Zobacz pełną wersję : Ekonomia wielorazówek - studium przypadku
Dziś przyszło nam zestawienie wody za kwartał. I złapałam się za głowę. Ale po kolei.
Kreska była na wielo (tetra/flanela/ręczniki Ikea + szorty Storcheny 2 szt) przez 2 miesiące. Pranie robiłam co 2 dni, na więcej nie miałam pieluch. A ponieważ po 2 tygodniach na wielo zaczęła się jej infekcja na muszelce, którą leczyłyśmy 3 msce w sumie, to i szybko przeszłam na pranie pieluch w 90st, żeby wybijać zarazki. Do tego podwójne płukanie na koniec prania (alergia) i dodatkowe na początku, żeby siuśki wypłukać. Spłukiwanie kup z pieluch. Ale po tym, jak te 2 tyg. K. miała pieluchy prane w niższych temp. i potem to zakażenie, to u niej nie odważyłabym się prać w innym systemie. A i tak leczyć się zaczęło, jak wróciłam do huggiesów. Tym bardziej, że w tym czasie wyrosła z szortów i musiałabym kupować nowe, więc zostały jednorazówki (zakładam, że nie chcę inwestować, bo kiedyś te pieluchy porzuci...)
(W międzyczasie w wakacje miesiąc w ogóle bez pieluch, z którego odpieluchowanie nie wyszło.)
W jednorazówkach K. ma pieluchę zmienianą co siknięcie, chyba, że nie przyuważę. Jedynie w nocy jest jedna pielucha na całą noc (odparzeń żadnych po tym nie ma). Wychodzi mi średnio 90zł/msc pieluchowanie, jak K. była mniejsza to oczywiście więcej, bo sikała częściej, ale i tak paczka starczała zwykle na tydzień, czyli koszty wzrastają do 120zł/msc.
2 msc w wielorazówkach kosztowały nas: 2x43zł otulacze, 20zł na ręczniczki, 15zł NappyFresh, 50zł kuracja lanolinowa + płyn do prania wełny, 20zł prąd, 100zł woda (z tym, że koszty wody de facto wyższe, bo zwykle przy rozliczeniach mieliśmy nadpłątę, a tu przyszło 100zł dopłaty). Czyli w sumie 145zł/msc. Następne miesiące koszty nie byłyby niższe, ponieważ doszłoby kupowanie kolejnych otulaczy (dzieci rosną). W dodatku nie kupowałam żadnych formowanek, kieszonek itp. Jeśli doliczyć jeszcze koszty leczenia pupy Kreskowej....
Po tym podsumowaniu przy następnych razach mocno się będę zastanawiać, czy iść na wielorazówki - koszty są porażające. Efekty jeśli chodzi o odpieluchowanie - mierne (mokro jej w ogóle nie przeszkadza). Zdrowotne, w przypadku K. - wielo wyszły katastrofalnie...
I dlatego mam pytanie - czy tylko u nas takie koszty wyszły? Jak to u was wygląda - realnie, zwł. u tych mam, które kupują kieszonki, formowanki itp osprzęt?
Maja była na jednorazówkach przez 10 miesięcy póżniej na wielo, nie zauważyłam znacznych wzrostów na rachunakch (nawet się zdziwłam).
Pieluszki wielo w większości sprzedałam, na brudne pampki nabywców nie znalazłam:wink:
Wełnę piorę w mydle, lanolinuję lanoliną za 3 zł, no może za 5
u nas też koszty nie wzrosly znacząco,piorę też co dwa dni,czasem wklady i tetrę na 90
sandy.pit
08-10-2010, 11:36
ciekawa jestem co wyniknie z tematu
póki co dobrze się przekonać, że tetrę to lepiej jednak prać w wysokich temperaturach
młoda lata w wełnie z tetrą na zmianę z jednorazami
wielorazówki są eko tylko jak się ich używa ekologicznie;).
forum daje poczucie,że wszyscy wielo mają mnóstwo pieluch,drogich,pięknych i świra wielo.a to tylko hobby wtedy,oczywiście z ideą jakąś ale niezbyt eko...no i tylko mniejszość szaleje na zakupach a nie wszyscy.
natomiast jeśli chce się być eko to 30 teterek lux,polar z bluzy pocięty albo ręcznie/maszynowo szyte 3-4 kieszonki z polarku z bluz (po prostu dwa zszyte prostokąty albo trochę wyprofilowane), 3 otulacze onesize i paczka tańszych jednorazówek raz na 2-3 miesiące starczą.wszystko nowe (prócz bluz czy kocyka do pocięcia) razem z 1 paczką pieluch to okolice 250plnów.pranie co trzeci dzień.co 2-3 miesiące nowa giga paczka jednorazówek 50pln,proszek zwykły sklepowy;),płukanie+pranie 60st.+płukanie dodatkowe.
raz na miesiąg wygotować lub ostro przeprasować (o wiele oszczędniej niż prać w 90st).
i mamy eko oszczędnie:).do tego potem odsprzedajemy otulacze więc cokolwiek nam się zwróci.nie widać tego w rachunkach bo my oszczędzamy a zakłady robią nonstop podwyżki:).
system sprawdzony i większość pieluchowania starszej córki tak wyglądała.
ale coś mnie zafrapowało w wyliczeniach-gdybym zmieniała młodej jednorazówki po każdym siku to bym 15 dziennie zużywała ;).
ile razy dziennie sika Twoje dziecko?
Winoroslinka
08-10-2010, 11:50
ja nie uzywam wielo ale zawsze tak sobie myslalam ze chyba to aż taka oszczednosc jednak to nie jest, zwlaszcza jak sie weźmie pod uwage ciągoty bazarkowe ;)
No zależy jakie kto ma ciągoty ale ja ciągle podkreslam że używanych jednorazówek się nie sprzeda.
No i pomijając oszczedność - osobiście w podpaskach jednorazowych czuję sie fatalnie + uczulenie, A prxzeciez używam podpasek tylko kilka dni w miesiącu. jak w takim razie musi czuć się dziecko? na kasę tego nie przełożysz
Winoroslinka
08-10-2010, 12:05
wszystko zalezy od odczuc, ja sadze ze czulabym sie fatalnie w podpaskach wielorazowych. Sprzedaż wielorazówek - pewnie tak, ale ja jakos równiez nie widze u siebie opcji kupowania pieluszek uzywanych.. Dlatego tez jestem kompletnie nie-eko
No właśnie - nie chcę dorabiać ideologii do pieluszkowania na siłę ale myślę tak jak Lilkan-l: na kasę wszystkiego nie przełożysz.
A zresztą myślę, że to w dłuższej perspektywie można mówić o realnych kosztach a nie po 2 miesiącach stosowania.
A już nie w temacie - a może te infekcje to po Nappy Fresh?
Kreska (ma 22 msc) obecnie sika z tego co widzę średnio 5 razy w ciągu dnia, ale to sik jest taki, że od razu po pieluszce widać, że zalana. Wiadomo, jak była mniejsza to schodziło tych pieluch sporo więcej, pewnie i kilkanaście na dobę, co widać było w ilościach wyrzucanych śmieci oczywiście. No i kosztach miesięcznych, na początku może i by doszło do 150zł/msc jak tutaj w wielo, ale na pewno nie dużo więcej. A takiemu maluchowi też bym musiała kupić delikatniejsze (=droższe) pieluchy, bo w frotę pupeńki małej nie dam i tarkową tetrę (woda u nas mega twarda), oczywiście w sporych ilościach. No i do tego - gdzie to suszyć, mieszkanie nie duże, lato nie trwa cały rok ;)
Być może z tym praniem przesadzałam. Ale jednak ta jej infekcja mnie do tego skłaniała i to mocno (wszelkie domowe sposoby nie dawały NIC, wietrzenie wieczne, maści zwykłe, nasiadówki z nadmanganianie, mąka ziemniaczana, dopiero ostra i długa kuracja antybiotyk plus przeciwgrzybiczne ruszyły to ścierwo, pardon my french ;)). No i fakt, że na jednorazówkach nic się jej nie dzieje, odkąd kupy w pieluchach nie lądują to nawet smarować nie ma po co. A Kreska jest uczuleniowcem i skórą reaguje bardzo jak jej jest coś nie teges. Przez to proszki mocno wyselekcjonowane, w sumie ostatnio orzechy eksploatuję, nie, żebym lubiła, bo smród mnie dobija, ale skóra jest OK więc póki co tak będzie.
A kupowanie pieluch i ich odsprzedawanie - i tak jest się stratnym i to raczej sporo (ja nie mam daru do handlu, więc patrzę po sobie). Polaru nie użyję na pupę za skarby - niecierpię tego materiału i dziecka w takie coś nie wrzucę, w grę wchodziłaby tylko wełna. Tak mam i już ;)
Ja używam podpasek jednorazowych. Nie lubię, bo jak można lubić ;) Ale bawić się w spieranie krwi - never! Wiem, jak toto schodzi, jak mi się bielizna czasem zaplami. Czasem zastanawiam się nad kubeczkiem menstruacyjnym, ale brak możliwości spróbowania i od razu spory koszt mnie odstręczają póki co. A jak się dziecko czuje w jedno/wielo? Na jedno nie narzeka, a narzekać już umie oj umie. Po wielo, jak pisałam, muszelka była w fatalnym stanie. Tego się na żadną ekologię nie przełoży.
A i infekcje nie po Nappy, kupiłam, jak się zaczęły, żeby lepiej dezynfekować.
Więc ponawiam pytanie o wasze realne koszty. Nie na zasadzie "wydaje mi się" i "nie odczuwam", tylko realne.
magda jak zwykle trzeźwo i racjonalnie :thumbs up:
u mnie wielo pochłonęło masę kasy ale patrzę na to tak:
- ja mam frajdę, co tu kryć :lol:
- zaczęliśmy w 9 m-cu więc na jednorazówki do końca okresu pieluchowania wydałabym porównywalne pieniądze
- wspieram rodzimych producentów :mrgreen:
Wzrostu rachunków nie zauważyłam, zawsze mamy niedopłatę prądu i wody :D Piorę w zwykłym proszku (teraz kupiłam kule, ale to nie ze względu na pieluchy, jeno z ciekawości), dodaję olejek - ten sam od roku, a w buteleczce jeszcze sporo. Kupiłam kurację lanolinową, bo mi się nie chciało ganiać za receptą na lanolinę, wystarczy do końca pieluchowania i jeszcze zostanie. Płyn do prania wełny i tak mam w domu, bo jakieś tam wełniane ciuchy są w domu i w czymś prać trzeba. Jak nie miałam, to przepierałam w dziecięcym szamponie. Co do prania w 90 stopniach - nie piorę, nie wiem, co mogłoby przeżyć półtoragodzinne moczenie w 60 stopniach. McGyver? :) Jak prałam w proszku, to płukałam dodatkowo po (przed nie, po co, wszystko się wypłucze w praniu), po kulach nie płuczę dodatkowo.
Za małe albo "znudzone" pieluchy sprzedaję albo wymieniam.
Myślę też, że trzeba odróżnić oszczędzanie "domowe" ("ile mniej/wiecej wydam na wielo) od globalnego (ile mniej energii i wody się zużyje, biorąc pod uwagę ekologiczne koszty produkcji wielo).
Szczerze mówiąc nigdy dokładnie nie liczyłam a Majka już odpieluchowana totalnie więc ci nie pomogę.
A temacie podpasek, nic nie muszę spierać, wrzucam do wiadra dodaję troszke wody i ekoodplamiacz, przykrywam i czeka sobie na pranie. z wiadra do pralki, nastawiam pranie wstępne i piore np z ręcznikami na 60 stopni. Pieknie się dopiera i zapachu przykrego tez się nie doszukałam
realne:
nappy 8 na miesiac
kuracja lanolinowa 8 zł na miesiac
kule do prania okolo 5 zł na miesiac
woda wzrosla nam o 10 zł na miesiac
prad przez pralke tez okolo 10 zł na miesiac
razem: 50 zł miesiecznie na dbanie o pieluchy
do tegotrzeba doliczyc pieluchy ale jatego nie zrobie bo co innego leciec od poczatku do konca na tych samych onesize a co innego jak ja zmieniac non stop swoj stosik
magda jak zwykle trzeźwo i racjonalnie :thumbs up:
u mnie wielo pochłonęło masę kasy ale patrzę na to tak:
- ja mam frajdę, co tu kryć :lol:
- zaczęliśmy w 9 m-cu więc na wielo do końca okresu peluchowania wydałabym porównywalne pieniądze
- wspieram rodzimych producentów :mrgreen:
dokładnie tak samo mam, a frajda: bezcenna :-)
a o kosztach to lepiej nie mówić... mój m. do dzisiaj nie wie ile na te śliczności wydałam, ale to tak jak już dziewczyny pisały, czysta fanaberia...
Dzięki za konkrety :)
Jeśli chodzi o bakterie itp to i 2h w 60st na grzyba nie pomogą, z tego co wiem musi być 100st, w akcie desperacji pieluchy ze 2 razy gotowałam normalnie w garnku, tak samo otulacze lanolinowałam na gorąco. Więc to takie proste nie jest. I żeby nie było, podobało mi się wielopieluchowanie, tylko - się u nas pod żadnym względem nie sprawdziło :/ I to podobało mi się nie dlatego, że ekologia (nie jestem eko, być nie zamierzam, jeśli chodzi o idee, jeśli gdzieś widzę sens, wtedy i tylko wtedy stosuję), że ładne pieluchy (ani jednych śliczności nie kupiłam) - było mi z tym wygodnie po prostu. Ale ostateczny rezultat był słaby :( Stąd, plus zestawienie kosztów, moje spooore wątpliwości na przyszłość. Bo teraz Kreski na pewno w wielo drugi raz nie wsadzę.
hmm
ja kupialm zestaw z ekobaby 15 NB i 3 wonderosy
i tyleby mi spokojnie stracyzlo (a dokupilam sobie kilka na bazarku ze wzgledu na wyglad)
kupujac wiedzialam ze odsprzedaz zupelnie mi sie nie oplaci (szczegolnie po krotkim uzywaniu) wiec zalozylam ze starcza dla kaji i moze kolejnych moich dzieci albo dzieci szwagierki ktora tez przy kolejnych chcialaby przejsc na wielo
uzywamy od maja takze juz chwile
wzrostu wody ani pradu nei zauwazylam - ale wode mamy jeden licznik na 3 mieszkania i dzielimy sie po porstu po 1/3 a sasiad ciagle smaochod myje na podworku wiec ja nie mam oporow przed praniem (ale np ostatni rachunek byl nizszy niz poprzednie)
z kosztow utrzymania pieluszek to -proszek babinex 30zl/m-c; papierki do pupy - mniej niz 7zl/m-c, przy czym w babinexie czesto tez laduja ubranka ktore i tak w czyms musialabym uprac :)
takze ja patrze dlugofalowo to napewno sie oplaca (na jedno wydalawalm przy nadii ok 100zl/mc) aa teraz kupilam jedna paczke jednorazowek za 30zl w lipcu i jeszcze mam 3/4 :) bo ja nie uzywam najwyzej jak gdzies wyjde i za mala wielo wezme albo jak kaja z kims zostaje to zostawiam jednorazowki... ale to rzadko jest
Z
ja coś dodam,kiedyś to pissałam już zresztą,żeby być eko to trzeba z czegoś zrezygnować,włożyć troche wysiłku,jesli nie chce się gotować gazem to sorki,ale prąd z pralki kosztuje więcej,jesli dziecka w tetre nie wsadzi się,bo się nie chce uprasować tetry (dzięki prasowaniu jest miękka i zdezynfekowana) to za wygodę trzeba płacić.
nie bardzo rozumiem, zestawiasz koszty i wygodę uzywania,jesli było Ci wygodnie to efekt osiagnęłaś,po co zestawiać koszty jeśli ekologia i ekonomia nie były ważne przy wielorazowaniu?jakby wyszło że się opłaca,to co wtedy?miałabyś watpliwości czy wielo sa dobre czy złe?możesz jakoś to rozjasnić?nie wiem czy Cię zrozumiałam.
i znów dochodzimy do tego "że zależy jak komu leży"
100zł na kwartał za wodę to dla mnie nie majątek, więc mnie nie przekona taka dopłata na przeciw
moja córa z kolei infekcji bakteryjno- grzybicznej nabawiła się na pampkach, a po przejściu na wielo ustały wszelkie zaczerwienienia (oczywiście po kuracji, bo grzyba ze skóry pupy dziecka temperaturą prania pieluch przecież nie można zabić :roll:)
używam wielorazowych podpasek i kubeczka i już wiem że nigdy nie zamienię tego na jednorazowe które mnie odparzały....
dla przyszłego małego człowieka zamierzam używać wielo bo CHCĘ a nie dlatego że drożej, taniej, wygodniej, mniej wygodnie...
mi tak właśnie leży :D
klusiecka
08-10-2010, 17:04
Też mi się wydawało przez pewnien czas że wielo sa drogie- do czasu aż pojechaliśmy do teściów na 4 dni i bylismy tylko na jednorazówkach. Wielo są tanie!!
Ja tez używałam wielo, ale zrezygnowałam, bo pupa synka była w fatalnym stanie. Od jednorazówek też miał odparzenia i myślałam, że na wielo będzie lepiej. Nie było. Było dużo gorzej, mimo, że dodatkowo zrezygnowałam z chusteczek (nie używam do dziś). Tłumaczyłam to zębami i różnymi innymi rzeczami, ale jak widziałam, że synka tak boli, że dotknąć się nie da, to zrezygnowałam. Pieluchy sprzedałam i eksperymentowałam z jednorazówkami. Skończyło się na Bambo Natur. I na tych chyba zostanę, bo jest w miarę dobrze.
Ja miałam też problem z wieszaniem pieluch. Zimą nie miałam na to miejsca, a pieluchy bambusowe potrafiły wisieć 2 dni :/
Kubeczek menstruacyjny mam, spróbowałam może dwa razy i leży w szafie, bo jakoś nie mogę się do niego przekonać. Źle mi się go wyciąga i boję się, że pewnego razu zawędruje tak, że go nie dosięgnę :P szkoda, że nie mogę odsprzedać już z wiadomych względów :(
Oczywiście jestem za ekologią, jestem za pieluchami wielo, ale najważniejsze jest dobro mojego dziecka. Nie wykluczam, że przy kolejnym znowu spróbuję.
kubutkowa
08-10-2010, 17:13
Dla Antona skompletowałam stosik bardzo rozsądny ( przy pomocy i wg wytycznych mojej wieloguru- Magdy1980).Kupiłam dokładnie to co mi zasugerowała, w takiej ilości jaka wg niej jest odpowiednia.Ma mi to starczyć na ok rok pieluchowania i myślę,że tak będzie.Koszt takiej wyprawki to owszem, ładnych kilka zł, ale postanowiłam trzymać wszystko dla następnego potomka, wobec czego zaoszczędzę w przyszłości.Prąd i woda w Isl sa prawie za darmo,więc siłą rzeczy pieluchowanie wielo nie odbija sie na moich rachunkach.Pampersy kupujemy jedynie raz na jakiś czas.
Na wielo zdecydowałam się głównie ze względów ekologicznych.Poza tym wydaje mi sie ,że dzięki wielo szybciej sie odpieluchujemy (ale to oczywiscie dopiero czas pokaze).Wielo wymagają wiecej zachodu ,nie ma co sie oszukiwac.Ale jest to cos na co sie godze.Nadal nie opanowalam wielorazówek podczas wyjazdów i wakacji.Nie potrafie sie wtedy zorganizowac,zbieranie brudnych pieluch mnie wtedy przeraza.Ale nie zamierzam sie tym absolutnie stresowac.
Mysle ,ze pułapką przy stosowaniu wielorazówek ,jest chec posiadania coraz to nowszych i piekniejszych pieluszek.Jest to bardzo kosztowne.Dlatego , mimo iz wiele pieluszek mnie kusi swoja uroda, postanowilam ze nic nie dokupie.To co mam w zupelnosci mi wystarcza.
Magda,taki ze mnie guru,że niech mnie gęś kopnie.
ja po okresie zafascynowania pięknymi pieluchami wróciłam do korzeni czyli znowu jestem na tetrze i otulaczach,najlepsze jest to,że gdy młoda miała biegunkę i używałam jednorazówek to i tak w nocy musiałam 2-3 krotnie zmieniać jej pieluchę,bo tak zasikuje (dużo je z piersi).a był to najbardziej wkurzający problem w naszym wielorazowaniu-jak znaleźć pieluchę na tyle chłonną,żeby chociaż 6 godzin w nocy wytrzymała.
jeśli decydujemy się na wielo to musimy przystosować je do naszych możliwości finansowych czy lokalowych,nawet krajowych;),kubutkowa ma wymarzony warunek podstawowy-rachunki prawie zerowe:).
jeśli ktoś nie trawi tamponów to duże prawdopodobieństwo,że i kubeczek będzie do kitu i tak dalej.
przeliczyłam dokładnie koszty rozsądnego wielorazowania-tylko dzięki niemu od prawie trzech lat płacimy te same kwoty za prąd i wodę,a podwyżek mnóstwo zaliczyliśmy niestety.na początku zużywałam więcej prądu i wody bo dopiero wyczajałam własne metody prania i sposoby.tak samo jak zaliczyłam wpadkę kupowania drogich pieluch schnących 3 doby jesienią w łazience.moje dzieci nie znają chusteczek i kremów na tyłek,ale ta oszczędność wynika z ich odporności na infekcje i odparzenia,więc hmmm...się nie liczy?
podpasek wielo nie zdzierżę mimo uczulenia ale wkładki na co dzień?jeśli miesięcznie płacę za jednorazowe ok.25zeta,rocznie 300złotych na same wkładki.wielorazowych wkładek nawet nie kupowałam a sama uszyłam z biobawełny.myślę,że pranie wkładek dołożonych do bielizny na 60st raz na jakiś czas nie przekracza rocznie 300zeta w rachunkach.niech mi to ktoś dokładnie te procenty przeliczy.
ale nie namawiam na wielo nikogo,bo to wymaga jakichś poświęceń,chyba że chce się dziecko tylko stroić albo nie ma się odpowiednio dużego pojemnika na worki ze zużytymi pieluchami;)
sama robię sobie czasami przerwy i po prostu zakładam jednorazówki młodej na tyłek.mam troje dzieci,wystarczy obczaić ile to ciuchów do prania tygodniowo.
oladronia
08-10-2010, 20:17
Ja póki co prawie nie odczułam tego, że "dziecko jest drogie w utrzymaniu". Mam 30 szt tetry (60zł), 20 szt formowanek - kieszonek szytych przeze mnie z flanelowej używanej pościeli (14zł), do środka ręczniki z jysk za 2 zł szt.(40zł), 5 otulaczy PUL (175zł) i 2 wełniaki Tetro (100zł) (teraz nawet za dużo tych otulaczy, ale wcześniej było w sam raz) razem około 400zł. Próbowałam też kieszonek z PULem i Aio, ale ostatecznie po odsprzedaniu ten układ najbardziej mi pasuje. Piorę co 3 dni, żeby zawsze pralka była pełna, z płukaniem na początku, potem 60 stopni i dodatkowe płukanie, tetrę prasuję, raz w miesiącu piorę na 90 stopni i płuczę w kwasku. Rachunek za wodę wzrósł mi o 20zł na kwartał, rachunek za prąd nie wzrósł (a jeżeli już, to niezauważalnie). A jak Madzia ma dzień, że daje znać, to czasem tylko 3 - 4 pieluchy dziennie zejdą, więc jeszcze dłużej wychodzi uzbieranie pełnego wiadra. Nie używam drogich kremów do pupy - po kąpieli tylko smaruję masłem shea (mała nie ma i nie miała żadnych odparzeń, zresztą staram się, żeby jak najwięcej była w samej pieluszce). Nie przeliczam tego na pieniądze, bo nie był to główny powód "wielo-pieluchowania", ale naprawdę w tej chwili nie odczuwam "pieluch".
O kosztach wypowiedzieć się jednoznacznie nie mogę, bo tak naprawdę nie liczę ile wydaję na zdrowie i samopoczucie dziecka. Lubię wielo, jest mi z nimi wygodnie, koszt dbania o pieluchy jest u nas na pewno niższy niż zakup pampersów. Zresztą, pampków już nie kupię, mała nabawiła się w nich okropnego odparzenia, które udało nam się wyleczyć dopiero w wielo. A co do prania na 90, ja nie piorę, raz na jakiś czas prasuję tetrę i wkłady.
ja od czasu wielo nie czułam wogóle kosztu pieluchowania......
W zasadzie tylko ciągoty do kupowania coraz to innych pieluch są minusem.Wielo jak dla mnie są ekonomiczne.Po jednym dniu jak mały został z babciami po powrocie miałam górę śmierdzących pampersów.Dla porównania-wielo nie śmierdzą choć piorę raz w tygodniu(mam tyle pieluch,że nie bawię się w pranie co 2dni)leżą w pomieszczeniu(coś a'la pralnia)które nie jest ogrzewane,więc jakby były na dworze,do pojemnika wkraplam olejek z drzewa herbacianego i jest ok.
Raz w tyg.piorę(60st.) z dodatkiem antybakteryjnym i do płukania 3 krople herbacianego.Raz w miesiącu tetrę i flanelę na 90st.Na pieluchach nie ma żadnych przebarwień,więc tygodniowe leżakowanie im nie szkodzi;)pięknie pachną po praniu-suszymy na dworze niezalenie od pogody(no jesli pada to nie oczywiście), potem dosuszamy na kaloryferze jeśli nie wyschną całkiem na dworze.Poza tym jak mi się znudzi pielucha lub jej nie polubię to sprzedam i tyle.Następny punkt to zawalony kontener na śmieci pampersami-u nas zabierają śmieci raz w miesiącu i nawet nie chcę się zastanawiać gdzie bym te brudne pampersy układała,bo to by wyszło 10 pampersów dziennie.Poza tym-brudnego pampersa musiałabym wyrzucić do kosza przy domu-musiałabym wyjść,a jest zimno i mi się z pampersami latać nie chce;)A z mokrą wielo z domu wychodzić nie muszę.Ja tam nie zauważyłam wielkich rachunków za wodę czy prąd.Ja w sobotę nastawiam 6 razy pralkę- ciuchy/pościel/ręczniki,więc jedna dodatkowa z wielo to żaden problem.Pieluch nie prasuję(na początku prasowałam),bo wyczytałam że to zmniejsza ich chłonność.Zresztą ja wolę wielo i już.Pampersy jak się otworzy nowe opakowanie to cuchną chemią/perfumami itp.
Ja znowu mam sobie do zarzucenia grzeszek kolekcjonowania - jakoś tak miałam ochotę wypróbować wielu różniastych pieluch; ostatnio na szczęście to pragnienie zanika
Zakup wielo zaczęłam już przed porodem drugiegi dziecka, starsza córka załapała się na miesiąc wielorazówek - (do czasu odpieluchowania nocnego).
Czynnik ekonomiczny nie był decydujący;
zdecydowała tu przede wszystkim świadomość ekologiczna (nie jestem ekoortodoksem ale bardzo bliskie mi są te idee, jakoś tak w miare upływu czasu dojrzewam do wyeliminowania kolejnych rzeczy z życia/otoczenia mojej rodziny i zastąpienia ich ekologicznymi)
Tak więc bardzo mi pasuje ta cała otoczka wielorazowych - ekologiczne środki piorące, świadomość, że nie produkuję ton zuzytych pampersów itp
Moje pierwsze zakupy pieluszkowe były średnio trafione (stosunek: cena do jakości, użyteczność)
Od początku zapisywała sobie każdy wydatek na zakupioną pieluchę czy też akcesoria okołopieluchowe (wkładki, otulacze itp.). Nie podam ich wysokości publicznie:hide:
Ale mam taką frajdę z tych pieluch, że szok.
Trafiło się w tym roku super lato - całe spędziliśmy na wsi; nie było problemu z suszeniem; majac do wyboru pralkę automatyczną lub franię najczęściej wybierałam tą drugą; wygotowywanie w olbrzymim kotle tez nie stanowiło dla mnie problemu
Co do kosztów zużytej wody i energii - nie mam porównania, za dużo byliśmy poza domem żeby mieć odniesienie do poprzednich rachunków.
I jeszcze coś nt produkcji zużytych jednorazówek: mieszkajac w bloku zupełnie się tego nie odczuwa ale kiedy moja starsza córka miała 6 tyg wyjechaliśmy na miesiąc na wieś. Kosz, który dla 4 osobowej rodziny wystarczał do zapełnienia przez 2 tyg zapychałam pieluchami w 3-4 dni.
Ile ja się naganiałam z worami zużytych pampków za śmieciarką (nie mieściły się w koszu) to szkoda gadać; oczywiście za każde takie przyjęcie wora musiałam Panu podarować piątaka albo przynajmniej piwo.
o wlasnie frajda jest niesamowita !!!
ja mam dzieki wielo nizsze rachunki za prad bo sie nauczylam wstawiac pranie po 22 jak prad tanszy i tym sposobem z 220 zl zeszlam do 190 zl na 2 m-ce.
Najbardziej sobie chwale wielo za to ze mnie zmobilizowaly do wysadzania malutka i tym sposobem moj 11-misieczniak w 80% zalatwia sie na "topek" :applause:.
kubutkowa
08-10-2010, 22:29
Magda,taki ze mnie guru,że niech mnie gęś kopnie.l.
Gęś niech lepiej cie nie kopie, bo wyprawkę pieluchową dobrałaś mi tak,że mucha nie siada.
erithacus
08-10-2010, 22:43
Nie widzę różnicy w kosztach prądu i wody w czasie, kiedy piorę pieluchy.
Ostatnio z ciekawości sprawdziłam ile wody bierze pralka na jedno pranie (włożyłam wąż do wanny i zamknęłam korek). Okazało się, że prawie dokładnie tyle, ile zużywamy na kąpiel dzieci.
Piorę w drugiej taryfie więc też wychodzi taniej.
Jedno opakowanie Bobasa wystarcza chyba na dwa miesiące. Nie wiem dokładnie, ale nie pamiętam już kiedy ostatnio kupowałam, a jest jeszcze 1/3 opakowania.
Nie prasuję i nie suszę w suszarce.
Jedyny problem, to nałóg kupowania coraz to nowych pieluch.
Dla Zuzi miałam wyłącznie formowanki samoróbki, pod koniec dokupiłam kilka kieszonek. Za to teraz sobie odbijam. Nie piję, nie palę, nie chodzę do kosmetyczki, do fryzjera raz na pół roku tylko podciąć, nie kupuję sobie kiecek, butów i torebek, nawet chustowo jakoś specjalnie nie szaleję, to sobie dałam rozgrzeszenie na kupowanie pieluch ;)
Choć przyznam, że powoli dojrzewam do rozstania się z częścią mojego stosiku i odkurzenia pieluch po Zuzi. I raczej wiele nie stracę, bo kupowałam pieluchy używane, a nie nowe. Poza tym przy takiej ilości pieluszek nie niszczą się prawie wcale i mogę je odsprzedać prawie za tyle, za ile kupiłam.
minimka83
08-10-2010, 23:35
Ja pieluchuję małą już 14 miesięcy, nie szaleję z zakupami, formowanki, które mi nie przypasowały sprzedałam na bazarku.
Piorę w 60 stopniach z dodatkiem proszku antybakteryjnego.
Nic nie prasuję.
Nie korzystam zupełnie z nawilżanych chusteczek.
Pieluszki zostawię dla następnego dziecka, a potem pewnie oddam.
Co do prądu - ja lubię bardzo czyste rzeczy, takie świeże i dlatego również przed okresem pieluchowym prałam często - nie zauważyłam więc drastycznego wzrostu wysokości rachunków.
Myślę, że dużo zależy od nas samych, jak to pieluchowanie będzie wyglądać - jednorazówki też możesz kupić z półki super premium, a możesz jechać na supermarketowych brandach.
Generalnie wielorazówki mają wg mnie tyle zalet, że neutralizują te kilka minusów.
Oczywiście, jeśli Tobie opcja jednorazówek pasuje, ok, u mnie ona zupełnie odpada - ze zdrowotnego, ekonomicznego, ekologicznego i estetycznego punktu widzenia :)
nigdy jakoś nie przeliczałam rachunków i nie brałam pod uwagę co sie lepiej opłaca (no może poza pierwszym z argumentów dla męża aby go przekonac na początku do wielo;)) przekonało mnie zdrowie dziecka, później ekologia
teraz juz nie mogę patrzec na jednorazówki, jakies takie brzydkie są i śmierdzą:lol: nawet te niby "eko" (tylko ile w tym "eko" jednorazówkach prawdy jest że one eko? ale to inny temat)
za prąd co prawda przyszedł ostatnio większy rachunek ale zgoniłam to na podwyżke ;)
myśle że newiele trace na użytkowanie wielo (choc nie liczyłam), piore z ubrankami co 2 dzien i mam pełna pralkę
co zauważyłam z praniem na +:
nie musze miec duzo ubranek dla małej bo i tak często piore, jakbym nie miała pieluch to pewnie rzadziej bym prała bo nie opłacałoby mi sie wkłądac 1/3 pralki
nie musze wyrzucać śmieci, a bardzo tego nie lubie
to że ciągle dokupuje nowe pieluchy to juz nie jest za bardzo eko ale ja sobie to tłumacze tak- na jednorazówki wydałabym ok 150 zł, to za to mogę kupic 2 lub 3 szt wielo w miesiącu:duh:
poza tym sprawiam mi to mnóstwo przyjemności i lubie to co robie :)
Proszę nie piszcie, że minusem wielopieluchowania jest kupowanie drogich pieluch lub kupowanie wielu pieluch. To jakby pisać, że wadą człowieka jest dbałość o ubiór, żeby mieć go dostatecznie dużo, na każdą okazję, lub w dostatecznie dobrym gatunku. IMO są 2 szkoły - praktyczna i estetyczna. Obie "poprawne" oczywiście;) Jedna uznaje pieluchy za narzędze i tu można pojechać po bandzie - tetra + otulacz i jest super. Nawet ja miałam taki okres, jeszcze lepiej - byłam w odwiedzinach u babci i zabrakło mi pieluch, babcia wyciągnęla ręczniki, gatki mieliśmy Storchenkinder i bez bólu poszło:) z jedno nie było by szans!!! Druga szkoła estetyczna pozwala na kupowanie pieluch wszelkiego gatunku, byle ladne były. Ja jestem jej fanem;) I nie jest to drogie wbrew pozorom. nawet jak wydam na pieluchę 100 to i tak sprzedam ją za min. 50zł. Koszt faktyczny -50zł. Rozłożony na ok 2 lata - pikus;) A standardowo kupuję za 70zł, sprzeaję po 50. Czyli koszt 1 pieluchy jest 20zł!! Mniej niż 1zł miesięcznie! Jeśli ich mam nawet 30 to to jest 1zł dziennie!. 1 pampers kosztuje min. 50gr. Ja lubię wielo, lubię je prać, układać, przeglądać, lubię dbac o moje dziecko. I to jest clue tego postu!!!
margonik
09-10-2010, 00:03
(...) wielo nie śmierdzą choć piorę raz w tygodniu(mam tyle pieluch,że nie bawię się w pranie co 2dni)leżą w pomieszczeniu(coś a'la pralnia)które nie jest ogrzewane,więc jakby były na dworze (...)
Już chciałam napisać, że nie wierzę, ale skoro trzymasz w zimnie to może rzeczywiście.
Dla mnie latem smród wielo był nie do wytrzymania już po 1 dniu! Teraz jak jest chłodniej, to 2-3 dni wytrzymuję bez prania, ale jak wrzucam do pralki to i tak mnie odrzuca. Chyba zacznę to robić w gumowych rękawiczkach, bo mimo że myję ręce, to ten smród czuję na dłoniach nawet po godzinie. Dla mnie brudne wielo śmierdzą okrutnie - a brudne pampki w koszu jakoś znoszę, chociaż oczywiście i one nie pachną.
margonik
09-10-2010, 00:12
co zauważyłam z praniem na +: nie musze miec duzo ubranek dla małej bo i tak często piore
Też to zauważyłam. Dużo mniej ubrań potrzebuję teraz dla dzieci oraz dużo mniej ręczników. Na okrągło piorę, a do tego jeszcze suszę w suszarce (kompletnie nie ekonomiczne i nie ekologiczne, ale inaczej pieluchy schną mi 2-3 dni), więc na bieżąco wszystko mam czyste i suche.
Ale nie chcę nawet myśleć o rachunkach za prąd i wodę....
ja coś dodam,kiedyś to pissałam już zresztą,żeby być eko to trzeba z czegoś zrezygnować,włożyć troche wysiłku,jesli nie chce się gotować gazem to sorki,ale prąd z pralki kosztuje więcej,jesli dziecka w tetre nie wsadzi się,bo się nie chce uprasować tetry (dzięki prasowaniu jest miękka i zdezynfekowana) to za wygodę trzeba płacić.
nie bardzo rozumiem, zestawiasz koszty i wygodę uzywania,jesli było Ci wygodnie to efekt osiagnęłaś,po co zestawiać koszty jeśli ekologia i ekonomia nie były ważne przy wielorazowaniu?jakby wyszło że się opłaca,to co wtedy?miałabyś watpliwości czy wielo sa dobre czy złe?możesz jakoś to rozjasnić?nie wiem czy Cię zrozumiałam.
To jeszcze raz. Nie rozważam, czy wielo są dobre, czy złe. Rozważam koszty, jako jeden ze składników używania wielo. Nasze koszty dwumiesięcznego pieluchowania mnie poraziły. ALE GDYBY się wielo na Kresce sprawdzały, to póki nie przekroczyłyby dopuszczalnej przez nas granicy kichałabym na koszty. Rozumiem, że da się taniej i drożej. Chodzi mi tylko i wyłącznie o przykładowe zestawienia, ktoś kupuje dużo pieluch, ładnych, ktoś na tetrze - po prostu jak to wychodzi. Bo mi wyszło szalenie nieekonomicznie i się zastanawiam dlaczego. BTW, wzrost rachunku za wodę to nie tak, że 100zł/kwartał. To było 100zł dopłaty, gdzie zwykle mieliśmy 50-70zł niedopłaty i w tym czasie było 1,5 msc wielopieluchowania. Czyli koszty wody były ogromne moim zdaniem. To mnie skłoniło do ogólnego podsumowania używania wielorazówek vs jednorazówek. Koszty nie były ważne, kiedy przechodziłam na wielo. Ale przy następnych dzieciach wiem, że będę musiała wziąć to pod uwagę, czyli finansową stronę pieluchowania, oprócz wielu innych. A i "bycie eko" dla "bycia eko" mnie nie interesuje i poświęcać siebie i dzieci dla żadnej idei nie zamierzam, więc rozważam różne strony zagadnienia.
I jeszcze raz - gdyby wielo Kresce służyły, pewnie bym do tego tematu nie doszła. Ale ponieważ na wielo jej pupa była szalenie trudna do wyleczenia, to przeliśmy na jednorazówki z powrotem. Po wyleczeniu, a była w trakcie "odpieluchowania", które do dziś nie wyszło, stwierdziłam, że nie kupuję nowych otulaczy (ze starych wyrosła), zostajemy na jedno bo myślałam, że szybko z nich wyjdzie. Nie twierdzę, że zakażenie wzięło się od wielo, ale twierdzę, że na nich mimo wygotowywania pieluch w garnku, prania w 90st, nappy, octu, prasowania zejść jej to ścierwo nie chciało, a szliśmy już z leczeniem maściami od lekarza, z momentem powrotu do jednorazówek zaczęło się poprawiać dużo szybciej. I do dziś nie ma problemów. I znów, nie twierdzę, że tak jest zawsze, tylko akurat z Kreskową pupą tak wyszło.
BTW, jak się ma "bo się nie chce uprasować tetry (dzięki prasowaniu jest miękka i zdezynfekowana)" do tego, żeby nie prasować pieluch, bo tracą na chłonności? ;) A tetra sama z siebie nie prasowana jeszcze jest najmniej chłonnym materiałem z którym miałam do czynienia (bambusa i konopii nie kupowałam jak dotąd).
BTW, jak się ma "bo się nie chce uprasować tetry (dzięki prasowaniu jest miękka i zdezynfekowana)" do tego, żeby nie prasować pieluch, bo tracą na chłonności? ;) A tetra sama z siebie nie prasowana jeszcze jest najmniej chłonnym materiałem z którym miałam do czynienia (bambusa i konopii nie kupowałam jak dotąd).
faktycznie dużo skoczył Ci rachunek,sprawdzałas podwyżki też?wiesz,porównywałaś szczegółowa rozpiskę z faktury tej a starszych?w którym miejscu ten rachunek wzrósł?
i wracając do zacytowanego fragmentu,mruganie oczkiem jest zupełnie niepotrzebne w tym przypadku:),to nie jest żadne odkrycie minusów wielo,mojej niewiedzy czy niekonsekwencji-kilkakrotnie pisałam o tym temacie.pierwszy raz jakieś dwa lata temu.
albo prasujesz i masz mniejszą chłonność za to zdezynfekowane,miękkie pieluchy,albo nie prasujesz i masz wiekszą chłonność ale sztywniejsze pieluchy.albo możesz złożyć tetrę w prostokąt i prasujesz tylko z wierzchu po obu stronach.to nie mój wybór,tylko każdego z osobna,co mu pasuje.
poza tym to niczyja wina,że znasz tylko tetrę,nie rozumiem tego,tutaj jest mnóstwo info o chłonności poszczególnych materiałów.do tego jak chcesz to możesz używać nie wiem,ściereczek kuchennych,na forum jest sporo wiedzy o pieluchowaniu,ale nikt nie będzie dawał nikomu żadnych wytycznych bez jego zgody ani nikogo nawracał czy karcił za jego wybory.każdy ma własny rozum i priorytety.
rozumiem,że wielo Twojej córce wg. Ciebie nie słuzyły,tylko nie rozumiem jednego,to najpierw zaczęłaś uzywać wielorazówek i od nich były odparzenia czy był inny powód odparzeń i uzywajac wielo próbowałaś je wyleczyć?bo z ostatniego postu tak wynika?ogólnie rzecz biorąc zaznaczasz subiektywność Waszych przeżyc i odczuć,a z drugiej strony chcesz porównywać je z innymi,nic chyba z tego nie wyjdzie,moje dzieci na huggiesach,happy cos tam po 10 minutach mają czerwone tyłki,a po moltexach i pampersach mają pupy idealne,do tego te więcej chłoną a więc jest oszczędniej,mniej zużywa sie i tak dalej,nawet w temacie jednorazówek nie ma sensu porównywac jak widać.
a swoją drogą wielorazówki wcale nie musza pomagac w odpieluchowaniu dziecka i to tez pisałam,ja odpieluchowałam dzieci po prostu zdejmując im pieluchy gdy były gotowe na to.i jedna była na pampersach a druga na kieszonkach z polarem.w obu przypadkach trwało to 3 tygodnie.i w obu przypadkach mielismy wczesniej nieudane podejścia do odpieluchowania.
OK, kończę temat, bo do niczego nie prowadzi. To, co chciałam od początku, czyli realne koszty u innych dostałam i więcej tematu nie ciągnę.
wszystko zalezy od odczuc, ja sadze ze czulabym sie fatalnie w podpaskach wielorazowych. Sprzedaż wielorazówek - pewnie tak, ale ja jakos równiez nie widze u siebie opcji kupowania pieluszek uzywanych.. Dlatego tez jestem kompletnie nie-eko
zgadzam się w całej rozciągłości :)
my też bardzo nie-eko.
minimka83
09-10-2010, 15:40
Shilo, myślę też, że Twoją perspektywę zmienia fakt, że pieluchowałaś dziecko krótko - kiedy to trwa przez dwa lata, koszty się rozkładają.
minimka83
09-10-2010, 15:44
zgadzam się w całej rozciągłości :)
my też bardzo nie-eko.
Dziewczyny, być może Wasza postawa wynika z aktywności tej ekologicznej części mam, ale dla mnie to trochę wyraz buntu dla buntu, jeśli się tak o sobie pisze. No bo chyba idąc ulicą nie wywalacie opakowania pod nogi, akumulatora nie wywalacie obok rzeczki niedaleko domu, leków nie wywalacie ze śmieciami..
Tak sobie myślę, że to przykre, że niektórzy zawłaszczają słowo "ekologia" - nawet teraz się pojawia eko-rodzicielstwo, które powinno być nazywane "normalnością" (wyraża się np. w niekupowaniu tony zabawek, wymiany ubranek, etc.).
Sorry, za offtopic.
Już chciałam napisać, że nie wierzę, ale skoro trzymasz w zimnie to może rzeczywiście.
Dla mnie latem smród wielo był nie do wytrzymania już po 1 dniu! Teraz jak jest chłodniej, to 2-3 dni wytrzymuję bez prania, ale jak wrzucam do pralki to i tak mnie odrzuca. Chyba zacznę to robić w gumowych rękawiczkach, bo mimo że myję ręce, to ten smród czuję na dłoniach nawet po godzinie. Dla mnie brudne wielo śmierdzą okrutnie - a brudne pampki w koszu jakoś znoszę, chociaż oczywiście i one nie pachną.
Ale siki Ci tak śmierdzą?Ja latem w tym pomieszczeniu mam chłodno,więc absolutnie nic nie czuć,poza tym olejek herbaciany jest mocny i neutralizuje inne zapachy.U nas mały nie robi luźnych kup-pieluszki prawie nigdy nie mają żadnych kupowych zabrudzeń-a jesli(zdarzyło się z 4 razy)to oczywiście najpierw zapieram ręcznie,a dopiero potem wrzucam do pojemnika.Ja nie mogę znieść smrodu pampersa z kupą!
Kasia.234
09-10-2010, 21:40
Shilo, myślę też, że Twoją perspektywę zmienia fakt, że pieluchowałaś dziecko krótko - kiedy to trwa przez dwa lata, koszty się rozkładają.
Dokładnie. Zwykle koszt zakupu pieluch rozkłada się na więcej niż dwa miesiące, rozumiem, że u Ciebie tak było, ale to wg mnie trochę niemiarodajne jest, jeśli chodzi o wyliczenia kosztów pieluchowania.
magnolia
10-10-2010, 08:56
Dokładnie. Zwykle koszt zakupu pieluch rozkłada się na więcej niż dwa miesiące, rozumiem, że u Ciebie tak było, ale to wg mnie trochę niemiarodajne jest, jeśli chodzi o wyliczenia kosztów pieluchowania.
też potwierdzam, przecież zawsze przy okazji tego typu tematów dziewczyny wypowiadają się, że na początku to wydaje się że wielo są drogie bo to jest jednorazowo duży wydatek, który jednak rozkłada się na wiele miesięcy...
my pieluchowaliśmy małego prawie od początku i tez nie zauważyłam wzrostu rachunków za wodę czy prąd drastycznego, aż sama się zdziwiłam... koszty pieluch to już oddzielny temat - wałkowany sto razy - zależy co się kupuje, my generalnie jedziemy na tetrze i większości handmade więc nie są to wielkie pieniądze, no i dla następnego już leżą w szafie gotowe bo Franek już bez pieluch.
a co do otulaczy to piszesz, że wyrosła mała szybko z nich, więc nie zużyła ich prawie wcale wnioskuję, mogłaś zatem sprzedać te dwa i kupić dwa większe, przy odrobinie szczęścia nie kosztowałoby cię to nic, albo bardzo niewiele gdybyś te dwa kupiła nowe a sprzedała stare, sama zobacz, że ceny na bazarku wcale nie są tak dużo niższe od nowych pieluch, oszczędza się co najmniej 60% ceny, czasem więcej
moim zdaniem podstawowa kwestia jest taka czy się lubi wielo czy nie, jeżeli komuś nie podpasują z różnych względów, szczególnie z powodu niewiadomych odparzeń, to po prostu ich nie będzie używał i już, i ja to rozumiem...
jeśli chodzi o koszty - służę danymi na podstawie naszego przypadku: koszt pieluch: ok.350 zł (tanie kieszonki sztuk 12), koszt dbania o pieluchy: 15-20 zł/m-c (wyliczone na podstawie ilości prądu, wody zużywanych przez pralkę pomnożonych przez koszt tychże, kosztu środków do prania, wahania ze względu na różne warianty prania). Koszt samych pieluch "zamortyzował się" nam po ok. 4 m-cach (w porównaniu do jednorazówek, których używaliśmy), teraz już tylko koszt prania nam zostaje. Jeśli chodzi o ekonomiczność rozwiązań ekologicznych - mnie osobiście denerwuje, gdy ktoś próbuje przedstawiać ekologiczny styl życia jako drogi i ekskluzywny. Jest wersja "de luxe" - firmowe pieluchy, kolejkcjonowanie "wypasionego" stosiku, kupowanie rzeczy tylko "bio". "organic" trzy razy droższych od zwykłych, jest i wersja ekonomiczna rozwiązań ekologicznych - w moim odczuciu zdecydowanie rozsądniejsza, ale ja mam domowy budżet w wersji oszczędnej akurat.
minimka83
10-10-2010, 12:37
Pelasia, zgadzam się z Tobą zupełnie. Wg mnie właśnie prawdziwa ekologia to nie ubranka kupowane za 150 zł/body i megahiper organiczne kosmetyki, ale niekupowanie rzeczy zbędnych, korzystanie z ubranek po dzieciakach znajomych/rodziny, generalnie życie z umiarem, z głową i niekoniecznie polegające na konsumpcji.
Oczywiście np. mięso ze zwierząt hodowanych w naturalnych warunkach jest droższe, ale wiele jest obszarów, gdzie da się wybrać rozwiązania tanie i odpowiedzialne.
Dziewczyny, być może Wasza postawa wynika z aktywności tej ekologicznej części mam, ale dla mnie to trochę wyraz buntu dla buntu, jeśli się tak o sobie pisze. No bo chyba idąc ulicą nie wywalacie opakowania pod nogi, akumulatora nie wywalacie obok rzeczki niedaleko domu, leków nie wywalacie ze śmieciami..
Tak sobie myślę, że to przykre, że niektórzy zawłaszczają słowo "ekologia" - nawet teraz się pojawia eko-rodzicielstwo, które powinno być nazywane "normalnością" (wyraża się np. w niekupowaniu tony zabawek, wymiany ubranek, etc.).
Sorry, za offtopic.
konkretnie miałam na myśli to, że nie wyobrażam sobie dla siebie podpasek czy podkładek wielorazowych, a moje dziecko (zresztą wysadzane od ok. 6 do 9 miesiąca, potem zaczęła protestować) ma żelazny tyłek i jak wygląda odparzenie, zobaczyłam dopiero na córce koleżanki. Świetnie sprawdzają się nam jedne z najtańszych jednorazówek na rynku, kauflandowskie, a znam siebie i wiem że chciałabym ciągle nowych, kolorowych, pięknych wielorazówek :)
Papierków itp. oczywiście nie rzucam pod nogi, a mój mąż jest maniakiem segregacji śmieci :)
Pelasia, zgadzam się z Tobą zupełnie. Wg mnie właśnie prawdziwa ekologia to nie ubranka kupowane za 150 zł/body i megahiper organiczne kosmetyki, ale niekupowanie rzeczy zbędnych, korzystanie z ubranek po dzieciakach znajomych/rodziny, generalnie życie z umiarem, z głową i niekoniecznie polegające na konsumpcji.
Oczywiście np. mięso ze zwierząt hodowanych w naturalnych warunkach jest droższe, ale wiele jest obszarów, gdzie da się wybrać rozwiązania tanie i odpowiedzialne.
pod tym również mogę się podpisać. Co do kosmetyków, to od siebie dodam jeszcze, że skończyłam z bardzo dobrym wynikiem 2-letnie studium kosmetyczne, przez rok pracowałam "w branży" (chociaż nie w zawodzie) i największy pożytek, jaki z tego wyniosłam jest taki, że do końca życia będę oszczędzać na kosmetykach. Podobnie moja rodzina, dopóki mam na to wpływ - np. Marcelina jak dotychczas miała styczność z 5 produktami: linomagiem (tylko w okresie noworodkowym), najtańszym pudrem do tyłka, żelem do mycia Johnsona Head-to-Toe, filtrem mineralnym Ziołoleku i filtrem mineralnym Sorai.
Moj starszak 11 lat temu byl tez glownie na wielo, mieszkalismy w UK, wybor wielo 11 lat temu bylo duzo bardziej ubogi niz teraz, ale dalismy rade. Orlinek tez byl tylko na wielo, lub na wyjazdach na eko jednorazowkach. Nigdy nie robilam dokladnego wyliczenia ile pieniedzy zaoszczedzilam w ten sposob. Do mnie przemawial fakt, ze w jednorazowkach jaderka chlopcow trzymane sa w wyzszej temperaturze. Orlando mial operacje jaderka w wieku 2 lat. Dla nas wielorazowki to byl chleb powszedni, nawet moje starsze dzieci byly w stanie przewinac pieluszke mlodszego brata. I kiedy bedac na wakacjach w Grecji musialam kupic pampki, to wszystkich nas zdziwil ten smrod mokrego pampersa.. fuu...
jak to przypadek chce, wlasnie znalazlam pod szafa, tak, tak, rzadko tam sprzatam :oops:, kartke z wyliczeniami, jakie sporzadzilam po narodzinach Mai by sprawdzic, czy nam sie wielo bedzie oplacac. Kupowalam pieluchy nowe, kieszonki fuzzy bunz bom leniwa, wiec nie najtansze ale i nie najdrozsze. taka klasa srednia. za trzy lata pampkow (tyle srednio dzieci w pampkach chodza) + oplata za smieci zaplacilabym szacunkowo 1920 eur. za 3 Lata uzytkowania 40 pieluch (20 S + 20 M) wyszlo mi 1246 eur. Dane dla naszej pralki wzielam - zuzycie pradu i wody przy praniu 3 razy w tygodniu na 60°C (a PULe pralam w 40 + raz na tydzien z plynem przeciw grzybiczym) 0,9 Kwh, 49l. Maja odpieluchowala sie po dwoch latach, wiec mialam rok mniej oplat za wode prad i proszek.
Przy dziecku nr2 pampki za 3 lata 1920 eur a wielorazowki 315 eur, bo pieluchy juz mam
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.