Moim zdaniem też jest lepiej, ale poły powinny iść po udkach, a nie po dołkach podkolanowych, albo po łydkach. Też mam ten problem w plecaku z maluszkiem :twisted:.
Wersja do druku
Moim zdaniem też jest lepiej, ale poły powinny iść po udkach, a nie po dołkach podkolanowych, albo po łydkach. Też mam ten problem w plecaku z maluszkiem :twisted:.
no wlasnie chcialabym najpierw opanowac plecak prosty, pozniej inne wiazania. Nie mam pojecia jak go ulozyc na plecach zebym mogla prowadzic poly po udkach. Przegladam teraz stare tematy w poszukiwaniu wskazowek. Moj maly jest na prawde maly - niby skonczone 6 miesiecy ale tylko cos kolo 6.5kg i te jego udka sa malutkie.
Widać na zdjęciu, że to kruszyna.
Widzę, że ostatnio bardzo często się przewija się problem małe uda i jak tam zmieścić poły. Mam prośbę dla doraczyń - czy możemy prosić o zdjęcie z prawdziwym dzieckiem (a nie z lalą), małym, niesiedzącym dzieckiem w prawidłowym plecaczku prostym - gdzie miednica jest podkręcona, gdzie poły idą po udach. A gdyby był filmik to byłabym wniebowzięta :D. Dodatkowo zastanawiam się, kiedy jest mowa o podwieszeniu na dołkach, a kiedy jest prawidłowo podwinięta miednica, a kiedy jest za płytko :hmm:
Mam ten sam problem - chusta w kolankach. Pytałam w innym wątku i Ania Nogajska radzi w takiej sytuacji wiązać niżej. Trochę pokombinowałam i faktycznie jest lepiej.
ja też nie doradczyni, ale zanim ktoś się profesjonalnie wypowie:
spróbuj te pasy jak je juz do tyłu dajesz tak poprowadzać po chuście bardziej nie od razu pod kolanka, ale tak, żeby pupka wpadała, może to troszkę pomoże?(ja to widzę tak, że pasy z tyłu krzyżujesz na wysokości jajeczek synka:oops:, tak po chuście, a jak z przodu supel zawiążesz to się te pasy przybliżą w stronę kolanek i może sie uda nie aż tak pod dołkami):dunno:
dzieki dziewczyny. moze uda mi sie jeszcze raz dzisiaj malego zawiazac to wrzuce zdjecie
niestety dzisiaj nie udalo mi sie zawiazac malego. Ale jutro probuje od rana
No i fajnie by bylo jakby ktos wkleil zdjecie zywego niemowlaka w prawidlowo zawiazanym plecaku. Bo takiego zdjecia jeszcze nie znalazlam...
Ta chusta w dołkach przejdzie sama - małe dziecko ma tak malutkie nóżki, że chcąc nie chcąc poła zawsze będzie lądowała w ten sposób, zwłaszcza w grubszych chustach na udzie po prostu nie ma tyle miejsca.
U mnie odkąd młoda urosła, problem zniknął sam.
Poza tym Ty jesteś w stanie poczuć, czy synek wisi na dołach podkolanowych, czy nie, bez względu na to jak to wygląda na zdjęciu. Jeśli czujesz, że ciężar dziecka jest równo rozłożony na plecach to OK, jeśli chusta "wisi" Ci na ramionach albo ciągnie w talii, to na pewno można poprawić nóżki i całość.
To ja się wypowiem - zżera mnie zazdrość że tak zgrabnie się wiążecie. :thumbs up:
Ja próbowałam już kilka razy i cierpliwości mi brakuje jak poraz kolejny mi chustami spod tyłka małego wychodzi. No nie idzie mi i tyle. :duh: Cierpliwości mam ogólnie bardzo mało i to nie pomaga. Brawo. Patrząc na Wasze zdjęcia natchnęło mnie znowu i spróbuję dziś jeszcze raz.
Całkiem zgrabne i ładne wiązanie. Tymi udkami już tak się nie przejmuj, tym bardziej, że teraz dziecina poubierana, więc nic się tam nie powinno zbyt mocno odciskać.
Na tym ostatnim zdjęciu jest też na fajnej wysokości, jak by zasnął to położy głowę na Twoich plecach i nie powinna mu opadać.
Spróbuj mocniej dociągnąć górną krawędź, te pierwsze 10cm mocniej.
Nie przesadzajcie, to nie jest już taki maluszek :)
Ja widzę te rzeczy:
- krawędź która idzie pod pupą dziecka jest u Ciebie zawsze widoczna na ramieniu, Powinna być schowana pod połę. Jeżeli ją podczas dociągania wyciągniemy na zewnątrz to chusta rozłazi się na boki i dziecko kiwa się w chuście na boki. Brak stabilizacji bocznej. Moim zdaniem synek nie wierci się bo chce widzieć więcej tylko dlatego, że siedzi w bardzo luźnym tobołku.
- bardzo mocno dociągnięta jest sama krawędź, a już dalej chusta jest luźna, jakby w ogóle nie było dociągania. Zawsze z krawędzią trzeba złapać ciut więcej materiału, aby nie wbijać brzegu chusty w ciało dziecka
- na koniec wiązania powinnaś w okolicy ud spróbować skorygować położenie miednicy. Na każdym zdjęciu obydwie stopy są ułożone w ten sam charakterystyczny sposób. Wydaje mi się, że ta rotacja stóp idzie od biodra i robisz ją podczas krzyżowania chusty pod pupą. Nie koryguj stóp łapiąc za nie, bo ta rotacja zaczyna się już w biodrze.
- gdy dziecko zaśnie dobrze jest mu zaciągnąć chustę na głowę. Da się to zrobić :) Taka wisząca głowa nie jest dla dziecka zbyt przyjemna.
W jednym z kolejnych postów jest opisany plecak dla niemowlaka, są tam zdjęcia, instrukcje. Poczytaj.
poddaje sie, nie potrafie porzadnie zawiazac plecaka, nie mam sily kombinowac, dociagac. Maly na plecach lezy grzecznie ale w tobolku dostaje bialej goraczki. Poczekam az usiadzie i wtedy przerzuce go do nosidla.
Roxie, a próbowałaś wrzucać go "na samolot" z chustą i dopiero wtedy na plecach podwijać chustę pod pupę? Starym sposobem, że tak powiem (na starych filmikach tak wrzucane są starsze dzieci do plecaka). Może to zadziała, skoro w tobołku nie chce ?
Ja z tego samego powodu chwilowo przesiadłam się do didytaia, przynajmniej nie wysuwa mi się chusta z każdym wierzgnięciem i mogę dociągnąć (a o dziwo, mały jest spokojniejszy w dd i W TYM nie wierzga wcale), bo wtedy całe wiązanie bierze w łeb i guzik z pętelką mi wychodzi, a nie prawidłowa pozycja.
chwilowo to musze odpoczac od plecaka. Bo jak tylko zaczynam wiazac cisnienie mi skacze, mlody to wyczuwa i sie jeszcze bardziej denerwuje. Za to jak juz jest na plecach - miodzio - dziecko przyklejone, usmiechniete, nic tylko motac...
A mozna 'na samolot' wrzucac niesiadajace dziecko?
nie trzeba od razu "na samolot". Można posadzić dziecko na biodrze i przesunąć na plecy :)
jaka to chusta? bardzo piękna!
Roxie,nie poddawaj się :). Ja mam mocne postanowienie nauczenia się plecaczka (tego z koszulką też :),podobno najwygodniejsze wiązanie). To, że jest gorszy dzień, nie oznacza, że należy rzucać to wiązanie w kąt, może odpocząć chwilę i za chwilę do niego wrócić. Powolutku, dwa kroczki w przód, jeden w tył, ale ogólnie do przodu. Nauczymy sie w końcu ;) i ty i ja :).
I ja :)
Właśnie dzis odważylam się i po raz pierwszy ( w sumie to drugi) wrzuciłam na plecy. Tylko łapka nam jedna wyszła górą, więc nawet nie wiązalam, tylko przekonywałam Młodego, że mu się powinno podobać ;)
probuje w kazdej chwili gdy oboje jestesmy w dobrym nastroju ;)wtedy zwykle po 5 minutach maly zasypia mi na plecach a ja moge 'rzezbic' wiazanie. Wychodzi mi chyba troche lepiej, ale za kazdym razem prawa noge maly ma duzo wyzej - nie moge sobie z tym poradzic. I nie wiem czy to dlatego ze on krzywo lezy na plecach - czy ma te noge tak wysoko podwinieta.