Ciągle mam dylemat jaką sobie kupić nową chustę. :? Jako że będzie to ostatnia ( na najblizszy rok na pewno) nie mogę dojść która byłaby najlepsza. Moje serce już od dłuższego czasu skłania się ku storczykom.
Wersja do druku
Ciągle mam dylemat jaką sobie kupić nową chustę. :? Jako że będzie to ostatnia ( na najblizszy rok na pewno) nie mogę dojść która byłaby najlepsza. Moje serce już od dłuższego czasu skłania się ku storczykom.
Mam leo rouge i od dwóch dni storcha ulli. Jeszcze za mało czasu spędziłam z ulli, żeby sie miarodajnie wypowiedzieć, ale coś tak czuje po kościach, że jednak bardziej będę lubiła leośka - bardziej milusi, miękki, idealny po prostu, a przy tym arystokratycznie wygląda ;).
Ulli jest śliczna, ale póki co bardziej sztywna, bardziej twarda, pierwsze wiązanie (jeszcze przed praniem, na próbę) było takie sobie, a leośka zaskoczyłam od razu, też przed praniem...
Ja mam porównanie leosia i pasiastego alberta-na plus wypada leoś-od początku mięciutki, milutki, nie trzeba go łamać, super się mota i dociąga, dobrze trzyma-dla mnie nr 1 :D
pasiaki są bardziej sztywne i trzeba duuuuuuuużo czasu i cierpliwości żeby je złamać
Mam pasiasta Anne, mialam Leo rouge, leo rouge sprzedalam, bo mialam juz za duzo chust czerwonych.
Ja mam Leo rouge i Annę. Łatwiej moim zdaniem wiąże się Leo, choć moja Anna szybko zmiękła. Teraz pracuję nad Ulli, bo choć kupiony jako używany, jest sztywniejszy od Anny, którą kupiłam nową.
BTW w Annie nosi mąż, bo długaśna jest, a ja ich podziwiam :P
Mój mąż ma kłopoty z rozróżnieniem Anny i Ulli :roll: , jakoś nigdy się dokładnie nie przygląda. Rożnica wychodzi przy motaniu, bo Ulli jest o metr krótsza :wink:
I nadal nie wiem. Anna jest cuuudna, po prostu powala mnie na kolana kolorami.