Zobacz pełną wersję : chusta w szpitalu
Są takie chwile, gdy chusta jest niezastąpiona - to wiemy wszystkie :) W szpitalu chusta jest obowiązkowym elementem wyprawki. Basia śpi wtulając się w skotłowaną szmatę i przespała tak całą dzisiejszą noc (jej pierwszą w szpitalu) bez pobudek :mrgreen: Poza tym zasypianie dokonuje się wyłącznie w chuście. Wczoraj wieczorem usypiałam tak Basieńkę na sali, a po korytarzu kursowały mamy z dzieciaczkami na rękach - mniejszymi i większymi. Nie przesadzę jeśli powiem że wszystkie zaglądały do naszej sali i widziały różnicę w postaci moich wolnych nieodpadających rąk. Myślę że były zazdrosne hehehe (chciałabym żeby były) :ninja:
A dziś w oddziale dojrzałam tatusia w beżowych sówkach Tuli :applause::applause: Ciekawa jestem czy zagląda tu, choć zalogowanych białostockich tatusiów u nas brak..
Nam też udało się przeżyć tydzień w szpitalu dzięki chuście właśnie. W dzień mała spała tylko i wyłącznie w hamaczku, albo zamotana. Po obiadek też łatwiej było pomykać z dwiema rękami wolnymi :mrgreen: A te spojrzenia innych mamusiek z uwieszonymi na nich dzieciakami po prostu bezcenne :mrgreen:
Fotki mojej małej śpiącej królewny już wkleiłam do chust zielonych, ale co tam ;) - hamaczek na łóżeczku, post 183
http://www.chusty.info/forum/showthread.php?t=15355&page=10
Nam też chusta bardzo pomogła w szpitalu w styczniu. Mala miała ostre odmiedniczkowe zapalenie nerek z wysoką gorączką i strasznie płakała... :frown Chusta przynosiła ulgę i jej, i mnie. Cały personel -a szczegolnie jedna pielęgniarka- byl b.zainteresowany, a inne mamy zerkały z ciekawością (zazdrością pewnie też...:ninja:).
Ale hamaczka nie robiliśmy:frown :slingbaby: (aniu, cudny jest!)
Ja tak właśnie zachustowałam przyjaciółkę - jak trafiła z 2-miesięczną wtedy córeczką do szpitala kupiłam im i wysłałam chustę;)
Ja dziś byłam pierwszy raz z Madzią w szpitalu. Wprawdzie tylko na kilka godzin ale chusta się przydała. Malutka po narkozie była troszkę "wczorajsza" i nie mogłam jej puszczać na nóżkach a strasznie się wyrywała jak na rękach nosiłam więc zamotałam ją w chustę i tak sobie spacerowałyśmy :)
Była też wizja że nas na noc zostawią a nie wyobrażam sobie usypiania bez chusty w szpitalu.
pewnie gdybym wybierała sie do szpitala- odpukac, to o chuscie bym nie zapomnila. ogolnie teraz ciezko mi uspac mojego szkraba.własnie spi w chuscie bo normalnie to budzil sie po chwili.
my też w styczniu spędziliśmy trochę czasu w szpitalu i oczywiście w chuście:) wszyscy się gapili:omg:
a ja taka dumna:wrapmom:
chusta bardzo pomogła, oj bardzo:thumbs up:
W październiku i listopadzie Maks leżał 3 razy w szpitalu i chusta była nie tylko do usypiania i spacerków, ale też świetynie służyła w nocy za ogranicznik w tym potwornym metalowym łóżeczku - z jednej strony zrolowana chusta, z drugiej ręcznik a Maksio pośrodku :)
I byłyśmy an cały oddział we dwie razem z inną mamą, też wzbudzałyśmy zainteresowanie, pozytywnie raczej
hildegarda
12-04-2011, 00:18
W październiku i listopadzie Maks leżał 3 razy w szpitalu i chusta była nie tylko do usypiania i spacerków, ale też świetynie służyła w nocy za ogranicznik w tym potwornym metalowym łóżeczku - z jednej strony zrolowana chusta, z drugiej ręcznik a Maksio pośrodku :)
I byłyśmy an cały oddział we dwie razem z inną mamą, też wzbudzałyśmy zainteresowanie, pozytywnie raczej
To sie minęłysmy, bo my pod koniec listopada trafilismy do szpitala. Mieszkalismy tam 3 tyg. i widziałam co najmniej 4 chustomamuśki (same zielone chusty). Ja oczywiście nosiłam młodego, usypiałam go w chuście i obserwowałam innych rodziców z myślą, o ile łatwiej by im było (i dzieciom przede wszystkim) przetrwać pobyt w szpitalu gdyby nosili w chustach.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.