kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
szczegolnie jesli chodzi o potencjalna niezdrowosc?
tak mnie ten watek natchnąl
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... w=93754710
wiem ze temat prawdopodobnie byl juz walkowany, jednakze zdumiewa mnie zawsze pewnosc jaka ma wiele matek odnosnie tego ze noszenie jest ok. pionowo od poczatku.
chcialabym znac zrodla tej pewnosci.
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Dla mnie nasze dwie rehabilitantki. Pokazałam im młodego w pionie ok. 8 tygodnia życia (wcześniej używałam głównie poucha) i obydwie powiedziały, że możemy ale wiązałam się przy nich i każda dokładnie nas obejrzała (najpiew obejrzała nas jedna, jakiś czas później druga). Przy czym zaznaczyły, żeby dbać o aktywność na podłodze :)
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Z Lu kolyska nawet na rekach nigdy w gre nie wchodzila - nie lubila tej pozycji. W chuscie rowniez. Zawsze w pionie nosilam, wiec jak zaczelam chustowac to sie nawet nie zastanawialam w jakiej pozycji mam to robic, skoro moje dziecko dopuszczalo tylko jedna.
Wychodzi wiec na to, ze autorytetem dla mnie bylo moje dziecko :shock: :shock:
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
ortopeda nie miał nic na przeciwko, więc nie myślałam nad tym zbyt długo
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Cytat:
Zamieszczone przez Jasnie Pani
Z Lu kolyska nawet na rekach nigdy w gre nie wchodzila - nie lubila tej pozycji. W chuscie rowniez. Zawsze w pionie nosilam, wiec jak zaczelam chustowac to sie nawet nie zastanawialam w jakiej pozycji mam to robic, skoro moje dziecko dopuszczalo tylko jedna.
Wychodzi wiec na to, ze autorytetem dla mnie bylo moje dziecko :shock: :shock:
jakbyś, do, o amelii napisała.
nie miałam autorytetów w kwestii noszenia (choć ortopedzie pokazałam i chustę, i sposób noszenia amelii - zezwolił), raczej intuicję.
autorytety pojawiły się w kwestii wiązań, a nie w kwestii tego, jak chce leżeć/siedzieć/nosić się amelia.
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
U nas dokładnie jak u Jasnie Pani :) Tymek szału dostawał nawet jak na rękach go trzymałam w poziomie a w chuście to dopiero robił awanturę. I mimo, że miałam wątpliwości to zaczęłam motać w pionie. Dwóch ortopedów powiedziało, że nie ma problemu i że można. W kieszonce bosko posapywał i zasypiał od strzału ;)
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Cos pro: moja kuzynka studiuje medycyne w PL i na wykladzie z ortopedii profesor wypowiadal sie bardzo pozytywnie o chustach i noszeniu w pionie od samego poczatku :)
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
to samo, co u Jaśnie Pani - dziecko zarządzało. Jak łaskawie pozwoliło, odkładałam na płaskie - ale przez pierwsze 4-5 miesięcy zezwalało sporadycznie. Zawisak cycowiec mi się trafił stuprocentowy, teraz już mogę się z tego śmiać...
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Ja rozmawiałam z ortopedą i wyraził zgodę na noszenie w pionie.
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
To odkladanie na plaskie to relatywnie nowy wymysl... Dawniej (a takze obecnie, choc nie u nas) odlozenie dziecka stanowilo dla niego ogromne zagrozenie. Dzieci byly (i sa) pakowane w chusty, ktore daleko odbiegaja od naszych idealow, w pozycji pionowej, od samego urodzenia. Mysle, ze noworodki sa znakomicie do tego przystosowane ewolucyjnie...
Sa fizjoterapeuci/lekarze, ktorzy sa przeciwko chusta i tacy, ktorzy sa za. Sa tez tacy, ktorzy doradzaja wisiadla. W autorytet tych ostatnich ludzie tez wierza. :dunno:
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Ja. Znaczy sama sobie jestem autorytetem. I starczy.
Nie mam ciśnienia żeby o każdą pierdołę pytać specjalistów. W pierwszych dniach noszenie w pionie noworodka wydało mi się niewykonalne, więc nosiłam w pouchu. Jakieś 8-10 dni po porodzie nabrałam wprawy w obsłudze i wiązałam pionowo. Każdy przechył czy nierówność wyłapywałam od razu, jakoś tak wyczulona byłam. Każda matka ma instynkt, tylko obecnie zazwyczaj nieźle zagłuszony medialnym szumem.
W ogóle denerwuje mnie taki trend że ze wszystkim sie lata do specjalistów, pediatrzy i inni czuja się bardziej kompetentni w pielęgnacji i wychowaniu dzieci od matek. A zalecenia się co jakiś czas zmieniają i to co jest super dziś, za 10 lat będzie może passe. Ponadto specjaliści zazwyczaj nie sa jednomyslni.
A powierzanie decyzji dotyczących pielęgnacji dzieci (zdrowe dzieci mam na myśli) specjalistom trąci mi Lebensbornem. Nic nie poradzę, że mam takie skojarzenia.
30 lat temu nasze matki też wierzyły specjalistom, którzy twierdzili, że lepiej karmić mieszanką niż piersią. Że lepiej nie dotykać dziecka poza czynnościami pielęgnacyjnymi i nie nawiązywac z nim kontaktu wzrokowego przy karmieniu.
Dziś wiadomo, że to absurd.
I dlatego lepiej wszelkie zalecenia "specjalistów" przefiltrowac przez matczyną intuicję.
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
autorytetów mam mało (pewnie za mało)
Mam bardzo podobnie jak Visenna. Intuicja moja jest naprawdę bardzo pomocna od kiedy nauczyłam się w nią wsłuchiwac. Lekarzy omijam szerokim łukiem, innych znachorów i "Dobrych Rad" nie słucham, nosic zaczęłam, bo czułam, że to dobre dla mnie i mojego Groszka. Najpierw na rękach duuuużo oj dużo, a od 4-tego m-ca jego życia w chuście - pionowo, bo w kołysce nie czułam się pewnie...
To że zaczęłam szybko pionizowac Rikę wynika z jej charakteru - jak Lusia i inne dzieci wymienione powyżej NIE DAŁA się położyc (i nadal tak ma 8)) )
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
hehe
a ja nosiłam na leżąco.. być może dlatego, że moim było wszystko jedno jak ich nosze byle nosić ( do dziś tak mają ;)
ok 4tego miesiąca życia Ani wygoniłam ją z chusty ( nawet nie wiedziałam, że w pionie można ;) a Franek przesiadł sie do wiązanki.. w pionie..
ja za autorytet uznaję Urlike (szefową trageschule) oraz ..zbieram opinie rehabilitantów, lekarzy, specjalistów.. a na koniec.. słucham swojego wewnętrznego podszeptu i robię to co uważam za słuszne
na marginesie - opinie zbieram i konfrontuję ale już nie jako matka tylko jako chustowy doradca zawodowy .. wychodzą niezłe kwiatki czasem ..
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Ja nie zgłębiam zbytnio tego tematu. Nie czytam artykułów, nie szukam fachowych publikacji. Jeśli się coś trafi to przeczytam, ale na prawdę ucieka mi to z głowy.
A słucham głównie swojej intuicji. Wierzę, że dziecko da mi znać, że coś jest nie tak.
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Fizjoterapełci i ortopedzi to faktycznie autorytety, ale bardziej przemawiają do mnie opinie tych specjalistów, którzy faktycznie mają pojęcie o chustach i wiązaniach, a tacy raczej w większości nie mają nic przeciwko wiązaniu w pionie, natomiast ci najbardziej oporni, zazwyczaj niebardzo wiedzą o czym mówią. Spotkałam się ostatnio z pewnym pediatrą, który jak usłyszał o chustach, stwierdził, że absolutnie żadne nosidełka nie są dla niemowląt wskazane. Ponieważ często prowadzę spotkania na których doradzam "świeżym" mamom nt. noszenia i chust, zawsze wspominam o różnych opiniach nt. pionizacji noworodków i podkreślam, że to do nic i ich dzieci należy decyzja. Pierwsze dziecko nosiłam w pouchu do 6 tyg, teraz też będę probowała kołyski, ale nie bedę się też bała wiązań pionowych.
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Młodego zaczęłam nosić jak już pionizowanie nie jest kwestią sporną, czyli jak miał już ok.4 mies.
Noszenie w poziomie nie wchodziło w grę (darł się i ulewał straaasznie)od samego początku, ale dziecię me nie bardzo chciało dać się nosić. Generalnie to dużo przesypiał gdziekolwiek by był.
Opory przed jakimiś wiązaniami miałam ze względu na WNP po prawej stronie ciała, ale dużo nie nosiliśmy się (w sensie, że nie codzień i tylko kiedy musiałam iść gdzieś gdzie się wózkiem nie dało wjechać).
Tak jest do dziś - chusta jako środek transportu-nigdy w domu!
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
ortopeda kazał od 6 tygodnia nosić w pionie na brzuchu, rozkładając nóżki do żabki( mi pozwolił, bo jak spojrzał na m. to powiedział, że on ma się wstrzymać ;-) ). Więc chusta to była ideałem. Mały w poziomie niet, więc tym bardziej go do pionu i już tak zostało. A czytając na forum wypowiedzi tylko się uspokoiłam , że krzywdy nie robię :lol:
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
u nas podobnie jak u pasji i Jasnie Pani - w sensie zaba sama pokazala jak lubi a jak nie byc noszona - lekarz nic przeciwko nie mimal, dziecko sie dobrze rozwija wiec dla mnie tez autorytetem bylo i jest dziecie me;)
pozatym ona jak ja tata bierze na rece uklada sie na nim dokladnie tak jakby w chuscie byla;)
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Jak jeszcze nie miałam dziecka robiło mi się słabo na widok dzieci w wisiadełkach.
Jak byłam w ciąży zaczęłam temat zgłębiać, pojechałam na zjazd Towarzystwa Ortopedycznego, rozmawiałam z wieloma ortopedami i usłyszałam, że Polskie Towarzystwo Ortopedyczne miało w planach zabranie atestu twardym nosidłom (wisiadełkom:)). Nie wiem jak sprawa teraz wygląda.
Znalazłam chusty, popatrzyłam i stwierdziłam, że ta pozycja jest dobra. Rozmowy z kolegami ortopedami, rehabilitantami, tylko mnie w tym utwierdziły.
Co do wczesnej pionizacji- uważam, że im dziecko młodsze tym mniej czasu powinno spędzać w chuście, jeśli będzie w pozycji pionowej (prawidłowej!!!) 1-2 godziny dziennie to naprawdę nic się nie stanie!, gorzej jak nosimy po 8 godzin, ale kto to wytrzyma.
Prawda jest taka, że maluszek musi mieć dużo swobody, jeśli poza noszeniem pozwalamy mu mnóstwo czasu spędzać na podłodze, kładziemy go na brzuchu, zachęcamy do ruchu to naprawdę będzie w dobrej formie.
Re: kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
Cytat:
Zamieszczone przez pasja
nie miałam autorytetów w kwestii noszenia (choć ortopedzie pokazałam i chustę, i sposób noszenia amelii - zezwolił), raczej intuicję.
Otóż to. Nie mam autorytetów w kwestii karmienia piersią, rozszerzania diety, zabawy z dziećmi, kupowania im odzieży itd. - nie mam też autorytetu w sprawie noszenia - robię to, co UWAŻAM za słuszne i o czym jestem przekonana wewnętrznie, że robię dobrze.
Nigdy zresztą nie słyszałam, żeby ktoś wiarygodny autorytatywnie stwierdził, że noszenie w pionie nie jest zdrowe. A ortopeda, którego uważam za dobrego specjalistę, widział malutkiego Antka w chuście, w pionie i nic nie powiedział, a jak wiadomo - co nie jest zabronione, to jest dozwolone - więc nosiłam pionowo ;-)