PDA

Zobacz pełną wersję : Noszenie dziecka chodzącego



Wiewiórka
23-05-2012, 16:12
Co się zmienia w noszeniu większego dziecka w stosunku do niemowlaczka? Kilogramy do noszenia wiadomo większe. Mniej sie dzieci nosi? Następuje raczej przesiadka na kółkowe i ergonomiki? Maciuś niedługo pewnie będzie chodził. Ciekawe co mnie czeka. Na razie problemów nie ma (dla niego jest problem jak go nie noszę, jak widzi chustę ma banana na buzi)

amst
23-05-2012, 16:16
U nas nastapił chustobunt. Emka daj się zamotać w króciznę lub w ergo. Nie ma mowy o czymś bardziej skomplikowanym...

Basinda
23-05-2012, 16:16
moja starsza jak zaczęła chodzić to w domu nie było szans ją ponosić. Wszędzie chciała sama. Noszenie było w zasadzie 10 minutowe do usypiania w MT. Na spacer też tylko w porze drzemki jak byłam pewna że zaśnie inaczej wyrywała się po chwili.
Teraz często che żeby ją ponosić ale to też raczej krótkie dystanse.

Ale każde dziecko jest inne więc reguły nie ma żadnej.

Karusek
23-05-2012, 16:24
a mój Domik wręcz przeciwnie :)
chodzenie nie przeszkadzało nam w noszeniu, nadal uwielbiał, nadal chciał w ciągu dnia po domu i do usypiania, i w czasie choroby. I na spacery też tylko w chuście (ale fakt, że nie puszczałam go luzem, bo łatwiej mi było wszystkich ogarnąć, jak był związany ;) więc nie wiedział co traci i się nie buntował :twisted:)

jul
23-05-2012, 16:31
u mojego zaczął się dość długi bunt chustowy zanim nauczył się chodzić - tak koło roku czy wcześniej (a nauczył się mając rok i 4 miesiące), ewentualnie dało radę go włożyć do ergo, szczęśliwie wózek go nie piekł w pupę, więc głównie on był w użyciu. Teraz chętny jest na noszenie - noszę go zazwyczaj w plecaku prostym. Gdyby był lżejszy nosiłabym go pewnie stosunkowo dużo, bo bym nie brała wózka na spacery, tylko pieszo z opcją chusty (wczoraj byliśmy w zoo pół dnia, sporo na nóżkach, ale jednak ze 2-3 razy półgodzinne noszenia były). Na krótkie dystanse mam tongę, ale mój typek jak wyrazi wolę zachustowania, to raczej nie po to, żeby zaraz wracać na ziemię, więc za dużo nie używam (przy starszej na pewno używałabym więcej).

sweetrose
23-05-2012, 16:32
ja co prawda nie chustowa, ale napisze jak jest u nas... // małego zaczęłam nosić jak już siedział, ba zaraz zaczynał raczkować (5m-cy) w MT, początkowo był bunt, ale opanowaliśmy sytuację...// mały chodził jak miał 8m-cy, ale za rękę lub przy meblach, ścianach...// 10m-cy sam chodził, biegał, skakał...//dalej nosiliśmy się w mietkach ;) // po roczku przesiadłam się na ergo... // teraz mały ma prawie 17m-cy ok 12,5-13kg i nadal uwielbia być noszony... ba nawet rączki wyciąga jak widzi że zawiązuję już MT...ergo rzadko używam... generalnie mały lubi sam chodzić, ale i na nosidło nie protestuje... // ja często z wygody wybieram nosidło, wiem, ze szybko obrócę w 2 strony i pozałatwiam co trzeba... a tak jakbym miała się z małym śliczaczyć z 3 piętra po schodach, żeby sam zawsze schodził i jeszcze na miasto czy zakupy w wózku czy na piechotę - nie ma mowy...// tylko jak idziemy na mały spacer lub plac zabaw nie biorę nosidła, lub małego w nosidło wsadzę, polecę na pocztę, w drodze powrotnej na plac zabaw, małego wypakuję, wybiega się i potem do nosidła i do domu ;) a żeby było ciekawiej małego nosze z przodu ;) na plecach mi nie wygodnie i czuję bóle kręgosłupa... z przodu mogę go nosić nawet 2,5h ;) // zdaję sobie sprawę, ze każde dziecko jest inne... inaczej mogą reagować na środki "transportu"... ja nigdy nie zamotałam małego w chustę i teraz bałabym się, że mały by nie chciał... ale nosidło kocha miłością wielką, zwłaszcza jak może być noszony, przytulany, całowany i ululany...

dodam jeszcze, że nie tylko nie chustowa, ale już od 7m-cy nawet nie wózkowa ;) tylko MT i ergo ;)

Basinda
23-05-2012, 16:32
a mój Domik wręcz przeciwnie :)
chodzenie nie przeszkadzało nam w noszeniu, nadal uwielbiał, nadal chciał w ciągu dnia po domu i do usypiania, i w czasie choroby. I na spacery też tylko w chuście (ale fakt, że nie puszczałam go luzem, bo łatwiej mi było wszystkich ogarnąć, jak był związany ;) więc nie wiedział co traci i się nie buntował :twisted:)


Magda pierwsza więc miałam do ogarnięcia tylko ją może dlatego.
Ale teraz jak się gdzieś spieszę to obowiązkowo jedno w chuście jedno w wózku (i na przemian :mrgreen:)

Karo.
23-05-2012, 16:32
A ja przygodę z chustą tkaną zaczęłam jak Asia miała kilkanaście miesięcy :) I całkiem sporo ją nosiłam wtedy. Na plecach oczywiście. Teraz jeszcze się zdarza ale w ergo.

dirk5
24-05-2012, 00:19
Mój chodzący od jakiegoś pół roku Piter nie przejawia najmniejszego objawu znużenia noszeniem, mimo iż na spacerach maszeruje na nóżkach spore dystanse, gania i broi jak to On tylko potrafi.

Gdy wrzucam Go w nosidło, siedzi w nim spokojnie i czaruje wszelkie baby po drodze :roll:...

Nawet na placu zabaw nie wyrywa się, by wyskakiwać. Zatem choć wiercipięta z Niego, przeczy stereotypom ;).


Dodam, że jak w domu napatoczy się na onbu, łazi za mną z nim w rączkach i jęczy, żeby go wsadzić, choć czasami ja mam serdecznie dość :oops:. To onbu średnio nośne jest, a nasza jedyna chusta leży obecnie już zapomniana powoli jako coś, w czym się nosi- dlatego na jej widok Piter nie jęczy. Ona robi za kocyk :-).

Ala od zawsze była noszona jako chodzące dziecko, bo chusty weszły u nas w użycie już po narodzinach Pitera. Wczoraj Piter wskoczył na wózek, w którym Ala przyjechała na plac zabaw i nastąpiła nieoczekiwana zmiana miejsc- To Ala wróciła na plecach :-).

Zresztą ku swemu zachwytowi :lol:.

mamaslon
24-05-2012, 00:21
na poczatku było jakos tak mniej
ale teraz...och...(tfu tfu)
sama lgnie:applause:

Bonita
24-05-2012, 00:25
W pierwszym roku życia nosiłyśmy się bardzo intensywnie. W początkowej fazie chodzenia (poszła w 13 miesięcy) był chustowy bunt, chodzenie ponad wszystko! Kupiłam sobie nosidło, bo przyszła jesień i jakoś łatwiej mi było współpracować z dzieckiem i nosidłem na kurtkę, niż z chustą. Nosidło było mi potrzebne do przemieszczania się, spacerówki nie miałam bardzo długo... W parku było nieustanne wrzucanie na plecy/spuszczanie do pobiegania/wrzucanie na plecy itd... A potem chusta/nosidło służyły tylko do usypiania.... i do przytulania lub zabawy....

Mayka1981
24-05-2012, 00:26
Dwójka moich odkąd chodzi to spacery raczej chodzone - syn zaczął dreptać po 10miesiącach, na szczęście córka dopiero po 12 ;)

Noszę najczęściej jak się porządnie uprę - ale ja uparta raczej jestem, więc czasami się udaje... :)

madorado
24-05-2012, 00:27
Moje dziewczyny mają 21 mcy (o ja, dzisiaj właśnie skończyły, dopiero się zorientowałam ;)), a noszenia ciągle jest duuużo. Czasami wymiękam i czekam na bunt chustowy ;)

Aksamitka
24-05-2012, 00:31
Moje ponad dwuletnie nosi się dalej :) Nie było buntów chustowych. Wierzganie się zdarza,ale chusta to dla niego rzecz naturalna.Normalne,że matka nosi,nie? 8))
Traktuje jak przytulankę poza tym :) Jak się dzisiaj okryłam chustą,bo się zimno zrobiło to zazdrośnik cierpiał :lol:
Wracaliśmy ze spaceru już pod wieczór.Mały w wózku.
Jak mu oddałam po wejściu do domu to aż westchnął z ulgi :lool:

panthera
24-05-2012, 00:35
U nas nastapił chustobunt. Emka daj się zamotać w króciznę lub w ergo. Nie ma mowy o czymś bardziej skomplikowanym...
dokładnie tak samo i u nas było. szybko wskoczyć szybko wyjść. było tez fascynacja chodzeniem- czyli ja ide sam, jak się zmęczył i juz nie dał rady to na plecy i za 10-15 min znów na nogi (no chyba ze zasnął).
jeszcze 2x cały czas zawiązany na mnie działa, ale to jak chciałam mieć go z przodu. generalnie mi była najwygodniej w ergo od chwili gdy maciek zaczął chodzić.

anasta
24-05-2012, 00:38
Moje chodzące dziecko grzecznie siedziało w chuście na plecach całą zimę, a przy próbie postawienia go na śnieg żałośnie płakało. Za to jak zrobiło się ciepło, synek w pełni docenił walory chodzenia. Dodam, że w wózek też nie da się wsadzić bez walki. Wciąż lubi być noszony na biodrze, więc krócizny, pouche i kółka w użyciu.

paulina
28-05-2012, 23:05
Młoda z dnia na dzień mi odchustowała:omg:
Teraz wszędzie za ręce, jak się zmęczy to siada na sekundę tam gdzie stoi i idzie dalej, wczorajj ą zamotałam trochę woli, łażę w podwójnymx z nadzieją na noszenie ale skończyło się :shock:

natala
29-05-2012, 12:26
Franka przestalam nosic pod koniec ciazy z Wojtkiem :) pewnie, ze duzo spacerow, zakupow bylo chodzonych, ale noszone tez sie zdarzaly. do dzis czasem go nosze np.do przedszkola :D

Wojtek chodzi 10 miesiac, noszony jest codziennie, minimum dwa razy - jak idziemy zaprowadzic F do przedszkola i potem jak po niego idziemy. na spacer czesciowo tez chusta/nosidlo. wozka nie uzywam, wiec ponosze pewnie jeszcze dluuugo :)

funkia
31-05-2012, 13:31
Julka ma ponad 3 lata, nosimy się bardzo rzadko, mimo, że jest wagi piórkowej i na plecach nie czuję ciężaru- prościej mi jest ją wrzucić na "boczek".
Bywają dni kiedy mała domaga się noszenia- ale czasy megachustowe już minęły ( mam nadzieję, że nie bezpowrotnie ;) )

http://img72.imageshack.us/img72/7959/chusta.jpg

3 lata wcześniej :)
http://img5.imageshack.us/img5/3017/gabachusta.jpg

dankin-82
31-05-2012, 13:50
moje uwielbiają noszenie, Kulkę już bardzo sporadycznie bo ja nie daję rady choc "sprzęt" do zadań specjalnych mam ;)
Kropka praktycznie codziennie

my mietkowe i odkąd tylko mogłam przerzucić się do mt chusty służą nam w innym celu ;)


i jakoś nie myślimy o zakończeniu noszenia :razz:

annya
31-05-2012, 14:09
Noszę, ale sporadycznie.
Mam nadzieję, że w wakacje jeszcze zaszaleję!
Pocieszam się, że czasami i moja 6-cio latka chce być zamotana (wychowana bezchustowo).

gienia
31-05-2012, 15:23
My prawie co dzień w MT lub kółkowej. Krótki bunt był, jak nauczył się chodzić, ale szybko mijał. Tak jest wygodniej, gdy maluch postanowi sam łazić, to nie trzeba holować wózka.

gdzie-idziesz
31-05-2012, 16:13
Co się zmienia?
Głównie stan moich kurtek, zwłaszcza w błotny i deszczowy dzień. Po jednym spacerze pieszo - chustowym kurtka nadaje się do prania.

misia83_83
02-06-2012, 13:41
3-letni Alex dalej lubi wskoczyc w MT lub ergo ale juz bardziej dla zabawy:)

Tibi od jakiegos tygodnia polubil wozek:oops::duh::hide: Byly straszne upaly, wrzucilam go do wozka, bo bylo mi mega goraco i po prostu nie chcialo mi sie motac. I dziecko zalapalo bakcyla...moj niewozkowy Tibi nagle siedzial zadowolony...Pare dni pozniej wrzucony do ergo- glosno sie sprzeciwial. Jest mi smutno..:( :( Z drugiej strony moge powiedziec z duma,ze przez rok byl 100 proc noszony...ta chwila musiala nedejsc. Nosimy dalej ale woli kolkowa lub egro. Na lato wozek nie jest tez zly...:hide:

Naniby
02-06-2012, 18:54
No u mnie podobnie jak u misi83_83. Szymek ostatnio zaczyna sie pomalutku wozkowac, nosic daje sie najchetniej w kolkowej. Na widok ergo wpada w histerie, ale jak go juz wrzuce na plecy i wyjde z domu to zazwyczaj na szczescie jest ok. Nie ukrywam, kolkowa teraz przy samobieznym czlowieku najwygodniejsza, ale niestety protestuje moj kregoslup - po chwili noszenia na biodrze robi mi sie slabo i mdlo... Nie wiedziec czemu. Ale i mnie smutno, ze juz sie konczy chustowanie, bo lubie lobuza nosic!:)

Georgina
05-06-2012, 09:18
Jagoda ma 21 miesięcy i cały czas się nosimy.
Raz w zimowy słoneczny poranek, kiedy śnieg skrzypiał pod nogami młoda się zbuntowała i musiałam ją postawić na ziemi. Przeszła sama jakieś 1,5 km, po czym znowu wskoczyła do chusty:D
Teraz na długie spacery z psem pakuję ją na plecy i motam. Na krótkie spacery na plac zabaw chodzi o własnych nóżkach, jak się zmęczy, to wrzucam do kółkowej. Na leśnych spacerach jest trochę tuptania, a trochę noszenia -tu kółkowa sprawdza się doskonale.
Wózka nie używam podczas spacerów, kiedyś czasami spała w nim w domu, ale od czasu wózkowego buntu, pojazd wylądował w piwnicy.

Napisała Naniby: Nie ukrywam, kolkowa teraz przy samobieznym czlowieku najwygodniejsza, ale niestety protestuje moj kregoslup - po chwili noszenia na biodrze robi mi sie slabo i mdlo... Nie wiedziec czemu.Czasami jak mi dłużej siedzi kółkowej, albo źle ją rozciągnę to też mi jest tak dziwnie mdło. Ale moja kółkowa jest strasznie cienka, takie płócienko, więc może to przez to.

buba
06-06-2012, 00:23
u nas zaczął się właśnie chustobunt niestety.. 14miesięczny buntownik rzuca się i pręży przy każdej próbie zamotania czy wrzucenia w mt. chodzić chce i już! mam nadzieję, że mu to minie, bo nosić bardzo lubię i szkoda by mi było, jakby już się definitywnie odchustował. to mija, prawda? powiedzcie, ze tak :D

gienia
27-06-2012, 15:40
Coś czuję, że to już koniec naszego noszenia. Mamy bunt na całego. W miniony weekend chyba był ostatni spacer w MT, przedwczoraj ostatni raz w kółkowej :cry: Na widok nosidła lub chusty mały niemal histerii dostaje, wczoraj jak zobaczył chustę, to jął się do wózka wgramalać :cry: Strasznie mi się smutno z tego powodu zrobiło. Eh, a jeszcze zimą tylko chusta pomagała mu na ząbkowanie. Mam pytanie, do mam innych buntowników: czy próbowałyście w takim wypadku tongi i co z tego wynikło?

Wiewiórka
17-09-2012, 16:07
mam coraz bardziej dość noszenia, bo boli mnie kręgosłup w odcinku piersiowym i ból mi promieniuje od łopatki. Nawet jak śpię czy siedzę i nie noszę to czuję. Maciek noszony czuje sie jak ryba w wodzie, o żadnym buncie chustowym nie ma mowy, jak go zarzucam na plecy to się zaciesza i ma niezłego banana na buzi. Czy skrzywdzę emocjonalnie mojego syna nie nosząc go na razie? On chce się nosić, zaczyna mi chusty sam przynosić i uwala się na nich albo wkłada na głowę i chce by go zawiązać. Chusta to też najlepszy kocyk szczególnie do spania

manzana
18-09-2012, 02:54
U nas od czasu, gdy N. zaczęła chodzić przez dwa miesiace nosidło jeszcze było oki,a potem nagle zaczęły się ostre bunty, wiec przesiadłyśmy sie na wózek. Teraz nosidło wchodzi w grę tylko w sytuacjach typu ostre ząbkowanie, przeziębienie, mocny ból brzuszka, bardzo rzadko jest wyciągane. Młoda uwielbia swój wózio, sama do niego wchodzi, próbuje zapinać pałąk itp, wiec dramatu nie ma. U nas dodatkowy problem z noszeniem jest taki, ze córa nie lubi na plecach, bo jest przyzwyczajona do kontaktu twarzą w twarz, a z przodu długo jej już nie ponoszę- wazy 12 kg, poza tym poważnie zasłania mi widok. W wózku paradoksalnie łatwiej mi ja zabawić, przytulic, dać buziaka, niż gdy siedzi na plecach.

Basinda
18-09-2012, 07:56
mam coraz bardziej dość noszenia, bo boli mnie kręgosłup w odcinku piersiowym i ból mi promieniuje od łopatki. Nawet jak śpię czy siedzę i nie noszę to czuję. Maciek noszony czuje sie jak ryba w wodzie, o żadnym buncie chustowym nie ma mowy, jak go zarzucam na plecy to się zaciesza i ma niezłego banana na buzi. Czy skrzywdzę emocjonalnie mojego syna nie nosząc go na razie? On chce się nosić, zaczyna mi chusty sam przynosić i uwala się na nich albo wkłada na głowę i chce by go zawiązać. Chusta to też najlepszy kocyk szczególnie do spania

Kasiu spróbuj może z innym wiązaniem? Albo z nosidłem? Masz jakieś obserwacje co dokładnie wywołuje ból? Noszenie szkodząc sobie nie będzie dobre dla nikogo. Maciek już dość duży możesz mu wytłumaczyć że Ciebie boli. a do wózka da się przyzwyczaić? Z chusty może wiąż mu chuśtawkę czy hamak w domu, moje też uwielbiają jak robię im na krzesłach cos w rodzaju namiotu i tam siedzą i mają swoją "bazę"..

Wiewiórka
18-09-2012, 09:56
Kasiu spróbuj może z innym wiązaniem? Albo z nosidłem? Masz jakieś obserwacje co dokładnie wywołuje ból? Noszenie szkodząc sobie nie będzie dobre dla nikogo. Maciek już dość duży możesz mu wytłumaczyć że Ciebie boli. a do wózka da się przyzwyczaić? Z chusty może wiąż mu chuśtawkę czy hamak w domu, moje też uwielbiają jak robię im na krzesłach cos w rodzaju namiotu i tam siedzą i mają swoją "bazę"..
z przodu wiązania odpadają bo przy 9,5kg mnie boli w lewym boku bardzo (już przy 8kg zaczęło), nawet w nosidle. Tak więc tylko w plecakach sie nosimy i raczej z tybetanem (bo odejmuje mi ciężar). Żadnego hanti, z krzyżem czy koszulką sama nie zawiażę, bo mam za krótkie ręce, jak mąż jest to mi pomaga naciągając chustę pod pachy). Dziś odprowadziłam Liwię do szkolnj zerówki po raz pierwszy w nosidle ergobaby z tyłu i nic mnie nie bolało! A w ono natural boli. Czemu? Nosząc w chustach raz boli a raz nie ale raczej boli. Do wózka od niedawna się przyzwyczaił odkąd ma nowy, bo z poprzedniego uciekał i wrzeszczał jak opętany.

Basinda
18-09-2012, 11:37
Chodziło mi o inne wiązanie na plecach :) z przodu roczniaka nie polecam :mrgreen:

Pamiętam że pisałaś o problemie manewrowania rękami przy wiązaniu z tyłu... sama czasem mam problem mając bardzo długie ręce :( niestety tego problemu nie przeskoczymy...
Teoretycznie zwykły plecak prosty lepiej rozkłada ciężar niż z tybetanem... ale to tez bardzo indywidualna kwestia. Nie widząc Was na żywo mogę sobie pogdybać ale to nic nie da.

Co do nosideł to nie znam ono więc trudno mi powiedzieć czym się różnią, ale generalnie nosidło trzeba sobie dobrać do siebie i dziecka, byc może w EB jest inny pas biodrowy który odciąża jednak ramiona...

Wiewiórka
18-09-2012, 11:43
Chodziło mi o inne wiązanie na plecach :) z przodu roczniaka nie polecam :mrgreen:

Pamiętam że pisałaś o problemie manewrowania rękami przy wiązaniu z tyłu... sama czasem mam problem mając bardzo długie ręce :( niestety tego problemu nie przeskoczymy...
Teoretycznie zwykły plecak prosty lepiej rozkłada ciężar niż z tybetanem... ale to tez bardzo indywidualna kwestia. Nie widząc Was na żywo mogę sobie pogdybać ale to nic nie da.

Co do nosideł to nie znam ono więc trudno mi powiedzieć czym się różnią, ale generalnie nosidło trzeba sobie dobrać do siebie i dziecka, byc może w EB jest inny pas biodrowy który odciąża jednak ramiona...
w ergobaby są lepiej wypełnione pasy biodrowe i naramienne, w ono natural są o połowę "chudsze", tak jakby wypełnienie jest tam tyle o ile. Ergobaby w konstrukcji przypomina tuli/-ę.

glodomorek
19-09-2012, 12:38
Moja córa chodząca lubi być noszona. Czasem się wierci i próbuje wyginać, ale sprawę załatwia wyciągnięcie rąk. Tyle, że jest przyzwyczajona do wózka a chusta raczej od "święta" a nie codziennie (ja nie dałabym rady). A, i noszę z przodu.

matysia
19-09-2012, 12:41
Mój uwielbia ale z przodu w kieszonce, a mnie plecy po pół godz odpadaja i siadam, a z tyłu na tzw "apie" tylko w szczególnych wypadkach.

panthera
19-09-2012, 12:57
Maciek na co dzień o chustach dawno zapomniał, ale w sytuacjach krytycznych jeszcze domaga się do manducy. jak go bolą nogi bardzo - chce na plecy, ale jak jest chory, chce spać a nie ma gdzie się położyć lub nie może usnąć (np w długiej podroży w pociągu) to chce z przodu.

livada
19-09-2012, 13:58
Kasia lubi być noszona, może już nie na dwugodznne spacery, ale w trybie zanieść gdzieś - puścić - przynieść z powrotem jak najbardziej, w sumie spacery takie godzinne też jeszcze są, i wszelkie zaatwianie typu poczta, szybkie zakupy itd. odbywa się w chuście, bo ja wózka nie trawię. No i usypianie jest dość często chustowe, wszytsko w plecaku prostym.

Linus
22-09-2012, 13:22
Tońka ma 18 miesięcy i nosimy się w Ergo Tula
od jakiegoś miesiąca na plecach, bo z przodu nie dawałam już rady :)
na razie buntu nie zauważyłam. jak mamy niedaleko to spacerkiem, bo ona jednak ruchliwa
ale jak trzeba to potrafi pospać w ergo i godzinę
a wózkowa nigdy nie była, teraz jedynie raz w miesiącu wychodzi z babcią w wózku i jakoś nie protestuje.może niektóre dzieci muszą do wózka dojrzeć? :)