PDA

Zobacz pełną wersję : rytm dnia u malucha



Kaśka
24-09-2008, 23:29
Witajcie!
Może to nie na temat, ale... nie umiałam dopasować działu żeby zadać pytanie. A brzmi ono: jak mijał dzień Waszym maluchom, tak od urodzenia przez pierwszy rok? Chodzi mi o rytm aktywności/posiłków/snu itp. Czy była w tym jakakolwiek regularność?
może to dziwne pytanie, ale bardzo proszę, podzielcie sie doświadczeniem
pozdrawiam
Kaśka

kakot
24-09-2008, 23:36
przez pierwsze miesiace - b. prosto: spac, ssac, wisiec na mamie i da capo. Ssanie co 20-40 min w dzien, co 1-2 godz. w nocy :rolleye:
potem doszły pory jedzenia nie-cyca i jako tako stałe drzemki w dzien, ale to juz kolo 6 mies.

hanti
24-09-2008, 23:39
szczerze nigdy się nad tym nie zastanawiałam, oprócz kąpieli nie mamy nic stałego, bo Kuba na różne godziny chodzi do szkoły, więc mała siup do chusty i lecimy, Karolka w różnych godzinach ma ćwiczenia więc mała nic stałgo w ciągu dnia nie ma. A jej święte prawa :wink: wisieć na mnie, jeść do oporu i mieć czystą pieluszkę :D

martyna
24-09-2008, 23:43
nie potrafię opisać, bo ewoluował z każdy miesiącem- przynajmniej takie mam wrażenie
pierwszy rok jest bardzo rozwojowy, dużo się dzieje, więc rytm dnia zmienia się i przyporządkowuje dziecku

olgap
25-09-2008, 00:07
Na początku to rytmu żadnego nie było, tak ok 5 miesiąca juz było bardziej regularnie ze spaniem i jedzeniem. Stopniowo z miesiąca na miesiąc wszystko się samo ułoży :D

lori
25-09-2008, 00:13
No właśnie tez się nad tym zastanawiam. Ja dopiero mamą będę za kilka tygodni, ale przeczytałam w jakieś książce, że dziecko lepiej funkcjonuje jak ma narzucony rytm dnia np: jedzenie co 2 godziny, po jedzeniu godzina aktywności i drzemka - to się tyczy tych najmniejszych. Oczywiście nie ma to być na z zegarkiem w ręku, ale jakoś tak. Podobno dzieci wtedy nie są rozdrażnione czyli co za tym idzie mniej płaczą.
ale czy to jest wykonalne...hmmm :?:

hanti
25-09-2008, 00:15
No właśnie tez się nad tym zastanawiam. Ja dopiero mamą będę za kilka tygodni, ale przeczytałam w jakieś książce, że dziecko lepiej funkcjonuje jak ma narzucony rytm dnia np: jedzenie co 2 godziny, po jedzeniu godzina aktywności i drzemka - to się tyczy tych najmniejszych. Oczywiście nie ma to być na z zegarkiem w ręku, ale jakoś tak. Podobno dzieci wtedy nie są rozdrażnione czyli co za tym idzie mniej płaczą.
ale czy to jest wykonalne...hmmm :?:

zalatuje mi to "Językiem niemowląt" ..... jeśli mam rację, to spróbuj zmienić lekturę na "w głębi kontinuum" :)

lori
25-09-2008, 00:21
hanti dobrze Ci zaleciało :D
i powiem Ci że po niej przeczytałam "W głębi kontinuum", która mi bardziej przypadła do gustu. Aczkolwiek zastanawiam się ile można dobrych rzeczy wyciągnąć z tej pierwszej, co nie byłoby wbrew kontinuum.

wiesz, ja taka jeszcze nieopierzona przyszła matka :wink:

Kaśka
25-09-2008, 00:26
ojej, ale szybko odpisujecie :-) dzięki
nasz młody pojawi się za miesiąc, i próbuję jakoś ogarnąć świat po jego narodzeniu...stąd pytanie czego mogę sie spodziewać
modlę sie żeby chciał dac sie nosic w chuście, jeśli będzie sprzeciw - to kicha...no i fajnie by było żebym dała rade karmić, będzie spiżarnia zawsze pod ręką :D

hanti
25-09-2008, 00:27
o poczekaj aż się maluch urodzi, spojrzy na Ciebie wielkimi granatowymi oczyskami i jedyne czego będzie chciał to być blisko, wcale nie będziesz miała ochoty nic mu narzucać :wink: takie małe, pachnące ciałko jest stworzone do przytulania :D

Kaśka
25-09-2008, 08:28
Hanti to nie chodzi o to żebym chciała coś mu narzucać...Raczej chodzi mi o coś podobnego jak u Ciebie...zobacz Ty masz troje dzieci :mighty: i nie możesz sobie pozwolić na zarzucenie opieki nad starszą dwójką, gdy pojawiła sie najmłodsza dama. Podobnie choć trochę inaczej jest u nas - prowadzimy z mężem mały ośrodek hipoterapii, no właściwie to już nie mały, 5 koni i ponad 100 dzieci i młodzieży na zajęciach - i o ile udało mi się znaleźć dwie osoby które przejęły moje dzieciaki i kontynuują pracę z nimi, to nie mamy nikogo kto pomógłby w pracy z końmi. Moj mąż jest wspaniały ale sam nie da rady z całą piątką. Po prostu będę MUSIAŁA wpadać do stajni (mieszkamy jakieś 15 minut samochodem od niej) choćby na 1,5-2 godziny,żeby np popracować z jakimś miśkiem na lonży, pojeździć, zrobić żarełko z witaminami, dopatrzeć stanu zdrowia (wszystkie 5 ma jakieś problemy zdrowotne i na tym akurat znam się ja), spojrzeć jak wyglądaja kopyta itp. I pewnie będzie musiało to tak wyglądać jak u Ciebie, tj mały w chustę i do roboty, bo tak jak napisałaś, syn do szkoły, córka na ćwiczenia - i nikt tego za Ciebie zrobi. Stąd wynikło moje pytanie - jak w rzeczywistości wygląda Wasze życie z takim maluchem, jak można to wszystko ogarnąć. Trochę liczę na pomoc mojej mamy - od początku września jest na emeryturze i szuka sobie zajęcia, no i twierdzi że bardzo chce pomóc. Pomyślalam że mogłybyśmy choćby co jakis czas razem jeździć do stajni i mama mogłaby zająć się małym, gdy ja będę robić coś czego nie można robić z dzieciaczkiem na sobie - choćby jeździć. Mam nadzieję że starczy jej sił. Niestety na żadną inną osobę liczyć nie możemy. A co do pomocy przy koniach - hm, kilka prób spaliło na panewce. Tj będę happy jeśli oprócz tego że mąż będzie doglądał swojego ulubieńca i głównego partnera w pracy, jedna z osób prowadzących za mnie zajęcia będzie nadal zajmowała sie drugim z koni tak jak sie zajmuje. Reszta - wychodzi 3 - czeka na mnie. Po prostu nikomu w tej kwestii wierzyć nie mozna, a te konie wykonują bardzo specyficzną pracę i nie mozna z nimi postępowac jak z każdym innym. Szkoda że wszystkie wcześniejsze deklaracje pomocy były tylko słowami.

Wybaczcie taki niewesoły ton wypowiedzi, ale trochę jestem rozczarowana ludźmi, na maksa przestraszona jak sobie poradzę - a tu 34 tydzień juz leci i godzina "zero" coraz bliżej.Głupio jest po raz kolejny przekonać się że można liczyć tylko na siebie. Całe szczęście że my z M. możemy liczyć na siebie nawzajem.
Pozdrawiam
Kaśka

visenna2
25-09-2008, 08:39
szczerze nigdy się nad tym nie zastanawiałam, oprócz kąpieli nie mamy nic stałego, bo Kuba na różne godziny chodzi do szkoły, więc mała siup do chusty i lecimy, Karolka w różnych godzinach ma ćwiczenia więc mała nic stałgo w ciągu dnia nie ma. A jej święte prawa :wink: wisieć na mnie, jeść do oporu i mieć czystą pieluszkę :D


:thumbs up: U nas podobnie :) Tylko kąpiel jest o mniej więcej tej samej porze. Jakoś nie umiem zsynchronizować drzemek obu dziewczynek, spaceru, zakupów itd, więc lecimy na żywioł. I szczerze mówiąć, wcale mnie to nie martwi ;)

joawoj
25-09-2008, 08:43
Hanti to nie chodzi o to żebym chciała coś mu narzucać...Raczej chodzi mi o coś podobnego jak u Ciebie...zobacz Ty masz troje dzieci (...)
Kaśka
Oj chyba się któregoś nie doliczyłaś :)

ithilhin
25-09-2008, 08:47
Male dzieci sa bardzo elastyczne i potrafia sie dostosowac. A jesli ich podstawowe potrzeby sa zaspokojone (bliskosc, jedzenie itp) to naprawde sa szczesliwe.

W naszej rodzinie dostosowujemy sie do siebie nawzajem i jakos idzie ,choc byc moze z zewnatrz wyglada to na "zywiol" :-)

Kasiu - najwaznejsze, ze z M mozecie na siebie liczyc. Bedzie dobrze!

april
25-09-2008, 08:51
A u mnie jakoś jedno i drugie dziecko całkiem szybko samo się ułożyło jak ty to móisz na godziny. Może jest to kwestia tego, ze karmię butelką.

Kaśka
25-09-2008, 08:57
he he rzeczywiście sie nie doliczyłam...to ta wczesna pora i dołujący nastrój...przepraszam Hanti :oops:

miedziana
25-09-2008, 09:05
Kaśka ja myślę, że sobie poradzisz. Dobrze że masz wsparcie męża i mamy - to już bardzo dużo. A z tego co piszesz wynika, że jesteś osobą, która nie poddaje się w życiu i całkiem dobrze radzi sobie z wyzwaniami (przynajmniej takie mam wyobrażenie o ludziach pracujących z końmi, z tego co wiem to satysfakcjonująca, ale ciężka praca ).
Dla mnie osobiście początki były trudne i też miałam pomysł na uregulowanie dnia Szymka ( tak tak - Tracy Hogg :oops: ). Na szczęście szybko się opamiętałam i po prostu wsłuchałam się w Młodego. Teraz mogę powiedzieć, że Szymo ma jakiś rytm dnia, który też jest dość elastyczny. Obecnie stała jest tylko pobudka w okolicach siódmej rano i nie przegadasz go, że warto byłoby jeszcze pospać ;) Później jest ogólnie jedzenie ( tu z regularnością też różnie, mimo, że niestety karmimy się butelką :( ), duuużo zabawy i drzemki. Wszystko o mniej więcej stałych porach :) Wieczorem kąpiel, chociaż zdarza nam się opuścić, kiedy Szymek zaśnie. Ogólnie jakoś się dogadujemy i Szymek potrafi się tez dostosować do naszych potrzeb i planów ;).
Jedyne czego nie lubię obecnie, to umawiać się z kimś na konkretną godzinę - przeważnie wtedy wyskoczy coś niespodziewanego, albo akurat Szymek ma zły humor i ciężko się wybrać... dlatego moje umawianie się jest teraz dość elastyczne - w przedziale czasowym od.. do.. :)
Kaśka będzie na pewno dobrze i wszystko się samo "ustawi". Poradzisz sobie, pamiętaj tylko by w początkowych tygodniach dać sobie trochę luzu i czasu... i nie przejmować się że to czy tamto jest nie zrobione.
No i mam nadzieję, że chusta pomoże Wam w pogodzeniu pracy i bliskości z Maluchem :)
Dużo dobrego życzę Tobie i całej Twojej rodzinie !

Lori - Tobie też dużo dobrego :)

Kaśka
25-09-2008, 09:22
dzięki za dobre słowo

lori
25-09-2008, 10:29
dzięki miedziana bardzo. wiesz mnie Twój Szymek oczarował spokojem na spotkaniu w kalimbie. No ale jak to hanti wyżej napisała tak to już mają dzieci, które nieustannie przytulane :wink:

mógłby Franek już powoli wychodzić....

robertynka
25-09-2008, 10:33
Starsze koleżanki mówiły mi, że zwyczaje dziecka np, co do spania, w pierwszym roku życia zmienią się tak ze 7 razy. Na razie sprawdza się. Zdarzają się okresy jakieś regularności, ale zazwyczaj jak się do niej przyzwyczaję, to dziecko postanawia coś zmienić. Jedyne regularne dzieci jakie znam, to te karmione butla.

miedziana
25-09-2008, 10:49
przytulać, nosić, przytulać, nosić.... :)

Franek już niedługo będzie z Wami po tej stronie brzuszka, na pewno wybierze właściwy dla siebie czas :)

Ściskam mocno.

dagusiaJot
25-09-2008, 11:06
Jedyne regularne dzieci jakie znam, to te karmione butla.


Arek jest na butli i nie jest regularny:) co do posiłków to raczej tak, zdarzało się, że np. zjadł coś 2 godziny po "normalnej" porze..ale to rzadkość.. jeśli chodzi o drzemki, zabawę, to się zmienia co jakiś czas..średnio co 2-3 miesiące..

miedziana
25-09-2008, 11:40
U nas jak u Dagusi i Arka - Szymek też kompletnie nie jest "regularny", a karmimy się już butelką.

a-linka
25-09-2008, 11:49
nie mamy stałego rozkładu dnia, mimo,że kiedyś miałam taką ambicję ;)
życie ją zweryfikowało :lol:
jedynymi stałymi punktami są: spanie, ssanie i przytulanie - w dzień i w nocy :D o różnych porach :D

mysza
25-09-2008, 12:51
tez kiedys (po lekturze "madrych" pismidel) mialam ambicje atalego rytmu dnia typu pora na zabawe, pora na spacer, pora na drzemke itp....
maly ma juz 10m-cy i jedyne stale rzeczy to kapiel i w miare pory posilkow tzn
6 - mleczko 9 - kleik 12- zupka - 15-16 II danie 18 kleik 22 mleczko
drzemi robi sobie dwie stale jest to ze jedna jest przed poludniem druga tak max do 15-tej

nie staraj sie niczego planowac na poczatku, potem plan dnia pojawi sie sam bo dziecko nabierze pewnych przyzwyczajen

i nie doluj sie tymi textami ze nuiezbedne sa rytualy

Ajka
25-09-2008, 13:17
moje dzieciaki też nie miały regularnych pór ani jedzenia ani spania no chyba że wieczorem ale to też wynika że mniej więcej o jednej porze robią sie śpiące, ja od początku zakładałam że dzieciak jeść będzie kiedy jest głodny a nie np co dwie godziny, spać też kiedy jest śpiący a nie np o 10; 13 i 15 i w tym mi jakoś bardzo pomogła chusta bo starsza chodziła do przedszkola a maluch w tym momencie był śpiący to nie miałam dylematu co zrobić z dzieciakiem pod przedszkolem budzić czy zostawić na dworze :nono: tylko Misio był przywiązany to spał i teraz jak córka do szkoły chodzi to tez tak mamy

będzie dobrze na pewno dacie radę

bigbabs
25-09-2008, 21:09
probowalam doszukac sie jakiejs regularnosci w naszym dniu,ale tylko kupy sa mniej wiecej o tych samych porach :D
w rozklazdzie dnia kroluje chaos i nie zauwazylam zeby mlody byl przez to jakos nerwowy,wrecz przeciwnie - oaza spokoju z niego.

Kaja
25-09-2008, 21:40
U nas od początku było wszystko regularnie.
Najpierw ssanie (ok. 40 min) potem zmiana pieluszki i spanie (ok 2 godzin) I tak w kółko.
Potem dłuższy sen w nocy, za to w ciągu dnia czas od obudzenia do kolejnej drzemki się wydłużał.

zazwyczaj jestem w stanie przewidzieć co kiedy będzie następowało, ale harmonogram ulega zmianom.

teraz w ciągu dnia są dwie drzemki po ok. 1.5 - 2 godz (dość regularne pory), czasem przy skróceniu jednej z drzemek pojawia się krotka trzecia.
Wszystko ma wpływ na harmonogram - katar, zęby, goście, wyjścia, wyjazdy ;)

Acha - nie ja ustalałam rytm i harmonogram, nie mój mąż ;) takie dziecko się nam trafiło.

andziulindzia
25-09-2008, 21:56
U nas zawsze były rytuały i przewidywalność. Mniej więcej stałe pory drzemek, karmienia, kąpieli, spacerów. Oczywiscie ilość drzemek w ciągu dnia czy ilość i jakość karmień przez pierwszy rok ulega zmianie wraz z rozwojem dziecka ale nie są to zmiany dramatyczne tylko stopniowe. Czasem też zdażają się dni wyjatkowe gdy cały rytm legnie w gruzach, ale to pojedyncze dni. Na pewno dasz radę zwłaszcza przy wsparciu M i mamy

Andzia

Ridibunda
25-09-2008, 22:41
Kaśka, ciężkie zadanie przed Tobą.

mimbla
25-09-2008, 22:53
Dasz radę! :)
Zobaczysz najpierw jaki ten twój dzieć będzie - i znajdziecie jakiś kompromis ;-)

U nas był i jest pewien rytm dnia - po części wynika to stąd, że nasze życie bezdzieciowe też było dosyć poukładane, a po części taki egzemplarz nam się trafił, co żadał piersi o mniej więcej stałych porach i w drzemki też tak zapadał. A w początkowych miesiącach w nocy budził się niemalże z dokładnością co do 5 minut: o 1, 4 i 7 rano. :shock:

Regularność czy rytuały nie przeszkadzają jeździć na wycieczki czy odwiedzać znajomych - wręcz przeciwnie ułatwiają - wiem mniej więcej kiedy czego mogę się spodziewać po dzieciu.

Padthai
25-09-2008, 22:54
To malenstwo Ci podpowie i ustali rytm.
Dziecie moze jesc co 4 godziny, albo co 2, moze bedzie spac noc cala, albo wisiec na cycku caly dzien i noc - 1,5 godz ssania, potem przewijanie czas na siku dla Ciebie i kromeczke, a potem od nowa (u mnie tak bylo)... a Ty albo bedziesz miala sily na wszystko albo jedyne o czym bedziesz w tanie myslec to sen. Nie jestes w stanie tego przewidziec. Nie stresuj sie wiec i ciesz sie pieknym czasem oczekiwania na dziecko. Wszystko samo sie ulozy.
Dziecko nie musi miec wszystkiego ustalonego. Moze od samego poczatku przebywac poza domem. Jak bedzie chcialo jesc to Ci powie, a wlasciwie krzyknie, jak zmoczy pieluszke to tez da znac. Tak naprawde potrzebna bedzie mu Twoja milosc, bliskosc, pelny brzuszek i sucha pieluszka. Tylko tyle ;)
A jedyne co tak naprawde warto ustalic to pora spania wieczornego, bo potem bedzie padac dziecie jak w zegarku, co sie bardzo przydaje.

Budzik
25-09-2008, 23:12
zalatuje mi to "Językiem niemowląt" ..... jeśli mam rację, to spróbuj zmienić lekturę na "w głębi kontinuum" :)
I "Jak kochać dziecko" :-) Już w 1929r. Stary Doktor pisał z kpiną:

Nowy system: Co trzy godziny pierś. Dziecko, widząc przygotowania do uczty, niecierpliwi się, gniewa, płacze. Matka patrzy na zegar: jeszcze cztery minuty. Dziecko śpi, matka budzi, bo godzina wybiła, głodne odrywa od piersi, bo upłynęły minuty. Leży - nie wolno poruszyć. Nie przyzwyczajać do noszenia! Wykąpane, suche, syte, powinno spać. Nie śpi. Trzeba chodzić na palcach, okna zasłonić. Sala szpitalna, morga. Nie myśl pracuje, ale przepis nakazuje
i inny cytat - o karmieniu

Nie: "Jak często karmić" a: "Ile razy na dobę". Tak postawione pytanie daje matce swobodę: niech sama rozłoży godziny jak najlepiej dla niej i dla dziecka. Ile razy dziecko powinno ssać na dobę? Od czterech do piętnastu. Jak długo leżeć przy piersi? Od czterech minut do trzech kwadransów i dłużej.
i o spaniu

Zmuszanie dzieci by spały, gdy im się spać nie chce, jest przestępstwem. Tablica, która głosi, kiedy ile godzin snu dziecku potrzeba, jest absurdem. Ustalić ilość godzin potrzebną dla danego dziecka łatwo, gdy kto ma zegar.: ile godzin śpi bez przebudzenia, by zbudzić się wyspane. (...)
Trudno wyobrazić sobie bardziej despotyczny, graniczący z torturą nakaz, jak: - Śpij!

Wyrzuć tę Hogg, przeczytaj lepiej Korczaka :D

A każde dziecko inne. Moja starsza od urodzenia praktycznie sama sobie uregulowała jedzenie i spanie co 3 godziny, z dokładnością do 5 minut. wiedziałam, że jak zasnęła o 10 to obudzi się o 13 i mogłabym sobie iść na zakupy, mogłam kogoś zaprosić do siebie żeby w spokoju pogadać. W nocy budziła się 1-2 razy. Generalnie jakaś taka bardzo uporządkowana była ;-) Za to z młodym mam jazdę bez trzymanki i wolną amerykankę od początku do dziś. Zero jakiegokolwiek rytmu i schematu.

hanti
25-09-2008, 23:19
Wyrzuć tę Hogg, przeczytaj lepiej Korczaka :D



Hogg co prawda pozbyłam się z ulgą zaraz po przeczytaniu, ale Korczaka chętnie nabędę :D

polah
25-09-2008, 23:37
nie mamy stałego rozkładu dnia, mimo,że kiedyś miałam taką ambicję ;)
życie ją zweryfikowało :lol:
jedynymi stałymi punktami są: spanie, ssanie i przytulanie - w dzień i w nocy :D o różnych porach :D
nic dodać, nic ująć :lol:

lalika
26-09-2008, 01:35
Pan Bog nade mna czuwal, 15 lat temu przeczytalam Korczaka, i od tego czasu jestem odporna na wszelaka tresure dziecka.

Kaśka
26-09-2008, 12:42
Witajcie ponownie! Bardzo dziękuję za wszystkie doświadczenia i rady, trochę we mnie optymizm wstapił.Szczególnie dzieki dla Ridibundy :)
Na razie spadamy do qniów :wink: wpadne na forum wieczorem i raz jeszcze dzieki,pozdrawiam!
K.

Kaśka
26-09-2008, 23:05
No jestem.
Więc raz jeszcze dzięki. Moje pytanie wynikało z ciekawości, czy da radę wpasować się jakoś w potrzeby malucha, czy też po prostu będę musiała włączyć go w nasze życie i robić wszystko razem. No i z tego co piszecie, raczej ta druga opcja. Zobaczymy jak da sobie radę moja mama. Mąż będzie w tym czasie prowadził zajęcia, więc - poza czasem gdy zajęć nie ma, przed południem albo w niedzielę - nie może mi pomóc. Zatem pewnie będę musiała obserwować jaki jest temperament i potrzeby młodego człowieka, i będziemy razem się uczyc wspólnego życia...Chcę brać go ze soba do qniów i dlatego własnie zianteresowałam sie noszeniem w chustach i trafiłam na Wasze forum. Mamy już dwie chusty, jedną - zgodnie z Waszymi radami w innych wątkach - elastyczną, na pierwsze miesiące, przypadkiem zimowe, i druga tkaną (pierwsza Babylonia, druga Girasol). Mamy tez wózek na tzw wszelki wypadek, albo na okoliczność gdyby mama miała mieć oko na małego - nie będzie w stanie nosić go w chuście, bo jej kręgosłup tego nie zniesie - więc wtedy może być z nami ale z małym w wózku. To pozwala uniknąć sytuacji która wydaje mi się krańcowo niebezpieczna w stajni tj mały w wózku obok mnie i konia. Ktoś musi go wtedy doglądac i trzymać z dala od koni. Nasze są baardzo spokojne, ale stoi takie coś, o, może da się poczochrać grzywę...o, przewróciło się...Poza tym oprócz naszych qni w stajni jest jeszcze około 60 innych, w tym roczne ogierki, kilka młodych wypłoszy, przyjeżdżaja obce klacze na stanówkę itp.

Dlatego też myślę, myślę i rozum mi dymi. Lonża i mały na mnie - jak najbardziej, tak samo czyszczenie (pod warunkiem że nie ma "panierki" :D fajne określenie), szykowanie konia do pracy i zdejmowanie sprzętu, szykowanie paszy itp. Kopyta - oczywiście, nie. Chyba że mały byłby już na plecach, wtedy to chyba już wykonalne? Nawet się bardzo cieszę na myśl o tym że będę cały czas z nim. W przeciwieństwie do mojej drugiej pracy, z której na razie mam L4, a potem macierzyński i wychowawczy ile się da, do TEJ pracy mogę iść razem z maluchem.I bardzo mnie to cieszy.Dodatkowo będzie miał ciągle kontakt z innymi dziecmi i ze światem w ogóle - to chyba dobrze. Pewnie na początku będą to bardzo krótkie wypady, bo mały będzie bardzo mały i muszę go powoli adaptować. A potem - dwa krótsze wyjazdy do stajni w ciagu dnia? Potem juz wiosna, więc na coraz dłużej? Gdyby było naprawdę wstrętnie na dworze, jeden dzień mogę zostać w domu, i qnie nie umrą chyba. Ridibunda - też czeka mnie cesarka więc pewnie będę się czuć podobnie jak Ty. Niestety nie mamy kogoś takiego jak Ty, kto zająłby się miśkami tak jak ta pani Twoja klaczą. Masz szczęście.

Wybaczcie te przydługie rozważania...mam mętlik w głowie...próbuję znaleźć jakiś sposób.

Pozdrawiam raz jeszcze
Kaśka