Cudny jest ten wątek :) zawsze po spacerze jak spotka mnie coś niemiłego ze strony "babć, dobra rada" zaglądam tu i już mi lepiej, dzięki dziewczyny, wiem że nie jestem sama :D ale wiem, że robię dla mojego maluszka najlepiej jak potrafię :heart:
Wersja do druku
Cudny jest ten wątek :) zawsze po spacerze jak spotka mnie coś niemiłego ze strony "babć, dobra rada" zaglądam tu i już mi lepiej, dzięki dziewczyny, wiem że nie jestem sama :D ale wiem, że robię dla mojego maluszka najlepiej jak potrafię :heart:
A mnie jak do tej pory spotkały raczej pozytywne reakcje - nie licząc kilku "A co cie maluszku ta mama tak dusi...". A dwie najbardziej pozytywne: Pan na rekreacyjnym leśnym szlaku, spogladając zadrosnie na Lulkę wtuloną w cyce "Temu to dobrze, miło, ciepło i jakie miejsce fajne". I wczoraj w pracy zachwycona kadrowa przeprowadziła mnie przez wszystkie pokoje żeby pokazać "Jak pięknie, a jaka ona spokojna,jak sie przytula... No i nóżki szeroko.Bardzo pięknie. No a ten szalik jaki śliczny!!" Bardzo budująca reakcja.
Wczoraj nosiłam Emi w naszej nowej Natkowej Amazonii (zakochałam się w tej chuście). No i reakcje mega pozytywne - nie licząc niewiadomocoznaczących dziwnych spojrzeń niektórych przechodniów. Zaczepiła mnie grupka niemieckich turystów - achom i ochom nie było końca :)
W Arkadach przeglądałam ciuszki dziecięce, kątem oka widzę że przygląda mi się dziewczynka, nagle słysze jak mówi do swojej mamy: "Mamuś, a dlaczego ta Pani tak nosi tą lalkę" :D (Emi spała), mama wytłumaczyła dziewczynce z uśmiechem, że to nie lalka, tylko mały dzidziuś przytulony do mamusi. Tak mi się miło zrobiło :) Na przystanku przyglądał mi się starszy pan, uśmiechając się co chwilę. W końcu nie wytrzymał: " Tak na panią patrzę i patrzę i się zastanawiam czy to dziecko pani nie wypadnie z tej chusty" :D:D:D
witam :D ja nosze mlodego dopiero od miesiaca (ma 2mies ;) ) i mieszkamy w UK...jak narazie spotykam sie z samymi pozytywnymi reakcjami...nie wiem czy tak im sie ten pomysl podoba czy po prostu nie komentuja :lol:
pozdrawiam :)
Bylismy na urlopie w górach, tutaj chusta dla obserwujących i komentujących wydawałą sie czymś wygodnym i naturalnym. Same pozytywne komentarze o małym turyście co nie musi się zbytnio męczyć :)
Moja mała w chuście większość czasu śpi i zawsze tak układa główkę, że nosem w chustę (koc, pieluszkę tetrową, czy nawet osłonkę z łóżeczka traktuje tak samo) to sporo babć do mnie wręcz z pretensjami, że udusi się dziecko. Dużo osób też pyta czy mi wygodnie, albo zachwycają się, że tak słodko śpi, cieplutko i blisko mamy. W małym oddziale banku wszystkie panie zbiegły się, żeby pooglądać Lubego z małą, tak fajnie tatuś z córeczką wyglądali :)
A na różne spojrzenia w ogóle nie zwracam uwagi.
Po dzisiejszym wyjściu z Wojtkiem na pocztę i zakupy stwierdzam zdecydowanie, że CHUSTY SĄ MAGICZNE!!:D:D:D Pierwszy raz nie stalam na poczcie w kolejce, z wózkiem zawsze, jak byłam w ciązy to róznie z tym bywało. Pani w Tesco specjalnie dla nas otworzyła kasę:):) a na przejściach dla pieszych bez sygnalizacji każdy samochód ustępował mi pierwszeństwa. Normalnie jak królowej angielskiej;) Na razie u nas bilans reakcji zdecydowanie wychodzi na plus:)
ehh a ja się wczoraj z kobieciną niepotrzebnie w głupią dyskusję wdałam, zaczęła od tego, że: "dzieciaki to w wózkach powinny leżeć" no i się zaczęło, ja swoje, ona swoje - dobrze, że nadjechał tramwaj :/
Dzisiaj lansowaliśmy się w chuście na wizycie kontrolnej w poradni. Było mnóstwo ludzi i chyba każdy nam zazdrościł, bo musieli bujać dzieci na rękach, a Nela grzecznie siedziała w chuście. Nawet w niej zasnęła ;)
Jedna kobieta przyszła z matką i mówi do matki - zobacz, to ta chusta ;) Później matka mnie wypytała o szczegóły ;)
dzisiaj motałam Kalinę na grillu u znajomych i kolega powiedział: "o! z powrotem do brzucha ją wkładasz?" :D bardzo mi się to spodobało :)
Stoję w kolejce w warzywniaku, kobieta przede mną: to ja może przepuszczę panią z dzieckiem, bo dziecku pewnie niewygodnie. Nie skomentowalam, ale z przepuszczenia kolejkowego skorzystałam :cool:
Chodzę po auchan z Tolą w chuście. Mam długą spódnicę (no fakt do ziemi) a spódnica jest w ściągacz w kolorze zielonym. Podchodzi starsza pani i mi ręcę pod ten ściagacz wkłada i na pół sklepu woła: "choć kochana bo ci tu majteczki wystają a ty biedna nic nie widzisz" i mi tą spódnice z tym ściągaczem podciąga do góry.... Ludzie się gapią..... Matko kochana prawie umarłam zw wstydu. Choć żadne gacie mi nie wystawały oczywiście.
Wakacjujemy się u dziadków - w Kościanie (25tys mieszkańców) ludzie przystają na ulicy i się oglądają, w Będzinie (60tys) rzuciły się dwie kobitki pomagać jak wrzucałam na plecy i poły trzymać. Starsi ludzie tuptają za mną i oglądają.
Odzwyczaiłam się już od jakichkolwiek reakcji w Krk, bo w sumie stałe trasy, ludzie już wiedzą,widują. Słownych reakcji brak ;)
Starsza pani dziś na mnie napadła, że MU ciasno tak bardzo, aż nóżki spuchły. I że mam to NATYCHMIAST poprawić. Ulka szczerzyła się do pani w bezzębnym uśmiechu (siedząc w chuście, uwielbia być w centrum zainteresowania), ja trzy razy zapewniłam panią, że jest OK, a potem uciekłam. Bo skończyła mi się cierpliwość. A oto spuchnięte nóżki:
http://images46.fotosik.pl/929/a0daa634248295camed.jpg
miałam to samo, też mnie przepuścili i okienko otworzyli, a zwózkiem to zawsze stoję, a bardziej się umęczę niż z chustą, bo po schodach, bo mały się w wózku drze, a w chuście grzeczny jak aniołek, ale ludzie myślą, że on cierpi i mu niewygodnie ...ech...Cytat:
Po dzisiejszym wyjściu z Wojtkiem na pocztę i zakupy stwierdzam zdecydowanie, że CHUSTY SĄ MAGICZNE!!:D:D:D Pierwszy raz nie stalam na poczcie w kolejce, z wózkiem zawsze
Kobitka za mną też wczoraj krzyczy, "a Pani się nie boi, że Pani dziecko wypadnie?"
a no się nie boję, bo wiem że nie wypadnie hehe :mrgreen: :wrapmom:
a mnie dziś pierwszy raz ktoś przepuścił w kolejce na poczcie, a bywam tam dosyć często ;)
może z powodu upału:confused:
a my poszłyśmy na dłuższy spacer plażą, mijam starsze małżeństwo, Pan do żony: "o, popatrz jak maleństwo ślicznie jedzie u mamy". Ropucha się odwróciła i burczy: "dziecku jest w tym niewygodnie, powinni za coś takiego karać!" ot wyrodnam matka śpiącego niemowlaczka :)
u mnie ludzie się usmiechają choć było sporo komentarzy nieprzyjemnych:
- (+32 stopnie) dziecku jest w nóżki zimno, ale tak ciasto zawiązane, że pewnie gorąco, ale nóżki to na pewno ma zmarznięte
- (pielęgniarka) no jak można tak dziecko nosić, przecież ma wszystko pouciskane i nogi sine
- (pani w banku do koleżanki siedzącej obok mnie- pani owa mnie kasowała) nie bałabyś się nosić tak dziecka? na pewno będzie miało problemy z kręgosłupem
z miłych które zapamiętałam:
- o jak fajnie, ja tez tak syna nosiłam, tak po cygańsku (pani koło 60 lat)
- (mój 90 letni dermatolog) ale super sprawa, dziecko blisko serca, spokojne, fajne rzeczy wymyślają
a pytania:
- pan ochroniarz pytał czy trudno się wiąże, bo niedługo dziecko mu się urodzi
- kilku osobom mówiłam gdzie można nabyć chustę i informacje o niej
- pani w autobusie pytała czy się nie boję że się przewrócę i stwierdziła, że w zimie to w ogóle nie powinno się nosić bo ślisko
a najfajniejsza reakcja to jak pojechałam do położniczego po papierek od doktorka do becikowego. i mijałam dwie staruszki na korytarzu. zatrzymały mnie i powiedziały "bardzo dziękujemy za tak piękny widok. nawet pani nie wie jakie to dla nas ważne"
a jeśli chodzi o przepuszczanie w kolejkach- przy takim dniu męczącym mała zaczęła płakać (giga kolejka na pół sklepu), bo dziecko nie lubi stac w miejscu. od razu kolejka stopniała, a dziecko zasnęło jak tylko wyszłysmy ;)
i kiedyś dziewczyny przepuściła nas na poczcie. swoja drogą częściej mi teraz ustępują miejsca w komunikacji miejskiej niż w ciaży ;)