Zobacz pełną wersję : niemowlę w chuście w restauracji?:)
Wybieram się na ślub (urząd stanu cywilnego+obiad weselny w restauracji) na początku chciałam młodego (2miesięczny)zostawić u babci ze ściągniętym pokarmem,ale coraz bardziej mam ochotę zabrać go ze sobą zwłaszcza że jeszcze nigdy nie dostał jeść z butelki i jakoś tak trudno mi się z nim rozstać;)ale mam wątpliwośći.
Dopiero zaczynam nosić totalnie nie mam wózka więć po godzinnej jeździe w foteliku samochodowym +ślub i dłuższy obiad w chuście i godzinna jazda w foteliku z powrotem czy to nie za wiele dla tego małego kręgosłupa zwłaszcza że pewności nie mam czy wiążę idealnie bo uczyłam się sama na podstawie filmów ze szkoły chustonoszenia.
No i coś muszę wykombinować żeby tam go przewinąć ( i tu jest plus wózka z gondolą) bo w nasze Polskie restauracje jakoś jeszcze niechętnie dostosowują się do matek z dziećmi.
Co myślicie? jechać z młodym w chuście,oddać go babci?czy może gondolę pożyczyć od kogoś na tę okazję?
Mayka1981
21-01-2011, 13:48
Jak się czujesz na siłach - to jedź. ślub t pół godzinki raptem, obiad ile - ze dwie?
Do przewijania podkład poporodowy jednorazowy, możesz też wziąć kocyk na który malucha położysz np na stole/ławie - oczywiście z asekuracją!
Możesz też nosić na rękach np leżącego na ramieniu na brzuszku...
Ja bym się bardziej niż o kręgosłup młodego obawiała o tłumek, który może być kichająco-smarkająco-prychający...
słoneczny_blask
21-01-2011, 13:49
W ikei jest dmuchany przewijak. http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/70025318
Od początku brałam małą w chuście na urodziny, ślub, chrzciny w chuście. Głównie sobie w niej spała.
Paprotka
21-01-2011, 13:53
Ja byłam na takim ślubie cywilnym, jak Franek miał 3 tygodnie i chusty nie brałam. Przede wszystkim dlatego, że było ponad 30st i byśmy się usmażyli :D Mieliśmy gondolę, choć w sumie sam fotelik może by wystarczył. Ale mieliśmy o tyle odmienną sytuację, że po pierwsze było bardzo ciepło, a po drugie gospodarze zadbali o miejsce do przewijania (jak macie dobre relacje, to może uda Wam się poprosić? Wystarczy mały stolik).
Babci bym nie zostawiała, jeśli wcześniej Maluszek nie zostawał bez mamy, tym bardziej, że nie będziesz w pobliżu w razie czego - ale to już moje subiektywne bezpodstawne obawy :P
Byliśmy w październiku na zwykłym weselu, obok naszego stołu było małżeństwo z miesięcznym maluchem, fakt mieli wózek, ale mało w nim dziecko przebywało, a przewijała go mama w łazience, na takim właśnie podkładzie jednorazowym (chyba z 5 zł to kosztowało jak Dziubas był mały). Zawsze możesz poprosić o wejście na zaplecze z jakimś stolikiem, jeśli się będziecie krępować przebierania pieluszki w towarzystwie. No i tak jak Mayka pisze, przecież nie tylko Ty idziesz na to przyjęcie, tatuś na rękach też może troszkę ponosić ;)
aha!i jeszcze nigdy nie próbowałam jeść normalnie przy stole jak mam go w chuście,boję się że coś na niego nawrzucam albo wyleję gorącego np.no chyba że same sałatki będę jadła;)Jecie z dzieckiem w chuście?
madziurka
21-01-2011, 14:07
Na czas obiadu to stanowczo malca z chusty bym wyciągnęła i trzymała albo na rękach, albo w foteliku:D
ja bym się nie o chustę martwiła ale o nadmiar bodźców...wesele to jednak gwarna impreza
aha!i jeszcze nigdy nie próbowałam jeść normalnie przy stole jak mam go w chuście,boję się że coś na niego nawrzucam albo wyleję gorącego np.no chyba że same sałatki będę jadła;)Jecie z dzieckiem w chuście?
Tysiąc razy!
Głowę dziecku i tak czasem myję, a nie ma tak długich włosów, żeby jej się makaron wkręcił :) Gorzej jest teraz, jak podrosła i mi od ust zabiera, nauczyłam BLW to mam :)
A przewinąć to i bez przewijaka można, na kolanach.
panthera
21-01-2011, 15:07
ja bym nie jadła nad niemowlęciem, no jakieś przekąski się zdarzało, ale nic ciepłego, żadnej herbaty itp, zawsze jest ryzyko, ze ktoś potrąci..
zadbajcie zeby przy stoliku znalazło się miejsce na fotelik i na czas jedzenia - do fotelika, albo jedzce na zmianę - kto nie je trzyma malucha.
no i powiem Ci z własnego doświadczenia ze na dłuższą mete dośc niewygodnie się siedzi przy stoliku z dzieckiem w chuście, mi tam jednak po jakimś czasie zaczynało przeszkadzać.
a czy w ogóle zabierać - to musisz ocenić sama. znasz swoje dziecko. ja zabierałam, ale jemu tłumy nie przeszkadzały, i umiał sobie radzić z nadmiarem bodźców, natomiast moja kuzyneczka jest tzw nadwrażliwcem i każde przeżycie okupione jest płaczem i nie przespaną nocą...
Ile mam tyle opinii.
Ja bym zrobiła tak. Wzięła maluszka w chuście na ślub. Po czym nakarmiła do syta po uroczystości, przewinęła, przekazała/odwiozła do babci i upewniła się że śpi. No i pojechałabym na obiad. Nie wiem jak długo chcesz siedzieć na obiedzie ale dwie godzinki to maluch raczej prześpi. Po obiedzie przeprosiłabym gospodarzy i wróciła do dziecka.
Nie brałabym malutkiego niemowlaka w tak tłumne i głośne miejsce. Bo to nie jest roczniak czy dwulatek którego wszystko interesuje, tylko bobas który potrzebuje spokoju no i nie masz pewności że goście będą zdrowi. Poza tym chusta zawsze wywołuje sensacje... każdy będzie chciał zobaczyć, pomacać i dowiedzieć się wszystkiego od Ciebie... czy mu tak wygodnie, zdrowo itd... A to niepotrzebne zamieszanie dla takiego maluszka... Takie jest moje zdanie i tak bym zrobiła z własnym dzieckiem :)
ja byłam z trzytygodniową córą na obiedzie z okazji urodzin (też w restauracji), gwar, muzyka - spała w chuście u taty. nakarmiłam ją i przewinęłam na kolanach w samochodzie ( w restauracji nie było jak !!!) a potem spakowaliśmy ją do fotelika i zaczęliśmy się zbierać do domu - w sumie wszystko zajęło parę godzin, z czego większość przespanych.
ja osobiście największe zagrożenie widzę w zarażającym tłumie, z których większość chce malucha dotknąć, pogłaskać itp...
ja jako też początkująca chyba bym się nie zdecydowała... zazdroszczę tym bardziej odważnym :-) na razie najdłużej to miałam Dziuba w chuście 2 godziny...
a ile twoje malenstwo już ma...?
opinia mynii podoba mi się bardzo- też bym tak zrobiła- biorąc pod uwagę, że jesteś chustowo początkująca i żeby ten obiad w spokoju zjeść....
Kiedy Kajetan miał trzy miesiące, pojechaliśmy na jeden z końców Polski na trzydniowe - przygotowania - ślub z weselem - poprawiny.
pomijając kwestię podróży, to: przygotowania, ślub i poprawiny - idealnie, w chuście, z fotelikiem awaryjnym w odwodzie, wesele - za dużo bodźców, za głośno, za strasznie. z pewną ulgą wyszliśmy na długi spacer :)
przewijanie w warunkach ekstremalnych przerabialiśmy od początku - używaliśmy dostępnej powierzchni płaskiej dowolnej+chusty+podkład (np. jednorazowy z Rossmana)
co do przewijania to ja przerabiałam nawet w McDonaldzie przy stole. To nie moja wina że kibla tam nie było, a moją dzidzię trzeba było przewijać natychmiast po kupie i natychmiast po drugim siku inaczej pupcia czerwona.
imo obiad weselny czy US to nie gwarne wesele z tancami
Golum zawsze chodzil z nami do restauracji i poki byla mniejsza to jedlismy na zmiane - nawet zdarzalo sie, ze prosilismy obsluge zeby nie podawali rownoczesnie by trzymajacemu dziecia nie wystyglo
Teraz zdarza sie, ze czasem siedzi w chuscie podczas jedzenia (naszego ;) ) ale jest wieksza wiec albo na plecach albo na biodrze, z przodu tylko gdy nie jem nic goracego.
Fotelik samochodowy tez ok ale to jednak nadmiar bodzcow dla dwumiesieczniaka bo nawet jak oslonisz to wiecej dociera niz przy tuleniu do mamy.
Przewijanie ekstremalne tez mamy opanowane ;) jak macie samochod to bym sie nie martwila bo w najgorszym wypadku tylne siedzenie sie do przewijania niezle nadaje
my bylismy z synem na takim przyjeciu weselnym i bylo super, fakt ze byl troche starszy
chuste mialam ale nie zalozylam bo byl straszny upal
a wozek bardzo sie przydal - pomimo halasu maly spal ponad dwie godziny z boku, my moglismy spokojnie zjesc i porozmawiac z ludzmi
uwazam ze warto miec wozek albo przynajmniej fotelik - dla Was bedzie wygodnie i dla malego na pewno ciszej jak sobie z boku drzemke utnie:)
Nie wiem jak to jest ale pierwsze dziecko zawsze wydmuchane, wychuchane ;)
Starszą córce starałam się ochronić przed wszystkim - nie zabierałam w tłoczne miejsca bo coś złapie, jedzenie zgodnie z kalendarium, nadmierna dbałość o czystość... Młodszego syna wychowuje z mniejszą "dbałością" Nie szoruje wszystkiego domestosem 5 razy ;/ Syna zabrałam na pierwszą dłuższą przejażdżkę jak miał 2 tygodnie, jako 3 tygodniowy maluch był na uroczystości chrztu, z obiadem w restauracji i kilkugodzinną uroczystością... Czy jestem wyrodną matką? - uważam że nie. Chyba do pewnych rzeczy trzeba "dorosnąć"
Jak już dziewczyny pisały - fotelik OK, w chuście dziecko bezpieczniej się czuje, przewinąć można nawet na kolanach jak nie ma możliwości w łazience na blacie koło umywalek.
bierz badź dumna z dziecka ;)
raczki pochowaj i chroń przed wścibskimi łapami i będzie oki
resztę dziewczyny napisałay
bierz :)
ja na własnym ślubie dziecko w chuście miałam :D
ja zarowno przy pierwszym jak i przy drugim rpzerabialam wczesne wyjscia - przy rychu, mial miesiac i to byl wlasnie slub US i obiad w restauracji-dworku...bylo deszczowo, ale bardzo fajnie :)
a z Ju to mial jakeis 2,5tygodnia i na chrzcie potrojnym bylismy...w foteliku zasnal i spal jakies...4 godziny - szok starszny to dla nas byl, potem szybkie karmienie na spiocha i do auta i modlilismy sie by dojechac bez ryku...i dojechalismy :D
takze ja bym wziela i chuste i fotelik i przede wszytskim - dobry nastroj :D
Dzięki dziewczyny:)To moje pierwsze 'eksperymentalne' dziecko stąd te wszystkie wątpliwości.Zdecydowałam się że biorę młodego zwłaszcza że nie miało być jakoś tłumnie ale mąż mi zachorował a sama nie dałabym rady się przetransportować i w efekcie nigdzie nie pojechaliśmy!
Pozdrawiam
pewnie, że w chuście... ostatnio wesele brata obskoczyliśmy w chuście. raz w długiej wiązanej, a tanczyliśmy w 3 z pouchem :) było super... tyle, że maluszek to jednak wiecej czasu prześpi w chuście, więc warto :)
roneczka
26-01-2011, 00:10
Ja byłam na weselu i do noszenia była chusta, a na opcję jedzenia miałam fotelik, nosidełko, by posadzić tam synka na ten czas.
Jakoś jedzenia z dzieckiem w chuście sobie nie wyobrażam. No chyba że będziesz miała dziecko jakoś zamotane na lewym boku...
No to ja wyrodna jestem, bo moje dzieciaki wszedzie zabieram.:ninja:
Bierz malenstwo i juz. Jak zostawisz, bedziesz zestresowana. A tak jeszcze sie nim pochwalisz ;).
Jedzenie z dzieciem, w chuscie z przodu, bywa klopotliwe i trzeba uwazac, zeby nic goracego nie jesc (lepiej na zimne dmuchac), wiec... albo zjecie po kolei, albo znajda sie jeszcze jakies rece do trzymania (gwarantowane), albo odlozycie do fotelika (jak dlugo bedziesz jadla? 15-30 min - to niedlugo). Nic malenstwu sie nie stanie. Jak masz obawy, wez gondole i juz. Przewijak? Zaden problem. Mozna kupic przenosne wielorazowe: dmuchane, albo ceratki z podbiciem, albo same ceratki lub jednorazowe z Rosmana (ale mozna ich uzywac wielerazy), albo ceratka z obrusa i pieluszka tetrowa lub kocyk co ci wejdzie w rece. Mozna tez pod zmieniana pieluszke podlozyc nowa. A przewijac mozesz nawet na podlodze, w samochodzie, toaleciem na stole kolanach itd.
Pieknie bedzie, to Wasz pierwszy raz ;). Potem bedzie z gorki. :thumbs up:
Donrze Padthai mowi :)
ja dodam - ciesz sie, ze to nie Ty jestes panna mloda - myslisz, ze latwo znalezc suknie slubna rozpinana do karmienia? ;)
Donrze Padthai mowi :)
ja dodam - ciesz sie, ze to nie Ty jestes panna mloda - myslisz, ze latwo znalezc suknie slubna rozpinana do karmienia? ;)
klapka na cyca w gorsecie :lol::lol::lol:
Ja mialam gorset na zamek z tylu ;)
misunderstanding
21-03-2011, 23:15
pierwsza sprawa - skoro nigdy nie dawałaś z butelki, to czy będzie chciał? bo mój nie zechciał i do dziś nie napije się z niczego innego, jak pierś, a ma już prawie 6 miesięcy.
ja bym wzięła chyba w chuście. :D ale ja wszędzie go ze sobą ciągnę, nie lubię takiego chuchania, unikania tłumów itd.
roneczka
23-03-2011, 20:37
Ile mam tyle opinii.
Ja bym zrobiła tak. Wzięła maluszka w chuście na ślub. Po czym nakarmiła do syta po uroczystości, przewinęła, przekazała/odwiozła do babci i upewniła się że śpi. No i pojechałabym na obiad. Nie wiem jak długo chcesz siedzieć na obiedzie ale dwie godzinki to maluch raczej prześpi. Po obiedzie przeprosiłabym gospodarzy i wróciła do dziecka.
Jakoś tego nie czję!
Więc tak: godzinę jedziesz na ślub, potem godzinę odwozisz małego, drugą godzinę jedziesz spowrotem - pewnie już dawno po obiedzie będzie, nic nie pojesz po czym znowu godzinę jedziesz do domu. Koszmar jakiś!
Donrze Padthai mowi :)
ja dodam - ciesz sie, ze to nie Ty jestes panna mloda - myslisz, ze latwo znalezc suknie slubna rozpinana do karmienia? ;)
Właśnie stanęłam przed tym problemem. I znalazłam - z dużym dekoltem i będę cycka górą wywalać ;)
Ja bym zabrała młode ze sobą, moja odkąd skończyła miesiąc jeździ ze mną 2 razy w tygodniu na wykłady ;) W chuście, bo z wózkiem sobie nie wyobrażam latać po tych wszystkich schodach co są po drodze...
Właśnie stanęłam przed tym problemem. I znalazłam - z dużym dekoltem i będę cycka górą wywalać ;)
Ja bym zabrała młode ze sobą, moja odkąd skończyła miesiąc jeździ ze mną 2 razy w tygodniu na wykłady ;) W chuście, bo z wózkiem sobie nie wyobrażam latać po tych wszystkich schodach co są po drodze...
o kurczę, i co, wykładowcy nie patrzą wilkiem? bo ja to powinnam zacząć na wykłady chodzić a dziecia nie mam z kim zostawić, w chuście jest spokojniutki, więc może by się dało (o ile poprawnie motam ale to inny wątek)
Wiesz, na początku semestru się zapytałam, czy im to nie będzie przeszkadzać. I oczywisty warunek - jak dzieć zaczyna płakać, to wychodzę. No i całe szczęście mam wykłady w ogromnej, 300 osobowej auli i nawet jak mała jest trochę niespokojna, to nikomu nie przeszkadza, jak sobie z tyłu spaceruję :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.