PDA

Zobacz pełną wersję : Skoro mowa o poajacykach - klasyka gatunku ;)



Kasia
17-06-2011, 23:26
Popoludnie zakupowe. Kolejny sklep, miedzy regalami krazymy, jedno siedzi grzecznie w wozku zakupowym i liczy pudelka, reszta chodzi pomiedzy polkami po kolejne proszki, pasty i itepy.

Nagle przez pol sklepu okrzyk Felixa:
-Maaamoooo! Chodz tu szybko!

Ide. A Felix, stojac na poczatku alejki, z przejeciem wyciaga palec (a fe!) i z emocjami wielkimi krzyczy (a fe!)

-Mamusiu, patrz, ten pan! Patrz, on ma dziecko w nosidle! Ale buzia na zewnatrz, a tak przeciez nie mozna! Mamo...! (nadal paluch w pana wycelowany, a fe...)

Podazylam za palcem. Panu zadowolenie na twarzy nieco przycmilo, co go tu palcami tak wytykaja na dzien dobry. Dziecie zwisa, tata brzuchem kolebie, babybjorn wypasiony.

Wiec mowie, bez zadnej emocji na twarzy:
-Tak, masz racje, to nie jest najlepsza pozycja, ale ten pan tak wybral.

I odciagam smarkulca, bo mam szosty zmysl.

...i oczywiscie sie nie pomylilam (dlaczego kurcze z totkiem to nie dziala?).

Dwa zakrety pozniej pan przemowil do coreczki trzymanej za reke. Po polsku przemowil ;)

******************
Moraly z tej akcji:

- Dzieci slysza wiecej, niz nam sie wydaje. Nigdy nie rozmawiamy przy dzieciakach o merytoryce, o jakichs nudach anatomiczno-fizjologicznych. Same nazywaja po swojemu to, co widza i to, co czuja (Bruniak np. potrafi pytac sie, gdzie ta pani ma chuste, bo dzidzia placze). W szoku jestem, ze dzieciak w ogole potrafi odroznic nosidlo usztywniane od ergonomika. Zapytalam sie go przed pojsciem spac, a ten mi mowi, ze on widzi, ze ta dzidzia miala inaczej nozki niz Bruniak. A jak nosilismy Bruniaka, to ciagle mowilismy o "podciaganiu kolanek". Kurcze, on nie ma jeszcze siedmiu lat! Ide na emeryture :)

- Jeden przyklad z zycia wziety i mlody zaskoczyl ;) od miesiecy walkowalam, ze nie mozna pokazywac palcami, ekscytowac sie, a w ogole komentarze dotyczace wygladu ludzi sa nie na miejscu. To sie nauczyl :)

Frezis
17-06-2011, 23:37
E tam, chyba dumna jesteś, co? :mrgreen:

mi.
18-06-2011, 18:57
dlaczego nie można się ekscytować? :ninja:

Leika
18-06-2011, 19:05
Może kiedyś przejmie po Was pałeczkę :)

Filippa
18-06-2011, 19:33
... i będzie Mucha Bis :D Chustotalib wyssany z mlekiem matki :D

agnieszkazd
18-06-2011, 20:06
:thumbs up:

Kilerek_81
18-06-2011, 20:32
czym skorupka za młodu..., tym na starość

Kasia
19-06-2011, 19:06
Przypomnialam sobie fragment z "Polityki karmienia piersia" - jak wazne jest wsparcie najblizszego otoczenia kobiety. Ze jesli rodzina negatywnie komentuje lub wysmiewa karmienie piersia, to matka zazwyczaj nie ma tyle pewnosci siebie i sily wewnetrznej, zeby mimo wszystko kontynuowac takie karmienie. I tak pomyslalam - ze co prawda nie mam wplywu na to, czy synowe beda chcialy karmic piersia, ale przynajmniej to plus noszenie dla moich chlopakow jest najnaturalniejszym w swiecie sposobem zajmowania sie niemowlakiem.

Dlatego nie chcialam, zeby Felix odbieral nasze prywatno-firmowe zycie jako jakies moralizowanie czy indoktrynowanie. Po prostu noszenie jest gdzies w tle wtedy, gdy jest potrzebne, bez zbednego roztrzasania. F czesto bawi sie w moim pokoju do pracy, gdzie jest masa papierow i zdjec okolonoszeniowych. Wie, ze to moja praca, ale nie uczestniczy ani w warsztatach ani w spotkaniach ze specami, na ktorych omawiamy jakies szczegoly.

A emocje antypajacykowe przezywalam, gdy mial jakies poltora roku, teraz widoki na ulicy zaliczam bez mrugniecia powieka - tym wieksze moje zdumienie: dzieciak powiedzial sam z siebie, ze taki sposob noszenia nie jest naturalny. Na poczatku zycia jestesmy wprawnymi obserwatorami (...a pozniej idziemy do szkoly :p )

Talibem nie bedzie, nie ma wzorcow :) a w przyszlosci chce byc motorniczym w metrze :lol:

Mi., nieco hamuje Felixowa ekscytacje publiczna - przez sympatie i szacunek dla ludzi, ktorzy nie rozumieja, co to pokazujace palcem w ich kierunku dziecko wykrzykuje w swoim dziwnym jezyku ;) no i teraz - ze wzgledu na takie wlasnie akcje, jak w pierwszym poscie.:hide:

gingerr
19-06-2011, 23:03
Kasiu,
Czytałam Twoją opowieść i prawie miałam deja vu... :-)
U nas zdarzyła się sytuacja podobna: jechaliśmy pociągiem, wsiedli do przedziału rodzice z małą dziewczynką, rozmawiali między sobą po angielsku (matka - zdecydowanie Polka). Pod koniec podróży wpakowali małą w nosidło przodem do świata. Mój Młody teatralnym szeptem tekst felixowy zapodał. A mnie w pierwszej chwili zamurowało zupełnie, bo skąd on, do diaska, wie? Sam już od dłuższego czasu nie noszony, młodsze rodzeństwo dopiero w drodze... W tej chwili nawet nie pamiętam co mu odpowiedziałam. Wróciłam do tematu przy nadarzającej się okazji - okazało się, że Młody zarejestrował kolorowe zdjęcia "poglądowe", które noszę ze sobą na warsztaty (a warsztatów tych wcale nie jest dużo). Te zdjęcia naprawdę nie walają się non-stop po moim biurku, mam je w segregatorze z materiałami chustowo-warsztatowymi. Zdjęcie przedstawia przekreśloną na czerwono fotografię rodziców z dzieckiem w wisiadle, przodem do świata.
Dzieciaki są niesamowite - wszystkie komputery i tajne służby przy nich wysiadają! :-)