Super! :applause:
Wreszcie dobrze widać kolor! :thumbs up:
Wersja do druku
Super! :applause:
Wreszcie dobrze widać kolor! :thumbs up:
Kamila, super!
Te zdjęcia po praniu? Jeszcze się wydaje sztywnawa trochę ... (moja dopiero schnie)
Tak, prosto spod zelazka nawet....:hide:
Piękne zdjęcia w akcji...achh...
moja wisi i tak sobie łypię na nią, taką piękną i powabną...cieszę się, że ją mam:eek:
A jak ją wyjęłam z pralki, to w dotyku była gładka, jak skóra i takie było moje pierwsze skojarzenie - szkoda, że po praniu sztywnieje...:omg:
Celebrianno a w jakim płynie pierzesz?
Kama i Ty ? I Ty Karusku? wywiad robię :ninja: Metis Ciebie tysz pytam :mrgreen:
Taki OT a co!
Kamilia - zdjęcia już wcześniej widziałam i wzdychałam ;)
Ouups... ja wbrew zaleceniom piorę w płynie Lovella (ale nie mam proszku, nie używam :omg:)...wszystkie chusty tak piorę i nic im nie dolega :mrgreen:
ja też w płynie, wszystkie szmaty w nim piorę, ale nazwy nie pamiętam- do jedwabiu i wełny, nie lovela.
(tak, wiem, że nati nie zaleca, ale nigdy nie zaszkodził)
ja z tych strachatych i piore w proszku do koloru - bezzapachowym Neutral.
a jak pierzecie w pralce na programie do wełny to jakie wirowanie? ile obrotow w sensie? bo ja strachliwa jestem :hide: wsadziłam chuste w mala poszewke i czekam na instrukcje do dalej, lovelle mam
Ja ustawiam na wełnę (800 obrotów) 30 stopni...
ręcznie :) i nie wykręcam tylko wyduszam i suszę na płasko (więc proszę się nie dziwić, że suszarka nie wyrabia, skoro po takim wyduszeniu chusta schnie dwa dni :))
Zuzolciu - dopełnij pralkę, żeby ta poszewka nie latała po pustej pralce (no i chyba nie przesadzaj z małością - IMHO poszewka taka na większą poduchę a nie na jaśka ;))
Piorę najczęściej ręcznie.W proszku.Potem do poszewki i na 1200 obrotów :twisted:
Nie mam zdrowia tyle czekać :mrgreen:
Czasem mi kapie do wanny jak mi się nie śpieszy.
Na dobrą sprawę czemu nie wirować? Przecież chusta się praktycznie nie rusza :hmm:
Siła odsrodkowa przykleja ją do bębna az miło :mrgreen:
Dzięki!
Poszewki mam tylko ikeowskie 50x60 :hide:
Nom a koty też tak prałam właśnie - ręczni i wyciskałam, suszyłam wiszące, meę w pralce ale na 400obr
jul - dopełnię ;)
Nigdy nie prałam żadnej chusty ręcznie...:hide:
Zawsze wrzucam je w woreczku do prania do pralki, dopełniam czymśtam stosownym, nastawiam na program do wełny albo do ręcznego, wsypuję trochę proszku (mało) (ostatnio chyba domol do koloru) i ... wio! :lol:
Suszę rozwieszoną na suszarce, czasem przerzucam przez kabinę prysznicową, bo w łazience mamy b.ciepło...
Nigdy nie suszę chust z domieszkami na kaloryferze. Nie zawsze prasuję (raczej rzadko, szczerze mówiąc...)
No dobra - mam i ja!
https://lh4.googleusercontent.com/-N...0/DSC04185.JPG
Chusta po praniu nadal jest mięciutka - nie potrzeba żadnego łamania. Jest piękna, miła, miękka, łatwa w wiązaniu i nośna...czego chcieć więcej?