no szkoda - smy sie tak cieszyli ze Was na zywo poznamy i pomotamy cosik;)Cytat:
Zamieszczone przez Aga
Wersja do druku
no szkoda - smy sie tak cieszyli ze Was na zywo poznamy i pomotamy cosik;)Cytat:
Zamieszczone przez Aga
a teraz nie pada ;/
ale ja pecha mialam z ta wyprawa, zapisalam sie na takie super warsztaty to mi Starszak dostal jelitowki i tydzien w domu siedzial z biegunka, tak na weekendowe spotkania sie cieszylam i tylko w sobote sie udalo poznac Biedronke i pogadac o chustach a dzisiaj szkoda gadac ;(
:-(
no szkoda, ze padalo.
nie mialo kiedy :-(
a na dworc jak czekalam na autobus to mi mignela czewona Manduca :-)
A ja widziałam tylko nosidełko Baby Bjorn pod sama scena i nikogo innego :-(
Byliśmy w komplecie w okolicy 12,30
Pogoda niestety nie dopisała :(
Ze względu na Kluchę i odległość do domu musiałam się ewakuować z mężem i strasznie mi przykro, że wszyscy (bo stoisk było dużo i ludzi) się tak nastarali a tu dupa zmokła ...
Pozdrawiam Dziewczyny :)
Myśmy się tak intensywnie zbierali, żeby na 13 zajechać, że o 12:30 byliśmy względnie gotowi, o 12:50 mieliśmy już wychodzić i wtedy zaczęło padać i zagrzmiało ;)
I plan na popołudnie się rypnął :lool:
Next time będzie lepiej! :)
m.
a my bylismy od 12 jakies 2h pewnie;) przy wejsciu do amfiteatru;)
:)Cytat:
Zamieszczone przez izoldziak
a na wole dzis nie dotarlismy
powstrzymaly nas blyskawice i grad
my dotarlismy dopiero na 16. po chustach juz sladu nie było :(Cytat:
Zamieszczone przez marjanna.b
a samo wspomnienie dania pt. głowa kozy budzi we mnie dreszcze :lol: bardzo sympatyczna ta knajpa tylko w taka pogode troche tam zimno
ale was dotarło że hoho :roll:
zeby was gęś kopneła :lol:
bylam o 10 w kolonii 31 czyli w niedziele
potem od 11:30 byłam na Woli w parku
zapowiadało sie cudnie
kilka mam juz czekało
ale jak luneło to nie wiedziałysmy gdzie uciekac :roll:
dobrze że chusty były to sie pookrywałysmy zeby eni zmarznąć 8)) :lol:
potem zgarnełam dziewczynki pod namiot i dzieki uprzejmosci "kogoś" :hide: miałysmy sucho :lol:
zapraszam jesienią 8))
my nawet nie zdążyliśmy wyjść z domu :? ech a miało być tak fajnie
Kurcze szkoda z tą pogodą!
My byliśmy dzielnie całą rodzinką przed 14 a tu wyprawa mama już spakowana :(
A miało być tak fajnie!
Odynko, nie widziałam Was, byłaś zamotana?
nie :oops: bo dziecie me chcialo tanczyc, skakac, biegac itp;) ale siedzialysmy na moim owikowym Didku;)Cytat:
Zamieszczone przez iska1
Hmmm, szkoda bo pewno bym Was zauważyła...
Ja miałam Maleńką pod kurtką więc też pewno mało widoczna była :|
a w czym zamotana i pod jaka kurtka? :lol:Cytat:
Zamieszczone przez iska1
A w pawiach fioletowych, pod czarno szarą kurtką przeciwdeszczową :mrgreen:
a to nie :lol:
no ze Stasiu to sie dzieki telefonom znalazlysmy;)
My byliśmy w Kolonii, gdzie Młody wytrzymał chwilę zawiązany na plecach (dziękujemy! :)).
Potem ruszyliśmy ambitnie szukać, gdzie ten Park Sowińskiego. Kiedy wysiadaliśmy z autobusu, padało - kiedy dotarliśmy do parku, lało jak z cebra :-/ Wypatrzyła nas (co nie było chyba proste, bo Młody był totalnie schowany) pani z plakietką Klubu Kangura (tak patrzę po zdjęciu, że to mogła być Aga... ale nie wiem... w każdym razie pozdrawiamy :)), że o chustowi! ... i że niestety chustowe stoisko się zbiera z powodu ulewy.
Ponieważ lało nieprzytomnie, schowaliśmy się w najbliższym namiocie, gdzie - jak się okazało - miała warsztaty ta sama pani, która nas zamotała wcześniej w Kolonii. No to postaliśmy chwilę jako żywa reklama chustowania, a gdy to mokre i krótkie spotkanie też dobiegło końca, ruszyliśmy na poszukiwanie najkrótszej drogi do domu, choć nadal padało.
Dzięki powrotowi w strugach ulewnego deszczu udało mi się potwierdzić dumnie głoszone hasło, że nie jestem z cukru. Oraz stwierdzić z ulgą, że chusta + pelerynka infant (nieprzemakalna) + moja kurtka (baaardzo przemakalna) to osłona nie do przebrnięcia dla ulewy. Młody był suchutki, cieplutki i radosny, deszcz chyba mu się podobał :) ... niemniej zaczynam się zastanawiać nad jakąś pelerynką dla dwojga.
Krecik ale piekny opis:D
Nellka tez byla przeszczesliwa ze pada;)