... zamotałam.
:)
niedociągnięte toto jak nieszczęście.
:)
ale i tak mnóstwo radości.
klusko pierożanko, zmieniwszy wagę, musisz zmienić perspektywę.
ps. zdjęć nie będzie.
Wersja do druku
... zamotałam.
:)
niedociągnięte toto jak nieszczęście.
:)
ale i tak mnóstwo radości.
klusko pierożanko, zmieniwszy wagę, musisz zmienić perspektywę.
ps. zdjęć nie będzie.
jak to zdjęć nie będzie??? :evil:
wątek nieważny!!!!!!
a plecaczka gratuluję! :applause:
wszystkie moje watki beda niewazne :)
raczej.
Super, moja w wieku Amelki jeszcze nie dawała się na plecy zarzucić już nie mówiąc żeby tam pobyła, dopiero od niedawna się plecakowa zrobiła i teraz się jej podoba. Fajnie, bo jak dzieć na plecach to dopiero można poszaleć :D
nad dociąganiem muszę popracować.
bo mela za bardzo odchyla się do tyłu, a ja do przodu.
z zarzucaniem nie mam problemów od dawna. obawiałam się raczej, że nie poradzę z motaniem malucha siedzącego na plecach. ona jest taka drobna i ruchliwa jak mały karakan. :)
gratulejszyn :) jeszcze troche i bedziesz dociagala jak wprawiona!
my sie juz troche plecakowalismy, ale w obecnej fazie wiercenia dalam za wygrana :) na razie biore na przeczekanie, zobaczymy czy to cos da... a ja tak lubie plecaczki :(
na wierciocha polecam mt na plecach, przy mojej Asi sprawdza się idealnie! a kokocha-wierciocha z niej straszna :roll:
wiem, tez tak wlasnie chwilowo robie, albo wiaze z przodu, bo jeszcze nie jest zbyt ciezki :) mam jednak nadzieje, ze pozniej mu to troche minie, bo jednak wole chusty :)
pasyjko,
cały myk polega na tym, że się penie maksymalnie pochylasz, żeby młoda nie zjechała. po kilku wiązaniach dzieci jednak przyklejaja się do pleców jak małpki. przecież wcale nie chcą spaść. wystarczy, że się w miarę wyprostujesz i będziesz trzymała go góry głowę.
jak chcesz się asekurować to po wrzuceniu małej na plecy możesz lekko oprzeć się z nią o ścianę :P
uwaga: nie spłaszczyć dziecka :)
O żesz! Że ja na to nie wpadłam!!!!!!!!! Jesteś wielka Aniu :lool:Cytat:
Zamieszczone przez annamamaalexa
gratulacje :applause:
ja sie boje rzucać sobie Hanką po plecach, wiec jeszcze nie próbowałam....choć mój kręgosłup robi mi wyrzuty ;) Jeśli jeszcze trochę ponoszę młodą z przodu, będę się chyba podpierać nosem....
Ja chyba znowu za mocno dociągam, bo aż ramię mnie boli. No nic praktyka czyni mistrzem, więc trzeba ćwiczyć.
nie ma to jak duma z pierwszego popelnionego plecaczka :D
O kurczaczek! A ja byłam pewna, że długo zwlekałam z plecaczkiem :lol:
Mój patent na ewentualne obawy to wiązanie na kolanach nad miękkim podłożem z tyłu. Choć już coraz częściej motam normalnie. Choć się zastanawiam co oznacza dziwna mina męża jak mnie przy tym widzi :twisted:
jest gdzieś jakiś myk z dociąganiem chusty w wiązaniu na plecach.
zaczęłam wiązać tzw. plecaczek hanti.
podobno nie najłatwiejszy.
ha! a mnie wydawał się najłatwiejszy.
jest myk przy prostym-nie-prostym plecaczku - nie mozna sciagac calej poly bo spod pupy wyjedzie, tylko gorna czesc najpierw dociagnac a potem fragmentami..
no i proste plecy koeniecznie
grtulujemy, zachęciłaś i mnie żeby jednak spróbować może i mnie sie uda, :applause:
Pasjo - gratuluję! Szkoda, że bez zdjęć :cry:
Ja wiem, że jeszcze wcześnie, ale kurde.... coraz badziej czuję ciężar Kacpra.... prawie 9 kilo.... chciałabym spróbować na plecach.... ale mały jeszcze siedzi z podporem... a to chiba za wcześnie..... Ale za to od 2-3 tygodni nie wyrywa rączek, jak motam w kieszonkę, tylko grzecznie układa się w żabkę i czeka :lool:
Aniu na plecy można wsadzić jak dziecko trzyma główkę, a mama czuje się gotowa :lol:
Nie musisz czekać do siadu (to jest ważne przy MT).
Pasjo gratuluję plecaczka :thumbs up:
Pozostało mi wyobrazić sobie jak musiałyście ślicznie wyglądać :mrgreen:
pasjo, spróbuj tego plecaczka, jest łatwiejszy niż plecak hanti, bo jak zawiążesz ten pierwszy węzeł, to dzieciątko jest już trochę unieruchomione ;) no i instrukcja genialna:
http://uk.youtube.com/watch?v=53sczExGqho&NR=1