Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Moje chustoporażki :(



ALiA
30-07-2010, 10:53
Ostatnio pełna nadziei wybrałam się z moim młodzieńcem na spacer w chustoMT. W domu nie ma problemu z noszeniem - mogę zrobić z nim wszystko, krótsze spacery również były udane. Kolejna trasa-trochę dłuższa. I tu zaczął się problem. Związałam młodego ciut za lekko,więc na mieście poprawiłam wiązanie. Po 10 minutach mały wpadł w szał,w ogóle nie chciał siedzieć. Ludzie patrzyli na mnie jak na morderczynię, gadali coś o męczeniu dzieci, a ja nie chciałam tłumaczyć się,że:
a) to dopiero początki i jeszcze nie jestem wprawiona
b) nigdy wcześniej niebyło takich protestów
Głupio mi było,do domu wróciliśmy autobusem i jakoś odechciało mi się na razie nosić....
Wszędzie patrzą na mnie jak na dziwologą!Ja tam się w ogóle nie przejmuje,ale dlaczego kurczaczki ludzie nie patrzą krzywym okiem na dzieci płaczące w wózkach,a jak płaczą w chuście to zaraz jakieś komenatrze???
Eh... :cryy:

Guest
30-07-2010, 10:58
Ależ nikt nie powiedział że będzie łatwo ;)
nie przejmuj się próbuj dalej - ćwiczenia czynią mistrza
dziś chustuję prawie 1,5 roku i dziec ukłądny i wie co ma robić a i tak zdarzają mi się babole, jakieś niedociągnięcia, coś uwiera

albo po prostu dzień do d...
głowa do góry bedzie lepiej tylko noś i ćwicz

ewullah
30-07-2010, 10:59
nie łam się i nie przejmuj opiniami innych. jakbym ja się przejmowała już dawno bym nie nosiła
przytulam

czukczynska
30-07-2010, 11:03
Dobrze dziewczyny piszą -nie przejmuj się.
Może to chwilowy kryzys?
Może źle go zamotałaś?

jana
30-07-2010, 11:07
ale dlaczego kurczaczki ludzie nie patrzą krzywym okiem na dzieci płaczące w wózkach,a jak płaczą w chuście to zaraz jakieś komenatrze???
Eh... :cryy:[/QUOTE]

bo to nowość, a wiekszosc ludzi boi się nowości,
ja sama miałam z tym duzy problem jak mi dzieć marudził w chuście, czułam że wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę,
ale to mija, wiele dzieci przechodzi tzw "bunt chustowy"
przy moim Adaśku na początku było b. ciężko szczeglnie, ze uczyłam sie z netu sama, dopiero jak mały miał 4 miesiace bylismy na warsztatach
ja zaczelam sie mniej stresowac przy zawiazywaniu, lepiej dociagalac i maly sie z czasem zupelnie uspokoil, az za bardzo nawet bo do 2 r.z zasypial mi tyko w chuscie ;)
nie wiem w jakim wieku jest Twoje dziecie, ale czasem wystarczy wyciagnac lapki na zewnątrz, dac do raczki jakas zabawke, sznureczki do zabawy

claribell
30-07-2010, 11:08
Możliwe, że dziecko wyczuło Twój niepokój. Ja tak miałam jak pierwszy raz motałam 2x nie w domu i bez lustra - u lekarza. Młody tak ryczał, że aż mi głupio było przed ludźmi i też wychodziłam na dręczycielkę. Potem z nienacka zasnął, a ja myślałam, że nieudolnym wiązaniem zrobiłam mu krzywdę. Teraz podejrzewam, że to był właśnie efekt mojego stresu.
BTW. Miło Cię widzieć na chustoforum ;-)

ALiA
30-07-2010, 11:16
Dobrze dziewczyny piszą -nie przejmuj się.
Może to chwilowy kryzys?
Może źle go zamotałaś?

Wydaje mi się,że dociągnęłam za mocno,a potem to juz się podkurzyłam i poddałam... Mój Adasiek ma 6 miesięcy i dopiero zaczynamy,mam nadzieję,że potem będzie lepiej...


Możliwe, że dziecko wyczuło Twój niepokój. Ja tak miałam jak pierwszy raz motałam 2x nie w domu i bez lustra - u lekarza. Młody tak ryczał, że aż mi głupio było przed ludźmi i też wychodziłam na dręczycielkę. Potem z nienacka zasnął, a ja myślałam, że nieudolnym wiązaniem zrobiłam mu krzywdę. Teraz podejrzewam, że to był właśnie efekt mojego stresu.
BTW. Miło Cię widzieć na chustoforum ;-)


Witam Clare i Eryczka :) Przyszłam do was,bo DM chyba się juz skończył...A poza tym wy się znacie na chustach :) Ja też się bałam,ze cos źle zrobiłam i w rezultacie go rozmotałam i do domu doniosłam na rękach :(

peluche
30-07-2010, 11:20
ALiA, bedzie lepiej na pewno...! u nas też tak bylo, że jak mała głodna w chuście, zaczęła sie wiercić, to ludzie w tramwaju: na pewno jej nie wygodnie itp, nie przejmowałam sie, choc wiadomo, przykre to, ale przetrwalysmy i teraz jest odwrotnie, ile to razy motałysmy się na srodku chodnika, gdzies przy jakiejś ruchliwej krajowej, bo dziecię za Chiny mi w wózku spać nie chciało, w 2x zasneło, zanim zdążyłam dociągnąć :omg:

myszowata
30-07-2010, 11:21
Oczywiście, że będzie lepiej!!! Nie przejmuj się:) Każdy ma czasem gorszy dzień, dziecko też;)

Może było mu za dużo noszenia, akurat tego dnia. Mogło mu się po prostu znudzić to się wściekał. Zocha też czasami ma dość noszenia i się wierci, kręci, wścieka. Innego dnia przesypia cały dłuuuuugaśny spacer. W wózku też się dzieciom nudzi i to zazwyczaj wcześniej niż w chuście...;)
Dobrze dziewczyny prawią, dac dzieciakowi jakąś zabawkę, coś fajnego pokazać, zabawić i będzie ok:) :) :)

Mayka1981
30-07-2010, 12:06
wdech, wydech - nawet jak człowiek dorosły jeździ wypasionym samochodem to go może dnia któregoś zemdlić bez przyczyny - spoko, przejdzie:)

ja też tak mam, że mi głupio jak dziecko się drze w chuscie - ale czasem się drze bo jest zmęczony i nie może zasnąć albo coś go boli albo ma ochotę pokrzyczeć... nie przejmować się innymi, nawet jak maleństwo śpi spokojnie to się niektórym wydaje, że krzywdę robisz - spoko...

będzie lepiej :)

Winoroslinka
30-07-2010, 12:12
ja na samym początku też balam sie ze zacznie mi płakać w miejscu publicznym i ludzie mnie zjedzą i mnie to jeszcze bardziej zestresuje, dlatego na samym początku wiązałam i wyłaziłam połazic wokół bloku i tak obie sie oswoiłyśmy i nie było stresu ze zacznie płakać i gdzie ja sie podzieję jak sobie poradzę. Wiec moze popróbuj wlasnie tak niedaleko - i Ty bedziesz spokojna ze jakby co to odwrót i synek sie oswoi

brikola
30-07-2010, 12:13
ja leję na to, ze dziecko płacze w chuscie, przecież w wózkach ciągle się drą dzieciaki na ulicach, tak to już jest z dziećmi ;)
ludzie zawsze reaguja na krzyczące dziecko na ulicy, nie istotne czy jest w chuście czy w wózku czy idzie na nogach...to taki odruch chyba

nie zrażaj się, każdej z nas się pewnie to choć raz przytrafiło. Zawsze mozna wyjąć dziecko, przysiąść na chwilę spróbować się dobadać a potem spokojnie spróbować znów :)

reniason
30-07-2010, 14:53
Moja mała też miała bunty chustowe i jak mi płakała w chuście też się patrzyli jak na wariatke, ale ja się tym nie przejmuję co inni myślą:)

dominika79
19-08-2010, 02:15
ALia :):) sie nie przejmuj :) umówimy się i razem pospacerujemy jak chcesz :) zawsze to razniej :)

Suzi
19-08-2010, 02:40
współczuję stresu...
Ja dziś przeszczęsliwa zamotałam 2x (chyba dobrze...), hop na wyprawę do urzędu (gdzie nie ma windy) i na pocztę. Synek nawet przysnął ale w urzędzie pobudka i daje znaki, że chętnie by wysiadł... Nikt krzywym okiem nie patrzył ale mi było przykro, że Jemu jest źle (pomimo kołysania i przytulania). Całą drogę powrotną kwękał i był szczęśliwy jak Go położyłam na kanapie.
Nie zrażam się, może akurat w danym momencie chusta Mu nie pasowała?

trzymam kciuki za Wasze chustowanie :)

słoneczny_blask
19-08-2010, 07:11
Ludzie i tak będą gadać. Rozwaliło mnie kiedyś "takie małe dziecko tak nosić" o Tymku ok. rocznym na plecach. Że niby biegajace już samodzielnie dziecko ma za słaby kręgosłupek żeby siedzieć w nosidle ergonomicznym?:duh:

OT nie chustowy. Na koleżankę z pracy ktoś napisał skargę do prezydenta miasta, że pies nasikał na kamień. Jest odsetek społeczeństwa mniej sprawny umysłowo, a często to co puste w środku najgłosniejsze dźwieki wydaje. ;)

magnus
19-08-2010, 15:44
Wprawicie się oboje i będzie dobrze :) Na pewno :) Też miałam mnóstwo wpadek chustowych, Anti nie raz, nie dwa pokazywał, co potrafi jego gardziołko :) Potem się nauczył i zasypiał w chuście w 3 minuty :)

dankin-82
19-08-2010, 16:57
lepiej robic swoje a nie oglądac się na otoczenie, to tylko bardziej stresuje ;) Nati jak była malusia darła się a ja ze spokojem do gapiów mówiłam coś w stylu "prawda że ma zdrowe płucka :)" szybko pokochała chusty a teraz z mt by wogóle nie wychodziła ;) bedzie lepiej

julcia87
19-08-2010, 17:00
Ja też miewam "wpadki", raz motałam się przy sceptycznej koleżance, ona, że to ma być tak mocno zawiązane??? ja na to,że im ściślej tym lepiej, no i przecholowałam, chyba za mocno młodego związałam, bo zaczął się wydzierać w niebogłosy i wyrywać i musiałam go czym prędzej wyciągać, bo nie chciał się uspokoić. No i tak to pokazałam jej "jak to dziecku niedobrze w chuście" :) a chciałam żeby wyszło dobrze... no ale teraz staram się panować nad nerwami i idzie nam coraz lepiej :D

sygita
30-08-2010, 14:53
Ale mi ulżylo jak zobaczyłam ten wątek... :) Bo myślalam, że tylko mi się zdarzają wpadki... Ostatnio pojechałam z małą do pracy pozałatwiac rózne formalności. Pieknie sie na parkingu przy aucie zamotałyśmy w kieszonkę, ruszylam, i niestety już jak wchodziłam do budynku zaczęła kwękac. Pomyślałam, że pewnie robi sie głodna (długo jechałyśmy), ale chciałam szybko załatwic, i potem w aucie nakarmic. Niestety przy ludziach chyba spanikowała z powodu nowego otoczenia i urządziła megakoncert, któremu wtórowały wyrazy powątpiewania ze strony otoczenia, czy ona aby chce siedziec taka ściśnięta.... Następnie poszlam ją jednak nakarmic do osobnego pomieszczenia, ale po karmieniu chyba z nerwów ciut za luźno zawiązałam - no i znowu ryk był.... Zdesperowana rozwiązałam kieszonkę i zaczęłam ją dociągac już nie na osobności, co już w ogóle wywołalo lawinę niefajnych komentarzy.... Do wieczora miałam niezłego doła.