Mam jakieś spadkowe w domu i w to to tylko mój M. mógł Natke wsadzić i jako tako nosić.
M. ma 190 i 90 kg ,a i tak musiał mocno do przodu sie wyginać ,aby młoda nieciągneła go do tyłu.
Wersja do druku
Mam jakieś spadkowe w domu i w to to tylko mój M. mógł Natke wsadzić i jako tako nosić.
M. ma 190 i 90 kg ,a i tak musiał mocno do przodu sie wyginać ,aby młoda nieciągneła go do tyłu.
To w takim czyms nosic zdrowo? Moim zdaniem niezbyt i chyba tylko starsze dzieci (czyt. kilkuletnie)? Bo co z tego że nie wisi, jak sztywne toto.
dzieciakom jest wygodnie, bo to jest jak krzesełko :) znajomi mają, młody się wozi jak na słoniu :) albo w lektyce ;) minę ma też jak cesarz jakiś
mój synek też próbowal na wujku jezdzić i baardzo mu się podobało, jest tak trochę wyżej i widzi jeszcze więcej niż w chuście na plecach.
w "nowej matce polce" niestety wybór asortymentu ogólnie idzie w kierunku, który można określic nazwą jednego z działów "jak miec spokój". zobaczcie to (polecam film reklamowy)
http://www.nowamatkapolka.pl/go/_inf...id=557&lang=pl
No widziałam tychże znajomych :D - ale nie podobało mi się :(
Ale ja zboczona jestem, lubię takie przyklejone dzieci a nie wsadzone w stelaż :ninja:
I w zalinkowanym w 1 poście nosidło-plecaku to ma się i dziecko i bagaż zmieścić? No to szacun, tak z 40kilo na plecach tachać to już coś... A na mnie jak 10kg noszę to patrzą z przerażeniem :lol:
a co w tym złego?
każdy wybiera to co chce i jest mu w danym momencie pomocne, fajnie mieć wybór ;)
ja polecam artykuły:
http://www.nowamatkapolka.pl/informator/?group=13
:)
ciekawe ile to to waży ze starszkiem
wyglada na co najmniej 5 kg
uczucie po założeniu czegoś takiego - jakbyś niosła mocno wypchany plecak ze stelażem. a dla dziecka - sa modele wygodne i mniej wygodne (np nogi za bardzo przyciśnięte, albo siedzisko za krótkie)
jak ktos lubi wyczynowe noszenie - proszę bardzo - ja wiem jedno - w dobrej chuście jestem w stanie nieść 25 kg zywej wagi (Damian) do 30 min (choć ramiona bolą) a w takim czymś nie wytrzymałam nawet 3 min.
a to cos do bujania mi się nawet podoba...
przydało by sie w nocy, jak młody nie chce usnac po karmieniu a ja jestem zbyt nieprzytomna żeby nosić (czy w chuście czy bez - rozbijam sie o ściany)
a bujać muszę nieraz i godzinę...tylko ta cena...
to turystyczne, w góry. ciężkie jest, ale bagaż się mieści, więc imo dla prawdziwych górołazów jak znalazł, kiedy nie można sobie pozwolić na komfort noszenia samego dziecka.
he he niezla bryka
mamy cos podobnego w domu - ale nawe jeszcze nie rozpakowane
Bo to dla masochistów, którzy lubia taszczyć zbędne kilogramy i w dodatku fatalnie rozmieszczone na sobie.
To mi jeszcze powiedzcie o co chodzi z tym zdjęciem w stopce tej strony:
http://www.nowamatkapolka.pl/themes/...efy/stopka.png
Bo rozumiem że jest to strona dla nowoczesnych wygodnych rodziców, więc co na to dziecko? Czyżby zdjęcie wszystko tłumaczyło?
To taki wózek na plecy..., ale po co? Przecież można w chustę ;)
apeluję o porzucenie Jedynych Słusznych Poglądów. Nosidło na stelażu nie jest obowiązkowym elementem wyposażenia, ale ma swoje zalety, ma swoich zwolenników i czasem ogromnie się przydaje. Nie wszystkim odpowiada dziecko "przyklejone" chustą (a nawet, śmiem twierdzić, nie wszystkie starszaki to lubią). U nas tego rodzaju konstrukcja, tylko dużo prostsza, sprawdziła się znakomicie: tata nie współpracował z chustą, twierdził, że mu niewygodnie, gorąco i do chrzanu. Dziecko w chuście na tacie też nie było zachwycone. A takie nosidło na stelażu lubili oboje. Jasne, że niemowlaka się w to nie wsadzi, ale samobieżnego roczniaka czy półtoraroczniaka - dlaczego nie? I dlaczego od razu na górską wyprawę? Moi "wynosili się" w tym do lasku i na łąkę za domem, tam sobie hasali, a potem było jak wrócić ze zmęczonym dzieckiem i całą resztą okołodzieckowych rzeczy.