Poszłam dziś do przychodni zapytać, czy męża można tam przenieść, bo blisko domu. Lenę miałam zakieszonkowaną, narozdawała uśmiechów. Pani w rejestracji mi mówi, że jej 7-miesięczny wnuczek też w chuście noszony :D Ja szeroko uśmiechnięta - a pani mnie gasi: "
