Slojma - trzymam kciuki więc za chustę- to najlepsze co można wybrać dla takiego malucha. A jak nie wyjdzie to zostaje wybór nosidła:)
Wersja do druku
Slojma - trzymam kciuki więc za chustę- to najlepsze co można wybrać dla takiego malucha. A jak nie wyjdzie to zostaje wybór nosidła:)
Slojma - no to siostra nie jest całkowicie przeciw jak sama widzisz :). Może pokocha chusty ;)
a moze didytai?
chustę też jej daj, moja młodsza do pewnego momentu w pompie miała chusty i nosidła w wersji do noszenia jako domowy usypiacz, za to hamakowanie kochała miłością wielką ;)
Ja bym kupila bondo zanim jej mąż jej kupi jakies wspaniałe wisiadlo i będzie jeszcze gorzej...a chustę bym pożyczyła swoją droga ale nie sama...
Ja tak zrobiłam z bliska mi osoba a rodzina była przeciwna no i pozyczylam chuste.po czasie okazało się że chusta byla zbyt trudna skomplikowana i takie tam a troskliwy mąż podsunal żonie baby bjorn żeby się tak bidna nie męczyła bo przecież to dużo prostsze niż chusta...także tylko radzę nauczona kiepskim doświadczeniem...
Nie czytałam całego wątku, ale jeśli absolutnie nie chusta, to Storchenwiege BabyCarrier - regulowana szerokość i długość panelu. Miękki pas biodrowy. Materiał skośnokrzyżowy. Możliwość ściągnięcia boków nosidła za pomocą sznureczków, przez co jest lepsza stabilizacja boczna.
Spojrzałam na to nosidło do galerii Google i jak widać, nie zawsze możliwość regulacji jest dobrą opcją http://littlepossums.files.wordpress...arrier-red.jpg ...
Ale że o czym to zdjęcie świadczy, bo nie rozumiem? Że ktoś nie umie założyć nosidła? Pewnie, że tak bywa, niezależnie od rodzaju nosidła czy chusty.
A to nie jest lalka?
Jest ;)
Tak sobie pomyślałam, że czasami lepiej dla osoby, która zdecydowanie odmawia noszenia w chuście (i jest totalna 'zielona' w temacie) kupić nosidło bez regulacji, żeby nie zrobiła z tego wisiadła.
Jesteś pewna, że to lalka? Bo tak się zastanawiałam, ale doszłam do wniosku, że jednak dziecko (ale pewna nie jestem) :wink:
Chociaż może faktycznie to stópki lalki, a nie kozaczki niemowlęce... :wink:
No kurde ale przeciez noworodek bedzie i tak raczej na najmniejszy rozstaw panela... ta lalka ma po prostu nieproporcjonalne nogi. A przeciez po to ma siostre zeby pokazala co i jak. Z chusty tez mozna zrobic wisiadlo przodem do swiata :p.
Bez zaciągania sznurków, a więc tak jak na pokazanym zdjęciu, to jest takie nosidło, jak wszystkie inne, a więc zawsze można sknocić, jak widać ;)
M.in. dlatego nie lubię nosideł, ale tym razem kupiłam do spróbowania Marsupi (okazja była, ktoś nie wiedział co sprzedaje :wink: ). Na razie pożyczyłam go mojej siostrze i ona jest bardzo zadowolona (ale ona nie jest fanką chust, tylko czasami nosi i to głównie po domu).
Mnie w Marsupi nie przekonują pasy przyczepiane na rzepy do panelu na kręgosłupie dziecka. Bondolino z kolei ma koszmarnie grube pasy naramienne, które bywają wkurzające dla dzieci, bo ograniczają widoczność. Część rodziców boi się tez zapięcia na rzep z tyłu (tak jak i w Marsupi). Obok Storchenwiege, bardzo fajny jest Didytai, tylko dziecko szybko z niego wyrasta. Ale to rzeczywiście fajne rozwiązanie.
A to te pasy jakoś uciskają? Zwróciłam na to uwagę, ale nie wydawało mi się to wadą. No ale wypróbuję Marsupi dopiero, jak maluch się urodzi, bo na razie to mogę sobie teoretyzować...
Storchenwiege i Didytai z tego co widzę są zrobione na podobieństwo Mei Tai'a. Ja Mei Tai'e nie lubię, ale dla kogoś, kto nie chce motać chusty to może być świetne rozwiązanie.
Już niedługo będę w PL to jej pokażę chustowanie. Na szczęście udało mi sie ja namówić by nie kupowała jakiś wsiadeł bo maż naciskał. Zaproponowałam jej naukę chustowania lub jeśli nosidło to wcześniej wypożyczyć i zobaczyć czy jej to odpowiada.