Zobacz pełną wersję : nie noszę w chuście bo...
dziś na forum Niemowlę na gazecie trafiłam na wypowiedź: nie noszę, bo jestem niska, a córka duża i chyba by mi się nie zmieściła.
Znajoma powiedziała, że nie, bo na razie ma tylko jedno dziecko i nie potrzebuje, bo rodzice jej pomagają. Słyszałam też wypowiedzi, że nie, bo to jak z noszeniem na rękach, najpierw się nauczy i potem nie odzwyczai. Zetknęłyście się z podobnymi argumentami?
hehe, czego to ludzie nie wymyślą.... Ja jedynie słyszę że "dziecko się przyzwyczai do noszenia i wtedy jest problem". O ile mówią to osoby, które mimo posiadania dziecka niewiele o nich wiedzą, to gdy tak mi powiedziała opiekunka z Neli przedszkola zrobiło mi się przykro. Zwłaszcza, że to bardzo ciepła dziewczyna jest, właśnie oczekuje dziecka i zawsze mi się wydawało, że panie z Neli przedszkola dzieciaki noszą na rękach i przytulają, kiedy jest taka potrzeba. I mało kto mi wierzy że Idalia SAMA zasypia w łóżeczku. Za to to że nie znosi wózka to "na pewno przez to, że ją noszę w chuście..."
..przestał chcieć się nosic :P
Oczywiście,że takie teksty słyszałam ale rzecz olałam.
A ja nie noszę bo mój synek od początku chustę stanowczo oprotestowywał. I choć może bym i miała chęć to go męczyć i zmuszać przecież nie będę. Nosimy się w nosidle i oboje jesteśmy zadowoleni.
ja słyszałam tylko że:
"to się tak trudno i długo wiąże"
Słyszałam też wypowiedzi, że nie, bo to jak z noszeniem na rękach, najpierw się nauczy i potem nie odzwyczai. Zetknęłyście się z podobnymi argumentami?
ten tekst to jakaś ogólna obsesja młodych matek. ja to ciągle słyszę od moich koleżanek, już mi się nawet przestało chcieć komentować, bo to i tak nic nie daje.
tekst o przyzwyczajaniu do noszenia zaczęłam olewać, bo zaczynałam się denerwować nieco za bardzo
z innych uzasadnień: nie noszę bo były wypadki w Stanach że się dziecko udusiło... to usłyszałam od koleżanki
(ot: dziś inna wyraziła zainteresowanie i chęć pożyczenia chusty, jak się własnego dziecia dorobi:D )
Często słyszę teksty typu "nie będę nosić bo się przyzwyczai do rąk", albo "to za bardzo skomplikowane", a ostatnio słyszałam "bo latem będzie za gorąco a jesienią będzie już na to za duża" (o dziecku urodzonym w maju). Generalnie jak ktoś nie chce nosić to będzie miał tysiące powodów, moim zdaniem nie ma co przekonywać. Jeżeli ten ktoś sam się nie przekona że potrzebuje chusty to nosić nie będzie.
klusiecka
27-06-2011, 08:30
To co ja słyszałam:
-Nie noszę bo próbowałam, ale mi nie wyszło
-Nie noszę bo jest mi niewygodnie
-Nie noszę bo mam chory kręgosłup !
-Nie noszę bo to niezdrowe dla kregosłupa dziecka!
i oczywiście nie noszę bo to tak biednie wygląda
ovejablanca
27-06-2011, 09:07
a ja nie noszę bo moje dziecko ma bunt chustowy i każda próba związania kończy się histerią...liczy się ? ;)
a tak serio to kilka takich kwiatków słyszałam
typu, że kręgosłup, że dziecko nie lubi, że się przyzwyczai, że na pewno się udusi albo że się pokrzywi, że to dla biednych, których na wózek nie stać itp. ;)
ale przecież każdy robi jak uważa :)
Moje dziecko też nie lubi... kieszonki. No to wsadziłam w 2X... znowu uwielbia ;) ale bałam się całą ciążę co to będzie jak będę mieć wybitnie niechustowe dziecko. :duh: Mam wręcz przeciwnie :mrgreen:
Truscaveczka
27-06-2011, 10:09
Ja kiedyś twierdziłam, że mi niewygodnie - ale cóż, zawiązano mi 12kilowe dziecko pierwszy raz w życiu i aż mnie przygiął ciężar i w ogóle sie na chustę obraziłam.
A jak teraz noszę od narodzin, to nie czuję 10 kilo :)
franciszka
27-06-2011, 12:20
....gin mi zabroniła - jestem w zagrożonej ciąży :(
a wcześniej nie nosiłam, bo.... Młoda miała wakacyjny bunt chustowy :D
A poza słyszałam o:
- bo się przyzwyczai do noszenia
- bo samo nie zaśnie
- a co będzie jak pójdę do pracy
- dziecko się tak mocno wykrzywia
- dziecko nic nie widzi i mu nie wygodnie (bo przodem do świata lepiej)
- za trudne, wole takie nosidełko (szelkowe, sztywne, przodem do świata oczywiście)
nieznajowa
27-06-2011, 12:32
Nie bo moje dziecko nie lubi byc tak blisko/nie lubi sie przytulac i nawet w zwykłym nosidle sie odpycha.
najlepszy kwiatek jaki słyszałam to od kuzynki-zaproponowałam jej ze dam jej jedna z moich chust na cały okres noszenia to ze teściowa będze zła bo już małej kupiła nosidełko(klasyczne wisiadło)
inne to ze ludze się będa gapić
a i ze córka ma takie ładne ciuszk a ich w chuście/nosidle nie widać a w wózku widać:duh::duh:
Agulinka
27-06-2011, 13:06
a i ze córka ma takie ładne ciuszk a ich w chuście/nosidle nie widać a w wózku widać:duh::duh:
Dobre :D I dlatego nie musimy się martiwć o to, czy ciuchy naszych pociech są wypasione, wystarczy nam wypasiona chusta :D
moja koleżanka nie nosi (choć pożyczyłam jej chustę), bo... noszenie przeszkadza dziecku w guganiu :rolleye:
ovejablanca
27-06-2011, 13:56
moja koleżanka nie nosi (choć pożyczyłam jej chustę), bo... noszenie przeszkadza dziecku w guganiu :rolleye:
haha
dobre!
Najbardziej rozbawiły mnie argumenty o ubrankach oraz "że to biednie wygląda" :lool:Gdyby ktoś wiedział ile ta bieda kosztuje ;)
U mnie nic oryginalnego, kuzynka argumentowała że woli nosidełko, bo te chusty to podejrzane, atestów nie mają i tylko w necie je można kupić.
"tak ciasno związane, nie boi się Pani, że się udusi?" - najczęściej słyszane na ulicy.
"tak to tylko cyganki noszą" - cytat pewnej p. neurolog :lol:
a tak serio... nie noszę w chuście, bo najpierw mieliśmy problemy z napięciem mięśniowym i mieliśmy zakaz :?: a później odkryliśmy ergonomika, więc rzuciłam na półkę elastyczną. No i jestem za leniwa, żeby uczyć się wiązać te dłuuuugie końcówki szmatek. A ostatnio zakochałyśmy się w pouchu.:beat:
kuzynka argumentowała że woli nosidełko, bo te chusty to podejrzane, atestów nie mają i tylko w necie je można kupić
ach te kuzynki ;) mam to samo ze swoją
i klasycznie, że "nie noszą, bo nie chcą do siebie dziecka przyklejać, bo potem się nie odklei" :hmm: :mrgreen:
i klasycznie, że "nie noszą, bo nie chcą do siebie dziecka przyklejać, bo potem się nie odklei" :hmm: :mrgreen:
no jasne już się nie odklei i takie wyrośnięte nastolatki będziemy nosić :D
a i ze córka ma takie ładne ciuszk a ich w chuście/nosidle nie widać a w wózku widać:duh::duh:
a do mnie ta argumentacja... prawie trafia. Bo jak Idalia ma zarąbistą pieluchę wielo to też dumnie ją w wózku wiozę :D
ja mam jedną przestrogę"nie noście-to wciąga:twisted:"potem dziecko matki nie umie od siebie odkleic
a dziś oglądam film nietykalnych i jakieś 3/4filmu jest scena babka ma 2 walizy i wózek i wciąga to wszystko po schodach,dziecko płacze-moja pierwsza myśl"a trzeba było wziąć chustę":duh::bduh::bduh:
Winoroslinka
30-06-2011, 23:17
ach te kuzynki ;) mam to samo ze swoją
i klasycznie, że "nie noszą, bo nie chcą do siebie dziecka przyklejać, bo potem się nie odklei" :hmm: :mrgreen:
cale szczescie ze ciaza konczy sie porodem, ta bliskosc dziecia w brzuchu, na dłuższą metę byłaby dobijająca ;)
Kocham nosić mojego maluszka w chuscie czy MT i jestem cała szczęśliwa jak zasypia wtulony we mnie. Przez 4 miesiące leżał biedaczek w inkubatorze i ta rozłąka mnie dobijała, teraz to jakbym mogła nosiłabym maluszka 24h:wrapmom:, choć wiem, że on musi czasem troszkę poraczkować itd.;)
Nie wiem jak bliskość dziecka może komuś przeszkadzać i jeszcze się przed tym wystrzegać, ech...
sorki za OT, ale musiałam :)
Ostatnio pytam zachustowaną przez mnie koleżankę czy nosi a ona: nie noszę bo ......... mąż nosi i nie mi nie daje ;)
A poza tym, co już było
Nie noszę w chuście bo jestem za wygodna
....bo moje dziecko lubi wózek
Truscaveczka
01-07-2011, 09:23
Wczoraj mi znajoma tłumaczyła, że ona by się nie dała wkręcić w taką głupotę jak chusty. I że ona w nosidle nosi, bo jej wygodniej. Zbystrzałam i pytam o rodzaj nosidła, na co ona opisuje mi to:
http://d.ale.gratka.pl/g2/o/e0/b4/cd/13410105_2_d41d_m.jpeg
Obok stała jej wywracająca oczami matka, która szepnęła mi na ucho, że dziewczyna nawet spojrzeć na chusty nie chciała, choć ją ona sama i parę innych osób namawiało.
mleczarenka
01-07-2011, 09:53
a mnie ostatnio dobiła wypowiedz:twisted:teraz wyglądasz jak Arabka:hmm:i jeszcze jedna-po co to dziecko tak w tej chuście "dygasz", przecież mu niewygodnie:roll:
osobista przyjaciółka: wygodnie mu w wózku ;/
a ja nie noszę w chuście bo Tymek jest duży z przodu zasłania mi widoczność ;) a ja nie umiem plecaka porządnie zawiązać :hide: a do tego kupiłam Tuli i wygodniej mi zapiąć klamry. Do tego Tymek nie protestuje jak przy chuście no i M nosi a w chuście nie chciał...
więc cienki Hopek leży i się kurzy :(
dankin-82
01-07-2011, 10:52
a ja nie noszę w chuście bo....... kocham mietki ;)
Ja wiele z tych argumentów rozumiem. Ludzie są różni, nie wszyscy musza kochać chusty. Dziecku może być wygodnie w wózku. Rodzicowi może być trudno zawiązać. Nawet z ubrankami rozumiem, ja uwielbiam ciuszki mojej "lalki", uwielbiam ja stroic i uwielbiam pokazywać. I to ze sie ktos wstydzi tez jestem w tanie pojąć, bo naprawdę rożne są ludzkie charaktery.
Winoroslinka
01-07-2011, 14:07
ja tez rozumiem. Chusta to nie gwarant własciwego rozwoju i wychowania dziecka.
Nigdy nikogo nie namawiałam i nie mam zamiaru. Jak ktos sie pyta jak sobie z czyms radzę/radziłam - odpowiadam ale nie naciskam i nie zachęcam nie proszona
Ja też rozumiem, natomiast druga kwestia to to że niektórzy po prostu nie mają wiedzy w temacie i kierują sie zaslyszanymi gdzieś nieprawdziwymi informacjami (że niebezpieczne, dziecku niewygodnie etc).
Sama bardzo lubię pchać również wózek ;) tylko niestety moja panna dlugo nie podzielała mojego entuzjazmu ;)
A poza tym, co już było
Nie noszę w chuście bo jestem za wygodna
....bo moje dziecko lubi wózek
muszę się upewnić,to nie żart,tylko naprawdę nie nosisz w chuście?bo sygnatura co innego mówi,a pierwszy powód noszenia kłóci się z doradztwem,stąd mniemam,że żartujesz?
muszę się upewnić,to nie żart,tylko naprawdę nie nosisz w chuście?bo sygnatura co innego mówi,a pierwszy powód noszenia kłóci się z doradztwem,stąd mniemam,że żartujesz?
ale to sa najczesciej podawane powody nienoszenia a nie wlasne powody.
chyba
ale to sa najczesciej podawane powody nienoszenia a nie wlasne powody.
chyba
no własnie nie wiem,bo połowa postów tutaj jest,że "ja nie noszę",dlatego pytam,choć po zastanowieniu faktycznie pewnie masz rację,grimmo:)
W chuście już prawie nie noszę (ostatnio chyba miesiąc temu), bo:
- mój 17-miesięczniak z przodu zaczyna trochę zasłaniać mi świat, a plecaka lub biodrowego za chorobę nie mogę się nauczyć.
- mam mejtaja, i lubię w nim nosić, bo prościej się wiąże
- nie używam chusty/nosidła, gdy idę na dłuższy spacer - mały nie ma problemu z siedzeniem w wózku, a mi jest wygodniej. Tylko, że on jeszcze nie chodzi. Podejrzewam, że jak zacznie biegać, to nosidła będę używała częściej, żeby nie musieć pilnować i ciągać za sobą wózka.
A najczęściej słyszane przeze mnie powody nieużywania chusty to:
- bo dziecku jest niewygodnie;
- bo matce jest ciężko i wysiądzie jej kręgosłup;
- bo dziecku zaszkodzi na kregosłup
Winoroslinka
01-07-2011, 14:51
bo to forma w I osobie to chyba z tytułu wątku ale na pewno to cytat nienoszących a nie świrków z forum ;) - świrek - okreslenie pozytywne, proszę sie nie obrażać ;)
ja słysze że się do rączek przyzwyczai..."poczekaj, nauczysz sie na swoich błędach...":hide: taaa:)
muszę się upewnić,to nie żart,tylko naprawdę nie nosisz w chuście?bo sygnatura co innego mówi,a pierwszy powód noszenia kłóci się z doradztwem,stąd mniemam,że żartujesz?
Raczej skrót myślowy ;) Chodziło mi o wypowiedzi, które najczęściej słyszę od rodziców.
Ja raczej niewózkowa ;)
Z moich pierwszy syn - teraz 15-letni uwielbiał spać w wózku, młodszy 6-letni nie cierpiał, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam o chustach ;) Aktualnie przed trzecim przygotowuję się i do chusty i do wózka, choć nie ukrywam, że po cichu liczę, że najmłodszy polubi wózek, bo fajnie było chodzić na takie długie, nawet 2-3godzinne spacery. No i można by starszego brata wysłać albo tatę - jak ich znam, to z chustą raczej nie będą chcieli. Moje zafascynowanie chustowaniem i pieluszkami wielorazowymi małż traktuje jako jakieś niegroźne, choć kosztowne dziwactwo ;)
Mirtucha
25-07-2011, 22:59
moja koleżanka nie nosi w chuście bo twierdzi,że dziecko może z niej łatwo wypaść ?:omg:
moja koleżanka nie nosi w chuście bo twierdzi,że dziecko może z niej łatwo wypaść ?:omg:
:O lol Dobre :D
Moja mama zawsze mówiła, że dzieci nie można przyzwyczajać do rąk. A ja wyszedłem z założenia, że pierwsze dziecko będę wychowywał tak jak mi się podoba, jak będę widział, że coś robię źle, to przy drugim juz będę wiedział jak i co mam robić, żeby było dobrze.
Moja i Nymph przyjaciółka próbowała chustować córkę, ale ta cały czas krzyczała i ponoć nie lubiła tego. A nasz Kuba tylko na początku jak się naciąga wszystko, a potem jak aniołem 2-3h przesypia na spacerku. A poza tym to przy przewijaniu tez płacze, krzyczy i wierzga co nie znaczy, że mam tego nie robić. Małe dzieci chyba po prostu nie lubią jak się przy nich coś gmera.
my też się w chuście już nie nosimy tylko w MT odkąd młody mobilny się zaczął robić, szybciej mi go np. na placu zabaw odwiązać i zawiązać a Mt do torby, albo na plecy wrzucić, niż chustę.
Z cudzych komentarzy, to najczęściej słyszę, ze ktoś by nie nosił, bo się dzieć przyzwyczai, bo plecy będą bolały, bo jak cyganka by wyglądała...
Oj, czesto slysze argument o kregoslupie i o wadze dziecka. O przyzwyczajaniu sie do noszenia juz mniej. No a ja osobiscie od jakiegos czasu nie nosze, bo nie wiedzialam jak to sie ma do wczesnej ciazy, wolalam nie ryzykowac, z tylu wiazac nie podejmuje sie teraz jeszcze. Dwa, ze ja czesto robie grubsze zakupy i wtedy wozek jest moim srodkiem transportu, no i dziec juz chodzi od dawna, wiec czesc spaceru na nozkach, a reszte do woza, ktory tez bardzo lubi, musze powiedziec.
No i mnie sie troche wygodniej na czyms podeprzec, jakos szybko sie mecze w tej 2 ciazy :(
Kilerek_81
26-07-2011, 11:15
ja najczęściej słyszałam komentarz o tym, że się przyzwyczai. Koszmar, już mi sie po prostu potem nawet nie chciało z tym dykutować.
Mirtucha
26-07-2011, 11:24
Co to wogóle jest za tekst ,że się przyzwyczai??Przecież do 18 stki w chuście nie będziemy nosić ,2 latek już też nie bardzo chce bo biegać woli,więc gdzie to przyzwyczajanie???
Poza tym czy to taki grzech przyzwyczaić dziecko do przytulania ,poczucia bliskości i bezpieczeństwa?
JA pierwszego nie nosiłam, bo za późno się dowiedziałam o chustach - po za tym mój mały był b. ciężki (12 kg w wieku 1 rok i tylko na piersi) a on zasypiał w wózku po przejechaniu 20 metrów i tak 2-3 godz. spał więc ja miałam luz i odciążony kręgosłup, który w ciąży mi skapitulował i odmówił współpracy.
Młody jak nauczył się chodzić to nawet na ręce nie chciał, o wózku nie mówiąc.
Teraz noszę moją Zosieńkę od 2-go m-ca.
Zasłyszane przeze mnie:
- bo kurs nauki wiązania jest drogi
- bo nie miał mnie kto nauczyć a teraz to dziecko już za duże
- bo to trudne
Ja jak idę na plac nie noszę tylko pcham wózek, bo dzieć plus zabawki i picia starszego rodzeństwa chyba jednak wykończyłyby mój kręgosłup...
Za to na placu wrzucam w chuste albo ostatni patent zawiązuje młode w chuste i łazimy a mój kręgosłup nie odpada bo nie muszę się tak schylać ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.