Zobacz pełną wersję : zwrot u Nati
sylvetta
15-02-2013, 11:09
Ja musze mieć pewność:ninja:.
Jak sobie zamówie dwie chusty i jedną chce zostawić to na MUR BANK BETON moge zwrócic tak? Tyle, ze za przesyłkę zabulam? czy za dwie przesyłki?:ninja:
I skąd sie bieze ten formularz zwrotu?
Wiem, ze moge se do Nati napisac , ale ja wole forumowo:).
płacisz za przesył do nich i oni oddają kwotę pomniejszoną o przesył chyba, bo przecież zwrot chusty a nie przesyłu.
i, tak, możesz na MUR BETON zwrócic :)
formularz dostaniesz w mailu chyba :)
sylvetta
15-02-2013, 11:12
płacisz za przesył do nich i oni oddają kwotę pomniejszoną o przesył chyba, bo przecież zwrot chusty a nie przesyłu.
i, tak, możesz na MUR BETON zwrócic :)
formularz dostaniesz w mailu chyba :)
Dziękuję:).
prasz :D
rzadko się zdarza, by moja chustopróchenna przestarzała wiedza komuś tu jeszcze posłużyła :) więc korzystam jak mogę :)
a jak oddasz dwie to powinni Ci zwrocic kase tez za przesyl do Ciebie :znaika:
czyli zaplacisz tylko za odeslanie
a jak oddasz dwie to powinni Ci zwrocic kase tez za przesyl do Ciebie :znaika:
czyli zaplacisz tylko za odeslanie
? dlaczego?
zwrot za przesył jest tylko w przypadku reklamacji, jeśli dobrze kojarzę
http://www.poradaprawna.pl/porady/kto-ponosi-koszty-przesylki-towaru-zwracanego-przedsiebiorcy,231821.html
a jak oddasz dwie to powinni Ci zwrocic kase tez za przesyl do Ciebie :znaika:
czyli zaplacisz tylko za odeslanie
Dlaczego? Zwracają tylko wartość chusty, bez przesyłki, niezależnie od tego czy zwraca się wszystko co się kupiło czy nie.
Tu fragment z regulaminu (http://www.natibaby.pl/webpage/regulamin.html):
30. Sklep gwarantuje zwrot kwoty równej zapłaconej cenie towaru, jeśli zachowane zostaną powyższe warunki. Pieniądze zostaną zwrócone w ciągu 5 dni roboczych przelewem bankowym na konto wskazane przez klienta.
31. Koszt dostawy i odesłania towaru nie podlega zwrotowi.
A formularz masz tu:
http://www.natibaby.pl/doc/zwrot.doc
31. Koszt dostawy i odesłania towaru nie podlega zwrotowi.
"Niedawno jednak zapadł wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (C-511/08), w którym stwierdzono, że przepisy krajowe nie mogą pozwalać na obciążanie konsumenta kosztami wysłania do niego towaru, gdy odstąpił od umowy zawartej przez Internet i że sprzedawca musi zwrócić całą wpłaconą konsumentowi kwotę. Zachęcam tu do zapoznania się z artykułem „E-sklepy muszą oddać koszty przesyłki” http://www.rp.pl/artykul/618304.html (http://www.rp.pl/artykul/618304.html)"
Właśnie przeczytałam zalinkowany artykuł już po wysłaniu posta :)
Ale tak trochę OT, rozumiem że te przepisy są nadrzędne w stosunku do regulaminu sklepu, na który to regulamin zgodziłam się dokonując zakupu, tak?
Tak, oczywiście, w regulaminie nie mogą znajdować się zapisy niezgodne z prawem. Ostatnio po tyłku dostało kilka księgarni internetowych, które dla odmiany nie zgadzały się na zwrot towaru w przypadku odbiorów osobistych.
Ok, to już wszystko wiem :)
I o ile pamiętam, nie dostawałam zwrotu kosztów przesyłki z Nati, a trochę odsyłałam - ale muszę sprawdzić...
poszłam wstawić zupe i kammik juz wyjasniła :lol:
dzieki!
sylvetta
16-02-2013, 20:52
Dlaczego? Zwracają tylko wartość chusty, bez przesyłki, niezależnie od tego czy zwraca się wszystko co się kupiło czy nie.
Tu fragment z regulaminu (http://www.natibaby.pl/webpage/regulamin.html):
30. Sklep gwarantuje zwrot kwoty równej zapłaconej cenie towaru, jeśli zachowane zostaną powyższe warunki. Pieniądze zostaną zwrócone w ciągu 5 dni roboczych przelewem bankowym na konto wskazane przez klienta.
31. Koszt dostawy i odesłania towaru nie podlega zwrotowi.
A formularz masz tu:
http://www.natibaby.pl/doc/zwrot.doc
O dzieki! Gorzej jak rzadnej nie oddam. Wzięłam dwie:). Dla portfela gorzej;).
Dlaczego? Zwracają tylko wartość chusty, bez przesyłki, niezależnie od tego czy zwraca się wszystko co się kupiło czy nie.
działają niezgodnie z prawem więc. I można dochodzić zwrotu za przesyłke też, bo się należy.
O, nie wiedziałam o tym wyroku Trybunału, warto zapamiętać. Ale tak sobie myślę i myślę... i trochę to jednak nie halo chyba :hmm:
No bo wyobraźcie sobie taką sytuację: Pani X prowadzi sklep internetowy. I tak się składa, że z pewnych powodów Pani Y chce Pani X dokuczyć. Co robi? Zamawia sobie towar w jej sklepie, wybiera najdroższą opcję dostawy. I potem go zwraca, choćby osobiście. Właścicielka sklepu jest stratna jak nic...
Fajnie że się chroni konsumentów (szczególnie dla mnie jako konsumenta), ale godzi to w sprzedawców...
wybaczcie, musiałam zaOTować ;)
O, nie wiedziałam o tym wyroku Trybunału, warto zapamiętać. Ale tak sobie myślę i myślę... i trochę to jednak nie halo chyba :hmm:
No bo wyobraźcie sobie taką sytuację: Pani X prowadzi sklep internetowy. I tak się składa, że z pewnych powodów Pani Y chce Pani X dokuczyć. Co robi? Zamawia sobie towar w jej sklepie, wybiera najdroższą opcję dostawy. I potem go zwraca, choćby osobiście. Właścicielka sklepu jest stratna jak nic...
Fajnie że się chroni konsumentów (szczególnie dla mnie jako konsumenta), ale godzi to w sprzedawców...
wybaczcie, musiałam zaOTować ;)
Słuszne stwierdzenie.
Generalnie sprawa wygląda tak, że jeśli klient zwraca towar bo coś (bez podania przyczyny) to musi wypełnić formularz, że rezygnuje z zawartej ze sklepem umowy i nie może ponieść z tego tytułu żadnych konsekwencji. To, co zapłacił musi dostać (włącznie z kosztami przesyłki). Ale każdy kij ma dwa końce. Jak wspomniała ane-eta sklep zabulił kasę kurierowi (bo musi zapłacić za usługę - kurier po sympatii nie jeździ). W przypadku przesyłki pobraniowej wychodzi to sporo. Efekt będzie taki, że zapłaci za to klient bo sklep będzie musiał to sobie jakoś zrekompensować. Pieniążki na drzewach nie rosną i no, powiedzmy szczerze, nikt nie ma ochoty dokładać do interesu. Nie chodzi tu o oszukanie klienta, czy oskubanie ale o zwykły rachunek. To sklep podniesie ceny. Logiczne. I ciężko będzie taniej coś kupić w internecie.
kammik To interesujące, co piszesz bo ostatnio gdzieś mi mignęło, ze w przypadku odbiorów osobistych klient wie, co bierze. Aż to zaraz sprawdzę.
Generalnie reklamacja, a odstąpienie od umowy to dwie różne sprawy, ale w obu przypadkach wypełnia się stosowny formularz. Sklep powinien mieć go na stronie. Ten formularz musi być bo w końcu stany magazynowe muszą się zgadzać, a to jest niejako dowód, że klient zrezygnował.
Vernea, to właśnie miałam na myśli, tylko ujęłam to bardziej obrazowo ;)
Sklep jest w tym przypadku słabszą stroną tym bardziej, że to klient wybiera sobie sklep a nie na odwrót.
Vernea, to właśnie miałam na myśli, tylko ujęłam to bardziej obrazowo ;)
Sklep jest w tym przypadku słabszą stroną tym bardziej, że to klient wybiera sobie sklep a nie na odwrót.
To się nazywa zarzynanie małych przedsiębiorczości i prywatnej inicjatywy :-( Za chwilę przestanie się opłacać prowadzić jakikolwiek sklep w internecie bo ceny będą takie, jak w sklepach stacjonarnych, albo i wyższe (bo tutaj dojdzie np. zrekompensowanie kosztów kuriera i inne takie)
Rozdz. 1. Art.2 pkt.1 Ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów...
Konsument, który zawarł umowę poza lokalem przedsiębiorstwa, może od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając stosowne oświadczenie na piśmie w terminie 10 dni od zawarcia umowy. Do zachowania tego terminu wystarczy wysłanie oświadczenia przed jego upływem.
Czyli jeżeli klient zamówił coś przez internet, sklep potwierdził realizację, klient potwierdził zamówienie (jeszcze zależy, co przyjmiemy za zawarcie umowy) i chce odebrać osobiście to jest to umowa zawarta poza siedzibą firmy. Nie jest natomiast sprecyzowane, co w przypadku, gdy np. ktoś kupuje nosidło (załóżmy, że zawiera umowę na odległość), odbiera osobiście i na miejscu decyduje się np. na kupno chusty. Na logikę na nosidło ma prawo odstąpienia od umowy na chustę nie. Ale, że to jest sklep internetowy to w przypadku rozprawy pewnie by wyszło, że to prawo przysługuje i na nosidło i na chustę.
O klienta należy dbać, ale jeżeli sklepy będą musiały dokładać do interesu to klient na tym ucierpi.
To się nazywa zarzynanie małych przedsiębiorczości i prywatnej inicjatywy :-(
Nie tylko małych przedsiębiorczości, bo i duże sklepy może to zaboleć... Może ruszy jakiś "kontr-pozew"...
Moim zdaniem szansa niewielka.
Co wy tak z tym zarzynaniem, te przepisy obowiazują od 12 lat :)
Co wy tak z tym zarzynaniem, te przepisy obowiazują od 12 lat :)
to może niech nadal będzie o nich ciiiiichooooo
sylvetta
17-02-2013, 11:43
To "żem wywołała";)(nawiązując do innego modnego obecnie wątku;)) wilka z lasu.
sunflower
17-02-2013, 11:43
Co wy tak z tym zarzynaniem, te przepisy obowiazują od 12 lat :)
może i obowiązują, ale nie stosują się do nich:)
Nie spotkałam się jeszcze, żeby sklep chciał mi zwrócić koszty przysyłki również przy zwrocie, przeważnie muszę się wykłócać przy reklamacji.
Dobrze wiedzieć, że są takie wyroki, ale faktycznie tak jest w praktyce? dostajecie zwroty w sklepach?
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.