Zobacz pełną wersję : Zdanie mojej znajomej i jej lekarza na temat chust-jak odpowiedzieć?
Znajoma,,trochę pani w stylu "ą", "ę", dziewczyna z dużą kasą i dwójką podrośniętych dzieci była wstrząśnięta jak zobaczyła mojego bączka w chuście. Powiedziała,że jest jej go strasznie żal. Zaraz pobiegła do pediatry,która powiedziała jej,że:
-w chustach noszą kobiety z trzeciego świata,w krajach gdzie jest mega biednie (argument,że chusta czasami kosztuje więcej niż niejeden wózek znajoma zbyła tekstem - bo to taka moda to robią drogie,żeby zarobić)
- kiedyś kobiety nosiły,ale my nie powinniśmy się cofać tylko właśnie iść do przodu,a chusta to cofanie się (ja na to, że dziecko potrzebuje bliskości i rozwój cywilizacji nie ma tu nic do rzeczy,ona,że można dziecko poprzytulać,a potem odłożyć do wózka i nic mu nie będzie)
- kręgosłup,to argument koronny,nie powinien tak być,to,że dziecko w brzuchu miało inną postawę to nic,teraz kręgosłup powinien się prostować,nie można dziecka nosić w ten sposób.To,że dziecko jest spokojnie(Adaś miał gorączkę nad morzem,bardzo płakał,zamotałam go w chustę i pięknie usnął - znajoma na to,ze jak jest tak związany to nic dziwnego,że jest spokojny,bo nie może się ruszyć,nie pozostaje mu nic innego jak spać)
Ogólnie pediatra była bardzo,bardzo na nie, znajoma również,jak jej powiedziałam,że teraz coraz częściej ortopedzi wypowiadają się na plus o chustach to powiedziała - zmień lekarza.
Ogólnie zbytnio się nie przejęłam,ale zabrakło mi argumentów i wyszło trochę na jej...:duh::duh::duh::duh::duh: A do tego przysłuchiwał się tej rozmowie mój mąż i teraz nie mam szans nawet na nową chustę,a i tna to co mam krzywo patrzy,bo nigdy nie był przekonany... Jakich jeszcze argumentów użyć??? Bo wiem,że ten temat będzie poruszony jeszcze nie raz,a ja już jestem głupia z tego wszystkiego... :hide::hide::hide::hide:
Kasia.234
20-07-2011, 23:02
Ale po co argumenty? Chcesz ją przekonywać? szkoda zdrowia Twojego i nerwów, znajoma wie lepiej co jest dobre dla dzieci i już.
Jak zapyta, powiedz, że swoje już powiedziałaś, ale jeśli zamierza jedynie zbijać Twoje argumenty to nie będziesz rozmawiać. Natomiast jeśli jest zainteresowana poznaniem tematu (taa, jasne), to chętnie opowiesz i odeślesz do fachowej literatury.
Jest mnóstwo argumentów na stosownych stronach, na wątkach tutaj (choćby "Dowody naukowe, itd.... "). Są tez książki.
Poczytaj sobie, przełóż na język potoczny, no i powodzenia życzę w następnej dyskusji :-).
No i trochę więcej asertywności :wink:...
joleczka
20-07-2011, 23:12
ze znajomą bym sobie dała spokój (bo nikt nas nie przekona ze czarne jest czarne a białe jest białe :D) męża bym do stosownej lektury na temat korzyści z bliskości (spokój) i noszenia, kołysania (błędnik) odesłała
jak jest tak związany to nic dziwnego,że jest spokojny,bo nie może się ruszyć,nie pozostaje mu nic innego jak spać
dobre :lol:
Ale po co argumenty? Chcesz ją przekonywać? szkoda zdrowia Twojego i nerwów, znajoma wie lepiej co jest dobre dla dzieci i już.
Jak zapyta, powiedz, że swoje już powiedziałaś, ale jeśli zamierza jedynie zbijać Twoje argumenty to nie będziesz rozmawiać. Natomiast jeśli jest zainteresowana poznaniem tematu (taa, jasne), to chętnie opowiesz i odeślesz do fachowej literatury.
Mi się wydaje,że jej wypadku to takie gadanie do słupa,bo ona za wszelką cenę chciała mnie przekonać jaka to ja głupia,opóźniona dziecko zawijam w szmatę. Nie chcę jej przekonać,bo wiem,że się nie da,chodzi o to,że siedzimy w grupie,a ona chce zrobić ze mnie idiotkę,bo tylko ja mam takie poglądy,a wszyscy dookoła patrzą na mnie jak na dziwadło. Jasne-moja sprawa,zdania nie zmienię,muszę tylko wymyślić ciętą ripostę
Trochę Cię rozumiem. łatwo powiedzieć "nie przejmuj się", "szkoda gadania, szkoda nerwów", ale człowiek źle się czuje, gdy ma z kimś takim kontakt... co innego, gdy przypadkowa pani na ulicy powie coś...., ona przejdzie i pójdzie, ale znajoma, kolezanka zostanie:) ja też mam jedna taka, co niezbicie uważa, że medycyna i ortopedzi sa przeciwko chustom i usilnie i często (!), choć grzecznie wciska mi te "mądrości"...:). Nie chcę się z nią kłócić, argumentować już nie mam sił, bo cokolwiek powiem, ona na to, że zdania są podzielone... Więc często mówie, że ja jestem w tej drugiej połówce, innej niż ona:), zdania na razie na temat chust nie zmieniłam, a jak zmienię to ja poinformuję:) Powodzenia i wspieram:duh:
Trochę Cię rozumiem. łatwo powiedzieć "nie przejmuj się", "szkoda gadania, szkoda nerwów", ale człowiek źle się czuje, gdy ma z kimś takim kontakt... co innego, gdy przypadkowa pani na ulicy powie coś...., ona przejdzie i pójdzie, ale znajoma, kolezanka zostanie:) ja też mam jedna taka, co niezbicie uważa, że medycyna i ortopedzi sa przeciwko chustom i usilnie i często (!), choć grzecznie wciska mi te "mądrości"...:). Nie chcę się z nią kłócić, argumentować już nie mam sił, bo cokolwiek powiem, ona na to, że zdania są podzielone... Więc często mówie, że ja jestem w tej drugiej połówce, innej niż ona:), zdania na razie na temat chust nie zmieniłam, a jak zmienię to ja poinformuję:) Powodzenia i wspieram:duh:
Dzięki,właśnie o to mi chodziło! Ludzi na ulicy ignoruje,nawet jeśli są nastawieni definitywnie anty,ewentualnie coś odpowiem,ale jak siedzimy w 10 i ona zaczyna coś na ten temat mówić to trochę ciężko zignorować tym bardziej,że nie mam wsparcia za bardzo i wszyscy siadają,że to maminsynek,że kręgosłup,że coś tam to naprawdę ciężko się odnaleźć. Tym bardziej,że ja z tych mniej odważnych :P
nastepnym razem powiedz jej tak:
"gadasz tak bo mi zazdrościsz że nosze a ty nie:P"
Skoro wyjeżdża z jakimś swoim tajemniczym lekarzem, odbij tym samym :-) Służę w tym zakresie opinią swojej koleżanki - bardzo dobrej i stale się doszkalającej pediatry, która chusty bardzo lansuje :-)
Twierdzi, że noszenie dzieci w dobrze zawiązanej chuście jest bardzo dla tych dzieci dobre (kręgosłup podtrzymany, brzuszek wymasowany, dziecko spokojniejsze), a i rodzicom pomaga, zwłaszcza ojcom, złapać z dzieckiem relację.
Nie zwalcza wózków (wszystko dla ludzi, dobre rozwiązanie jest wtedy, kiedy i dziecko i rodzic czują się z nim komfortowo), ale nosidłom-wisiadłom wydała wojnę :-)
Aksamitka
20-07-2011, 23:51
Myślę,że nie zazdrości...ale bym spytała: "co ty w tym masz,że chcesz mnie zniechęcić? To jakiś twój problem?"
Albo po prostu,że Cię nie interesuje jej misja na nie.
Jaki jest dowód na to,że kręgosłup ma być w przeproście? Jaki na to,że dziecko musi do wózka?
(sama używam wózka,ale nie lubię wszystkowiedzących).
Jej postawa to pogarda do trzeciego świata i niepokój,że obok niej coś jest inaczej.A pediatra była uprzedzona i tyle. NAPRAWDĘ się nie przejmuj.I tak jej nie przekonasz-odsuń.Mężowi zgromadź lekturę-niech czyta na spokojnie.
Mozesz tez znajomej powiedziec, ze twierdzenie o koniecznosci podazania slepo na przod, jak i twierdzenie, ze jedna jest prawda obiektywna jest przestarzale, modernizm to dopiero jest bieda i wiocha, chusta idealnie wpisuje sie w postmodernistyczna wizje czlowieka nastawionego na nature i budowanie relacji:)
Mozesz tez znajomej powiedziec, ze twierdzenie o koniecznosci podazania slepo na przod, jak i twierdzenie, ze jedna jest prawda obiektywna jest przestarzale, modernizm to dopiero jest bieda i wiocha, chusta idealnie wpisuje sie w postmodernistyczna wizje czlowieka nastawionego na nature i budowanie relacji:)
Jestem ciekawa czy mnie zrozumie :P
Winoroslinka
21-07-2011, 11:54
to jest chyba taki typ człowieka (kolezanka) ze kazdy argyment odeprze i jakos tak odczulam ze jest dosc despotyczna (ale moze sie myle)
Argumentowanie takiej osobie to IMHO syzyfowa praca i dodatkowo moze powodowac ze tamta bedzie uwazala ze sie tlumaczysz.
Jak w stos. do takich osób temat ucinam, mowie ze zupelnie sie nie zgadzam, mam inne opinie na ten temat, osób znajacych sie na rozwoju dziecka i im ufam.
Koniec.
A z mężem to nie pomogę :(
czarnakota
21-07-2011, 11:59
Powiedziałabym, że ewolucyjnie wózek jest dość nowym wynalazkiem i z tym kręgosłupem to chyba się zapędziła, bo to by znaczyło, że wyewoluowaliśmy jako gatunek pokrzywieni, a dopiero po ok 500,000 lat ewolucji doszliśmy do tego, jak tego unikać.
Na tekst o zmianie lekarza poradziłabym jej, żeby raczej ona zmieniła.
ostroszyc
21-07-2011, 12:05
Ja bym powiedziała "taaa... I dlatego większość ludzkości ma wady postawy, z wyjątkiem Europy zachodniej gdzie wszyscy mamy proste kręgosłupy... Zaraz, czy nie jest odwrotnie?"
ALiA: jak nie zrozumie to co z niej za om em? W ogole to zle przeczytalam, ze dziewczyna z duza klasa i sie zastanawialam, ze niby na czym ta klasa ma polegac...
Mniejsza o mądralińską, gorzej z mężem i bliskim otoczeniem "na nie". Wydaje mi się, że facetowi może zdania lekarzy chwalących chusty, logiczne argumenty, udowodnione korzyści... Faceci chcą zwykle konkretów, opinii autorytetów...
kawiareczka
22-07-2011, 00:11
a to jakaś mocno opiniotwórcza znajoma? i czemu z jej zdaniem mąż się tak liczy?;)
niech sobie gada. Ja nie jestem chustowa ale nie śmiem komentować czegoś o czym nie mam pojęcia.
Przestań!Chyba nie kierujesz się w życiu zdaniem znajomej.U mnie też na początku dużo ludzi się dziwiło i pytali po co to i "mądre rady" dawali.A ja stanowczo swoje i już.I potem przywykli do mojego widoku z zamotanym synkiem i nikt już nic nie mówił-stało się to oczywiste, a nawet potem wiele z tych osób stwierdziło,że to fajne. Porozmawiaj z mężem,poczytaj mu trochę na temat chustowania.Jak chce to mu prześlę masę fotek z moim małym w chuście jak był malutki oraz teraźniejsze-prawie 16mies.zdrowy PROSTY chłopak;) Jakoś chusty go nie pokrzywiły;)
ja bym olała, względnie chciałabym się dowiedzieć dlaczego tak bardzo stara się Cie zniechęcić do noszenia. Argumenty nic tu nie wniosą niestety....
jest taka fajna książeczka, która rozwieje wszelkie życzliwe i mniej życzliwe wątpliwości:
http://www.greenbaby.pl/83-357-large/nosimy-nasze-dziecko-przedsprzedaz.jpg
jest nie drga a jest tam wiele fachowej wiedzy wraz ze źródłami. Możesz poszukać w bibliotece, u nas np. jest.
możesz też polecić owej znajomej i jej pediatrze :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.