Chustowe beztalencie to ja :(
No kurczę doła dzisiaj konkretnego załapałam. Kompletnie nie potrafię wiązać chust i mały ich też nie lubi :( Na pierwszy ogień poszła tydzień temu kółkowa, na krótką chwilę mały w kołysce dał się ponosić ale po 5 minutach w ryk :( W sumie mu się nie dziwię bo jakiś powykrzywiany mi się w niej wydawał no i główka mocno dotykała klatki piersiowej a inaczej go ułożyć nie umiem :( Po paru dniach spróbowałam go ponosić w kółkowej ale w pionie, tak jak jest na stronie oppamamy ze schowanymi nóżkami, no ale tu się problem z nogami pojawił, jakoś mu się zwijały i mały też ryczał :( Dzisiaj spróbowałam zamotać kieszonkę z samoróbki i totalna klapa, górna krawędź pomimo naciągania w ogóle nie była 'sztywna' tylko materiał mi się zwijał, spróbowałam włożyć pod kark pieluszkę żeby mu głowę podtrzymywało ale też nic nie dało i mały ryczał :( Mam wrażenie, że nie lubi jak nie może głową machać we wszystkich kierunkach, bo pomimo 14 dni życia łebkiem kręci jakby miał conajmniej miesiąc... No i załamana jestem, wiem, że to wynika z moich błędów, czytam dużo i instrukcji ale dopóki nie zobaczę motania na żywo to się nie nauczę ;( A najbliższe warsztaty są 50km ode mnie i nie uśmiecha mi się z takim maluszkiem jechać taki kawał drogi tym bardziej, że nie mam samochodu a z niemowlęciem do pociąu to same rozumiecie :( Doła mam bo miałam piękne plany jak będę chodzić sobie po lesie i wałach nadwiślańskich zachustowana a tu chyba z tego nici :cry:
Re: Chustowe beztalencie to ja :(
Cytat:
Zamieszczone przez rebelka
No kurczę doła dzisiaj konkretnego załapałam. Kompletnie nie potrafię wiązać chust i mały ich też nie lubi :( Na pierwszy ogień poszła tydzień temu kółkowa, na krótką chwilę mały w kołysce dał się ponosić ale po 5 minutach w ryk :( W sumie mu się nie dziwię bo jakiś powykrzywiany mi się w niej wydawał no i główka mocno dotykała klatki piersiowej a inaczej go ułożyć nie umiem :( Po paru dniach spróbowałam go ponosić w kółkowej ale w pionie, tak jak jest na stronie oppamamy ze schowanymi nóżkami, no ale tu się problem z nogami pojawił, jakoś mu się zwijały i mały też ryczał :( Dzisiaj spróbowałam zamotać kieszonkę z samoróbki i totalna klapa, górna krawędź pomimo naciągania w ogóle nie była 'sztywna' tylko materiał mi się zwijał, spróbowałam włożyć pod kark pieluszkę żeby mu głowę podtrzymywało ale też nic nie dało i mały ryczał :( Mam wrażenie, że nie lubi jak nie może głową machać we wszystkich kierunkach, bo pomimo 14 dni życia łebkiem kręci jakby miał conajmniej miesiąc... No i załamana jestem, wiem, że to wynika z moich błędów, czytam dużo i instrukcji ale dopóki nie zobaczę motania na żywo to się nie nauczę ;( A najbliższe warsztaty są 50km ode mnie i nie uśmiecha mi się z takim maluszkiem jechać taki kawał drogi tym bardziej, że nie mam samochodu a z niemowlęciem do pociąu to same rozumiecie :( Doła mam bo miałam piękne plany jak będę chodzić sobie po lesie i wałach nadwiślańskich zachustowana a tu chyba z tego nici :cry:
a skąd Ty jesteś Kobieto-w-siebie-niewierząca ? na żywo motanie zorganizować przy obecnej gestosci zachustowania w Polsce chyba trudne nie bedzie - to jaki region mamy zmobilizować ?