a na jakim papierye tryeba to wzdrukowac,jest taki lepiacu :?:
Wersja do druku
a na jakim papierye tryeba to wzdrukowac,jest taki lepiacu :?:
Ale fajnie! Czyli moja Tosia nie jest pod tym względem nienormalna!
Głębokiego wózka pozbyliśmy się już dawno, bo się kurzył. Myślałam o zakupie spacerówki/ parasolki, ale coś mi kazało najpierw wypróbować wózek od znajomej... Dopóki wózek jedzie, da się jeszcze wytrzymać, ale jak się na moment chociaż zatrzyma, to Tosia wysiada... Zatem zamiast wózka w domu zagościło nosidło biodrowe ;-)
My kupiliśmy wózek jak mała miała 3 miesiące. Głównie po to, żeby mąż i dziadkowie spacerowali, bo ja jednak wolę chustować :) Wcześniej mieszkaliśmy na trzecim piętrze bez windy, więc wózek i tak nie miał sensu. A na zakupy wózkowe poszłam bez entuzjazmu i głównym kryterium była cena, bo przecież nie miałam zamiaru zbyt często wózka używać :) A w sklepie się nasłuchałam, że całe rodziny przychodzą wielokrotnie obradować nad wyboram wózka... Brrr!
I co się okazało? Że młoda wózka nienawidzi! Bardzo długo trwało przyzwyczajanie, teraz już nie ryczy diabelsko jak tylko ląduje w wózku, ale ryczy przy ubieraniu w kombinezonik. Lepsze to niż nic. W każdym razie osoby niechustujące też mogą małą przespacerować, więc z tego się cieszę :)
Ja w każdym razie nie jestem wózkofanką, bo dziadostwo:
-jest ogromne i nieporęczne
-nie wszędzie dotrze
-nie wyobrażam sobie manewrować cholerstwem w sklepie
-skrzypi dziad i trzeba go smarować
-jak się dzieć rozryczy w wózku to nie ma sposobu na uspokojenie
A na te psie kupy nie wpadłam ;)
A mnie już minął wózkowstręt. Młoda chętniej siedzi w wózku niż w chuście :roll: