PDA

Zobacz pełną wersję : spacery a bunt chustowy



rubinetta
28-09-2011, 20:15
Pytanie głównie kieruję do mam, które nie miały w ogóle wózka.

Dziewczyny jak u Was wyglądają spacery. Oczywiście nosicie w chuście lub nosidle, tylko ile razy dziennie, jak długo i co jak maluch ma bunt chustowy?

Moja kruszyna ma teraz 4 miesiące. W ogóle nie mamy wózka, który pewnie i tak by się nie sprawdził, ponieważ córcia nie znosi leżeć. Nosiliśmy w chuście, w której momentalnie zasypiała i potrafiła przespać w niej nawet 3 godziny. Niestety ostatnio się trochę zmieniło. Po pierwsze wpadła w system 4-5 dziennych drzemek trwających 30 minut. Po drugie nie chce do chusty :( Odpycha się rączkami i płacze jak się ją wsadza do chusty. I tu właśnie pojawia się kłopot ze spacerami. Mała nie chce do chusty więc jak mam wyjść na spacer? Ponadto jak by się w końcu udało (jak się zaprę, to ją wsadzę i ululam w chuście, ale czasami muszę się gibać ok 10 minut zanim zaśnie), to mogłabym pójść tylko na 30 minut, bo jak nie śpi to zaczyna płakać - chyba się jej nudzi - więc chusta ewentualnie wchodzi w grę tuż przed jej drzemką - wtedy mogłabym ją włożyć i ululać ale niestety nie dociągnę chusty bo nie mam serca słuchać histerycznego płaczu.

Napiszcie proszę jak u Was to wygląda. Czy miałyście takie problemy? Jak sobie z nimi poradzić? Kiedy dzieciaczki siedzą sobie spokojnie w chuście na spacerach i obserwują świat bez płaczu i bez snu?

aniołka2009
28-09-2011, 20:54
Antos za tydzien bedzie mial 4 mies i u nas podobnyproblem, ale juz wczesniej sie zaczelo, a teraz powiedzialabym jest lepiej, zaczyna sie interesowac siatem, ogląda i wszystko ok jest dopóki idziemy. Stanie w miejscu jeszcze dziala mu na nerwy
Tez na początku nosialm duzo, kalka godzin dziennie, spal prawie ciągle, ale teraz na dłuzsze spacery ruszam z wózkiem:hide: aby go w razie wielkego buntu odlozyc celem rozciągniecia konczyn.
Dziecko musi miec czas na cwiczenie - obracanie wyginanie, wiec jesli nie chce, mocno sie buntuje to chyba chce sie zając czymś innym niz spacerowaniem i spaniem;)
unikam wkladania go kiedy jest bardzo zmeczony, halasowania nad uchem podczas zasypiania i malych odstepów miedzy spacerami...

Mayka1981
29-09-2011, 13:20
A może zmień wiązanie? coś dla odmiany - jak nosisz w kieszonce to 2X, jak nosisz w kangurku to wpakuj w kieszonkę, a może na biodro albo na plecy?

Nie pakuj na siłę jak nie musisz bo ją jeszcze drażnisz, system drzemek może się zmieniać jeszcze kilka razy niezależnie od chustowania.

Może jej być np za gorąco (jak ubierasz przy jakiej temperaturze?), albo chce więcej widzieć (wiązanie...), albo jej idą zęby, ale ją razi wrześniowe słońce, albo już jest tak zmęczona że jej trudno zasnąć etc etc etc.

A ile razy i jak długo - tyle ile trzeba/ma sie ochotę, nigdy tego nie liczyłam specjalnie, na dwie drzemki kładłam spać do swojego wyrka i już (uzypianie przy piersi).

Ps. gibanie się 10min nim dziecko zaśnie to świetny wynik ;)

pszczoła
29-09-2011, 13:47
a ja mam wózek, ale mała w nim nie jezdzi. wiazania próbowałam najrozniejsze, nie chce.
względnie jest w nosidle
czekałam az bede mogła jej rece wyjac, bedzie miała wiecej swobody, to będzie zadowolona -akurat.
zadowolona jest tylko na rekach. I to nie w bezruchu.
noszona duzo od 6 dnia zycia. Po 3 miesiącach bunt.
No niech mi ktoś tylko powie, że dziecko się do chusty przyzwyczaja:twisted:

misia83_83
29-09-2011, 16:51
Ja mam ten sam problem. Mlody siedzi w chuscie spokojnie tylko jak spi. Nie potrafi sie rozkoszowac ogladaniem swiata...niestety....No i chodze na spacery z wozkiem. Mlody w chuscie a wozek popycham zeby w razie czego moc go przerzucic. Ostatnio chodze z podwojnym bo starszak jeszcze potrzebuje usiasc na dluzsze wyprawy. Jesli wozek mi sie nie przydaje na dziecko to przynajmniej na zakupy:D Ja sobie mysle,ze moze mu przejdzie kiedy juz bede mogla mu wyjac ramionka na wierzch. Narazie go drazni bycie tak opatulonym,ze tylko glowa moze ruszac. Na plecy jeszcze nie probowalam. Potrzebuje asysyty a nie moge nikogo zorganizowac:-?

rubinetta
29-09-2011, 20:43
U mnie głónie problem polega na tym, że po pierwsze mała najchętniej wcale by nie chowała rączek, a jest za mała, żeby trzymać je na zewnątrz a po drugie nie chce się przytulać brzuszkiem do mamy :( Jak ją wsadzę w kieszonkę to odpycha się rączkami więc mam problem z dociągnięciem. Jak zaczynam poprawiać to zaczyna płakać. Jak zostawię niedociągniętą to i niezdrowo i wstyd wyjść.

Teraz to najchętniej lubi być noszona na rękach przodem do świata, więc chce podziwiać a nie przytulać się. Do wrzucania na plecy nie jestem przekonana bo nie będę widziała co się z nią dzieje, ba w ogóle nie będę jej widziała a ja tak uwielbiam się jej przyglądać i cmokać w główkę :)

Wychodzi na to, że ewentualnie mogłoby się sprawdzić biodro ale niestety z rączkami na wierzchu - oczywiście wiem, że tak jeszcze nie powinna, więc jak mąż się tak z nią zachustował to ją dodatkowo przytrzymywał. Mam nadzieję, że krzywdy jej w ten sposób nie robię? Niestety po godzinie takiego noszenia bolą plecy (ja akurat nie miałam okazji jeszcze spróbować, tylko mąż jak na razie eksperymentował i zdawał mi relacje) więc na dłuższe spacery odpada. Kurcze czy to oznacza, że ona już nigdy się do mnie nie przytuli w kieszonce? A miało być tak pięknie...

Co do przegrzewania - to sama nie wiem. Latem myślę, że mogło jej być gorąco, bo jakoś nie wpadłam na pomysł, żeby wsadzić ją w samej pieluszcze, więc miała na sobie bodziaka z krótkim rękawem. Potem jak zrobiło się chłodniej, to jej już dodatkowo nie ubieraliśmy, ale i tak jej się nie podoba. Zresztą ja nie sądzę, że ona marudzi, bo jej gorąco - histeria zaczyna się czasami od razu jak tylko wsunę ją w kieszonkę. Przecież przez te kilkanaście sekund nie zdąży się przegrzać :)

pszczoła - to co w takim razie robisz? Wychodzisz na spacer z małą na rękach?

misia83_83 - czy to oznacza, że młody nie protestuje przy wkładaniu do chusty?

aniołka2009 - czyli możesz wyjść w chuście, tylko awaryjnie bierzesz wózek, by w razie czego odłożyć małego do wózka? Ja w takich sytuacjach chodziłam niedaleko domu :)

Mayka1981 - napisałaś, żeby nie pakować na siłę jak nie muszę - no na spacery nie muszę bwychodzić, ale chyba warto by było :) Jak byłam w ciąży wyobrażałam sobie, że godziny będę spędzać na spacerach :) A tu proszę...

pszczoła
29-09-2011, 21:32
pszczoła - to co w takim razie robisz? Wychodzisz na spacer z małą na rękach?




daję jej smoka, znoszę cierpliwie gryzienie i szczypanie, powtarzam sobie że to minie..ja nie mam wyjścia, mam trójkę dzieci, nie mogę sobie po prostu nie wyjśc na spacer. Jej potrzeby muszą iść na bok w tym momencie.
Zresztą czy to są potrzeby...?

misia83_83
30-09-2011, 00:42
Mlody raz protestuje przy wkladaniu,a raz nie....roznie to z nim bywa. Zazwyczaj protestuje przy dociaganiu. Jak juz wloze to musze najpierw skupic sie na tym zeby go uspic...bo tak to on sobie nie posiedzi. Dopiero jak zasnie wychodze z domu...ale z wozkiem bo moze sie obudzic zarowno za 3 godziny jak i za 15 minut. I tak to z nim jest...gagatkiem:D

AS
30-09-2011, 10:38
Rośnie Ci dziecko, rośnie :) Chce podziwiać świat, to chyba fajnie, raczej nie ma wyjścia, czeka Was zmiana wiązania, przynajmniej na trochę. U nas pomogło trochę na 2x, czasem na plecach.
Nie martw się, co będzie się działo z dzieckiem na plecach. Co ma się dziać - będzie zamotane, niewiele możliwości ;) http://www.chusty.info/forum/showthread.php?t=57072 - tu więcej sugestii, jak zgadnąć, co dziecię robi :) Na początku może wychodź z kimś do towarzystwa, zanim się nie oswoicie?
I jeszcze jedno, nastał u nas kiedyś taki czas, kiedy bujanie się w domu to było najgorsze do zniesienia. Bunt i krzyk. Aż kiedyś się śpieszyłam. Wyszłam dociągając w drodze i... miodzio... Dziecko mi się gapiło po okolicy, a ja mogłam szybko pracować nad luzami. Więc na siłę bym nie usypiała, tylko robiła swoje - wychodzimy i już. Po paru krokach zmieniał się nastrój małego buntownika, to dużo ułatwiało. Powodzenia!

Bellydancer
30-09-2011, 12:04
My tez już przechodziłyśmy bunt i to nie jeden, a o ile dobrze liczę, dwa. Raz odpuściłam w ogóle i jeżdziłam wózkiem, a drugi raz zmieniłam wiązanie na 2x i do tej pory tak nosimy.

Czsem jak Nina marudzi przy wiazaniu, to wiąże jak mogę na daną chwilę i dociągam za chwilę w lesie raz, czasem drugi raz, czasem juz w windzie.. gorzej jak mi się zamota za wysoko to już trudniej mi ją opuścić, ale walczymy.

A myślałam, że będę jak pszczoła czekać na możliwość wyjęcia rączek - dzielnie znosi to motanie rączek.. choc uwielbia się ode mnie nimi odpychac

alifi
02-10-2011, 13:56
To o wiele za mało na bunt chustowy, ale u nas fajnie działa przy motaniu - lustro. Kalina uwielbia patrzeć jak się wiążemy, od razu robi się kooperatywna i można dociągać, poprawiać do upojenia :)

mamaslon
02-10-2011, 14:46
kruszynka też się ogląda...a co:mrgreen:


I jeszcze jedno, nastał u nas kiedyś taki czas, kiedy bujanie się w domu to było najgorsze do zniesienia. Bunt i krzyk. Aż kiedyś się śpieszyłam. Wyszłam dociągając w drodze i... miodzio... Dziecko mi się gapiło po okolicy, a ja mogłam szybko pracować nad luzami. Więc na siłę bym nie usypiała, tylko robiła swoje - wychodzimy i już. Po paru krokach zmieniał się nastrój małego buntownika, to dużo ułatwiało. Powodzenia!
święte słowa AS
jak akcja tak samo czynię, dzieć po chwili zmienia nastroj...coś się dzieje, coś zobaczy...a ja sobie w drodze dociagam i juz :)
no i zdecydowanie 3ba obserwowac maleństwo pod katem typu wiązania...moja pokochała plecaczki-bo wszystko widzi!!! (dlatego ważne jest wysokie ulokowanie malucha)...jak pies biega, jak sie bawi z innymi kumplami, jak sobie idziemy...itd...2X było dobre na poczatek jej "oglądania się" teraz jest fajne jak po zajeciach wracamy do domu i wiem ze moze jej sie przysnąć...polecam również kangurka na boku :)
Też uważam że 10min gibania to super wynik :D

Pat
16-10-2011, 01:27
Ps. gibanie się 10min nim dziecko zaśnie to świetny wynik ;)

Oj, zdecydowanie potwierdzam... ;)