Szkoda,że nie znasz tego mężczyzny bo też jestem z Torunia i chętnie bym posłuchała co ma na ten temat do powiedzenia. Na pewno czymś musiał mieć poparte takie stwierdzenie.
Wersja do druku
Szkoda,że nie znasz tego mężczyzny bo też jestem z Torunia i chętnie bym posłuchała co ma na ten temat do powiedzenia. Na pewno czymś musiał mieć poparte takie stwierdzenie.
Meta dziękuję za namiary na sepcjalistkę. Pw już napisana :). Odezwę się gdy uzyskam odpowiedź.
ja mam po karmieniu 65DD, ale powoli wracam do E.
Dziecko i tak nie będzie zagrożone :mrgreen:
Ja miałam 65GG ale się już skurczyłam do 65FF.
Nie widzę za bardzo możliwości dla deformacji klatki piersiowej. Chociaż tak jak Gosia myślę, ze przy za luźnym wiązaniu różne rzeczy są prawdopodobne.
Oplułam ekran jak przeczytałam rewelacje pana z karetki:duh:
A,że w brzuchu ciazowycm cisano i dzieć nie może się rozciągnąc nie mówił?
akurat o deformację klatki możecie się nie martwić.
Specjalistka
:lol:
IMO - nic się nie stanie -ale biologiem zaledwie jestem więc może to nic nie znaczy... -więc spytałam dwóch znajomych fizjoterapeutów - oboje parskneli śmiechem (niezależnie od siebie)
spoko luz, deformacja klatki nie grozi - argumenty: biuścik jest mientki i nijak krzywdy klatce piersiowej dziecka nie zrobi, poza tym chusta musiałaby być zawiązana na maksa 24h na dobę - wzorem motnia stóp w Japonii czy niegdysiejszych gorsetów damskich - także spokojnie, nic się na pewno nie stanie...
Mayka 1981 dzięki, że się pofatygowałaś i zapytałaś o opinię znajomych.
nie ma to jak siac ferment bo cos odbiega od ustalonej normy. dobrze ze klacie nic nie grozi- moja pediatra tez cos wspomniala ze od chusty Hani zebra wystają;]
To przecież jasne
A wiecie co, mnie się wydaje, że może Mama Żuka źle gościa zrozumiała. On się martwił o klatkę piersiową noszącego. Że nnno, tego, nasze DD, FF, GG, HH się zdeformują, czy może oklapną :lool::lool:
A na poważnie - do mnie kiedyś podszedł gość, ani dzień dobry, ani witam, tylko od razu: "Oooo, widzę, że tu będziemy mieć w życiu dorosłym zwichnięcie stawów biodrowych. A jakby pani tak na męża usiadła i trochę posiedziała, to wygodnie by pani było?" Zatkało mnie, ale zapytałam, czy może przypadkiem jest kimś z branży, może fizjoterapeuta albo ortopeda... Nie, on był prawnikiem, ale miał córkę lekarkę i jakby ona mnie tak z tym dzieckiem zobaczyła, to by wezwała opiekę społeczną, że dziecko maltretuję.
Szkoda gadać, niektórzy są Doktorami Wszechnauk, i to od urodzenia, tylko troszkę kultury brakuje ;-)
A na poważnie - do mnie kiedyś podszedł gość, ani dzień dobry, ani witam, tylko od razu: "Oooo, widzę, że tu będziemy mieć w życiu dorosłym zwichnięcie stawów biodrowych. A jakby pani tak na męża usiadła i trochę posiedziała, to wygodnie by pani było?"
A ja sądzę, że ów Pan, jak większość mężczyzn sam po prostu nie lubi rozkroków, to przez taki pryzmat popatrzył :) Ciekawe, że u kobiet to nawet wskazane czasem tak "posiedzieć" :lol: