tak sie zlozylo, ze mam trzy "modele" chust tej firmy, kazda wyprodukowana w innej serii w innym roku.
Paris - jeszcze z czasow gdy byly recznie tkane
Lima - pocztaek tkania maszynowego
Montreal - obecne tkanie maszynowe
i wiece co - fajnie tak obserwowac jak firma sie rozwija mimo tego, ze juz spory kawalek czasu jest na rynku. Podobnie jak "stare" Nati sa inne od tych najnowszych :-)
Paris jest porownywalnie grubszy, Lima ciensza od niego a Montreal cienszy i lzejszy od Limy. Montreal ma jakies "inne" krawedzi - no inne niz w Parisie w kazdym razie :-) Montreal juz z pudelka byl mieciutki i pozostal taki po pierwszym praniu. to znaczy zrobil sie bardziej puchaty, taki miesisty ale nie zesztywnial jak wiekszosc chust w mojej wodzie :-) (jakos nie lubie uzwac zmiekczaczy do prania) - i to po praniu w proszku a nie orzeszkach (bo te ostanie musze dokupic, skonczyly sie).
zmian w wlasciwosciach nosnych nie zauwazylam - wszystkie nosza tak samo dobrze i tak jak lubie. dla mnie Hopp do idealna chusta i nigdy nie narzekalam ani na krawedzie ani na osiadanie, ale to kwestia gustu i przyzwyczajen, wiec potraktujcie te ostania uwage zupelnie personalnie.
