PDA

Zobacz pełną wersję : Uparty mąż...



Aneczka
12-01-2009, 00:16
Udało mi się go z oporem przekonac, że potrzebujemy jeszcze jedną chustę (mamy paryczkę i kółkowa Nati) Zaczął kręcić nosem, że nie chce, żebyśmy mieli 500tysięcy chust, tak, jak mamy 500tysięcy pieluch (powiedziałam mu, że chyb nie umie liczyć :P)

Ale ok, doszliśmy do porozumienia - chustę kupię za to, co uzbieram ze sprzedaży różnych niepotrzebnych rzeczy w Allegrowie. No i zbieram.
Z tym, że M. nie dokońca akcetpuje moje plany chustowe...
Bo ja, po zakupie nowej wiązanki chciałabym sprzedac papryczkę, żeby kupić jakąś inną.
A M. się przywiązał chyba do papryczki, bo stwieridzł, że "po co sprzedawać chustę, która jest dobra". I nie przekonało go, że przecież jest jeszce kilka innych RÓWNIE DOBRYCH chust, które CHCIAŁBYM MIEĆ...
Jęknęłam i powiedziałam, że ide się Wam pożalić. :(


Rozumiecie mnie, prawda??

edit:
włąśnie stwierdził litościwie czytając mi przez ramię, "No dobrze kochanie, kup sobie ta chustę. Ale papryczka będzie moja"

yyyy :((((((((

edit 2:
ale i tak go kocham

rzufik
12-01-2009, 00:19
aneczko, ciesz się że chce mieć swoja chustę :) (mój ma w nosie te szmaty)
słodkie to takie... spokojnie, moze go do następnej następnej tez przekonasz :D
powodzenia w wyprzedawaniu sie na alle :)

Ilonsa
12-01-2009, 00:30
doskonale Cię rozumiem. Od dłuższego czasu noszę głównie w pawiach więc chciałam sprzedać nati żeby kupić coś innego na co mój mąż się obraził, że chcę sprzedać "jego" chustę.
Pawików nie sprzedam a marzy mi sie kolejna chusta :roll:

jana
12-01-2009, 00:38
przynajmniej zaangażowany jest... :wink:

Dagmara
12-01-2009, 01:07
My mieliśmy jako pierwszą pożyczoną od szwagierki mojej Nati ze starej partii i to była ukochana chusta M. Teraz polubił Lanę, ale dałby mi ją sprzedać, za to APLX nawet pożyczać nie chce dawać :? Ja jak chce coś nowego i mogę w danej chwili sobie na to pozwolić to kupuję i on sobie wtedy też coś kupuje z tego co jego interesuje. Uważam że to sprawiedliwe, a pozwalać czy zakazywać to niby czemu by miał, w końcu kasa wspólna i ja też mogę decydować na co chcę ją wydać 8))

milorzab
12-01-2009, 03:05
Mój mąż ma dokładnie to samo. Po co sprzedawać, skoro jest dobra. Zostaw sobie to i kup nową, a z drugiej strony - po co tyle. Z tym się zgadzam. Po sprzedaży Anny, nie pozwala żadnego kolorowego pasiaka kupić - taką już miałaś mówi :) MT Tulikowo przejął i jest jego. Śmiesznie mam. Za pierwszym naszym Hoppem chodził i mówił - sprzedałaś dzieciństwo Dominisia. Trochę się ze mną drażnił, bo ja nad tym Hoppem płakałam. Ale trochę sam też tak czuł. MI generalnie jest miło, że mąż jest zaangażowany, że wie jak sięmoje chusty nazywają, którą lubię, o jakiej marzę, że ma swoje zdanie na ich temat.

grimma
12-01-2009, 09:28
pozycz od kogos na forum. pociesz sie chustami innych

(ps moj maz ma takei same zdanie na temat chust - jedna dobra wystarczy :ninja: )

węgielek
12-01-2009, 09:52
mo malz tez tak ma - mamy JEDNA chuste. dobra chuste, wiec po co druga? pare nosidel mamy. ja bym wolala kolejna wiazanke, a on patapuma. jak tu sie zgodzic?

aneczko, dobrze cie rozumiem :kiss:

hexi
12-01-2009, 13:08
to wcale nie tak zle...moj maz tez kreci nosem na kolejne zakupy...ale... sam ma hoppa nairobi (przerobionego na MT), MT Tullimy, Manduce i pol koiry (ja potrzebowalam 3,5-4m on dluzszej wiec mamy 5m ;) ) a ja mam "swoje" krutsze chusty w ktore on sie nie miesci ;)
no bo ja przy 5m o ogony sie potykam a on z 4m tylko plecaczek prosty zrobi...wiec sam rozumie ze musi byc wiecej chust :lol: 8)) :lol:
(poza tym swietnie dziala argument o lokacie kapitalu i ze to mozna bez strat sprzedac...;) )