Zobacz pełną wersję : wiercacy sie roczniak-HELP!!!!
madagaskar
09-08-2012, 16:33
no wlasnie-wszelkie proby wrzucenia go na plecy granicza z akrobacja cyrkowa-dopoki byl maly tobolek byl super, ale teraz to wolalabym zeby siedzial na szmacie albo....sama nie wiem....albo sie mniej wiercil:(
wybieramy sie wlasnie w gory i mialam nadzieje na dluzsze spacery-czytaj regularne wiazanie kilka razy dziennie-nie wiem jak to nam wyjdzie:confused:
macie jakies patenty-bo jak sie juz zamotamy to jest git i wszyscy szczesliwi wiec to nie jakas ogolna niechec brzdaca, tylko samo wiazanie koszmarne:(:-?
MT albo ergo jakieś...:ninja:
madagaskar
09-08-2012, 22:34
MT albo ergo jakieś...:ninja:
taaaa, tylko jak je do jutra znajde:hmm:
ja wkładam z biodra (czy jak to się fachowo nazywa?), w domu przed lustrem (tylko w górach truchno o lustro :/), daję coś do łapki... a jak się wierci, to wołam M. na pomoc - przytrzyma, albo zagada. I zauważyłam, że im częściej wiążę, to mniej wiercenia. Teraz to się nawet przytula do pleców... Więc może nie będzie tak źle? powodzenia!
mój nie dość, że się wierci to jeszcze wychyla na różne strony... na biodrze daje się nosić przez chwilkę i też wychyla, bo chodzenie jest taaakie interesujące ;) przymierzam się właśnie do mt i albo dam radę albo pożegnamy noszenie :(
Mayka1981
10-08-2012, 08:03
to niech sobie chodzi sam ;) po chwili się zmęczy i powinien dać się zawiązać bez protestów... dodatkowo wrzucanie "na samolot" może być atrakcją i udawanie konika - jak trochę powierzgasz (kontrolowanie rzecz jasna...) to się mocniej złapie i powinien dać się zawiązać... aaa - na wyginanie jedyne co moim dzieciakom pomagało to wiązanie z łapami schowanymi...
kryzys noszenia u chodziaków przerabiałam dwukrotnie, na szczęście mija - no ale nosić tyle co miesięczniaka już się raczej nie będzie dało, niestety... :(
a tata nosi?
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.