Zobacz pełną wersję : Dzieci nam się poprzesuwają od tego noszenia
Zajrzałam dziś na Niemowlę i oto co znalazłam: http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... 11&v=2&s=0 (http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=92780511&v=2&s=0)
:lol:
schyną się, znaczy :roll: :rolleye: :bduh:
lindgren
17-03-2009, 10:37
jeszcze się mówi "przełamią się" :lool:
bubusita
17-03-2009, 10:55
No pięknie, a ja się zastanawialam dlaczego Jeremi ma od wczoraj lewe oko niżej, prawie na policzku...a odpowiedź tak prosta, przesunęło mi się dziecię od noszenia :shock: .
Jasnie Pani :)
17-03-2009, 11:00
hmmm, ja juz od tej "poprzesuwanej" tesciowej balabym sie bardziej tej co bledow nie popelnila :shock:
Wydawał mi się, że dzieci właśnie najlepiej tak przytulać bez różnych
"akcesoriów", więc nie przejmuj się teściową. Moja mi kiedyś powiedziała, że ona
nie popełniła błędów wychowawczych . Hmmm ....
picikola
17-03-2009, 11:11
Kto wie coto jest to przełamywanie?
Bo niedawno to usłyszałam, ale krew mi się zmroziła jak koleżanka opowiadała, że jej dziecko płakało i jej szwagierka z teściową zdiagnozowały przełamanie, ale co straszniejsze chciały to dziecko "nastawić" :omg: bo ta teściowa "bardzo dobrze nastawia dzieci"[
jeszcze się mówi "przełamią się" :lool:
no to ja chyba "obluzowalam" moja na calego :lool:
w zyciu nie uzywalam becika ani tego typu rzeczy.
zaraz,zaraz...
chusta chyba jest "tego typu".
uff...dziecko uratowane.
"...a teściową przesunąć w
kierunku wyjścia, jak nie przestanie takich dyrdymałów pleść. "
ja bym tutaj też za tym poprzestawała :mrgreen:
To mój ulubiony wątek o schynięciu, przełamaniu itp. atrakcjach: http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... 00&v=2&s=0 (http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=81352600&v=2&s=0)
A tak w ogóle,to zadziwiająco dużo ludzi o tym pisze i w to wierzy.
a tak w ogóle, to już o tym był wątek u nas 8)) :lol:
dawno, dawno temu :wink:
mi się podoba to z Nałęczowem:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... a=73232496 (http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1017&w=72918909&a=73232496)
karolinka251
17-03-2009, 12:10
taaak moje dziecko też jest "uwichnięte":-) nie teściowa mi kazała pielucha ciasno nogi okręcać a potem w poduszkę najlepiej :twisted: a ja nosiłam luzem:-) off topic u mnie przegieła jak mi 2miesięczne dziecko chciała sernikiem nakarmić od tej pory nie zostaje z Zośką sam na sam
a tak w ogóle, to już o tym był wątek u nas 8)) :lol:
dawno, dawno temu :wink:
Tak tak, ja pamiętam, ale zalinkowałam ten najnowszy bo jest w kontekście noszenia dziecka blisko przy ciele :-)
wiecie co? jak czytam takie pytania to mam wrażenie że nie są zadawane serio?
mi by do głowy nie przyszło nawet się pytać, zaboboniasta widocznie nie jestem i olewam ktokolwiek jakimś zabobonem sypnie, a w rodzinie meża potrafią :lol:
rzezuchama
17-03-2009, 13:22
"...a teściową przesunąć w
kierunku wyjścia, jak nie przestanie takich dyrdymałów pleść. "
ja bym tutaj też za tym poprzestawała :mrgreen:
Też mi się najbardziej ten kawałek spodobał.
e o co chodzi?
pierwszy raz o tym słyszę :omg:
e o co chodzi?
pierwszy raz o tym słyszę :omg:
ja tez widac nie czytam takich rzeczy - jak znajde chwile nadrobie;)
brassika
17-03-2009, 18:53
A mnie najbardziej spodobało się to stwierdzenie :
"bezdotykowa to jest myjnia samochodowa a nie rodzicielstwo"
chyba go wrzucę sobie w podpis ;-)
u moich teściów funkcjonował termin "schynięcie" :twisted: na dziecięce płacze, niewłaściwe noszenie etc
ale nikt mi dziecka nie chciał "nastawiać", a chustę chwalili!
To Wam dorzucę jeszcze jedno pojęcie :) "mierzenie dziecka". Ja byłam przez moją babcię mierzona :). Polega to na tym, że dotyka się łokciem do przeciwległego kolanka dziecka (raz lewy łokietek a potem prawy). Jak z dzieckiem jest wszystko ok, czyli właśnie nie jest "przełamane" to dotknie się bez prolemów z jednej i z drugiej strony. I powiem szczerze, że tu nei o zabobony chodzi, ale o wykrycie pewnych nieprawidłowości, których kiedyś żaden neurolog nie badał (kto by z dzieciem w dawnych czasach po neurologach jeździł), a tu już znająca się na tym osoba mogła wychwycić m.in. asymetrię, albo wzmożone napięcie mięśniowe itd. Tak prawdę mówiąc nie było to aż akei głupie jak teraz nam się wydaje.
o rany, dwójkę dzieci mam, ale o poprzesuwaniu słyszę pierwszy raz. zaraz obejrzę dzieciaki, na pewno je poprzestawiałam :lool: :lool: :lool:
To Wam dorzucę jeszcze jedno pojęcie :) "mierzenie dziecka". Ja byłam przez moją babcię mierzona :). Polega to na tym, że dotyka się łokciem do przeciwległego kolanka dziecka (raz lewy łokietek a potem prawy). Jak z dzieckiem jest wszystko ok, czyli właśnie nie jest "przełamane" to dotknie się bez prolemów z jednej i z drugiej strony. I powiem szczerze, że tu nei o zabobony chodzi, ale o wykrycie pewnych nieprawidłowości, których kiedyś żaden neurolog nie badał (kto by z dzieciem w dawnych czasach po neurologach jeździł), a tu już znająca się na tym osoba mogła wychwycić m.in. asymetrię, albo wzmożone napięcie mięśniowe itd. Tak prawdę mówiąc nie było to aż akei głupie jak teraz nam się wydaje.
Moja fzjoterapeutka wspominala kiedys tzw naciaganie krzyzowe, przekatne czy jakos tak ktore wygladalo podobnie tyle ze nie chodzilo o dotykanie kolan i lokcia a raczej cwiczenia na rozciaganie po przekatnej w formie zabawy - nie tyle by dotknac ale W KIERUNKU )no i pokazywala nam je gdy Ida miala powyzej 3 mies.
Biedna ta dziewczyna - tesciowa musi byc okropna!!!!
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.