PDA

Zobacz pełną wersję : wiercacy sie roczniak-HELP!!!!



madagaskar
09-08-2012, 16:33
no wlasnie-wszelkie proby wrzucenia go na plecy granicza z akrobacja cyrkowa-dopoki byl maly tobolek byl super, ale teraz to wolalabym zeby siedzial na szmacie albo....sama nie wiem....albo sie mniej wiercil:(
wybieramy sie wlasnie w gory i mialam nadzieje na dluzsze spacery-czytaj regularne wiazanie kilka razy dziennie-nie wiem jak to nam wyjdzie:confused:
macie jakies patenty-bo jak sie juz zamotamy to jest git i wszyscy szczesliwi wiec to nie jakas ogolna niechec brzdaca, tylko samo wiazanie koszmarne:(:-?

Gavagai
09-08-2012, 16:37
MT albo ergo jakieś...:ninja:

madagaskar
09-08-2012, 22:34
MT albo ergo jakieś...:ninja:
taaaa, tylko jak je do jutra znajde:hmm:

nel
09-08-2012, 22:56
ja wkładam z biodra (czy jak to się fachowo nazywa?), w domu przed lustrem (tylko w górach truchno o lustro :/), daję coś do łapki... a jak się wierci, to wołam M. na pomoc - przytrzyma, albo zagada. I zauważyłam, że im częściej wiążę, to mniej wiercenia. Teraz to się nawet przytula do pleców... Więc może nie będzie tak źle? powodzenia!

Apulina
09-08-2012, 23:47
mój nie dość, że się wierci to jeszcze wychyla na różne strony... na biodrze daje się nosić przez chwilkę i też wychyla, bo chodzenie jest taaakie interesujące ;) przymierzam się właśnie do mt i albo dam radę albo pożegnamy noszenie :(

Mayka1981
10-08-2012, 08:03
to niech sobie chodzi sam ;) po chwili się zmęczy i powinien dać się zawiązać bez protestów... dodatkowo wrzucanie "na samolot" może być atrakcją i udawanie konika - jak trochę powierzgasz (kontrolowanie rzecz jasna...) to się mocniej złapie i powinien dać się zawiązać... aaa - na wyginanie jedyne co moim dzieciakom pomagało to wiązanie z łapami schowanymi...

kryzys noszenia u chodziaków przerabiałam dwukrotnie, na szczęście mija - no ale nosić tyle co miesięczniaka już się raczej nie będzie dało, niestety... :(

a tata nosi?