mamę w tula
i mąż widział mamę w zielonych paskach szerokich ( tyle przekazał)
no to tyle przed ulewami, po już nie wracaliśmy
no i wisiadło ;)
Wersja do druku
mamę w tula
i mąż widział mamę w zielonych paskach szerokich ( tyle przekazał)
no to tyle przed ulewami, po już nie wracaliśmy
no i wisiadło ;)
Zaryzykuję tezę, że idzie ku dobremu:)
chust - duzo, jedna manduca i jedno (tylko jedno!) wisiadło
jedyny minus, że zamiast tych wisiadeł potwornie zawiązane chusty - nie, to, ze ja taka oblatana ;), ale nawet moj mąż zwrocil uwage, co nieco za mocno wiszą:)
po ulewach bylismy jeszcze my;-) ale myslalam, ze na jarmarku, gdzie wyprawa z wozkiem to koszmar, bedzie wiecej noszacych...
Możliwe ze mama w zielonych szerokich pasach to ja:)