PDA

Zobacz pełną wersję : pozdrowienia z radziejowskiego lasu (+Grodzisk Maz.)



endurka
24-06-2010, 15:07
Cześć
jakiś czas temu zostałam Waszą czytelniczką, a od niedawna dołączyłam do grona użytkowników (ech wciąż walczę z techniką jego działania...). Kilka słów o mnie (postaram się nie rozpisywać zanadto...). Mam na imię Ania, jestem mamą półrocznego przystojniaka o imieniu Rysio i lek.wet.

O chustowaniu słyszałam przed porodem to i owo (prawie dotarłam na warsztaty KK, gdyby nie nagła zmiana miejsca o której nie wiedziałam...), zawsze chciałam nosić młodego od urodzenia. Na forum trafiłam poprzez forum jeździeckie, skąd skierowała mnie tu jedna z Was, która głęboko imponowała mi swoim naturalnym podejściem do rodzicielstwa, które chciałam wprowadzić w życie.

Rysia motałam praktycznie od urodzenia w elastyczną Nati (póki co moją jedyną chustę, ale nowe już w drodze), poza okresem początkowym, kiedy zupełnie mi to nie wychodziło nawet z pomocą. Młody był duży i ciężki, protestował przy kołysce, było ciężko. Po przeprawach więc wylądował w kieszonce, albo 2x i było już ok. Chustowałam mniej niż bym chciała (teraz mam zamiar nadrobić) ze względu na okoliczności - głęboką zimę i mieszkanie (na razie) w szczerym lesie, raczej bez sąsiadów, przyjaciół, sklepów, jakiegokolwiek miejsca, gdzie można wyjść, poza jedną odśnieżoną drogą... Pragnienie natury obróciło się nieco przeciw nam :duh: i brak kurtki, która pomieściłaby nas oboje...
za to dużo spaliśmy i podróżowaliśmy tak po domu. Potem miałam trochę gorący okres i większość spacerów junior uskuteczniał z twardo wózkowymi dziadkami, po czym znów do krępowania chustą nastawił się na bakier (nie lubi gdy układanie szmaty się przedłuża), a może też robiło mu się w niej niewygodnie (Ryś jest bardzo dużym facetem, mimo, że alergik, już waży 10 kg). Gdy ja odzyskałam spokojny czas, on ponownie się przekonał do noszenia, ale naciak zrobił się znacznie za kusy. Jesteśmy więc na etapie zakupów chustowych i mamy zamiar zagłębiać się w filozofię chustowania, rozwijać technikę i nawiązać nowe znajomości i przyjaźnie, poznać w końcu jakieś chustowe mamy w okolicy i "wyjść z lasu".

Zaczęliśmy też coraz częściej przemieszczać się do miasta, więc nareszcie i okazji do noszenia może będzie więcej tak jak i wyjść. Mamy także pomysł na agroturystyczny chustowy urlop bez facetów, tzn chuścioszek i mama i może znajdziemy jakieś chętne bratnie dusze tutaj na taki wyjazd.

A może któreś z Was są z naszych okolic i spotykają się na żywo??

pozdrawiamy
Ania z Rysiem

czuppi
24-06-2010, 15:12
Witaj ! Ja niestety jestem znad morza ;)

anqa
24-06-2010, 15:16
Witajcie :hey:

Luthienna
24-06-2010, 15:26
zazdroszczę tej NATURY :)
witaj! Pozdrowienia od mamy, która równiez miała 10 kilowego półroczniaka :)

mamamiiko
24-06-2010, 15:35
Witaj! Zapraszam do Piastowa :)

Mamamaria
24-06-2010, 16:46
Witaj!!!

mi.
24-06-2010, 18:15
:welcome::hello:witaj :)

IzaBK
24-06-2010, 18:35
są i się spotykają :-)

witaj!

endurka
24-06-2010, 23:09
dzięki za miłe przyjęcie :) mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się razem :)

aniam123
25-06-2010, 23:25
Witaj Aniu :hello:

ledunia
26-06-2010, 08:13
witaj

djdag
26-06-2010, 09:26
Witaj, też ze wsi, ale jednak mamy więcej odśnieżonych dróg :)

busia
26-06-2010, 10:37
Witaj lesny ludku :-)

choco
26-06-2010, 11:04
:hello: witaj

Cobra
27-06-2010, 01:21
No witam miłą sąsiadkę :) Jak się dobrze rozbujać to i na spacer można do siebie pójść ;-)

Zapraszam na herbatkę laktacyjną :D

JJ
27-06-2010, 18:22
:welcome: