Zobacz pełną wersję : W co łapiecie fontanny na przewijaku :) ?
Opiszcie, proszę, Wasze patenty na chłopięce fontanny na przewijaku, tudzież w miejscach pokrewnych :) .
Nasz przewijak jest w pokoju w pobliżu łóżka i różnych tekstyliów, które w związku z tym bywają oblewane fontannami - mój synek ma baardzo daleki zasięg :) .
Sytuacja wcale nie jest łatwiejsza przy próbach wysadzania na nocniczek chiński, bo w pozycji półleżącej pupcia z terenem kupkowym jest, owszem, w otworze nocniczka, ale sikawka wciąż na zewnątrz, celująca w górę...
Jakieś sugestie :cool: ?
Mayka1981
25-02-2011, 23:47
palec na sikawkę? ;)
albo sikanie do zlewu...
Luthienna
25-02-2011, 23:50
hmmm ja miałam przewijak na łóżeczku i muszę przyznać że fontanny się praktycznie nie zdarzały. Czuł że swojego gniazda się nie zalewa, czy co ;)
A tak serio to mnie osobiście moze ze cztery razy się zdarzyło - miałam w pogotowiu mały ręczniczek frotte, który chłonął siuski :)
erithacus
26-02-2011, 00:13
Ręczniczek z ieki, taki malutki (z tych pakowanych po 10). I wysadzania, ale nie na chiński, tylko zwykły nocnik. Jednak na samym początku, kiedy młody często niepostrzeżenie i niezależnie od nocnika celował w moją twarz, to ręczniczek był niezastąpiony. Potem zaczął go ściągać, ale i współpraca z nocnikiem była lepsza.
Tak na marginesie, to uważam, że chiński dla chłopców jest nie bardzo. Najlepszy jest taki z wysokim przodem, bo jak nawet siusiak wyskoczy do góry, to siusie nie polecą na zewnątrz. Ten z ikei był super. (choć swoje wady też ma, bo szeroki jest i teraz, jak młody normalnie na nim siedzi, to pupka wpada i, że tak powiem, dotyka kupy). Nocnik nuk jest wąski, pupa nie wpada, ale za to sikawka sie nie mieści i trzeba upychać. Dla Zuzy nuk był idealny.
Koniec OT nocnikowego :)
zawsze miałam pod ręką tetrę, a jak nie to dzielnie przyjmowałam na klatę:ninja:
Od samego początku miałam tetrę w pogotowiu, w sensie przykrywałam sikawkę:) nawet jak poleciał strumień to niedaleko:)
też tetra, generalnie od razu na przewijaku przy zdjęciu pieluchy przykrywałam na wszelki wypadek... i jak zapomniałam przykryć, to szybko przypominało mi się dlaczego przykrywać tetrą zawsze.
Ja używałam tetry. Oj, nieraz :D
Za to koleżanka dostała od mamy z Anglii taki ochraniacz na siusiaka. Wyglądało to to jak taki ochraniacz dla futbolisty czy paintballowca, tylko malutki. Tak na szybko znalazłam w necie inne, ale to niezupełnie to samo. Te wyglądają jak ocieplacze na dzbanki ;) I widzę, że podobnie się nazywają: pee pee teapees
http://3.bp.blogspot.com/_OJzQUYCtnAk/SA1ogoPV2AI/AAAAAAAAAC0/ldfgpm34oWQ/s320/pptp.jpg
u nas tez zawsze sprawdzała się tetra :)
Ja tez zawsze miałam przy synku pieluche tetrowa pod ręka.
Z córka troche trudniej, bo ona wprawdzie fontanny nie zrobi, ale z nienacka strzela kupa na odległość.
:lol: Tetra w okolicy, ale najczęściej mi się zdarzało łapać w ręce:D Na szczęście młody zrobił mi taki prysznic może w sumie z pięć razy, więc luzik:D
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.