...no dziewczyny podrzućcie jakiś pomysł jak zachęcić lub obezwładnić dziecię które nie jest chętne do noszenia bo ma ciekawsze rzeczy na głowie niż zaspokojenie woli matki :ninja:
słodyczami chyba nie wypada przekupywać :hide:
Wersja do druku
...no dziewczyny podrzućcie jakiś pomysł jak zachęcić lub obezwładnić dziecię które nie jest chętne do noszenia bo ma ciekawsze rzeczy na głowie niż zaspokojenie woli matki :ninja:
słodyczami chyba nie wypada przekupywać :hide:
Nową zabawką?:ninja:
Mama ma nową chuste,więc skrzatowi coś nowego w łapki trzeba dać:D
Byle nie za duża:lol:
moja córa dokładnie w wieku Twojej, i wyobraźcie sobie, że w niedzielę w zoo wolała sama spacerować. :roll: no doprawdy jestem zdegustowana.
wczoraj nawet się chwile prężyła na spacerze :twisted:
ja nie jestem jeszcze przygotowana na odstawienie od szmaty! ;)
u nas wszelkie jedzenie jest skuteczne więc trudno będę ją przekupywać :mrgreen:
gadżety do reki również się sprawdzają.
inne pomysły mile widziane.
teraz podkabluje:
jak byłysmy ostatnio na sandomierskim mini spotkaniu chustowym to jedna z dziewczyn :ninja: obiecywała lizaka swojej córci w zamian za wskoczenie na plecy :lol: ?(ale sie dziecko podjarało hihhih biedne :P )
a na obrone dodam ze to w celu edukacyjnym było- uczyła nas plecaka z krzyzem :)
Stokrotko, nie trać nadziei. Po buncie chustowym Wojtka postanowiłam zacząć pracę u podstaw:) - czyli codzienne noszenie, choćby po 5 minut. I to daje efekty - wczoraj odbyliśmy wieczorny spacer - 45 minut w chuście bez marudzenia, prężenia i ciągnięcia za włosy:thumbs up: a wszystko dlatego, że mam kilka chustowych marzeń i muszę się przekonać, że jest po co kupować:D
Zawsze się można postarać o nowego chuściocha :ninja:
wtedy stary też będzie chciał :mrgreen:
no,no uśmiałam się co nie miara...
do czego jest zdolna "dobroduszna mamusia" :twisted:
...no ja to chyba urojonej ciąży się nabawię przez te chusty...
a na nowego chuściocha jeszcze nie ma szans eh!
no a przed chwilę córa wpakowała mi się do wózka ... dla lalek :sick:
to był chyba znak-sygnał, że trzeba odkurzyć spacerówkę ;)
(czy jest tu gdzieś płacząca ikonka?)
ja chce nosić i chcę chust!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mnie się wydaje, że praca u podstaw może byc skuteczna -codzienne noszenie i unikanie innych form transportu.
Metoda "na zmęczenie" - czyli daleki spacer, a jak sie zmęczy to w torbie na szczęście jest chusta u mnie tez działa.
A ja znalazłam Zosi żłobek dość daleko od domu, pod górę i z porannym biegiem do autobusu - inaczej niż na plecach nie ma szans. do czego to się matka nie posunie, żeby sobie jeszcze trochę ponosić:duh::hide:
IwontaG :thumbs up:
dziś nie było focha, dziś nie było focha :)
zobaczymy co będzie jutro ;)
mi sie wczoraj udało plecak zamotać na spacerze, w pół drogi ja sama i już spacer na własnych nogach. szok, ile to dziecko przeszło samo.
a wieczorem, po raz kolejny, ja motam szmatę, a ona ryk i ucieka buuuuuuuuuuuuu
chyba pojadę w góry - tam się zmęczy na pewno
ps. ale nubigo wchodzi chętnie. tylko, ze matka woli chusty jednak (tak emocjonalnie i lansowo, poza tym nubigo jest cudne)
Dajcie dzieciom trochę pospacerować chustoświrki. ;-) Za chwilkę same wrócą do szmaty. Moje takie rozstania i powroty ćwiczyło kilkukrotnie. Co nie znaczy, że mnie serce nie bolało, jak to robił. Akurat zawsze jak nowe szmaty dostawałam. :ninja:
Landa nowy chuścioch to super pomysł:p, ja już też pomału liczę kiedy o nowego się starać bo Piotr ma 8 miesięcy i niedługo zaczną się te bunty chustowe:cryy:
to moja pierwszy bunt zaliczyła właśnie teraz, w wieku 19 miesięcy :) czyli nie jest tak źle. :)
edit.
tak to sie robi moje panie (zdjęcie by: Ania Urban): http://www.chusty.info/forum/attachm...6&d=1252735027