PDA

Zobacz pełną wersję : Oj cięzko było prze wózek



meryl 72
27-09-2008, 00:18
Miałam dzisiaj sprawę do załatwienia w innym mieście gdzie jeżdżą tylko busy i od czasu do czasu "normalne autobusy" tzn takie gdzie można z wózkiem w miarę normalnie się poruszać. śpieszyło się bo byłam umówiona więc padło na busa i tak dziecko na jednym ręku w drugim plecak z portfelem a na wózek to rąk zabrakło na szczęście b. miła dziewczyna sama zaproponowała pomoc ale za wózek musiałam dodatkowo zapłacić i jeszcze przeszkadzał innym pasażerom, przy wyjściu tez była potrzebna pomoc ale na prawdę ludzie chętnie sami pomagają :D Umordowałam się strasznie a wystarczyło wziąć Mandukę i byłoby miło i przyjemnie następny raz tak zrobię.

27-09-2008, 00:19
co ci przyszlo do głowy, żeby brać wózek, skoro masz mandukę?
:)
dopiero sobie uświadomiłam, że wózka nie uzywam od trzech miesięcy w ogóle :P

Jasnie Pani :)
27-09-2008, 00:21
co ci przyszlo do głowy, żeby brać wózek, skoro masz mandukę? :twisted:
hehe, ja bym tez nie wymyslila, zeby przy takiem "osprzecie" brac jeszcze wozek :lol: :lol:

meryl 72
27-09-2008, 00:29
No tak ale Młoda ostatnio wszytko chce robić sama i ani ręce ani nosidło ani wózek nie pomaga dopiero wypuszczenie na wolność skutkuje chwilą spokoju i zadowolenia no i myślałam, ze z wózkiem mam więcej możliwości bo można w nim jechać na stojąco, pochodzić na około i posmakować kółka :D ale jednak to się sprawdza tylko przy komunikacji miejskiej i też jak nie ma za duzo ludzi bo busy i pekaesy odpadają :evil: .

gmmazur
27-09-2008, 00:33
a u nas wózek od maja stoi sobie spokojnie złożony...i zajmuje miejsce

chaali
27-09-2008, 12:07
u nas bardzo podobnie, stoi i się kurzy...
ostatnio teściowie domagają się powrotu do użytkowania wózka, bo to od nich podarek, niestety Tymek kategorycznie odmawia :?
mnie to w zasadzie chyba cieszy, bo mimo, że mój kurczak coraz cięższy to przyjemność z bliskiego obcowania w chuście nie do opisania :D

domagda
27-09-2008, 18:49
Ostatnio jechałam autobusem z przychodni i cieszyłam się, że nie mam wózka, bo bym nie wsiadła. Autobus zatłoczony i trzy wózki w nim. Miałam Zosię w MT, wsiadłam bez problemu, dziewczyna zaraz mi ustąpiła miejsce tyłem do kierunku jazdy. Szybko wróciłam do domu, a z wózkiem musiałabym drałow ze 20 minut do metra. A jakby winda nie działała?

martyna
27-09-2008, 19:36
u nas wózek w użyciu jako tragarz zakupów, bo głównie takie jego zastosowanie :D

na takie wypady to tylko chusta albo MT

Juana
27-09-2008, 22:54
U nas podobnie, wózek tylko kiedy idziemy na duże zakupy warzywno-owocowo-różne, wspólnie z mężem. Dziś został użyty po miesiącu stania w kącie. Czyli większość wyjść jest w chuście :-)

kappala
27-09-2008, 23:42
dzisiaj zauważyłam, że nasz wózek strasznie się przykurzył od tego nieużywania :roll: chyba go przetrę szmatką, bo aż wstyd :oops: pomyślą sąsiedzi że jesteśmy rodziną brudasów :roll: :whistle:

anika
28-09-2008, 01:38
Nasz wózek też sobie stoi i jest tylko używany na większe zakupy... poza tym nie wyobrażam sobie biegania za Synem po parku z wózkiem pod pachą :? autobus z perspektywy wózka też niekoniecznie się Młodemu podoba :lol: a poza tym ile razy wezmę ze sobą wózek to okazuje się, że drogą, którą miałam iść z wózkiem nie bardzo da się przejść...

miranda
30-09-2008, 04:16
Ostatnio ciepło mamy na balkonie i wózek służy do spania w południe, bo dotychczas zdobił klatkę schodową :lol:

Budzik
30-09-2008, 10:58
I ja się podpisuję. Wózek jest beeee. Z kilku powodów poszliśmy dziś z dziećmi odprowadzić starszą z wózkiem - ona szła na nóżkach, Antek w wózku (wzięłam MT na wszelki wypadek). Nagle zaczęło padać. No i niestety okazało się, że mam folię przeciwdeszczową, ale nie mam parasolki :( I mój biedny syncio musiał zostać unieruchomiony (czyt. przypięty szelkami, bo wyłaził spod folii) i przykryty folią przeciwdeszczową. Boże, dał popis na całą wieś, wrzask - jakby go kto ze skóry obdzierał, ludzie się oglądali. Caluteńką drogę tak wrzeszczał, w obie strony (a to pół godziny pieszo!). Nic nie pomagało - ani smoczek, ani gadanie, ani śpiewanie. Z MT nie mogłam skorzystać, bo 1. jak miałam się motać w deszczu? 2. nie miałam parasolki, więc by mi młody zmókł. O rany, ile mnie nerwów ta "wycieczka" kosztowała :roll: