Moje dzieci oboje byli na weselach, zawsze w chuscie i zawsze po prostu zasypiali mi na plecach i tyle. Ja sie bawiłam i do 1-2 :)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Wersja do druku
Moje dzieci oboje byli na weselach, zawsze w chuscie i zawsze po prostu zasypiali mi na plecach i tyle. Ja sie bawiłam i do 1-2 :)
Sent from my iPhone using Tapatalk
Zanim Piotruś skończył 5mcy byliśmy z nim na pięciu weselach. Zawsze z wózkiem z gondolą i chustą, wtedy jeszcze elastyczną, w razie Wu. Wózek jednak się bardziej sprawdził, bo o ile na czas mszy, obiadu czy tańców dziecko moze być i na rękach, i w wózku, i w chuście- to jednak problem jest ze spaniem. Młody zawsze zasypia przy piersi, więc wtedy tylko myk do wózka i dzieć śpi w kącie doglądany przez ciocie ;) Mam fajne zdjecie, ale nie wiem, czy da się je tu wstawićTeraz, jak młody ma prawie 8mcy, już obyłoby się bez wózka. Spokojnie mogą go zastąpić zestawione krzesła. Z wózkiem jest o tyle problem, ze nie zawsze jest dla niego miejsce, czy to w aucie, czy na sali. Na jednym z wesel, by przebrać Piotrka czy odstawić uśpionego, musieliśmy lawirować między krzesłami, ludzie patrzyli z wyrzutami na nas- nie było mi miło, wszystkich przepraszałam i miałam ochotę wracać do domu :/
U nas zawsze wózek + chusta. W razie czego dziecię było wyspacerowane przez nastoletnich wujków albo ciocie, chusta np na czas obiadu lub tańców, gdy nie było "wolnych" osób do zajęcia się małą. Jak miała prawie rok i wesele było ze spaniem w hotelu to już bez chusty, za to wózek do spania na tarasie.
Tak jak pisałam - ze względu na konieczność zabrania z nami jeszcze 2 osób, musimy zrezygnować z wózka - nie zmieści się w aucie. Ale stwierdziliśmy, że spróbujemy upchnąć chociaż kółka - w najgorszym razie zamontujemy fotelik. Młoda go nie znosi, ale ze smokiem w buzi i w ruchu powinniśmy dać radę. Jak już zaśnie to przez dłuższą chwilę jest jej wszystko jedno :). No i mam nadzieję, że chusta mnie nie zawiedzie. Za miesiąc dam znać jak nam poszło.
Wesele za nami więc postanowiłam napisać czy nam się udało przetrwać. Jednak w trakcie wesela chusta nie została użyta. Do bagażnika zmieścił się stelaż od wózka więc wykorzystaliśmy fotelik. Pogoda była ładna więc nam Młodej nie wywiało. Troszkę marudziła, ale w kościele światła skutecznie przykuły jej uwagę, a na weselu została porządnie nakarmiona, trochę z nami potańczyła "siedząc" u męża na rękach, co mocno ją zmęczyło i ok. 18:00 pomimo niechęci do fotelika i bardzo głośnej muzyki zasnęła. I tak spała niemal do północy. Także złote dziecko mam chyba, nic tylko chadzać z nią na imprezy :).
A żeby nie było chusta się przydała. Wykorzystaliśmy daleki wyjazd do pozwiedzania w wolnych chwilach i na wycieczkach nosiłyśmy się w chuście. Pogoda była wspaniała więc właściwie to już prawie jak wiosenne spacerki :).
My na czerwcowe wesele przyjaciół do Warszawy wzięliśmy 9 miesięczniaka i chustę/MT tylko...tańczył przytroczony do mnie, jadł u nas na kolanach, przewijany był w aucie, a jak zasnął po 23.00 to najpierw na zmianę trzymaliśmy go na rękach przy stole i wkrótce pojechaliśmy do hotelu spać.
Rano jeszcze zachaczyliśmy o Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie kiedy siedział w MT na plecach zgubiliśmy smoka ;)