O godzinie 16 spacerowałam z mamą na wyspie, a tu niespodzianka-idzie mama z chuściochem:lol::lol::lol:
Wersja do druku
O godzinie 16 spacerowałam z mamą na wyspie, a tu niespodzianka-idzie mama z chuściochem:lol::lol::lol:
Jesli mama byla w czarnych spodniach,tragicznym uczesaniu,z duza torba na ramieniu,chusta nati savana,chuscioch w jasmym kapelusiku,strasznie niesubordynowany na widok wody to bylismy my.A jesli za nami szla dalsza czesc wycieczki tj.duzy tata chusciocha ze starszakiem i na dokladke blond tesciowa z tesciem to na pewno bylismy my.Pozdrawiamy cieplo.
ooooo:-)tak zgadza się:lol:z mamą siedzałyśmy na ławeczce, a mój chuścioch w zielonej spacerówce:lol: no to pozdrawiam:-)))))a na fryz nie zwróciłam uwagi, tylko na chuścicha:lol::lol::lol:
To bardzo nam milo.Nasze wozki polubily piwnice a nam chusty weszly w krew;)Pozdrawiamy cieplo.
a to dobre:lol:ja mój wuzek też bym najchętniej kopnęła w kont, ale moja mama uwielbia z nim chodzić, bo się o niego opiera i zawsze jak idę z nią na spacer, to mówi: Daj mi pochodzić przy chodziku:mrgreen:
ale fajnie:applause:
chusty na Wyspie rulez:mrgreen: