Zobacz pełną wersję : a jak Wasze krĂŞgosłupy?
Bo u mnie marnie,ale nie przez chusty.Już jako nastolatka miałam krzywy kręgosłup i dyskopatię.W ciąży chodziłam na basen i jakoś to było.A teraz...godzina noszenia to na drugi dzień rwa kulszowa,załamka.Nie jestem taką typową chustomamą jak Wy :cry: noszę niewiele,zwłaszcza,że Sara woli na nóżkach,na zakupy w wózku zazwyczaj jedziemy.Podziwiam,że nosicie dużo i często,ja nie dałabym rady.Znajoma mama 8 dzieci powiedziała mi,że nosiła (w nosidełku co prawda,bo wtedy o chustach nie słyszała) trojkę,potem już nie dawała rady.Więc jak widzę Wasze zdjęcia z dwójką zamotanych to odruchowo myśle o Waszych kręgosłupach,z czego są zrobione :D
Lila,chylę czoła przed Tobą za wątek
mam krzywy kręgosłup w odcinku krzyżowo-lędźwiowym od szczeniackich lat,była i rehabilitacja, i zwolnienia z zajęć i jakieś pierdoły typu masaże.
kręgosłup od dawna czuję coraz gorzej, noszenie u mnie trwa właśnie godzinkę.
Marysia ma 9 kilo,ale to bez różnicy dla moich pleców czy 9 czy 5 czy 15.
do tego uciska mi coś w kręgach na nerw,co powoduje drętwienie lewej nogi, nie pytaj,co się działo, jak raz na dworze z zamotaną Marią nogę mi sparaliżowało.
mi dochodzi jeszcze problem ginekologiczny,jak noszę dłużej to boli mnie w dole brzucha jak na poród potem w domu,zdarzyło się nocy z bólu nie przespać
ale wykorzystuję ten czas kiedy jeszcze nie boli na maksa :D
Nie za dobrze, ale to dlatego, że mam sporą nadwagę i boli mnie wieczorem nawet jak cały dzień nie noszę, tylko dużo chodzę. Noszenie jako takie nie dokucza mi wcale, w sensie nie zwiększa bólu. A powiedziałabym nawet, że troche mi się poprawiło, bo wzmocniły mi się mięśnie pleców. A noszę znów dużo, bo był czas, kiedy Antek uczył się raczkować, że nie chciał być noszony w domu, ale teraz boleśnie ząbkuje i noszę go po kilka godzin dziennie.
mój chyba jest ze stali :lol: nosiłam dwie dziewczyny, w ciąży (mimo że brzuch jeszcze nie na tyle duży żeby przeszkadzał ) ograniczyłam do jednej.
U mnie też bez problemu. Sara waży 16 kg, czasem woli się ponosić z przodu, żeby się poprzytulać, więc się tak nosimy. I to długo
No a mnie pobolewa kręgosłu już od dłuższego czasu. Zrobiłam sobie nawet dłuższą przerwę w noszeniu. Niestety, lub stety ;) na ostatnim naszym wyjeździe Marek wieczorami obrażał się na wózek i wskakiwał do chusty kółkowej. Rączki Taty a nawet chusta na Tacie były bojkotowane, więc malucha dzwigać musiałam ja. 12 kg!!! O dziwo stan mojego kręgosłupa się nie pogorszył. Pobolewa tak samo ;)
mi dla odmiany noszenie pomoglo :)
wczesniej bole kregoslupa byly norma (wieczorem i w nocy koszmarek)teraz przez noszenie wzmocnilam sobie miesnie plecow na tyle ze nosic moge mojego ciezarka po pare godzin i plecy co najwyzej pobolewaja :D
anette27
04-07-2008, 13:51
u mnie z kregoslupem zawsze było krucho,w ciąży nie raz zapłakałam z bolu,zastanawialam sie jak to będzie z noszeniem dziecka na rekach(wtedy jeszcze nie wiedzialam o istnieniu chust :wink: ),bo ja cokolwiek podźwigalam w ciagu dnia to w nocy bol....i chusta okazala sie zbawienna,dopiero przy trzeciej godzinie noszenia Kuby :D kręgosłup zaczyna dawac o sobie znać :wink:
więc ogolnie luz 8)) 8)) 8))
http://b1.lilypie.com/7yE2p2/.png (http://lilypie.com)
Mój kręgosłup nawalił po roku spania na leżaku, noszenia słodkich 12 kilogramów, czasem 11( jak Misia była po chemii) na własnym biodrze jedną ręką, bo druga pchałam przed sobą pompe dyfuzyjną.
W ciąży z Lucem bolały mnie plecy, ciężko było wstać. Po porodzie znów nosiłam na rękach Luca i znów miałam problem z kręgosłupem.
Do tego dodam, że co ktoś mi zrobił fotkę to płakac mi się chciało, że mam prawie garba na każdej.
Potem przygarnełam pierwsza chustę,zaczełam nosić, oddałam wózek gondole, nie kupowałam przez miesiąc spacerówki i od tamtej pory jeśli czuje kregosłup to wtedy kiedy mam przerwy w noszeniu dłuższe niż 2 dni.I na fotkach wreszcie mam proste plecy :)
Mój kręgosłup nawalił po roku spania na leżaku, noszenia słodkich 12 kilogramów, czasem 11( jak Misia była po chemii) na własnym biodrze jedną ręką, bo druga pchałam przed sobą pompe dyfuzyjną.
hmmm... Właśnie. A może byłoby dobrym pomysłem rozpropagowanie chust w szpitalach, na oddziałach dziecięcych, przecież tyle rodziców dźwiga swoje dzieciaki. Byłoby to i z pożytkiem dla emocji dzieci osamotnionych, zestresowanych szpitalnym życiem i dla rodziców, którym byłoby po prostu łatwiej i lżej?
Może kiedyś, w ramach Domu Misi, możnaby uruchomić wypożyczalnię chust?
No ja właśnie z tą myślą skupuje te chusty i nie sprzedaję.
jestem po operacji kregoslupa w odcinku ledzwiowo-krzyzoweym.... nosze, żyje, nic mnie nie boli :lol:
mam skrzywienie kręgosłupa, najbardziej plecy mnie bolały przy wnoszeniu wózka z Michałem
teraz ciężar 8 kg Tosi czuję, po dłuższym noszeniu mam jakby zesztywniały odcinek lędźwiowy, ale jest ok
za to zauważyłam że bardzo wzmocniły mi się mięśnie pleców i pierwszy raz w życiu mam ładne, nie patykowate ramiona :)
Czyli więcej nosić,sam się wyprostuje :lol: To ja po prostu obibok jestem,a plecy mnie bolą od wnoszenia od Sary z wózkiem i zakupami.Olśnienie!!!
kiribati
06-07-2008, 00:41
Mnie kręgosłup też już dawno pobolewał. W chuście nie noszę jakoś specjalnie często, bo młody lubi chodzić, a wózek też mamy. Zauważyłam, że podwójne X mi nawet dobrze na plecy robi, ale Filipek raczej woli być na plecach noszony. Na boku nie noszę (chyba, że na bardzo krótko), bo mi kręgosłup nie wytrzymuje.
ladybird
16-07-2008, 17:00
Ja też dołączam do grona "skrzywionych". Od dziecka skolioza i choroba Sheuermana, kilka pobytów w sanatoriach. Ból pleców to chleb powszedni, ale chyba rzeczywiście chusta ma pozytywny wpływ na kręgosłup, bo mimo 12 kilo mojego szczęścia, noszenie jej nie jest bardzo kłopotliwe, nawet z przodu.
A tak na marginesie to może warto byłoby stworzyć oddzielny wątek "kręgosłupowy"? Z tego co widziałam, to już kilkakrotnie temat się przewinął... (jakoś tak mnie interesuje :P)
A tak na marginesie to może warto byłoby stworzyć oddzielny wątek "kręgosłupowy"? Z tego co widziałam, to już kilkakrotnie temat się przewinął... (jakoś tak mnie interesuje :P) A to nie jest właśnie taki oddzielny wątek o "waszych kręgosłupach"? mi się wydaje, że jest ;)
Chętnie czytam, że chusty nie psują Wam bardziej kręgosłupów, bo moja siostra ma też jakąś dysplazję, czy coś takiego, a niedługo ma rodzić...
Jasnie Pani :)
17-07-2008, 12:05
A ja z moja dyskopatią tez nosze :wink: Po ostatnim ataku, ktory byl tak mocny, ze w szpitalu wyladowalam zrobilam sobie tylko 8 dni przerwy.
ladybird
17-07-2008, 12:44
error
ladybird
17-07-2008, 12:57
error
ladybird
17-07-2008, 12:58
A to nie jest właśnie taki oddzielny wątek o "waszych kręgosłupach"?
Miałam na myśli taki ogólny temat, który można znaleźć wchodząc od razu na pierwszą stronę forum. Sądząc po ilości postów na ten temat, odnoszę wrażenie, że mógłby się przydać :)
Jasnie Pani :)
17-07-2008, 14:34
[quote="marmez":102rycup]A to nie jest właśnie taki oddzielny wątek o "waszych kręgosłupach"?
Miałam na myśli taki ogólny temat, który można znaleźć wchodząc od razu na pierwszą stronę forum. Sądząc po ilości postów na ten temat, odnoszę wrażenie, że mógłby się przydać :)
eee, to by mogło wystraszyc potencjalne nowe chustonoszki....
Nosimy w chustach i dyskutujemy na temat naszych kregosłupów - czyli, ze nas plecy od noszenia notorycznie bolą :lol: :wink:
:):):)
u mnie w odcinku krzyzowym cos nie tak z dyskami i skrzywienie w odcinku piersiowym ..
niestety mnie tez pobolewa :roll: ale dopiero teraz jak fran dociagnal do 13 kg :shock: . Zauwazyłam jedna prawidłowość niestety ... to raczej nie od chusty tylko od MT :/ w chuscie na dluzsze wypady jednak wygodniej ...poza tym ja i tak juz tylko plecakuje :roll: w związku z czym doszłam do wniosku ze czas na kolejnego chuścioszka :D żeby tak jak hanti równoważyć cieżarki :D
Babolek tylko uważaj bo wtedy w ziemie wbija :lol:
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.