak komputer to rozumiem, że jak nie będziesz spłacać rat to bank ci odbierze komputer lub chustę - tak to działa? jeśli tak, to co sobie ponosisz to wasze.
niezdarzylo mi sie NIGDY :poke:
zawsze skarbonke rozbija ha ha ha
Ja z zasady się nie zadłużam. Jeżeli nie mam na coś pieniędzy, to znaczy, że mnie na to nie stać, niestety :-( Mało kto na świecie ma tyle pieniędzy, żeby kupić sobie wszystko, co by chciał. A od pożyczania nie ma się tych pieniędzy więcej, wręcz przeciwnie. Niejeden wpadł w tę pupałkę. Oczywiście są przypadki, kiedy zadłużenie się jest rozsądne, jak zakup mieszkania, inwestycja, nagła choroba. Ale na konsumpcję NIGDY.
a mi sie zdarza... ale ja mam debet wciaz i zyje mysla, ze kiedys go spłace :-)
ja oszczędzam dosyć radykalnie tnąc inne wydatki całkiem istotne jak np nowe buty, bo mam na to lato pięcioletnie tenisówy ;) ale co tam. dwa dni karmiłam męża chlebem z dżemem ;) dzisiaj się zorientował :D no to już nie przejdzie dalej, ale coś tam sobie gdzieś przyoszczędzę i tak :)
Nie wyobrażam sobie zrobienia debetu lub pożyczania od kogoś kasy na chustę - jak mam wolną kasę to kupuję, jeżeli to była "prawie ostatnia' kasa to sprzedaję jakąś inną szmatę żeby bilans wyszedł na względne zero. Niezależnie od stopnia zafascynowania chustami to są to jednak tylko kawałki materiału i nei są warte wpędzania się w stres zwracania pieniędzy.
my i tak ciągle jesteśmy na debecie, dlatego jak chcę nową chustę, to muszę sprzedać coś, co mam na stanie i sumienie czyste ;) ale ostatnio podobnie jak paskowka w chustach prawie nie noszę, a jak przyjdzie co do czego, to wybieram MT i z tego powodu zrezygnowałam z chusty, której naprawdę bardzo pożądałam. Po co ma leżeć? No ale jakbym nosiła, to spod ziemi bym wytrzasnęła na nią pieniądze.