PDA

Zobacz pełną wersję : Czasem warto odłożyc chustę...



MonikaK
10-07-2010, 09:17
Ostatni czas to był dla mnie czas porażek noszeniowych. Ignac piszczał przy wiązaniu, wiercił się, płakał po kilku minutach noszenia. Do tego upał też nie sprzyjał motaniu.
Chusta poszła w kąt na prawie miesiąc, między czasie używana na krótko i bez obopólnej satysfakcji.
Od poniedziałku zaczynam praktyki, ciężko mi, choć tylko na 4 godziny dziennie, ale Igi będzie zostawał beze mnie (z samym tatą). W związku z tym mam ogromna potrzebę wytulenia i wyprzytulania go.
Wyciagnęłam wczoraj chustę. Najpierw godzinę noszenia w plecaku prostym po domu- o dziwo bez sprzeciwu Ignasia- dzieć zaglądał przez ramię jak mama sprząta i gotuje i radość oboje mieliśmy wielką. Potem pół godziny próbowaliśmy zawiązać plecak hanti. Nie wyszło, musimy poćwiczyć, więc wróciliśmy do prostego i na spacer.
A wieczorem Ignaś przebudził się i tak płakał, że została chusta i podwójny X. I o dziwo dał się zawiązać z przodu, chociaż od dawna preferujemy plecki :lol:

Powiem Wam, że to niezwykłe uczucie zawiązać po takiej krótkiej przerwie :)
Ale miałam radochę!
A piszę to do wszystkich, którzy mają chustowy kryzys- czasem warto odłożyć chustę, by potem pokochać noszenie na nowo :D

Jasnie Pani :)
10-07-2010, 09:19
Powiem Wam, że to niezwykłe uczucie zawiązać po takiej krótkiej przerwie :)

krotkiej przerwie???? Moje dzieci za szybko rosna, zeby sobie pozwalac na jakiekolwiek przerwy :(, nawet jednodniowe. a wiecej dzieci miec nie bede :(

MonikaK
10-07-2010, 13:26
Chodzi mi tylko o to, że każdemu się zdarzają kryzysy,a noszenie ma być przyjemnością :)
A dziecko z noszenia też ma być zadowolone, skoro nie chce, to nie będę go zmuszać, tylko dla własnego chcenia.

Guest
10-07-2010, 13:31
no tak czasami bywa ....
a hanti mi poszło szynko jak opanowałam plecak z krzyżem ;)

radocha z noszenia wielka i jak widzę gdy mała przynosi mi chustę aby ją zawiązać to sobie myślę, że każdą chwilę spędzoną w pracy marnuję podwójnie

kasia
10-07-2010, 13:36
Chodzi mi tylko o to, że każdemu się zdarzają kryzysy,a noszenie ma być przyjemnością :)
A dziecko z noszenia też ma być zadowolone, skoro nie chce, to nie będę go zmuszać, tylko dla własnego chcenia.

popieram:) nic na siłę. czasem warto dać sobie odrobinkę looozu:)

sylvana
10-07-2010, 14:39
Zgadzam się z Tobą całkowicie. Przecież ma to być obopólna radość z bliskości. Dziecku też trzeba dać możliwość wyboru, szczególnie wtedy, gdy zaczyna odkrywać świat na własnych nóżkach. trudno go wtedy tak po prostu przywiązać do siebie:)

MonikaK
10-07-2010, 20:01
no tak czasami bywa ....
a hanti mi poszło szynko jak opanowałam plecak z krzyżem ;)

radocha z noszenia wielka i jak widzę gdy mała przynosi mi chustę aby ją zawiązać to sobie myślę, że każdą chwilę spędzoną w pracy marnuję podwójnie

Baryłka plecak z krzyżem mówisz? :ninja: spróbujemy! :)

magnus
16-07-2010, 17:17
Nigdy nic na siłę, u nas też się przerwy sprawdzały, choć po jednej z nich pożegnaliśmy się z chustami na dobre. Zostały nam nosidła.

olka
16-07-2010, 17:59
My dajemy odpocząć chuście w te upały... Choć dziś pod wpływem wątku znów do niej zatęskniłam! Decyzja - na wieczorny spacer w chuście! :D

Paprotka
16-07-2010, 21:44
Zgadzam się w 100% Nic na siłę! My też mieliśmy takie kryzysy (znacznie krótsze na szczęście) i o tyle przyjemniej wiązało się po nich :) Wtedy się doceniało bliskość, jaką daje chusta ;)

annya
16-07-2010, 22:52
My jeszcze buntu nie przeszliśmy i mam nadzieję, że nas minie. Każdy dzień dla mnie bez noszenia, to dzień stracony ;). Uważam jednak podobnie jak Wy - nic na siłę! To ma być wzajemna przyjemność, a nie własne "widzimisię".
Najważniejsze, że kryzysowe dni już za Wami :).

horpyna
16-07-2010, 23:04
miałam kryzys na samym początku, jak zaczęłam wiązać - Gabi się darła i trudno ją było uspokoić, ale ona z tym ogólnie wrzaskliwych, więc się nie zniechęciłam, odczekałam tydzień-dwa i potem zaczęłam motać ją w domu tak na chwilę, jak zaczynała się wiercić i kaprysić wyjmowałam ją i w końcu się przekonała :) teraz jak widzi, że mam w rękach chustę zaczyna się uśmiechać :)