Zobacz pełną wersję : Warszawę zasypało...
W Warszawie jest tyyyle śniegu, a pada i pada dalej. Do tego ten wiatr, normalnie śnieżyca. W innych regionach pewnie jest podobnie. Tak się właśnie zastanawiam, jak przyprowadzić dzieci ze żłobka? Zazwyczaj używamy chusty i wózka, ale dzisiaj? Chyba w taką pogodę to byłoby barbnarzyństwo wrzucić dziecko an plecy i spacerować po parku? Wychodzicie w ogóle w taką pogodę na spacer? Ja chyba samochodem po dziewcyzny pojadę, choć mi szkoda bardzo, bo tak lubię je nosić...
Luthienna
29-11-2010, 13:57
wyszlismy około 11.00, ale po 20 minutach Młody odtrąbił odwrót. Pogoda super, padający śnieg również, ale ta wichura.....niestety urywa głowę :(
ja się z młodszym nie ruszam.
mąż ze starszakiem idą na zakupy a raczej jadą, bo dzieć chce zobaczyć śnieżyce :)
najgorsze jest to, że mi zasypało okna (dysponuję tylko takimi w dachu) i jest ciemno jak w nocy.
ja właśnie dotarłam z Warszawy do domu i naprawdę nie wiem jak pojadę samochodem po Matiego do przedszkola. nie da się za bardzo nawet jeździć po ulicach :(
po drodze widziałam kilka osób z dziećmi na sankach ale tak szczerze to chyba żadna przyjemność jak tak jest taka zamieć.
najgorsze jest to, że mi zasypało okna (dysponuję tylko takimi w dachu) i jest ciemno jak w nocy.
mam to samo :roll:
a u mnie sypie tez i konca nie widac ...
okrutnie wieje...
Pierwszy raz odkąd smyk wychodzi na dwór chyba nie zaliczymy spaceru! Stachu może jechać w gondoli i za folią ale ja? Nie dam rady pewnie pchać woza...
trochę się martwię, jak do domu wrócę. M jedzie autobusem już godzinę i ujechał 2 przystanki (na Włochach), w Centrum nie wygląda to tak tragicznie
Gertruda
29-11-2010, 14:23
U mnie też sypie, okna mam zwykłe znaczy nie dachowe, ale i tak zawiewa strasznie i są ze 30 cm przysypane. Muszę jechać po małego do żłobka autobusem, ale nie wiem jak to wyjdzie...
U nas miało padać ale jakoś się nie zapowiada. Za to tak zimno, że nie chce mi się wychodzić. Ale jak się zmuszę to Hanię pod kurtkę zamotam.
a calutka katowicka stoi conajmniej od Mszczonowa OMG
powiem tradycyjnie: jak co roku zima zaskoczyła drogowców :/
joleczka
29-11-2010, 14:28
ja byłam w banku z Adasiem w chuście, on zasnął wtulony w kołnierz a ja walczyłam z parasolką :twisted: jak sobie pomyślę że po południu po Kamyka musimy wypełznąć to już mi się gorzej robi
Śląsk też zasypany
czekam mnie spacer do ośrodka zdrowia, bo Miłoszek bardzo chory; ani wózek, ani chusta mi tu nie pasuje......sama nie wiem co począć
Magdailena
29-11-2010, 14:36
Ja - oczywiscie, ze chodzę, jak sie godzine pzrejdzie, to nic sie nei zstanie, byłam po młoda w szkole, pzreżylismy, fajnie było;)
Nie wyobrażam sobie nie wyjść z dzieckiem na dwór, po rpostu to mi się nie mieści w głowie, zebym nie poszła!
Szliśmy na nogach 25 minut w jedna strone, potem jechaliśmy 15 autobusem. Ja tam uważam, ze dziecko należy hartować;)
To ja się też wyłamię i przyznam, że byliśmy całą rodzinką na ponadgodzinnym spacerze i było super. Młody jechał pierwszy raz na sankach i strasznie mu się podobało :) Ale w Katowicach aż tak strasznie nie wieje, za to śniegu mnóstwo.
Mąż odwiózł Starszego autem , a ja chyba musze iść piechotą - chusta czy wózek - to byłby pierwszy debiut w wózku , troche boję sie w chuście ze się pośliznę ,ale co ze starszym , bedzie mu też wiało ... dylemat
Ufff, właśnie wróciłam ze stumetrowej wyprawy po folię do wózka. Ja półżywa i mokra, a Ewka właziła w każdą zaspę i zachwycona się darła "okruszki lecą, okruszki!".
my wyszlismy dzis w kolkowej na chwile do biblioteki pod domem
plan byl zeby przejsc sie tez do sklepu i polazic po osiedlu ale gdy nie moglam zlapac powietrza bo wiatr tak wial, stwierdzilam ze od razu wracamy do domu ;)
byłam z małą na spacerze ponad godzinnym, za chwilkę idziemy po młodego do przedszkola, ale u mnie tylko sypie, wiatru niet. mała zachwycona:) ja nie powiem też, tylko jak pomyślę, że przed nami jeszcze ze cztery takie miesiące...
mi samochód rano padł, dlatego wyciągam sanki i dzieci na sankach przyciągnę do domu.. Rano miałam z nimi iść na górkę, ale w taką pogodę chyba sobie daruję...
mooooże bym się przełamała i wyszła, ale widzę tylko opcję z młodym pod kurtką, w wózku jakoś niespecjalnie bo zimno, a i prowadzić wózek niefajnie, ale rwa kulszowa mnie dopadła. Już wydawało się, że sobie poszła, ale w nocy wróciła ze zdwojoną siłą...
marushka
29-11-2010, 14:54
pracuje przy rondzie ONZ i tu wichura straszna, zacina w twarz przeokrutnie.
pługa żadnego nie uświadczysz, mludy na JPII i błoto posniegowe....
Dramat....Na spacerek z Fifką napewno nie wyjdziemy - zastanawiam się czy dotrzemy wogóle na angielski autem :roll:
Wszędzie to samo, u nas całe miasto stoi w gigantycznym korku, a śniegu nadal przybywa :)
Tak mniej więcej 4h temu wyglądała sytuacja za oknem:
http://images49.fotosik.pl/424/c6def3dd3a17f874med.jpg
no właśnie i ciągle sypie, my dziś nie wychodziliśmy, nie mamy zimówek zima nas zaskoczyła;) i czekamy na sanki od mikołaja;)
Madzia :)
29-11-2010, 15:05
U mnie też w planach był spacer ale tak straszliwie wieje że przy rozszczelninych oknach śnieg wpada mi do mieszkania :)
Boje się też poślizgu z maluchem na sobie ale do 17 jeszcze troche czasu jest więc moze przestanie tak wiać i wyjdziemy chociaż na małe zakupy bo chleba w domu brak :), jak do tej pory codziennie wychodziliśmy nawet jak padało :)
no właśnie i ciągle sypie, my dziś nie wychodziliśmy, nie mamy zimówek zima nas zaskoczyła;) i czekamy na sanki od mikołaja;)
Sanki mamy, chyba Lenusię zabiorę na dwór na torchę, zimówki też posiadam ale auto mi zasypało co widać na foto :lol: do miasta się nie wybieram bo ponoć stoi w gigantycznym korku, poza tym nie wiem czy bym dojechała bo pewnie u nas nie odśnieżyli jeszcze.
Luthienna
29-11-2010, 15:13
właśnie zawiało tak, ze mało mi okno nie wyleciało.....czekałam na śnieg radosnie i jak na razie wczoraj poszalelismy na sankach ponad 2 godziny. Dzisiaj się nie dało. Te 20 minut to był maks. Młody z ogromna chęcią wrócił do domu. A mnie czeka wyjście po 15.00, buuuuuuuuuuuuuuu
Starszak rano zarządził transport do przedszkola na sankach - cały szczęśliwy, oczywiście. Już od wczoraj o niczym innym nie mówi, tylko o tym, jak fajnie, że pada śnieg... :hide: A ja poszłam dzisiaj przed południem z małą do sklepu i dopiero jak wyszłysmy, to było nieprzyjemnie, wiatr wiał nam w twarz, tusz do rzęs się rozpłynął (o, ja niemądra! po co mi on był w taką śnieżycę?!), malutka poczuła pierwszy śnieg na policzkach i się obudziła... Było na tyle paskudnie, że jakiś gość zaproponował, że mnie "z tym dzieckiem" (w chuście, rzecz jasna) gdzies podrzuci, hehe... :mrgreen:
Teraz jest większy mróz i wiatr, straaaaasznie mi się nie chce iść do przedszkola, samochodu odśnieżać też nie...
matka.kobitka
29-11-2010, 15:30
ja właśnie wychodzę po małą do żłobka i nawet nie wyobrażam sobie jakbym miała przepychać wózek przez te zaspy
rano wrzuciłam ją na plecy, wskoczyłam w kurtkę i było spoko, teraz bardziej sypie, więc może jeszcze parasolkę wezmę
edit: jak mi się nie chce
Opole też zaskoczone zimą.... jak na razie nie wychodzimy ...
na szczęście nigdzie nie musimy wychodzić z mieszkania
malutka jest z resztą senna i marudna bo jedynki się wyrzynają ;(
na pewno łatwiej i bezpieczniej iść z dzieckiem na plecach niż z przodu (więcej widać i złapać równowagę łatwiej)
powodzenia w przeprawach przez zaspy!
Nastka55
29-11-2010, 15:59
na biegunie zimna tez zimno :) okropnie wieje, padac jeszcze tak mocno nie pada ale ten przeszywajacy i mrozny wiatr...brrr.... my nosa dzis nawet nie wysadzamy bo wieje ze glowy malo nie urwie. no zima nas zaskoczyla i to niezle. zapowiada sie ciekawie:) a razcej nieciekawie ;)
mamka_klamka
29-11-2010, 16:04
Ja się cieszę, że mi starszakapod dom przywieziono, bo z młodym nie musiałam wychodzić ;)
Ale dzieci ponad godzinę hasały po zasypanym ogródku :)
To ja się też wyłamię i przyznam, że byliśmy całą rodzinką na ponadgodzinnym spacerze i było super. Młody jechał pierwszy raz na sankach i strasznie mu się podobało :) Ale w Katowicach aż tak strasznie nie wieje, za to śniegu mnóstwo.
A w Będzinie wieje i to bardzo :( . Bałam się że do pracy nie dojadę ;/
Sanki mamy, chyba Lenusię zabiorę na dwór na torchę, zimówki też posiadam ale auto mi zasypało co widać na foto :lol: do miasta się nie wybieram bo ponoć stoi w gigantycznym korku, poza tym nie wiem czy bym dojechała bo pewnie u nas nie odśnieżyli jeszcze.
chodziło mi o buty zimówki;)
sylvetta
29-11-2010, 16:39
Lublin biały...Mam szczescie, ze dzięki temu, ze jestem bezwzględnym mistrzem kierownicy udało mi sie pojechac i WRÓCIC samochodem na warsztaty:). A teraz ide z Blanką na spacer, bo jej smigło w domu zrywa. Ale nie mam czapki. I sanek!!!!!!A jak chciałam kupic to sie M> ze mnie smiał....
idę po dziewczyny. Trzymajcie kciuki żebym wróciła ;)
Przed południem byłam na poczcie - Ewa schowała się w kurtce i było jej chyba fajnie, bo usnęła. Teraz wróciłam z krótkiego spaceru do przedszkola po Martę. A jeszcze mnie czeka wyjście z dziewczynami na basen o 19tej. Mąż dzwonił właśnie, że Warszawa stoi i nie wie kiedy wróci. Wyjścia z wózkiem w taką wichurę i w te zaspy nie wyobrażam.
Madzia :)
29-11-2010, 17:39
Właśnie wróciłam, nie było mnie godzinę - było TRAGICZNIE.
Wiatr wieje tak że miałam problem ze złapaniem oddechu, małemu się strasznie nie podobało i płakał.
Musieliśmy wyjść do lekarza gdyby nie to pewnie bym wróciła po zrobieniu 10 kroków.
Ja byłam koło południa, szłam z dziećmi do lekarza i ze sobą. Śnieg zacinał prosto w twarz, wzięłam wózek bo chora jestem i staram się młodą jak najdalej od zakasłanego otworu gębowego trzymać bo ona co prawda też chora ale i tak. I ledwo z tym wózkiem przez te zaspy się przebiłam.
anmuszka
29-11-2010, 18:03
Eh... A ja miałam iść z Młodą po buty na zime. Ale nie wiem czy sie ruszę.
U nas też sypie od rana:roll:
Polke miałam w kółkowej (jak mocno zwiewało, przykrywałam ogonem), i jakoś dotarliśmy do domu.
beannshi
29-11-2010, 18:42
My z Toska poszlysmy po podstawowe zakupy i w drodze powrotnej sie wyrabalam...
Po Hanke pojechal Łukasz, ja sie balam. I jada do domu juz pond godzine.
Luthienna
29-11-2010, 18:45
wróciłam...jest cudnie, wszystko błyszczy, dróżki jedynie wydeptane, w innych miejscach snieg do pół łydki :) Tylko ten wiatr...ale juz slabszy :)
Kilerek_81
29-11-2010, 18:49
Lublin też zasypany. I wcale nie zanosi się, że będzie lepiej.
joleczka
29-11-2010, 19:08
wróciliśmy z przedszkola, powrót poszedł nam baaardzo sprawnie bo sanki wzięłam :D Kamyk grzecznie siedział i nie było a co to mamusiu, a zajrzyjmy tam, a teraz postoję i popatrzę, nie żebym nie lubiła tych powrotów ale jak śnieg mi prosto w twarz zacina to wolę szybciutko do domku
dankin-82
29-11-2010, 20:19
Lubin też pięknie zasypany, my poszalałyśmy dzis i na porządnych zakupach byłam z młodzieżą i na śniegu się wybawiły i młoda pospała sobie w mt :)
paskowka
29-11-2010, 20:26
wróciłam...jest cudnie, wszystko błyszczy, dróżki jedynie wydeptane, w innych miejscach snieg do pół łydki :) Tylko ten wiatr...ale juz slabszy :)
Taaa, pieknie jest:) Teraz jak juz siedzę w domu, ale jak jechałam autem po zasypanej po uszy Warszawie prawie 2 godziny trasę, która pokonuję normalnie w 40 minut, juz nie było tak pięknie:twisted:
Luthienna
29-11-2010, 20:29
oj tam, oj tam samochód zupełnie nie pasuje do do tego baśniowego krajobrazu. Zapominamy o samochodzie i przesiadamy sie do sań ;)
paskowka
29-11-2010, 20:34
oj tam, oj tam samochód zupełnie nie pasuje do do tego baśniowego krajobrazu. Zapominamy o samochodzie i przesiadamy sie do sań ;)
:lool::lool::lool: o matko wyobraziłam sobie siebie jak podjeżdżam pod robotę w takich saniach jak świety Mikołaj z amerykańskiego filmy - a z przodu renifery........
Luthienna
29-11-2010, 20:40
:lool::lool::lool: o matko wyobraziłam sobie siebie jak podjeżdżam pod robotę w takich saniach jak świety Mikołaj z amerykańskiego filmy - a z przodu renifery........ myslałam raczej o koniach, ale co tam :) Gdybys miała tak podróżować to zajedź proszę na Sady do mnie :)
EDIT: ja przepraszam za moje odloty ( nie narkotyczne) ale ja uwielbiam taką aurę. Dzisiaj wracałam i smiałam się w głos do siebie. Myślałam ze śmieję się w sobie ale niestety usłyszał mnie pewien staruszek...i stwierdził: pani to chyba lubi zimę :)
nowa_aleksandria
29-11-2010, 20:50
jest pięknie, cudnie i w ogóle, ale u nas pod Warszawą strasznie niebezpiecznie - mamy do przejścia kawałek drogą, gdzie normalnie dla pieszych jest pobocze. teraz na poboczu są zasypy :/ spanikowałam i nie wiemdziałam, jak mam z synkiem z przedszkola do domu dojśc, bo te 10 metrów nie ma siły, trzeba iść poboczem, żeby przejść na drugą stronę ulicy. no tragedia, mówię Wam. przynajmniej kierowcy teraz uważają, ale jak wszyscy się przyzwyczają do warunków to nie wiem co będzie, zwłaszcza, że mój brzuch nie jest co raz mniejszy i boję się, że się w końcu wygrzmocę.
Ja dzisiaj nawet nie wyszłam na spacer, bo "moją" część Piaseczna chyba odśnieżarki specjalnie omijają :hmm: A nie chciałabym z Młodą w chuście orła wywinąć
Gertruda
29-11-2010, 21:23
Pięknie to może jest, ale umęczyłam się strasznie. Pojechałam po małego i trasę którą robię normalnie 10-15 minut autobusem...najpierw 40 minut jechałam 3 przystanki, w tłoku i zaduchu, a potem kolejne 40 minut przedzierałam się przez zaspy na piechotę bo dalsze przemieszczanie się autobusem nie miało sensu...
No dobra ja wróciłam jakoś bez bólu, ale mój mąż... słuchajcie, wyjechał dziś o 14 ze skierniewic, pociąg niedawno przyjechał do warszawy (6 h jakieś 80 km :omg:), tylko, że spod centralnego nie ma jak się wydostać. W stronę żoliborza jeździ tylko tramwaj 22 bo na JP tramwaje nie jeżdżą, taksówek pod centralnym nie ma, a jak są to znikają od razu... oczywiście do tramwaju 22 nie ma jak wsiąść. Chciałam juz dzieci budzić wkladać do samochodu i jechać po marcina, ale w centrum podobno taki korek, że sie przejechać nie da. Siedzę więc z ciepłą herbatką i czekam na bidulka...
Amargedon jakiś... Mój mąż gdzieś przed godziną pojechał na lotnisko - zadzwoniła jego daleka ciotka ze Szwecji, która kończyła dziś odwiedziny w kraju, że odwołano jej samolot, i nie ma się gdzie podziać (odwiedzała rodzinę na wschodzie Polski). Ciekawa jestem o której dotrą do domu...
a nasz powrót z przedszkola to jedna wielka zabawa - szczepek nie ominął ani jednej zaspy, wskakiwał po pas, nurkował, tarzał się, a mała go naśladowała, tzn. kazała się wrzucać w głęboki śnieg i śmiała się w głos:) aż miło było na nich popatrzeć:):):)
podobno ma padać jeszcze jutro. i ok:) ale podobno od kolejnej nocy -30.............
-30 powiadasz, to ja lepiej nie sprawdzam prognoz żeby na zawał nie zejść ;)
My byliśmy jeszcze wieczorem na pół godzinnym spacerze na nóżkach. Młody oszalał. Większą część drogi darł się na cały regulator PADA ŚNIEG :lol: Tylko czekałam aż zaczną w nas z okien jajkami rzucać ;)
My rano w wełence i pod polarem byliśmy odprowadzić Manię do przedszkola i byłoby nienajgorzej gdyby nie paskudny wiatr :/ Odebrał już Małż :-) ale jutro powtórka z rozrywki...
my wracaliśmy sankami ;) dzieci na sankach , a ja za konia robiłam ;) i też się śmieliśmy, mimo, że ogólnie nie przepadam za taką pogodą.. Ale wesołe śmiechy dzieci rozkładają tą pogodę ( i mnie) na łopatki ;) Samochód mi wysiadł ( a dokładniej wycieraczki ) więc nie mam problemu ;) i powiem szczerze - nawet w zeszłym roku nie widziałam TAKICH zasp w centrum Warszawy na ulicy.. całą Rakowiecką przejechaliśmy na sankach, a na mniejszych uliczkach Franek czasem brodził po kolana w śniegu..
A ja zazdraszczam moim dzieciakom, które szaleją, bo śnieg i są całe szczęśliwe z takiej pogody. Ja coś mniej jestem szczęśliwa na ten śnieg :hide:
Ja dzis bylam w chuscie z parasolka, zeby nas nie przewialo i bylo ok.
ja wyjechałam rano wózkiem na spotkanie z koleżanką - było całkiem ok ale jak wracałam, wszystko zasypane, chodników nie było widać ciągnęłam wózek tyłem, coby Synusiowi nie wiało... masakra!!! a Boguszek jakby nigdy nic sobie w tym wózku w tej wichurze zasnął - a nigdy w wózku mi nie zasypia i nie obudził się jak go rozbierałam, przenosiła do łóżeczka i spał 2,5h :) sanki muszę kupić :)
Sanki to super rzecz, wczoraj bylam z Ola pierwszy raz i bardzo jej sie podobalo.
Mój szanowny niemąż od 9 rano wraca z Poznania, od 7 godzin od Sochaczewa.....i raczej na noc nie wróci.....masakra......jutro chyba odpuszczam dzieciom konie......a w środę jak będzie te -20 to chyba wogóle z domu nie wyjde......
Nina nie cierpi zacinającego w twarz śniegu - wyła dziś przeokrutnie i nie chciała iść na spacer........chyba więc zmuszać jej nie będę......szczególnie że mi samej też się nie chce :(
mojego nadal nie ma w domu...
MartaS, mojego też nie. Droga od nas na Okęcie to jest normalnie max pół godziny, razy dwa no i z kwadrans na odebranie gościa... a nie ma ich już 3,5 godz; co nagorsze wziął mój telefon i nie mamy kontaktu :twisted:
mojemu powiedzieli że TIR zakopany zatarasował drogę i nie ma jak dźwig go wyciągnąć....poszedł wiec spać w aucie na środku drogi.....
matka.kobitka
29-11-2010, 23:06
niedawno widzialam w tv, ze wawa wciaz stoi w korkach, koszmar jakis
u mnie w pracy ludzie wychodza i wracają mowiac, ze sie poddali bo nie da sie wyjechac :shock:
a godzina ktora? i nadal wszystko stoi! a parking zasypany po pachy :p
paraliż niezly, a mnie strachają takie paralize spowodowane pogodą , normalnie sie boje :hide:
ufff, mój jest... Trzymam kciuki, żeby pozostali też wrócili
Mojemu zajęło ponad 4 godziny pokonanie Dickensa - Stryjeńskich, ale w końcu dotarł - uff...
Masakra, dzisiaj spóźniłam się 1,5 godziny po młodą do żłobka bo nie przyjechało 6 kolejnych autobusów z rozkładu (jednej lini!), ponad godzinę czekałam na przystanku i prawie płakałam z zimna bo nawet wiaty tam nie było. Część trasy pokonałam na piechotę a jak odbierałam młodą to i tak były jeszcze inne dzieci! M. jechał dwie godziny trase, którą zazwyczaj robi w 20 minut.
Teraz wieczorem jak wracałam do domu to śnieg po kolana w ogóle chodników nie widać. Właśnie mamy burzę mózgu jak dotransportować młodą rano do żłobka...
roneczka
29-11-2010, 23:39
u mnie w pracy ludzie wychodza i wracają mowiac, ze sie poddali bo nie da sie wyjechac :shock:
a godzina ktora? i nadal wszystko stoi! a parking zasypany po pachy :p
paraliż niezly, a mnie strachają takie paralize spowodowane pogodą , normalnie sie boje :hide:
hehehe..., no to nocka w pracy :-) Przy okzaji kilka dni można odrobić i potem dwa dni wolnego :-)
U nas śniegu mniej niż w Lublinie, ja byłam z Kajetanem na 1,5 godzinnym spacerze z wózkiem, mały spał, wiało sniegiem, ale naprawdę to pewnie pikuś z tym co tam u Was.
Zastanawiałam się, czy wziąć Kajetanka do chusty, pod kurtkę, żeby miał ciepło i dodatkowo wziąć wózek, żeby mieć się czego trzymać jak będę szła.
Pomysł niegłupi :-)
babcia została z dzidzią, a ja z mężem poszliśmy odśnieżyć samochód i po małe zakupy spożywcze (kobitka w kasie mówiła, że mieli wyjątkowy mały obrót)
niesamowita ilość śniegu, zamiecie prosto w oczy, bardzo zmienił się krajobraz dzielnicy podczas jednego dnia, paraliż ;p cieszę się że mąż późno, ale wrócił z pracy, połowę drogi szedł na piechotę, przemoczył buty
a jutro znowu cały dzień siedzimy w domku z Róziakiem
to ja dopiszę , mój 3 h wracał z mokotowa na bemowo , wyruszył o 20 a 23 był w domu , normalnie dramat, dziś nei jest lepiej
Uważam, że Hanna dała ciała po całości. Śnieg nie był zaskoczeniem, był zapowiadany.
A firmy odśnieżające mają bardzo wygodną umowę nie powiem - tylko co by było jakby miało padać bez przerwy przez kilka dni?
Masakra powyborcza bania jak nic.
Nie wiem, kto jest winny, a chciałabym wiedzieć. Panowie, którzy przywożą chleb do naszego sklepiku osiedlowego mówili, że nikt, albo raczej że wszyscy kierowcy którzy głupieją w pierwszy śniegowy dzień.
Mój mąż wczoraj wyruszył z czerniakowskiej o 18, w domu był o 1!!! dodam że jednym autobusem....
Magdailena
30-11-2010, 13:27
A ja dzisiaj byłam z Wojtkiem po młodą do szkoły w wózku. I sorry, snieg lezy od wczoraj, a nigdzie, totalnie nigdzie niepoodgarniane. Czułam się, jakbym jechała conajmniej 30 km, a to 20 min. spacerkiem tylko. Jechaliśmy ok. 50 minut i tyle spowrotem.
Jak zwykle zima zaskoczyła wszystkich:-/
u nas oczywiście też masa śniegu ale nie ma wiatru więc bardzo przyjemnie się chodzi. Helena od dawna na to czekała :) Za pierwszym razem to zjechała z wałów chyba 60 razy aż przy kolejnym podejściu całkowicie odcięło jej prąd :) Sanki, chodzenie po głębokim śniegu, rzucanie się i turlanie - u nas na razie same plusy zimy :)
U nas wczoraj chodnik odśnieżali dwie ulice dalej. Kacper płakał że śnieg mu zacina w twarz i chciałam z nimi podjechać przystanek, ale panowie robili to tak bez wyobraźni że cały odgarnięty śnieg zwalali na bok i nie miałam szans dostać się na przystanek. Lubię zimę, lubię śnieg, ale nasze miasto skutecznie mnie do niej zniechęca.
teraz to fajnei , jak małą ze żłoba przyniosę to hajda na snieg :) fajne duże płatki sypią
paskowka
30-11-2010, 13:39
teraz to fajnei , jak małą ze żłoba przyniosę to hajda na snieg :) fajne duże płatki sypią
Gdzie te duże płatki sypią? Bo u mnie szczęśliwie na Targówku nie sypie, ale po pracy musze śmignać na Bemowo i już sie boję:)
a jak ogólnie sytuacja na drogach teraz?? Bo wczoraj udało mi się z pracy wyjść wcześniej. Dzięki temu że jechałam metrem mogłam normalnie odebrać dziecko ze żłobka. Chociaż przy normalnym powrocie nie jestem tak zmęczona jak byłam wczoraj, nie trwa to 40 min (a ok.25 min.) i nie mam siniaka na nodze od podnoszenia wózka. Po drodze odbierałam wszelkie możliwe dzieci jakie mogę - czyli tam gdzie rodzice wpisali mnie jako osoba upoważnioną do obierania z przedszkola...
A dziś zastanawiam się czy nie "urwać się" z pracy szybciej, aby dojechać przed zamknięciem żłobka.
A u mnie dziś pod blokiem panowie od 4.30 rano odsnieżali takim traktorkiem czy innym warczącym urządzeniem:duh: a że mieszkam na parterze, to jakbym z nimi tam była;)
paskowka
30-11-2010, 14:06
a jak ogólnie sytuacja na drogach teraz??
Rano na drogach było nienajgorzej - źle było w tych miejscach gdzie nie jeźdźą autobusy i pies z kulawa noga nie odśnieży - np. na Kochanowskiego od skrzyzowania z Rudnickiego w strone trasy - tam gdzie żłobek, dwa przedszkola, szkoła i przychodnia:( masakra była, śniegu po kolana i tylko koleiny na ulicy
zaraz idziemy na spacer ;)
ja dziś sanki kupilam i idę po dziewczyny w opcji - manduka + sanki. Bo na żoliborzu oczywiście jak w całej warszawie - chodniki nie odśnieżone...
Luthienna
30-11-2010, 15:39
tak, tak Kochanowskiego tonie w śniegu.
U nas osiedle odsnieżone - musieliśmy się przejść, żeby sie taplać w sniegu :)
matka.kobitka
30-11-2010, 16:00
Uważam, że Hanna dała ciała po całości. Śnieg nie był zaskoczeniem, był zapowiadany.
A firmy odśnieżające mają bardzo wygodną umowę nie powiem - tylko co by było jakby miało padać bez przerwy przez kilka dni?
Masakra powyborcza bania jak nic.
wczoraj w ciągu dnia po Wilanowie jeździły pługi i osiedlowe drogi były lepsze niż te główne, ale jak na taka główną ma wyjechać odśnieżarka jak jest korek? Dopiero jak ruch się zmniejszył to mogli odśnieżać. A o chodniki powinni zadbać właściciele posesji. Wczoraj spadła naprawdę duża ilość śniegu.
Ja najbardziej podziwiam osoby, które z dziećmi w wózkach wychodzą na spacer - szacun :)
matka.kobitka
02-12-2010, 09:51
znowu strasznie sypie...
chromolę, nigdzie nie wychodzę!
ja tez dziś dzieci w domu zostawiłam.. nigdzie sie w taką zamieć nie wybieram.
A ja własnie wróciłam z przedszkola :)
Ala zadowolona, co chwila wywrotki w śniegu po drodze ale ja wróciłam ledwo żywa. Zmęczyłam się, uff
Chyba po dziecko wyślę męża z sankami
wczoraj całkiem przyjemnie było, poszłam po młoda z mietkiem i dało radę aczkolwiek chodniki ect wiele do życzenia pozostawiają , dziś eee pewnie na nogach nie dam rady, więc samochodem chyba że przestanie sypać
dorcik81
02-12-2010, 10:26
A u mnie dziś pod blokiem panowie od 4.30 rano odsnieżali takim traktorkiem czy innym warczącym urządzeniem:duh: a że mieszkam na parterze, to jakbym z nimi tam była;)
to się ciesz,że odśnieżali :) do mnie na peryferie żaden sprzęt nie dociera i tak jak w roku ubiegłym łopaty nam pozostają i odśnieżanie ulicy na własną rękę
to się ciesz,że odśnieżali :) do mnie na peryferie żaden sprzęt nie dociera i tak jak w roku ubiegłym łopaty nam pozostają i odśnieżanie ulicy na własną rękę
Kochana, bo to byli panowie, którzy odśnieżają tylko osiedle, my im płacimy;) Po naszej ulicy mąż biega na biegówkach, bo nieodśnieżona, a chodniki mają wydeptane wąskie ścieżki :/
paskowka
02-12-2010, 10:31
znowu strasznie sypie...
chromolę, nigdzie nie wychodzę!
ja tez dziś dzieci w domu zostawiłam.. nigdzie sie w taką zamieć nie wybieram.
Szczęściary:) Odstawiłam dzieciaki do żłobków i przedszkoli, jakoś dojechałam do pracy. Ale tak sypie, że nie wiem jak jak ich odbiorę, bo m. musiał wyjechać z Wawy. Chyba muszę się zwolnić z roboty, bo do 17.00 z Targówka na Bielany za chiny nie dojadę:(
Ja z Piaseczna, ale pół warszawy tu śpi więc to "prawie warszawa". A dziś mam wrażenie, że ja na biegunie mieszkam...sypało całą noc....ulice białe...mróz skrzypi....Jak ja się cieszę, ze Młoda w domu jestem :P Może w lutym bedzie już lepsza pogoda :D W centrum pewnie znów paraliż :/
Luthienna
02-12-2010, 10:40
my sobie zaraz na chwilkę wychyniemy :)
matka.kobitka
02-12-2010, 10:54
Szczęściary:) Odstawiłam dzieciaki do żłobków i przedszkoli, jakoś dojechałam do pracy. Ale tak sypie, że nie wiem jak jak ich odbiorę, bo m. musiał wyjechać z Wawy. Chyba muszę się zwolnić z roboty, bo do 17.00 z Targówka na Bielany za chiny nie dojadę:(
oj współczuję, ja będę musiała odebrać dzieci ze szkoły, tak ok 15 - ale ja mam 5 min jak nie ma śniegu, teraz to pewnie z 15, bo przecież wszystkie czyste zaspy trzeba zaliczyć :)
ja dziś zrezygnowałam z jazdy do pracy. Na szczęście mogę pracować zdalnie z domu. Odstawiłam tylko dzieci do żłobka - warszawa tak zakorkowana, że się jeździć nie da.Najbardziej współczuję tym, którzy muszą odkopywać swoje samochody spod tych zwałów śniegu...
Szczęściary:) Odstawiłam dzieciaki do żłobków i przedszkoli, jakoś dojechałam do pracy. Ale tak sypie, że nie wiem jak jak ich odbiorę, bo m. musiał wyjechać z Wawy. Chyba muszę się zwolnić z roboty, bo do 17.00 z Targówka na Bielany za chiny nie dojadę:(
to widaj w klubie!!! Też z Targówka muszę przedrzeć się na Bielany. Mąż mi powiedział, że widzimy się jutro, bo nie wie jak wróci z Puławskiej z pracy. A ja planuję uciec koło 14-15. Najpewniejsza jest jeszcze moja siostra - z centrum metrem na "Bielany-Pany" :)
ja dziś zrezygnowałam z jazdy do pracy. Na szczęście mogę pracować zdalnie z domu. Odstawiłam tylko dzieci do żłobka - warszawa tak zakorkowana, że się jeździć nie da.Najbardziej współczuję tym, którzy muszą odkopywać swoje samochody spod tych zwałów śniegu...
trzeci dzień siedzę w domu, jutro mam wolne, ale od poniedziałku muszę się stawiać na zakład....
zasypiani nie jesteśmy ale w centrum może być dramat
dorcik81
02-12-2010, 13:29
Kochana, bo to byli panowie, którzy odśnieżają tylko osiedle, my im płacimy;) Po naszej ulicy mąż biega na biegówkach, bo nieodśnieżona, a chodniki mają wydeptane wąskie ścieżki :/
i wszystko jasne:) nie ma to ja nasza otwocka rzeczywistość :)
dzisiaj wcale nie było tak źle. M. bez problemu zawiózł młodą do żłobka, dojechał do pracy i wrócił bardzo szybko.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.