-
gdzie chust nei było...
a się ich spodziewałam. To w ten weekend na krakowskim Kazimierzu podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej. Piękne miejsce, fantastyczna muzyka i ani jednego zachustowanego rodzica. Choć dzieci małych mnóstwo. Prawie wszystkie w zózkach lub nosidałach, przodem do świata. Te,które były w najlepszej sytuacji to w górskich nosidłach stelażowych.
Przydałaby się tam jakas chustowa propaganda!
-
A chusty były... a konkretnie jedna;-) Byłam z Jędrkiem na Festiwalu - zachustowana i siejąca propagandę, bo dużo ludzi zagadywało i uśmiechało się:-) Fakt, że większość rodzin zawózkowana lub w koszmarnych wisiadłach .