jest jedna z okienkami, mam wrzuconą w album wymiankowy ;) mogę sprawdzić tytuł za chwilę
Wersja do druku
asienkie - mój ostatnio przyniósł z biblio "Wielką księgę Boba Budowniczego" (zna Boba z przedszkola) - trochę się przymusiłam, ale jeszcze do przeżycia, a synek szczęśliwy, myślę że dwu-i-pół latka będzie ok
śmieciara jest na każdej stronie Wiosny na ulicy Czereśnowej, nie wiem co ciekawego w ten deseń w innych tomach
o, ta "Na budowie" może Wam przypaść do gustu http://babaryba.pl/sklep/index.php?p...e-stephan-lomp
są książeczki z magnesami, jak ta http://www.empik.com/dzien-na-budowi...0861,ksiazka-p - u nas akurat nie wzbudziło to super entuzjazmu (za dużo inności było akurat bardziej interesujących, chyba dlatego), ale może u Was się sprawdzi?
jest jeszcze O królewnie która chciała jeździć koparką - nie mieliśmy więc opinii własnej brak, tutaj trochę wnętrza http://www.polskailustracjadladzieci...ra-chciaa.html, a tu wątek rzerzuchy http://forum.gazeta.pl/forum/w,16375...parka.html?v=2
Wpadły Wam może w oczy jakieś fajne książki kucharskie dla dzieci na poziomie czterolatka? Mam jedną ze swojego dzieciństwa, ale jestem ciekawa nowości. W bibliotece i ulubionej księgarni nic nie zauważyłam, ale nie szukałam zbyt gorliwie na razie :)
było takie pytanie chwilę temu ;) http://www.chusty.info/forum/showthr...=1#post2837578
To ja jeszcze polecę, może znacie... książki Richarda Scarry'ego. Są tylko po ang i nowe w Polsce są mega drogie, ale młody uwielbia, udało nam się kupić kilka na all używanch za przystępną cenę. Mamy np. Best mistake ever, Best word book ever. Znacie??
schiselle, natala, a które macie i polecacie? Proszę krótki opis, bo mnie zainteresowały :) I na jaki one wiek?
http://znak-zorro-zo.blogspot.com/2010/09/scarry.html na tym blogu dość fajna recenzja jego książek
a moja...my kochamy jego ilustracje i historie :) Jonatan dużo się uczy, zaczęliśmy jak miał dwa lata, teraz ma trzy, a podejrzewam, że jak będzie miał 5-6-7 będzie je czytał. Ilustracje bardzo dopracowane, trochę oldschoolowe, historie nietuzinkowe, na youtubie można obejrzeć również bajki The Busytown. My mamy: Day at the airport (można kupić na all za 21zł!!! nową, tylko czekać trzeba długo, reszta meeega droga), Best word book ever, Best mistake ever and other stories, Best catch ever. Twarda oprawa, stron mało... ok 30, czasem więcej. Ale warto. To są książki, które zostawia się dla dzieci swoich dzieci (my jedną mamy taką) i do których sie wraca!
to nie mój blog, ale artykuł fajny o Scarrym
Zmierzam do końca zamówienia, uff... Może uda mi się w wolnej chili zrobic listę polecanych
Szykując się na wizytę w Weronie zapoznałam dziecko z Romeo i Julią- wersja - bajki baletowe, świetne wydanie z opisem twórców, opowieścią + poszczególnymi aktami, napisane przystępnym językiem, na końcu ilustracje z figurami baletowymi (moja chodzi na balet więc to był najważniejszy element ksiażki) ale młoda jest zdegustowana strasznie i natychmiast kazała pisać i doklejać swoją wersję zakończenia/ Orzekła "ale beznadziejnie to wymyślił ten autor" .....mamy zatem robótki na drogę do Włoch - poprawiamy Szekspira :)
a znacie filomena?
na jaki wiek? dla chłopca może być?
Też się skusiłam ;) niestety znalazłam tylko jedną
wiem, że pewnie już było 148 razy, ale nie mogę się dokopać, więc może ktoś mi na szybko pomoże... dla 4-latki baśnie, legendy, mity - jakieś podpowiedzi i kierunki poszukiwania?
dzięki :-)
Jeszcze taniej ;)
http://www.profit24.pl/Filomena-Najp...uct594119.html
filomeny są po polsku dwie. czytam dwulatce i pięciolatkowi, oboje lubią
Literatura wydala Legendy polskie Chotomskiej - ale moj 6-latek 'odpadl', wiec nie wiem, czy sie dla 4-latki nadadza. ja bym w jakies proste celowala - Bazyliszka, Smoka Wawelskiego na tym etapie. Legendy wawelskie sa fajne - ciekawie ilustrowane, w sumie dosc proste historie - od tego bym zaczela, jak chcyci probowala czegos trudniejszego...
i sie dopisuje do klubu lubiacych Filomene. fajna jest :)
zarzućcie mądrą książeczką o życiu zwierząt (owady, zwierzęta egzotyczne) dla dociekliwej 3-latki... brak mi podstawowej wiedzy, żeby odpowiadać na pytania kto czym się żywi... :hide:
Wczoraj dostaliśmy "Bardzo głodna gąsienica) Erica Carle, książka dla niejadków :) PIĘKNA :)
"Tyranozaur i traktorzystki" - wspominałam już o niej. Zachwyt trwa. To jest książka, które odświeża moje dziecinne wspomnienie samego aktu czytania, zatopienia się w świecie, zaplątania między obrazami, które idą za literami. Tadzio chce żeby historyjkę o dwóch dziewczynkach czytać mu kilka razy z rzędu, ja nie protestuję. Jesteśmy zassani.
Myślę, że to jedna z najznakomitszych książek jakie wyszły ostatnimi czasami w Polsce. Wyciągnęłam też na tę okazji "Wiadukt" z szafy, jest przyjemnie, ale to nie to samo. Fajnie wiedzieć, że ta autorka dopiero się rozkręca:-)
a ja jednak chyba wole Wiadukt... choc Tyranozaura tez bardzo lubimy. Powidoki czekaja w szafie na swoja kolej, ciekawe czy tez tak zachwyca jak tamte dwie?
a tak naprawde to ja z pytaniem tym razem - znacie Detektywa Noska? moje dzieci zapalaly miloscia do ksiazek detektywistycznych :) do spania czytamyTure Sventona, do sniadania Joachima Lisa. jeden Jaromir czeka na skonczenie Lisa, jak sie spodoba to wezme reszte. moze jakies podpowiedzi - oprocz Noska? Tajemnice... znamy, kolejna wlasnie idzie. tylko nie moze byc za straszno, bo F odmawia sluchania (nawet Sventona w pewnym momencie nie chcial, ale sie dal przekonac...).
żółty smok i kontynuacja z Bajki - mamy zacząć, ale z przejrzenia na szybko mi się podoba. Zobaczymy co po wgryzieniu. Nosek też jest OK. No i tajemnice z Biura Detekrywistycznego Lassego i Mai - u nas jeszcze nie były grane ale z wątku sama wiesz, że się podobają dzieciakom.
U nas z tym "strasznym" też jest problem - Zośka filmy przyrodnicze potrafi oglądać zza framugi, po dojściu do newralgicznego momentu w książce odmawia czytania i słuchania. Komedia, tragedia, dramat w trzech aktach ;)
Stivel dzieki :) wobec tego Nosek 'wchodzi' w nastepne zamowienie. od Tajemnic sie u nas zaczelo :D wlasnie przyszla kolejna dzis rano, tym razem Tajemnca zlota.
i tak na szybko o tym co przyszlo i co juz mielismy w rekach na dluzej od rana.
najpier rozczarowanie. Bobry mowia dzien bobry. niestety, bo rozczarowanie duze - przynajmniej dla mnie. po pierwsze - format. malenki. za malenki - dokladnie taki jak inne ksiazki dla dzieci - typu Piecioro dzieci i cos czy nowe wydanie Momo. ja sie jednak przyzwyczailam do formatu duzego w tych poprzednich. to nie byly ksiazki Znaku, zrecz jasna - rozumiem, ze wydawnictwo chcialo miec wszystkie takei same, ale jakos mi to nie lezy. moze sie przyzwyczaje... rozczarowanie drugie - jeszcze wieksze - sladowa ilosc Butenki :/ na ponad 200 stronach naliczylam chyba 15 ilustracji... z czego 5 jest poczatkiem nowego dzialu, pozostale - ilustracjami do tekstu. plus wyklejka z bobrami i strona tytulowa. malo, malo, malo...
Matylda na wakacjach fajna, ale pierwszej nic nie pobije jednak... na razie raz przeczytana, na szybko - ale juz pare ilustracji wzbudzilo moje salwy smiechu (zwlaszcza budka dla ptakow z pokojami do wynajecia, podlaczona 'na lewo' do pradu :D)
nowy Brumm przyjety przez W z entuzjazmem, mnie sie mniej podoba od ostatniego, w sumie sama nie wiem czemu. on jest, podobnie jak Boze Narodzenie poza seria 'dni tygodnia' rzecz jasna. choc pare smaczkow smakowitych ;) uwaga SPOILER :D bieg z jajkami bez jajek, skakanie w workach bez workow i przeciaganie liny bez liny zwlaszcza :lol: tak to jest jak sie zapomina o przygotowaniu wlasnej imprezy urodzinowej...
nowe Alberty tez mi sie podobaly - zwlaszcza o potworze. choc nie wiem, po zastanowieniu o tchorzostwie chyba na rowni z potworem. obie do do przegadania z dzieckiem, bez nachalnego dydaktyzmu - czyli to co w ksiazkach lubie. podoba mi sie sposob ilustracji - wczesniej nie zwrocilam na to uwagi (i chyba nie we wszystkich ksiazkach tak bylo - sprawdze pozniej) - polaczenie rysunku ze zdjeciami - zwlaszcza ilustracja do meczu - z rozswietlonymi wiezowcami w tle mnie ujela.
i na koniec - bardzo, bardzo podoba mi sie tlumaczenie Dzikich stworow. wieczorem przeczytam chlopakom oryginal i tlumaczenie, ciekawe co oni na to...
cd. jak poczytamy wiecej ;)
kurcze, a mi się właśnie źle czyta Dzikie stwory, może się jeszcze przekonam, ale to rozwlekanie zdania na kilka kartek... Nie znam oryginału, pewnie jest podobnie, no ale nie wiem, momentami czegoś mi brakuje. Co oczywiście nie zmienia faktu, że książka cudna, ilustracje cud miód
u nas Dzikie sa hitem, ale wlasnie mam mieszane uczucia co do tlumaczenia, np przez "Dzikusie!" wszystko troche traci sens (o ile dobrze wyobrazam sobie oryginal), dziwne troche konstrukcje przy opisie czasu zeglowania, ale to moze ja sie nie znam, zwlaszcza ze nie mam nigdy czasu sie nad tym powazniej zastanowic bo intensywnie czytamy dalej...
<pisane z telefonu>
w oryginale jest identycznie. mniej wiecej tak samo jak w tlumaczeniu.
czemu CI sie 'Dzikus' nie podoba? skoro jestem dzikusem, to zostane krolem dzikich - dla mnie jakos logicznie to brzmi. w oryginale jest 'wild thing'. z czasem zeglowania zawsze mialam problem jak chlopakom tlumaczylam - brzmi on tak 'sailded off through nigh and day and in and out of weeks and almost a year to where wild things are'.
czytalam wczoraj chlopakom obie wersje - F mnie interesowal, bo on zdecydowanie lepiej wlada angielskim, zeby rozumiec takie niuanse - dopytywal po angielku - czyli nie wszystko jeszcze lapie. mimo pozorow, to wcale nie jest latwy tekst w oryginale sie okazuje...
dziewczyny znacie książki Wajraka? Od której zacząć?
kompletny laik leśny prosi :)