Zobacz pełną wersję : moj letni chustowstret...
nie wiem jak inni to odczuwaja w te upaly, ale ja po prostu mam wstret do chusty. Za nic na swiecie nie wyszlabym z dzieckiem w chuscie na dwor, nawet nie wiem jak przewiewnej. W domu usypiam w plecaku, choc ostatnio i to mnie drazni, bo marze tylko o tym, zeby szybko to z siebie zdjac i wskoczyc pod strumien zimnej wody. Wiazanie na dodatek idzie mi co raz gorzej, bo maly sie tak wierzga, ze po prostu chusta sie cala roluje w mgnieniu oka, wiec trzeba wiazac baardzo szybko.
Po prostu ostatnio mam dosc chust. Kryzys upalno-ciazowo-wiazaniowy:-)
ale wiazanie to najmniej znaczace ogniwo. Bywaja spokojne dni mojego urwisa;-)
Macie czasem takie stany??:frown
Ja tez mam - wiadomo, upały... Ale nosimy się i tak :)
prawde mowiac zdarzaly mi sie dni
ze wiazanie mi za nic nie szlo
wkurzalam sie
i konczylo sie na wozku
a upal ? staramy sie lazic w godzinach porannych i popoludniowych
tak zeby najwieksze slonce w domku albo w cieniu przeczekac
reniason
01-07-2010, 14:27
Ja też tak mam a dokładniej to moja córeczka nie chce być noszona w chuście wiązanej więc nosimy się na boku w kółkowej a w upały idziemy na spacer z wózkiem bo jej jest chłodniej i wygodniej i mi też:) a potem dla ochłody wskakujemy do basenu:)
ja w takie upalne dni chusty nie wyciągam... w wózku wtedy się wozimy, ale dopiero po 15 :-) tak to siedzimy sobie w ogródku w cieniu :-)
Nie wiem dlaczego ale np. w kieszonce to zawsze mam plecy spocone. Z przodu ok.
Wychodzimy i tak popołudniu.
Ja w ogóle nie lubię upałów więc mam wstręt do wszystkigo w takie dni :twisted:
Chustę motam jak nie innego wyjścia...chyba że wieczorami no to jeszcze zniosę...:roll:
mnie upały nigdy jakoś specjalnie nie przeszkadzały. ale ja jestem strasznym ciepłolubem. odkąd pojechaliśmy w podróż poślubną w tropiki, to nawet nie zwracam uwagi, gdy się ubranie do mnie klei. za to nie znoszę się przegrzewać zimą, naprawdę męczyłam się, gdy na zewnątrz był mróz, a w autobusie pełnia lata i po 1 minucie w kurtce i z dzieckiem w chuście miałam ochotę skakać przez okno. sto razy bardziej wolę to, co teraz.
anialodz
01-07-2010, 15:27
tez wole nosic latem niz zimą.
no.. mi upał nie przeszkadza. A w upały przy słońcu i w zwiewnych ciuchach chusta wyglada rewelacyjnie i świetnie się wpisuje w konwencję. Mojemu bejbisowi lepiej w chuście nawet w upały niż w wózie (mamy czarny więc i tak sie nagrzewa).
Ja w ogóle nie lubię upałów więc mam wstręt do wszystkigo w takie dni :twisted:
Chustę motam jak nie innego wyjścia...chyba że wieczorami no to jeszcze zniosę...:roll:
mam to samo...
ale czekam na kółkową i mam nadzieje, że będzie przewiewniej :)
nie moge miec goracych wstretow chustowych, bo oznaczaloby nienoszenie przez 3/4 roku;-)
mamaŁucji
01-07-2010, 17:04
Nie noszę w upały, a do tego mała teraz zyje hasłem: CHODZIĆ! Kupiłam małą parasolkę i wozimy się na razie czekając na chłodniejsze czasy i przeminiecie pierwszej fali zachwytu nad chodzeniem.
A ja w te upały na chustę patrzeć nie mogę. Chyba, że wyjścia nie mam. Aż mi głupio, bo już trochę się nie motaliśmy, ale Ignacy w takie gorąco to chce z chusty wyskoczyć...
Ha! czyli sama nie jestem :hide: Ja tylko szybkie usypianie uskuteczniam, jak mała padnie to wywalam do łózeczka z radoscia ze moge toto z siebie zdjac :ninja: A wcale w domu takich upałów nie ma bo 26 st.- dlatego na wyjscie z domu na wiekszy gorac nie ma szans :twisted:
A ja nosze częściej w te upały niż zwykle ;) Wstręt mam tylko do 2x - umieram, kieszonka raz czy dwa się zdarzyła, a tak tylko plecak. I upału jakoś nie odczuwam, Asia nie narzeka, jest w samym pampersie. CHoć u nas 30 stopni nie ma, jak juz to 26 w cieniu.
dorcik81
01-07-2010, 20:10
paniu ja to bym szalejace hormony obwiniała za ten stan:cool:
u mnie sytuacja odwrotna,chętnie bym ponosiła ale nie mogę:frown
sandy.pit
01-07-2010, 20:16
noszę, ale tylko plecak wchodzi w grę
ewentualnie kangur, ale muszę potrenować wiązanie
pajęczyna
01-07-2010, 20:23
Ja ostatni raz miałam Pannę w chuście w sobotę. Nie znoszę upałów, w chuście pocę się jak szczur a Panna jeszcze mocniej... Tęsknię za noszeniem :(
nosze z przodu w kieszonce, z tyłu w plecaku prostym
jakos nie czuje sie gorzej niz bez dziecka w chuscie :)
mnie tam sie podoba taka pogoda
Mayka1981
01-07-2010, 21:57
Nie mam, ale ja tam kocham upały:ninja: i wolę się pocić niż nakładać na siebie pięć warstw...
Plecak prosty, onbu albo kółkowa - a do zaśnięcia wychodzimy w samo południe (ale w cieniste rejony...)
Za to wstręt mam do wózka bo babcia sobie kazała przywieźć, że niby wnusia będzie w nim usypiać - i co ja się nie nacudowałam, żeby czymś przyjemnym wyściełać siedzenie a nie, żeby się dziecko na sztuczościach odparzało...:roll:
ja już dawno eksmitowałam wózek na bruk o i tak nie używam - upały też mi w sumie nie przeszkadzają - nosimy się od samego rana do późnego wieczora i jest ok.... :D
sylvetta
01-07-2010, 23:07
leeeee, te upały mnie nie ruszają:cool:
Nosze, przygotowuje sie do noszenia w ciepłych karajach przecie:twisted:
A tak naprawde to ja sie lubie pocic:)
Winoroslinka
01-07-2010, 23:15
ja mam taki rozkład: rano jeszcze przed upałem spacer w chuście, po południu wózek. Obu nam to odpowiada :)
nosilam w zeszloroczne upaly i w te ponosze:)
chuste czasem wykrecac mozna;)
wole jednak bawelniana szmate niz wozek ze sztucznego tworzywa
mam wrazenie ze wozek daje podobny efekt jak namiot na polu bez cienia
Ja ciepłolub, ale bez przegięć. Nosimy się, ale póki co na krótsze dystanse.
hm, a my też się nosimy i to najlepiej w 2X bo dziecię sobie siedzi i raczki wyciaga, więc nie jest mu znowu tak gorąco... chyba że zaśnie, to juz gorzej, ale dajemy radę. często też wyskakujemy w ono, jest jakos przewnieniej i generalnie ok. w wózku mam wrażenie, że się bardziej poci.... zobaczymy do jakich temperatur tak wytrzymamy ;)
a ja właśnie miałam pisać jak to cudownie się zrobiło i pogodnie :) i że nareszcie można sobie ponosić do woli, z domu to tylko wsuwam klapki i siup na spacer :) ja tam lato uwielbiam. pewnie, że nie 12, ale poranne i wieczorne spacery po prostu kocham.
Nie cierpię upałów :/
A dzisiaj czeka mnie wypad na miasto w samo południe, mamy rehabilitację.
Wózek? Chusta?
Pocić się w chuście czy pocić się przy turganiu wózka po autobusach i różnorakich schodach?
W co ubrać małoletnią? Sama pieluszka wystarczy? Chusta nie będzie obcierała?
słoniocy....
u nas pielucha i body z krotkim rekawkiem, plus cieniutka czapka legionistka i krem przeciwsłoneczny :D
larwunia
02-07-2010, 10:34
W zeszłym roku jakoś w upały nosiłam w chuście i pamiętam, że byłam zdzwiwiona, że nie jest tak źle. W tym roku TYLKO MT i nie wyobrażam sobie owijania się w te metry klejącej się chusty, ale.... kiedy wyciągam wózek, a moje dziecko z niego nie ucieka, to sobie myślę... jak fajnie i chłodno. Tak było wczoraj, aż ... nie dotarłam do schodów i mega ciężkich drzwi, które otwierały się do środka. I stałam i mysłałam, jak mam zdązyć wbiec po schodach, otworzyć mocno drzwi, zbiec, wtachtać wózek i zdażyć zanim drzwi się nie zamkną :duh::duh::duh::duh::duh::duh: Pomógł nam miły Pan, ale 15 minut później znowu schody i już moje ręce odmawiały posłuszenstwa przy otwarciu zwykłych lekkich drzwi, a 30 minut były tylko drzwi... i ja już wózka miałam SERDECZNIE DOSYĆ. Koniec końców i tak wolę mokre plecy oraz ukochane MT:ninja:
nosilam w zeszlym roku w upal, dwa lata temu tez - my wozka w ogole nie uzywamy, wiec nie bylo wyjscia ;) imo - kwestia przyzwyczajenia organizmu, po paru dniach poscilam sie zdecydowanie mniej niz na poczatku. teraz naszam sporadycznie, bo dziec samobiezny a wewnetrzny coraz wiekszy... ale uzywania wozka nie planuje i przy drugim (chyba, ze do drzemek w ogrodzie, jak mi sie trafi egzemplarz krancowo rozny od f :D) - wiec pewnie w upaly jeszcze ponosze, jak nie w tym roku to w przyszlym :)
Też nie lubię się motać w upał ale po kilku razach z wózkiem naprawdę współczuję "niechustowym" rodzicom. O ile wypad do parku z wózkiem i spacer alejkami jest jeszcze ok to zrobienie zakupów czy załatwienie czegokolwiek zamienia się w tor przeszkód. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sklepy w okolicy do których mogę wejść z wózkiem. Mimo wszystko jednak chusta wygrywa, nawet w upał. Dla mnie najlepsza jest kieszonka z wyjętymi rączkami na wierzch. Na plecach jeszcze nie noszę.
kółkowa na spacery piesze jako zabezpieczenie dla "zmęczonych nóg" a częściej wózek (niestety) głównie ze względu na straszną liczbę przedmiotów dodatkowych (mata plażowa, ręcznik, dodatkowe ciuchy i pielucha, podstawowa apteczka, wiaderko i łopatka, piłka.....- to chyba wątpliwe uroki mieszkania nad morzem i posiadania małego morsa, który bez opamiętania tapla się w wodzie przy każdej okazji)
latem chuste uzywalismy tylko wieczorami nad morzem a wdzien jako maty plazowej:-P w uzyciu w upały były: MT-pouche, kółkowa, oczywiscie onbu tez super i pody-wygodnie i przewiewnie.
mata plażowa, ręcznik, dodatkowe ciuchy i pielucha, podstawowa apteczka, wiaderko i łopatka, piłka.....- to chyba wątpliwe uroki mieszkania nad morzem
Wątpliwe?! ;)
Aaaaa
Zamieńmy się, błagam. Ja będę nosić wszystko, żebym tylko mogła się wynieść ze stolicy nad morze.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.