Przyjazd w rodzinne strony...
Fajnie tak przyjechać do miasta, gdzie wszystkich chustonoszenie dziwi :D Kilka dni siedzimy już i chustujemy się zawzięcie mimo niezbyt pięknej pogody, reakcje ludzi są bezcenne, zapomniałam już, że można takie zainteresowanie wzbudzać :lol: na Woli już się chyba sąsiedzi opatrzyli :wink: . Najlepiej do tego wszystkiego podchodzi moja Mama, wchodzi do każdego sklepu z wózkami i byłaby najszczęśliwsza jakby wyszła z niego z nowym nabytkiem (bo swojego zakurzonego wózka jakoś zapomniałam :evil: )
Szkoda tylko, że mi Remcia do chrztu nie dadzą w chuście zanieść... choć ten mały rozbójnik i tak nie chciałby pewnie siedzieć w miejscu przez godzine...