nooo niezłe, ciężko będzie znaleźć ksiażkę o dinozaurach ze zdjęciami ;) Ale powodzenia.
Wersja do druku
Są ze zdjęciami, w sensie komputerowo zrobione zdjęcia. Widziałam takie encyklopedie, ale mój Młody za mały jeszcze na tego typu pozycje.
Coś takiego by mogło też być (mam taką samą o psach i Antek bardzo lubi), ale w stanie lepszym niż oferowana w aukcji (nie lubie zniszczonych przez kogoś książek).
http://allegro.pl/ksiega-dinozaurow-...872585417.html
Ostatnio eksploruję książki dla dzieci. (W sumie innych nie mogę czytać, chyba, że o dzieciach, no i o rodzicach ;-)). Parę kupiłam w empiku jak była promocja (ciekawe skąd o niej się dowiedziałam). I z niektórych nie jestem zadowolona. Ja raczej tradycjonalistka w tym względzie jestem, no ale rozumiem potrzebę uwspółcześniania.
Napiszcie czy znacie poniższe książki, dzieciom w jakim wieku je czytacie, czy są raczej bajowe czy bardziej wpsóczesne (nie wiem czy wiecei o co chodzi) i czy ilustracje są odzwierciedlające rzeczywistość czy raczej deformujące, czy czarno białe czy kolorowe.
Muszka złotobrzuszka
O wróbelku Elemelku
Szewczyk dratewka – czy znacie jakieś porządne wydanie?
Nawet nie wiesz jak bardzo cie kocham
Gąska Balbinka
Przygody Filonka bez ogonka
Dawno, dawno temu
Tylko bez całowania
Skąd się biora dzieci Brykczyński
Moja babcia czarownica
Afryka Kazika
Brodacz i maszyna do bicia
Paddington
Niefruwak piechotny
Mama zniosła jajko
Skrzaty
Sceny z życia smoków
Burzliwe dzieje pirata Rabarbara
Kto chciałby rozweselić pechowego nosorożca?
Bajka o szczęciu
Nusia i (wilki, łosie etc)
Igor i lalki
Elmer (i inne z serii)
Pchła Szachrajka wyd. Wilga
Lulaki. Pan Czekoladka i przedszkole
Ale ja tak chcę
Czupieńki
Inne życie
Włosy mamy
Mój przyjaciel Szymon
Billy jest zły
Narodziny księżniczki wyd. Namas
Biała księżniczka i Złoty Smok wyd. Namas
Wdzięczny kwiat wyd. Namas
Opowiadanie z piaskownicy
Nóż w palcu
A Wandę Chotomską czytacie?
Z tego spisu mamy tylko "Lulaki. Pan Czekoladka i przedszkole". Książeczka przydała nam się w trudnym okresie adaptacji do przedszkola. Bohaterem jest Hubercik, który jest przedszkolakiem. Życie przedszkolne pokazane jest bez przesładzania, ilustracje w porządku - jak dla mnie. Do książki dołączona jest płyta CD z wersją czytaną książki.
magnus u nas dinomania w pełnym rozkwicie (4 lata za 2 dni!), udało nam się znaleźć bardzo fajną książkę, ja wybredna bardzo jestem ilustratorsko, ale ta jest fajna, choć wielka i ciężka (i pot z niej spływa...) - napisałam o niej i kilka obrazków dałam. Stasiek bardzo ja lubi oglądać - na razie nawet nie każe nam czytać tych wszystkich opisów :D
Goldhind, my kilka mamy, pozwolisz, że Cie przekieruję linkami? Bo pisałam już o niektórych na blogu.
Poza tym polecam bardzo portal ryms.pl - jest tam mnóstwo recenzji, a do wielu dołączone ilustracje do podglądu.
Nawet nie wiesz jak bardzo cie kocham
Nusia i (wilki, łosie etc)
Igor i lalki
Elmer (i inne z serii) + z nowej serii
Lulaki. Pan Czekoladka i przedszkole
z tej listy mamy
Paddingtona - ale tego obrazkowego. lubimy :) sporo obrazkow, tekstu tez troche. u nas dodatkowy smaczek to miejsce akcji, rzecz jasna :)
Nusie, Igora i lalki - ta sama autorka, bardzo fajnie podpatruje przedszkolaki. czekamy wlasnei na kolejna Nusie!
Elmery - bardzo kolorowe, Franek najbardziej lubi o hipopotamach.
Czupienki - jedne z moich ulubionych ksiazek dla dzieci. fantastycznie zilustrowane, takie chwytajace za serce troche...
moj przyjaciel szymon - wlasnei przyszedl, przegladnelam - podobalo mi sie bardzo, pewnie jutro wyciagne do czytania.
billy - mamy obydwa, franek bardzo lubi. madre bez nachalnego dydaktyzmu.
mamy tez pechowego nosorozca, wlosy mamy i noz w palcu - odlozone na kiedys, bo imo, franek ejszcze za maly na nie (zlwaszcza na wlosy mamy).
aha - mama zniosla jajo - przegladnelam w ksiegarni i stwierdzilam, ze nie. a recenzja jest tutaj - http://poczytajmi.blox.pl/2007/03/Ma...sla-jajko.html
Goldhind, z Twojego spisu znam te książki:
Przygody Filonka bez ogonka - moja ukochana książka z dzieciństwa, dostałam ją w późnym przedszkolu, pamiętam do dziś; o małym kotku, z tego co pamiętam, nie bajkowa
Burzliwe przygody pirata Rabarbara - bardzo fajna, jest część 2, dałam ją 3,5 latkowi na święta (zapalony pirat) i podobno podobało się, raczej niebajkowa
Paddington - no, to klasyka, w wersji zaadaptowanej dla 2-3latka (dużo dużych ilustracji), w klasycznej od 4-5, niebajkowa
Igor i lalki - o chłopcu, co to chciałby się pobawić lalkami w przedszkolu, ale się wstydzi; sympatyczne i poprawne politycznie, dla 3latka
Billy jest zły - przeglądałam, w porządku, o wyrażaniu emocji, niebajkowa; my mamy "Billy i tajemniczy kot" i bardzo nam się spodobała (2-3 latka)
Lulaki - super, szalenie mi się podoba, podobnie jak u magnus, przydała się w adaptacji do żłobka
Słyszałam same dobre rzeczy o Afryce Kazika, ale to dla dziecka szkolnego raczej jest (niebajkowa :wink:)
Wandę Chotomską czytamy, choć z rzadka, bo z biblioteki - mieliśmy już u siebie "Wanda Chotomska dzieciom" (czy coś takiego) i "Kołysanki dla Zuzanki". Niektóre wiersze nadają się już dla 2latka, inne raczej od 3 lat
Nawet nie wiesz jak bardzo cie kocham - mieliśmy biblioteczne i bardzo nam przypadło do gustu (Ala miała coś z 2,5 roku wtedy).
Paddington - mam w wydaniu tym z "naszych czasów" ;) i niezbyt przypadło młodej do gustu. Jest trudna do zrozumienia i ma długie rozdziały (A młoda lubi np. muminki w wersji nieokrojonej...). Tych w wersjach dla młodszych nie miałam
Mama zniosła jajko - nam się podobało, też mieliśmy biblioteczne. Technicznie wszystko sensownie wyjaśnione, Ala też śmiała się z tekstów mamy i taty
Sceny z życia smoków - mi się podobało, Ali nie czytałam bo mam tylko w ebooku.
Elmer (i inne z serii) Elmera lubimy i polecamy. Mamy go już prawie 2 lata, Ali się jeszcze nie znudził i czasem do niego wraca.
Narodziny księżniczki wyd. Namas - mamy i dość lubimy. Taka trochę filozoficzna opowieść dla dziewczynek. Ma dość nierówny tekst, czasami mimo że krótki jest na tyle skomplikowany, że pomijam co po niektóre fragmenty.
:)
Książki, które mamy albo które znam (dla orientacji Mati ma teraz 3 lata):
Nawet nie wiesz jak bardzo cie kocham - ilustracje tradycyjne, czytaliśmy ją (i czytamy nadal) od drugich urodzin. Ciepła, piękna i mądra.
Nusia i wilki- książka moim zdaniem dla dzieci w wieku 5+ , ma wiele tekstu, mało ilustracji ale ja ją bardzo lubię, Mateuszowi jeszcze nie czytałam
Elmer- mamy "Elmera i zagubionego misia", czytamy od kilku miesięcy, ciepła opowieść, bardzo fajne, kolorowe ilustracje. Typowa bajka.
Mama zniosła jajko - jeśli jesteś tradycjonalistką raczej nie będzie Ci się podobać, spotkałam się z opinią, że to raczej nie jest książka dla dzieci chociaż tak wygląda. Acha, ja jej nie mam, przeczytałam u koleżanki. Nie zależy mi bardzo żeby ją włączyć do księgozbioru chociaż inną książkę pani Cole mamy i bardzo lubimy
Kto chciałby rozweselić pechowego nosorożca?- imo książka dla dzieci 4+, głównie ze względu na objętość. Szczerze się przyznam, że stoi na półce ale Matiemu jeszcze nie czytałam. Zrobię to na dniach i wtedy napiszę więcej bo może się zdziwię ;)
Igor i lalki - przełamuje stereotypy, ale Matiemu jakoś niespecjalnie przypadła do gustu, podobnie jak "Billy jest zły" - ale dla trzylatka książki akurat
Ale ja tak chcę- Mati jest chyba jeszcze za mały na tą książeczkę, przeczytaliśmy raz, więcej nie chciał, widziałam, że ciężko było mu się skupić. Może za rok będzie ok.
Czupieńki- mamy tę o Smoku. Ilustracje bajkowe ale nie przesłodzone, o tym jak smok był zły ale okazał się dobry, tylko głodny ;) Mati ją lubi.
Włosy mamy- mówi o depresji matki, piękne ilustracje, ma pozytywne zakończenie ale jest smutna. Ja jej nie kupiłam bo uznałam, że nie ma odniesienia do naszego życia i wolałam kupić inną pozycję.
Ulubione książki Mateusza na dzień dzisiejszy to:
Świat w obrazkach - strażacy to prawdziwa skarbnica wiedzy!
"Dobranocny Maciek"
"Basia i przedszkole"
"Ja nie chcę iść spać!"
"Gęś, śmierć i tulipan" - długo zastanawiałam się kiedy ją przeczytam Mateuszowi (kupiłam ją jakiś czas temu dla pięknych ilustracji i poetyckiego ujęcia tematu). Odpowiedni moment nadszedł sam bo zmarł mój wujek i pojawił się temat śmierci. Po pierwszym przeczytaniu Mateusz się rozpłakał gdy gęś umarła, rozmawialiśmy więc o niej wiele razy. Książka ma wiele warstw, Mati zrozumiał tę podstawową ale starsze dzieci i dorośli też z niej wiele wyniosą.
"O duchu, który się bał" - kupiłam ją bo Mati zaczął bać się duchów i potworów. Książka jest utrzymana w konwencji horrorów, zakończenie jest bardzo przewrotne. Mati po kilku czytaniach powiedział, że skoro duchy się też boją to wcale nie są takie złe :)
Dla trzylatków polecam również Janoscha i serię o Panu Kuleczce, jakiś czas temu to był numer one. No i Mamoko ale to oczywista oczywistość ;)
Dziękuję za obszerne wypowiedzi. :-)
Teraz ja. Bo niektóre z wymienionych przez nas książek czytamy, mamy, ale chciałam poznać wasze opinie.
Igor i lalki - zanim wypożyczyłam, domyśliłam się o co może chodzić; fajne to przełamywanie stereotypów; ale ilustracje nie za bardzo mi się podobają, bo wszyscy mają tam brzydkie twarze, a często wręcz wykręcone złością (no nie wiem, może to jest realizm właśnie ;-)); poza tym mam wątpliwości co do haseł typu: "zanożuję cię nożem laserowym." Moja Helen raczej nie ma okazji słyszeć takich tekstów, czasem coś się w przedszkolu zdarzy, ale nie aż takie (raczej w stylu "nie wytykaj języka bo ci krowa nasika", albo "jesteś brzydka." - to są najostrzejsze chyba teksty). No i nie wszystko rozumiem, zwłaszcza fragment o wybuchających robotach - musiałam czytać kilka razy... Może ja już nie rozumiem przedszkolaków? A! Helenka bardzo lubi tę książkę
Nusia i bracia łosie - kupiłam zanim zorientowałam się że to ta sama autorka co Igor. W ogóle jakoś nie przystaje do naszej małej rzeczywistości: jakieś dziwne wybryki tych braci nieokrzesanych, telewizja czy gry , chipsy, chrupki, już nie pamiętam; może by się Helence spodobała jednak, no ale mi zupełnie nie odpowiada, a to ja czytam; a ostatnio czytamy kilka razy dziennie, książki po całym domu u teściów rozłożone, więc wolę czyta coś co przynajmniej toleruję... Podejrzewam, że inne Nusie też takie. No nie wiem, może mi wytłumaczycie, że to jednak fajna książka dla 3 latki.
Elmer i hipopotamy - mnie podobają się rysunki, a ulubiony nasz to ten gdzie hipopotamy i słonie się polewają; ale tekst ma skróty myślowe - a może to ja już nie rozumiem dziecinnych tekstów? Ale chyba nie, Helen też trochę była zagubiona; no i trochę mało tekstu; ciekawe jak w oryginale brzmi
Elmer i Róża - jak wyżej, idea fajna
Elemr i nieznajomy - jak wyżej, ale tekst chyba najmarniejszy z tych trzech
To, że książki są tak kolorowe i mają mało tekstu sprawiło, że myślałam, że będą raczej proste w zamyśle. Ale tu chodzi o inność i podobne problemy, tolerancje; nie wiem czy to juz ten czas... chyba nie
Pchła szachrajka wyd Wilga - pchłę szachrajkę znam na pamięć (cześć przynajmniej) bo słuchałam jej jako dziecko na płycie, ale teraz chciałam się tylko dowiedzieć czegoś na temat szaty graficznej tego wydania, czy warto; w ogóle mam problem z Brzechwą - najsłynniejszy autor dla dzieci, a ładnych wydań jak na lekarstwo; my potrzebujemy jeszcze takich z obrazkami, a takie to są zazwyczaj jakieś koszmarki, więc jak zobaczyłam te pchłę w księgarni (zafoliowana był :-() to zatarłam ręce; a! są jeszcze Androny z il. Butenki, mam stare wydanie, super
Dodam jeszcze kilka refleksji spoza listy:
Mamoko TAK, ale H ostatnio przerzuciła się na dłuższe pisane historie
Basia - mamy wszystkie dostępne teksty; rysunki ok, rodzice Basi trochę mnie wkurzają, są zapoprawni, czasem z potencjalnie fajnej historii (np. o biwaku) wychodzi lekka nuda; ale ogólnie OK, a najbardziej pomocna okazała się oczywiście Basia i nowy braciszek; to była pierwsza książka, której H wysłuchała, a nie tylko ze mną obejrzała :-)
Janosch - ilustracje w porządku, dobre tematy, zwłaszcza ten o szpitalu (patrz złamana ręka H.)
Pettson i Findus - dla mnie trochę za długie, bo prawie nigdy nie udaje mi się skończyć przed karmieniem Jo :-) Rysunki pełne szczegółów, taki trochę realizm magiczny; historie śmieszne, takie inne, szwedzkie jak powiedział mój m.; polecam
No na razie tyle, ciągle się spieszę, przepraszam za chaos.
A ja właśnie przeczytałam dwie nowości Czerwonego Konika: Marchewka z groszkiem i Samotny Jędruś. Obie rewelacyjne!
Pierwsza opisuje spotkanie polskich warzyw z importowanymi (nazwy tych importowanych mnie rozbawiły: Los Burakos, Kala De Fior, Kim Czos Nek, Mr Chewka) ilustrację i tekst A. Woldańska - Płocińska (ta od Pierwszych urodzin Prosiaczka).
Samotny Jędruś - pięknie napisana (W. Widłak) - kapitany pomysł na ilustracje!
Właśnie zauważyłam, że "Nusię i wilki" pomyliłam z "Piaskowym Wilkiem" :duh:
Im bardziej poznaję przedszkolaki, im częściej uda mi się podejrzeć ich zabawy lub podsłuchać o czym gadają, tym bardziej lubię książki Piji Lindenbaum! Ma niesamowity zmysł obserwacji dzieciaków. No po prostu jak dla mnie ... samo życie ;)
Dla Staśka chyba też, bo bardzo lubi jej książki. Najbardziej chyba Nusię i wilki, Igora też bardzo; teraz czytamy łosie. Nieokrzesanie - jak to ładnie nazwałaś - łosi budzi naszą niekłamaną radość :D Teraz niecierpliwie czekamy a nową Nusię.
Mamy też Filip i mama, która zapomniała, ale to mniej przedszkolne, to o mamie, która... no chyba ma dość i zamienia się w smoka (zresztą każdy myślę odnajduje własną interpretację).
Jak dla mnie to są świetne scenki rodzajowe, bliskie prawdziwym przeżyciom prawdziwych przedszkolaków, a do tego w sposób nienachalny i mało dydaktyczny pokazujące i oswajające jakiś problem.
Uważam, że to jedne z najlepszych książek dla przedszkolaków.
A ilustracje - cóż - non disputandum ;). Mnie się bardzo podobają.
Przyznam, że Nusi nie miałam w ręku, ale trochę specjalnie, bo na którymś z ulubionych blogów przeczytałam niezbyt entuzjastyczną recenzję i utrwaliła mi się w pamięci.
Androny: świetne! Szkoda, że nowe wydanie takie drogie.
Czytamy i czytamy tego Igora i chyba mnie też się zaczyna podobać?
A! Mamy też Księżniczki i smoki. Co myślicie? Ilustracje ładne. Tematyka bajkowo współczesna. A ktoś zna coś o księżniczkach i smokach, ale takie całkiem bajkowe i w DOBRYM (nie disnejowskim) guście?
zakupiliśmy "Skrzaty"
http://www.matras.pl/media/catalog/p...4880.jpg_8.jpg
i SZAŁ - Sara codziennie męczy swoją biblię - nawet śpi z nią
Skrzatomania! :lol:
" słoneczne jajo" nie mam ale muszę nabyć ponieważ mam inną książkę tej autorki "w krainie krasnoludków" która mnie użekła szczególnie rysunkami a na końcu mama ma najmłodszego na plecach w tobołku( urocze)
jak tutaj
http://www.cudanakiju.com.pl/Kolorow...kov_t6253.html
Uwielbiam tego typu książki. W dzieciństwie nie roztawałam się z "Leśnym ludkiem" - miałam go z biblioteki i wypożyczałąm namiętnie. Teraz nigdzie nie można go kupić, a ztego, co pamiętam, to była właśnie taka "encyklopedia" krasnoludków i innych leśnych stworków.
"Skrzaty" wyglądają fajnie, tylko ich cena... Ałłł...
Teraz w merlinie promocja z okazji Targów. Nie, żeby od razu taniocha, ale zawsze coś.
Pamiętam tę książkę z dzieciństwa, była niedoścignionym moim marzeniem, u kogos znajomego ją bez przerwy oglądałam. Jak zobaczyłam zapowiedzi, to serce mi zabiło żywiej, ale potem pooglądałam w księgarni i... nie muszę. Zwłaszcza, że u mnie w domu zachwyt raczej budzą dinozaury, więc też nie czułam ciśnienia.
Poza tym wiem, którzy znajomi kupili, zawsze mogę u nich pooglądać :ninja:
Przez kilka dni czułam się świetnie, że zaoszczędziłam tyle kasy ;)
A potem zrobiłam zamówienie w merlinie.....
rzezuchamo, poczekam w takim razie aż opiszesz tę książkę na swoim blogu. Dinozaury już zamówione. Dziękuję :kiss:
Fajnie, że się na coś przydajemy :D
Ale ale, ja jej właśnie NIE kupiłam, więc nie mam, więc pewnie nie opiszę... (zamówienie w m. zrobiłam na co innego... na dużo czego innego....:hide:)No chyba, że gdzieś przypadkiem Stasiek ją dorwie i okaże się, że żyć bez niej nie może... ale trochę już go znam i - choć często mnie zaskakuje - obawiam się, że skrzatom trudno będzie się przebić przez tłum dinozaurów i parking pełen McQueena i kolegów. :D
Książkę, jak pisałam, pamiętam z dzieciństwa, jak zobaczyłam, że zapowiadają, byłam pewna, że zaraz się rzucę i kupię. Ale poszłam, pooglądałam... No śliczna jest i fajna i bardzo starannie wydana, ale to jakoś już nie to... Chyba już za mocno nasiąknęłam chłopaczym światem moich synów :D
A widzisz, to ja sobie dopowiedziałam, że właśnie "Skrzaty" kupiłaś. U nas ostatnio króluje "Świat na kółkach", czyli McQueen i ekipa :)
Ha, u nas w przedszkolu za tydzień odbędzie się pierwsze, cykliczne spotkanie rodzinne fanów czytania :) już z Młodym czekamy :)
Do listy książek z postu #373 dodaję jeszcze:
O wiadukcie kolejowym
Królewna Roksany Jędrzejewskiej Wróbel
Raz czterej mędrcy Marianowicza
Kiedy będę duży to zostanę dzieckiem
Tato popłyńmy na wyspę
Opowiadania z piaskownicy Renaty Piątkowskiej
Ale ja tak chcę Beaty Ostrowickiej
Gratka dla małego niejadka
Prosze o opinie i wrażenia
A! Czy dalsze części Pana Kuleczki są takie cudne jak pierwsza?
najpierw Kuleczka - tak sa :)
o wiadiukcie kolejowym - mamy (cudem zdobyte na allegrowie), bardzo, bardzo lubimy. ale to sa historie raczej dla dziecka juz troche, hmmm - rozczytanego? sporo tekstu w nich jest w kazdym razie.
Tato polynmy na wyspe lubimy tak jak i Tato zbudujmy domek. tzn. mam wrazenie, ze ja lubie bardziej niz moje dziecko ;) o domku nie lubi za bardzo, bo... domek spadl :D (ale moje dziecko jest ze specyficznym fiolem na budowanie i narzedzie...). mam wrazenie, ze dosc specyficzny humor z tych ksiazeczek jeszcze do Franka nie trafia (dlatego trzecia czesc na razie czeka). ilustracje tez dyskusyjne - mnie sie podobaja, ale jak Ci sie Nusie/Igor nie podobaly to tutaj tez moze byc na nie...
a u nas ostatnim hitem sa opowiadania o Petsonie i Findusie. na razie pochlonelismy trzy, na dzis czeka nastepny :) Franek sie momentami boi (ale on straszne strachajlo jest) - ale slucha z wypiekami na twarzy. humor jaki lubie, ilustracje do ogladania i ogladania i ogladania, szczegoliki do wyszukiwania, pochowane Mukle - takie ksiazki lubimy bardzo :)
Skrzaty są już w naszym koszyku - dzięki za podpowiedź!
Jeszcze nad Uwaga, budowa!, się zastanawiam. Ma lub zna ktoś z Was?
A widzisz, jak dla mnie pan Kuleczka wcale taki cudny nie jest, ot powiastka. Młody chyba też nie specjalnie, bo po jednym czytaniu wcale się nie dopominał.
O wiadukcie kolejowym mamy, ale jeszcze stoi na "wysokiej" półce. Jeszcze chyba na nie za wcześnie, choć przyznam ostatnio nie próbowałam. Dużo tam tekstu, mało obrazków (u nas jeszcze muszą być). Ale dzięki za przypomnienie, może wyciągnę.
Czterej mędrcy są świetni, ale JA ich sobie kupiłam... Wiersze świetne, z rytmem i rymem nie oczywistym, ale poziom humoru chyba jeszcze nie dociera do czterolatka.
Kiedy będę duży to zostanę dzieckiem. Mamy, Staśkowi się pdoba, choć nie wraca do tego obsesyjnie. Ale po tych kilku czytaniach i tak zaskakująco duzo pamięta i potrafi zaskoczyć mnie cytatem. Grafika taka nowoczesna, komputerowa, każda strona to prosty dwuwuiersz typu : "Chciałbym zostac dzieckiem, dgy będę już duży,/bowiem bycie dzieckiem wyraźnie mi słuzy". Albo "Będę kopał piłkę, póki słońce świeci -/tak jak zwykle robią inne fajne dzieci." Jakieś wybitne to to nie jest.
Tatopopłyńmy na wyspę i inne - Lubimy, czytamy często, ale tak jak pisze natala - humor dość specyficzny, myślę, że Stach nie wszystko łapie, ale lubi. Też go bawią te historie i nawet potrafi je spójnie opowiedzieć, albo choć fragmenty, jak mu się znienacka przypomną. Ilustracje brzyyydkie :D:D ale w końcu się do nich przekonałam ;) maja swoje walory.
I jeszcze o "Księżniczki i smoki" pytałaś wcześniej. Tez mamy i bardzo lubimy, Stasiek całe wakacje chciał, żeby je czytać. Mim zdaniem ich nowoczesność jest dużym plusem.
Czemu nie lubisz nowoczesności i współczesności w bajach dla dzieci?
A Mamę Mu czytałyście?
Fajne też są dwie książeczki A. Lindgren o Peterze i Lenie "Ja tez chcę mieć rodzeństwo" i "Ja też chcę chodzić do szkoły".
Dzieci z Bullerbym w tej Zakamarkowej wersji obrazkowej (Wiosna, dzień Dziecka, Boże Narodzenie).
Mama Mu jest wielkim przebojem - i ta obrazkowa i ta bardziej tekstowa. i wszystko Astrid Lindgren, oprcz tego o czym pisze rzezuchama tez "Ja nie chce isc spac" i Emil (na razie czytamy tego obrazkowego Zakamarkow, mnie sie podoba srednio, ale Franek bardzo lubi).
a Ksiezniczki i smoki czekaja na swoja kolej :)
Mieliśmy "Biednego Pettsona" już dawno temu z biblioteki i podobało się - mnie bardzo, ale Adaś, wtedy jeszcze nie dwulatek, też się wciągnął. Ilustracje genialne, omawialiśmy je dokładnie, szukając wszystkich pochowanych stworków. Natala, a możesz napisać, która książka z serii jest najlepsza? To może zainwestuję :duh: Widzę, że seria ma bardzo przyjemną stronę internetową po polsku; nie sądziłam, że P&F są u nas taka popularni.Cytat:
a u nas ostatnim hitem sa opowiadania o Petsonie i Findusie. na razie pochlonelismy trzy, na dzis czeka nastepny :) Franek sie momentami boi (ale on straszne strachajlo jest) - ale slucha z wypiekami na twarzy. humor jaki lubie, ilustracje do ogladania i ogladania i ogladania, szczegoliki do wyszukiwania, pochowane Mukle - takie ksiazki lubimy bardzo :)
Zresztą, sama uwielbiam Nordqvista! Tu ilustracje są znacznie bogatsze niż w Mamie Mu (którą też kochamy i mamy już prawie wszystkie części). Na oglądanie i omawianie czeka jeszcze na połce "Gdzie jest moja siostra?", ale po samodzielnym oglądaniu przyznaję, że inne książki tego typu bardziej mi się podobały - tam, gdzie była spójna historia (Mamoko, Gdzie jest tort).
U nas Pan Kuleczka to absolutny nr 1! Czytamy go odkąd... synek go jeszcze nie rozumiał ;) Jedne z jego pierwszych słów to Bzyk-Bzyk i Pypeć. :mrgreen:
To perfekcyjnie skonstruowane mimi-traktaciki filozoficzne, prosto o trudnych sprawach. Przy okazji piękny model tacierzyństwa :D
W.Widłak zapowiedział na gazetowym forum ksiażkowym, że w przyszłym roku pojawi się najprawdopodobniej kolejna część! :high: My już nie możemy się doczekać... Póki co, zostaje nowy PanKuleczkowy kalendarz na 2012.
Pettson i Findus jest fatalnie przetłumaczony. Powiedziałabym wręcz, że tłumacz zepsuł książki... Trzeba czytać zdanie do przodu i czasem prostować tłumaczenie, bo :hide:... Ale książki genialne, ilustracje - mistrzostwo świata. W księgarni www.badet.pl były swego czasu (nie wiem, czy są, bo ja już się dawno zaopatrzyłam) wielkie plakaty z P i F. - cudo!
A najlepsze części? Te pierwsze: "Rwetes w ogrodzie" przede wszystkim, "Kiedy mały Findus się zgubił", "Polowanie na lisa" - ale nie polecam przed zaśnięciem! :mrgreen:
Mama Mu miała dużo więcej szczęścia, bo tekst po pl to majstersztyk.
Wiadukt kolejowy też polecam. To opowiadania o codziennych przedmiotach, ich tajemnym życiu ;)
no wlasnie ja gdzies czytalam, ze Findusy sa fatalnie tlumaczone, ale, szczerze, po przeczytaniu trzech jakos mnie jezyk bardzo nie razi. bardziej juz literowki i bledy drukarskie (no OK, w trzech tomach znalazlam cale dwa, ale ja jestem swir, jesli o to chodzi :ninja:). na razie nie wiem ktora najlepsza, jeszcze pare dni i wydamy z dzieciem werdykt :)
gdzie jest moja siostra uwielbiamy oboje :D to ksiazka do ogladania godzinami...
a co do tlumaczen - mnie sie momentami Mama Mu podoba srednio. zwlaszcza Mama Mu na hustawce, wolalabym, zeby moje dziecko nie wrzeszczalo "won i zjezdzaj" jak mu sie cos nie podoba (nie mam ksiazki pod reka, ale nie wiem, czy tam i ostrzej nie bylo...)
Nie, ostrzej na pewno nie było... ;)
To odłóz na półkę i czytaj dopiero wtedy, gdy przyniesie te słowa "z podwórka" :mrgreen:
To "won i zjezdżaj" pojawia się przecież jako któraśtam z kolei słowna próba oddalenia chłopa (o ile dobrze pamiętam), więc kumające dziecko nie powinno mieć problemu z kontekstem i zrozumieniem, że tego się nie używa na codzień. :D
No, a "pióropleksja" czy "niech mnie pióra biją" i tego typu wyrażenia? To cudeńko translatorskie! :mrgreen::applause:
Chodzi mi głównie o ostatnie części: Minuta koguta, Biwak i cośtam jeszcze. Przeczytaliśmy je właściwie tylko raz, więc nie podam Ci przykładów. Jakoś mimo wspaniałości graficznych, nie przyciągają mnie te części... :-? Wolę Rwetes w ogrodzie, widać, że tłumacz bardziej się przyłożył. :)
Ale na miejscu Media-Rodziny poszukałabym innego...:bduh: Chociaż pewnie są związani jakimiś umowami, wyłącznościami... Szkoda, bo to wydawnictwo bardzo dba o wysoką jakość książek dla dzieci i nie wydaje gniotów...
No, ale cóż... Nawet najlepszym sie zdarza...
Dorotea, u nas najczęściej jest czytany Tort urodzinowy. Pozostałe części leżą i nabierają mocy urzędowej :)