Oj cięzko było prze wózek
Miałam dzisiaj sprawę do załatwienia w innym mieście gdzie jeżdżą tylko busy i od czasu do czasu "normalne autobusy" tzn takie gdzie można z wózkiem w miarę normalnie się poruszać. śpieszyło się bo byłam umówiona więc padło na busa i tak dziecko na jednym ręku w drugim plecak z portfelem a na wózek to rąk zabrakło na szczęście b. miła dziewczyna sama zaproponowała pomoc ale za wózek musiałam dodatkowo zapłacić i jeszcze przeszkadzał innym pasażerom, przy wyjściu tez była potrzebna pomoc ale na prawdę ludzie chętnie sami pomagają :D Umordowałam się strasznie a wystarczyło wziąć Mandukę i byłoby miło i przyjemnie następny raz tak zrobię.
Re: Oj cięzko było prze wózek
Ostatnio ciepło mamy na balkonie i wózek służy do spania w południe, bo dotychczas zdobił klatkę schodową :lol:
Re: Oj cięzko było prze wózek
I ja się podpisuję. Wózek jest beeee. Z kilku powodów poszliśmy dziś z dziećmi odprowadzić starszą z wózkiem - ona szła na nóżkach, Antek w wózku (wzięłam MT na wszelki wypadek). Nagle zaczęło padać. No i niestety okazało się, że mam folię przeciwdeszczową, ale nie mam parasolki :( I mój biedny syncio musiał zostać unieruchomiony (czyt. przypięty szelkami, bo wyłaził spod folii) i przykryty folią przeciwdeszczową. Boże, dał popis na całą wieś, wrzask - jakby go kto ze skóry obdzierał, ludzie się oglądali. Caluteńką drogę tak wrzeszczał, w obie strony (a to pół godziny pieszo!). Nic nie pomagało - ani smoczek, ani gadanie, ani śpiewanie. Z MT nie mogłam skorzystać, bo 1. jak miałam się motać w deszczu? 2. nie miałam parasolki, więc by mi młody zmókł. O rany, ile mnie nerwów ta "wycieczka" kosztowała :roll: