Zobacz pełną wersję : Ogromne opory przed sprzedażą chust
Celebrianna
04-10-2011, 13:13
Pewnie kilka z Was ma podobnie...:roll:
Czuję, że muszę sprzedać kilka chust, we wszystkich nie noszę, dam sobie radę z jedną/dwiema i manduką. Pozostałe więc mogę puścić dalej, ale... i tu zaczynają się schody. Nie mogę oczywiście wybrać, które, a po drugie - jak już wybieram te ewentualne, to czuję ogromny ból i opór. Każda z nich ma jakąś historię - niektóre wyczekane, inne zdobyte cudem, jedna bosko nosi, druga jest piękna... przykład mam z wełenkami Nati - mam ukochane SP z kaszmirem, które jest moją miłością, ale...mam też japana z wełną, który jest równie boski, a na dodatek jeszcze ładniejszy od SP. Jak pomyślę, żeby może sprzedać kaszmirka, to czuję coś w gardle takiego, że aż płakać się chce. Czy też tak się przywiązujecie do chust? Kurczę, przecież to tylko kawałek szmatki...:hmm: Co robić, bo jednocześnie czuję, że posiadanie szmat dla samego posiadania, nie jest w moim stylu?
Na welenki nic Ci nie poradze, ale bawelniane swietnie sie sprawdzaja w roli wyposazenia dzieciecego pokoju.
Moi maja hamak, hustawke i malpi gaj do wspinania. I wilk syty i owca cala:)
a ukochanej pierwszej chusty Felixa nawet nie pozyczam
Mi szkoda ale i tak sprzedaję, jedyna za którą naprawdę tęsknie to moje nino niebieskie, cudne i mięciutkie było.
Aksamitka
04-10-2011, 13:52
Ja tez mam opory,ale i mam momenty gdzie nie jest mi w ogóle żal. To się zmienia w czasie w stosunku do danej chusty.U mnie :)
panthera
04-10-2011, 13:58
tez tak mam. decyzje że sprzedam juz podjęta, ale jakos nie mogę się zdobyć, żeby wystawić na bazarek :( i nie tylko z chustami tak mam , jeszcze z akcesoriami okołochustowymi... ciuchami ciążowymi, dzieciowymi...ech
:(
no przywiazuję się do rzeczy, albo mi sie jeszcze tli nadzieja na kolejnego chuściaka?! :duh:
Czyli nie jestem sama... Uff . Najgorsze jest to, że z natury nie przywiązuję się do rzeczy, shopping mnie nie rusza i jakby mi ktoś powiedział rok temu, że wydam 350 zł na chustę to bym się szczerze uśmiała i co mam teraz powiedzieć skoro mam ich 7 plus nosidło:oops: i żadnej nie mam siły sprzedać:duh:
Pociesza mnie tylko fakt, że leżąc w domu raczej nie tracą na wartości no ale znowu dołuje mnie to, że każdego dnia może wyjść coś co mnie znowu urzeknie i co wtedy:cryy:
tęsknie za każdą którą sprzedałam
i mam kilka i nie noszę i myslałam zeby sprzedać
ale w sumie leżą :)))
i niech leżą :))
panthera
04-10-2011, 14:16
ja naliczyłam 8 (i kółkowa) 3 MT i 2 ergo :hide:
faktycznie noszę tylko w jednej(a i tak sporadycznie) czasem w MT "kieszonkowym"- bo składa się do rozm b5, i najczęściej w manduce,
jedna chusta robi za zasłonkę, a druga za hamak - reszta mogłaby iść w świat... a tu jakies durne sentymenty:duh:
Na welenki nic Ci nie poradze, ale bawelniane swietnie sie sprawdzaja w roli wyposazenia dzieciecego pokoju.
Moi maja hamak, hustawke i malpi gaj do wspinania. I wilk syty i owca cala:)
a ukochanej pierwszej chusty Felixa nawet nie pozyczam
Kasia a jak wygląda małpi gaj? U nas jedna też na stałe jako hamak, ale nie moja tylko kółkowa pożyczona od szwagierki:hide:
Hamak wlasnie zdemontowali, maja nadzieje na trampoline i zrobili miejsce :lool:
Pokoj dziecinny ma dwa poziomy - z antresoli zwisaja liny, na linach wezly. Lozko jest pietrowe ze zjezdzalnia, na zjezdzalnie mozna sie dostac klasycznie po drabince lub "pod prad", trzymajac sie zwisajacej z lozka liny.
Aranzacja dosc czesto sie zmienia, obecnie Bruno bawi sie w malpke, skaczac ze zjezdzalni wprost na line.
Polecam goraco, szczegolnie gdy pogoda nieszczegolna, a chlopakow wyszalec trzeba.
Hustawke mamy pod schodami, wlasnie taka (http://www.youtube.com/watch?v=GTu4jF3P-Oc)
Ale super, muszę coś takiego wykombinować bo moich wiecznie roznosi energia:) A te liny to z chusty? Huśtawkę miałam przez chwilę zamontowana na kółkach po innej huśtawce ale bałam się, ze mi się chusta przetrze i zdjęłam- muszę to jakoś inaczej rozwiązać...
moje wszystkie wlasnie wczoraj polecialy:( zostawilam sobie tylko ergo i czekam na MT...z chust Anka uciekala, wiec bez sensu zeby lezaly, a fotelik trzeba nowy kupic...i bol okropny:(stalam na poczcie i zastanawialam sie czy nie wrocic do domu:(
Do niektórych przywiazuje sie bardzo, i tych nie sprzedam, niektóre puszczam bez bólu, czasem potem żałuje , niektóre od razu jak grafitowe flamingi , bo nie tego oczekiwałam.
ja nie mam takiego problemu, bo dopiero od niedawna zaczęłam przygodę z chustami i jestem w trakcie nabywania kolejnej ;-) więc chyba tak szybko nie będę się ich pozbywać
Hamak wlasnie zdemontowali, maja nadzieje na trampoline i zrobili miejsce :lool:
Hustawke mamy pod schodami, wlasnie taka (http://www.youtube.com/watch?v=GTu4jF3P-Oc)
ale czad! nie wpadłabym na to :) a jak można zrobić hamak lub huśtawkę, nie mając takich schodów w domu?
Celebrianna
04-10-2011, 15:37
Dzięki dziewczyny za współ-odczuwanie bólu :-) Gdy piszecie, że to głupie sentymenty, od razu się prostuję i przestaję użalać...
Za pomysły też dziękuję - na pewno zostawię kiedyś jakieś na hamaki. Teraz i tak bujamy Olę w chuście, ale długo nie wytrzymujemy :rolleyes:. Podsunę pomysł małżowi, żeby zmontował huśtawkę. Ja miałam pomysł, żeby zrobić z pancy zasłonki, z japana szarego spódnicę na zimę, a z flamingów grafitowych gustowną sukienkę w stylu Solar :-)
panthera
04-10-2011, 15:37
ale czad! nie wpadłabym na to :) a jak można zrobić hamak lub huśtawkę, nie mając takich schodów w domu?
na drążku rozporowym do podciągania?
na drążku rozporowym do podciągania?
Pod warunkiem, że mąż nie oprotestuje robienia dzwona/schylania się, o ile jest odpowiednio rosły ;-)
A w temacie: zostawiam dla chłopców po jednej chuście, niech mają pamiątkę po noszeniu. Na razie noszę we wszystkich, które mam. Problem ze sprzedażą byłby z jedną, która nie ma wartości sentymentalnej w kontekście dzieci, za to bardzo mi się podoba.
Bardziej będzie u mnie problem z rozstaniem się z noszeniem, jako sposobem na życie i chustami jako jego symbolem.
Nawet nie zliczę ile chust się u mnie przewinęło. Czasem sprzedaję, a za chwile kupuję taką samą.:duh:
Ostatnio odkryłam, że najgorzej jest jak prasuję chustę tuż przed puszczeniem jej dalej - więc zmieniłam taktykę, prasuję, chusta odleźy swoje i dopiero wystawiam na bazarek (gorzej jak muszę ją rozłożyć i zmierzyć :ninja:).
A tak tylko trochę OT - jakiego masz japana, bo jak coś to jam chętna.:hide:
Mnie jest ciężko zdecydować, którą szmatę sprzedać... Ale jak już się zdecyduję, chustę obfocę i odłożę, to jakby już jej nie było.
Choć pamiętam kilka, których sprzedaży żałuję.
zawsze jak się zastanawiam, którą bym mogła puścić w świat, to mi żal... Nosidła poszły, które były awaryjne i nie były długo w użyciu, a chusty... Na razie udało się z jedną, która przyszła z wymianki i większość czasu przeleżała nienoszona bo akurat tak wyszło - gdyby przyszła wcześniej pewnie bym ją bardzo bardzo. W pierwszej chuście, w której wynosiłam starszą, młodszego niemal w ogóle nie nosiłam bo miałam lepsze (w tym jedną niemal taką samą, tylko z wełną) - trochę szkoda sprzedawać, zwłaszcza, że wartość stosunkowo niewielka - w końcu pożyczyłam z ewentulanością "na wieczne nieoddanie". Inna, której tez właściwie nie nosiłam, bo trafiła na czas noszeniowego dołka a potem okazała się za mało nośna - szkoda sprzedać, bo przy następnym dziecku może być jak znalazł, jeśli nie będzie za ciężkie latem - w końcu wyszła pożyczona na wynoszenie innego maleństwa (i jest intensywnie wykorzystywana, więc nawet jeśli miałabym w niej już nie nosić, to i tak jestem z niej zadowolona)...
Za to wymian kilka się uskuteczniło bez większego bólu (no dobra, przy pierwszej mąż "zrobił minę", że taką fajną oddaję, ale jak pytałam, czy mam się wycofać, to już nic nie powiedział), zwłaszcza że zawsze na coś fajnego. No ale nie wszystko byłabym skłonna wymienić... Głównie wymieniałam jedną chustę, która przeszła kilka metamorfoz - i z szarego wełnianego SP zrobiła się w końcu kolorową Katją. W tej chwili nie mam w szafie nic do oddania/wymienienia (no dobra, ostatecznie mogłabym się zastanowić nad jedną czy dwiema, na które młody jest nieco za ciężki, ale boję się, że jakby, to że bym w końcu żałowała), bo do czego jestem mniej przywiązana, to jest po ludziach.
A w ogóle to chomikuje wszystkie dzieciowe rzeczy - ubranka, zabawki, ubrania ciążowe, chusty, nosidła - przecież to jeszcze nie ostatnie! I wiem, że bardzo mi będzie ciężko po następnym dziecku zacząć się pozbywać, bo to jakby przyznać, że już koniec i że więcej dzieci nie będzie, co w tej chwili jest dla mnie niewyobrażalne.
Ja jestem wręcz przywalona dziecięcymi ubrankami ale nic nie oddaje bo to dla następnych ma być :)
tez tak mam. decyzje że sprzedam juz podjęta, ale jakos nie mogę się zdobyć, żeby wystawić na bazarek :( i nie tylko z chustami tak mam , jeszcze z akcesoriami okołochustowymi... ciuchami ciążowymi, dzieciowymi...ech
:(
no przywiazuję się do rzeczy, albo mi sie jeszcze tli nadzieja na kolejnego chuściaka?! :duh:
To i o mnie- dziecięcia następnego nie planujemy, bo: mój wiek, ograniczenia lokalowe i finansowe, itp. :(. Ale wydanie ciuchów ciążowych, pewnych niemowlęcych gadżetów... jakoś mam opór :hmm:...
:duh:
Z chustami póki co, nie ma problemu- mało ich i ciągle w użyciu :-).
Czy też tak się przywiązujecie do chust?
tak, i dlatego nie mogę żadnej sprzedać, chociaż powinnam... Na razie rozważam sprzedaż wyłącznie tongi i mt ale to rozważanie trwa już ponad miesiąc i jak na razie nie przynosi ze sobą żadnego wpisu na bazarku :ninja:
No przywiązuję się ale nie byłam do tej pory aż tak trwała w uczuciach. W sumie jakby tak popatrzeć żadna z chust nie pobyła u mnie tak naprawdę długo i nawet ta niesprzedawalna stawała się sprzedawalną. Ale teraz, jak już prawie mam skomponowany stosik mi wystarczający, to chyba żadna nie poleci.
Sprzedałam moje ukochane Motylki Didymosowe, ale jak pomyślę sobie, że są w dobrych rękach, to jakoś mi lepiej. Choć czasem tęsknię, nie powiem...
mnie sie jest trudno nawet z pozyczanymi rozstawac ;) co jakis czas sobie postanawiam, ze cos w koncu sprzedam - i nici, nie umiem... pozyczam za to bez oporow :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.