Mama omotana w granatową chustę z niebieskim paskiem schodziła w dół, ja się dopiero wspinałam :)
Wersja do druku
Mama omotana w granatową chustę z niebieskim paskiem schodziła w dół, ja się dopiero wspinałam :)
nie, z przodu, w podwójny x chyba, zastanawiam się czy to ktoś z forum :)
a z wisiadeł to widziałam na szczycie takie paskudne ustrojstwo na plecy, co mi się z plecakiem ze stelarzem skojarzyło :D
trzeba było dziewczyny pisać że się będziecie wspinać :) ja się w okolicy nudziłam
u nas to był spontaniczny wypad, planowaliśmy Tatry, ale przeraziły nas wszechobecne korki na drogach
ta korki:evil: pobiłam rekord w sobotę na trasie od lubnia do mszany, chyba wszyscy na długi weekend jechali do zakopca i szczawnicy
ale pierwszy raz zapuściłam się z chustą tak daleko i jestem z siebie dumna :high:, bo przeszliśmy pięknie całą trasę, a jeszcze o Górę Zamkową zachaczyliśmy, sama niosłam małego całą trasę (który z resztą był bardzo zadowolony), mąż był objuczony plecakiem; nawet nie mam jakichś szczególnych zakwasów, trochę mnie tylko mięsień idący od karku do ramienia boli :D
my z NS do krościenka ponad 2 godziny jechaliśmy, normalnie ze 40 min. nam to zajmuje, ale o dziwo, w samym krościenku była cała masa wolnych miejsc parkingowych
krościenko zawsze mniej oblegane i dlatego je tak lubię :)
W takim razie minełysmy się :)
Schodzilismy ok 12.
co do korków, to masakra:mad:
w piatek z Wroclawia jechalismy 8h:rolleye:
wolę Szczawnice(bardziej po za sezonem ;) ) lub ciche, spokojne Sromowce.